Bovo Mar - Odrzucone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Bovo Mar - Odrzucone

Postautor: Revi dodano: 28 wrz 2019, 17:28

1. Informacje bazowe
a. Imię: Adam
b. Wiek: 22
c. Zainteresowania/Hobby: Hardware, różne nowinki technologiczne, rozwój świata IT, fantastyka, dobre piwo i whiskey, zagadnienia ekologiczne
d. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Studiuję zaocznie transport na Politechnice Rzeszowskiej, po roku małych przestojów związanych z finansami i lekkim pogubieniem życiowym, wcześniej studiując zarządzanie (McDonald, wiem :D). Wiodę zupełnie nudne życie przeciętniaka, obecnie pracuję na helpdesku w IT, jestem umiarkowanie ambitnym człowiekiem, któremu w życiu zależy na bezpieczeństwie finansowym, stabilności i bezstresowym życiu, nie ciekawi mnie kariera i użeranie się z ludźmi. Lubię obracać się w towarzystwie ludzi z pasjami i zainteresowaniami niosącymi ze sobą jakiś angaż i rozwój, nieważne czy to sport, gra na fortepianie, czy medycyna. Nie przepadam za ludźmi, których życie to właściwie wegetacja i ich zainteresowania to przesiadywanie dniami i nocami na Facebooku i minigierkach na smartfonie. Towarzysko jestem pół na pół, lubię rozmawiać o wszystkich zainteresowaniach, od polityki po muzykę, natomiast zupełnie nie radzę sobie ze “small talkiem”, który jest dla mnie irytujący i nudny. Lubię każdego człowieka zdolnego do refleksji, nie znoszę ludzi patrzących na rzeczy i inne osoby z góry, doceniam każdą osobę widzącą ważne niuanse i oceniającą z dystansem i próbą zrozumienia drugiej strony. Poglądowo jestem liberałem, samodzielnie żyję według chrześcijańskich wartości, lecz nie wyznaję żadnej wiary, a Kościołem Katolickim jako instytucją gardzę. Lubię Polskę, ale po roku w Niemczech trochę bardziej lubię je jako kraj do życia, lecz na Polskę nie narzekam.
e. Kontakt:
- email adamkozminski.r.373@gmail.com
- steam brak

2. Scena RP/RP w JK3
a. Formy rozgrywki: Różnie.
b. Organizacje/Grupy: W bardzo dawnych latach, około 2011-2013, grywałem na N4G. Dziś wygląda to inaczej, ale w tamtych latach naprawdę można było pograć tam dla klimatu, bez błąkania się bez celu. W ramach FBI bawiliśmy się w fajne śledztwa, prowadziliśmy kariery swoich postaci, naprawdę było w co się wciągnąć. ;) Oczywiście byliśmy niezłymi dzieciakami, ale traktowaliśmy grę serio i jak na swoje możliwości próbowaliśmy robić coś fajnego i do czegoś w tej zabawie dążyć. To jedyne miejsce, w którym zagrzałem miejsce na dłużej. Forumowe gry nigdy mnie nie przekonywały, zdarzyło mi się odwiedzać wiele innych serwerów SAMP, GMP, których nazwy szkoda wymieniać, bo nie miały już w sobie niczego z RP. Tam gdzie to RP było, nie było żadnych wątków, kreacji postaci, a ile można grać codzienność właściciela kuźni w GMP.
c. Staż: Koło dwóch lat na N4G.
d. Powód zakończenia gry: Coraz gorsza atmosfera. RP podupadało, ale dużo szybciej upadała atmosfera OOC. Gra miała być wspólną rozrywką i zabawą, a kończyło się na dziwnych wojenkach, aż pojawiła się prawdziwa patola. Nie byłem szurnięty w głowę, by przebywać z patologią i żałosnymi ludźmi, więc pożegnałem się. Wszystkie inne spotkane serwery cechowały się albo nijaką grą, albo podobną atmosferą. Z czasem stałem się chyba na to za stary. ;)


3. Postać
a. Imię i nazwisko: Bovo Mar
b. Wiek: 21
c. Pochodzenie: Sullust
d. Rasa: Sullustanin
e. Wygląd: Sullustanin wzrostu 165 cm, ubierający się w zbyt duże, zwisające ubrania, który przede wszystkim ceni sobie wygodę. Wysławia się nieobecnie, często odpływa myślami.
f. Historia:

Witajcie, nazywam się Bovo Mar i opowiem wam, jak się w tym wszystkim znalazłem. Od czego by tu zacząć... Urodziłem się na Sullust w przeciętnej rodzinie sullustańskiej. Nic nie zapowiadało tego, jak dalej będzie wyglądać moje życie. Co do mojego wczesnego życia, nie ma o czym opowiadać. Cóż, po skończonej szkole życie nie układało mi się tak jak powinno. Nie wiedziałem co ze sobą począć, udało mi się łapać przypadkowych robótek, ale nigdy nie poczułem, że wiem dokąd idę. Byłem szarakiem po szkole bez żadnych kompetencji i pomysłu na siebie. Nie był to zbyt udany okres, ale nie byłem w tym sam. Ze znajomymi ze szkoły często rozmawialiśmy o tym, jak się potoczyło. Większość z nas coś sobie w życiu znalazła, lepiej, lub gorzej, lecz my byliśmy przegranymi wyrzutkami bez przyszłości. Postanowiliśmy coś z tym zrobić i założyć swoją małą załogę i spróbować życia jako kosmiczni przewoźnicy. Była z nas ciekawa kompania, złożona z dawnych kolegów ze szkoły. Opowiem trochę o nas.
Itan Shim - Gran, nasz przewodnik, jedyny taki w swoim rodzaju, wszystko było jego pomysłem, był prawdziwym mózgiem naszej załogi. Miał smykałkę do biznesu i zawsze lubił dużo wypić.
Xodu Khidas - człowiek, starszy od nas o dwa lata z powodu różnych przygód z wagarami. On robił za naszego astronawigatora, zawsze miał do tego rękę.
Aldecruz Paxhei - również człowiek, nasz naczelny mechanik, odpowiedzialny za nasz statek.
Carrory Aspilil - Twi’lek, tak naprawdę trudno było znaleźć dla niego rolę, ale byliśmy przecież jedną paczką, a taki statek potrzebuje jakiegoś jedzenia i opieki, prawda? Został kucharzem więc.
Raufre Tysocla - człowiek, nasz pilot. Zawsze miał rękę do tego sortu spraw, dobrze go znałem, od dziecka razem bawiliśmy się wszelkimi maszynami i zawsze był lepszy ode mnie.

Udało nam się po taniości zakupić stary frachtowiec YT-1200, który szybko odrestaurowaliśmy. Nie było łatwo i wielokrotnie musiałem spędzać całe dni ucząc się o tym, jak opanować jakiś problem. Mimo wszystko, w końcu zdobyliśmy swój statek i postawiliśmy biznes na nogi. Nasza banda przegrańców rozpoczęła rewolucję życiową.

Nie wiedzieliśmy, że to dopiero początek schodów. Już na drugim locie Raufre okazał się zupełnie pijany. W czasie, gdy wyszliśmy z nadprzestrzeni wylądować na planecie Klatooine, był upity do nieprzytomności i prawie nas roztrzaskał. W ogromnych turbulencjach prawie wszyscy straciliśmy przytomność... Cóż... Tylko nie ja. Wyglądało to na dziwne zrządzenie losu, jakby opatrzność boska coś chciała...? Cóż, w kokpicie znalazłem martwego Raufre, który rozbił sobie głowę o konsolę. Nigdy nie latałem frachtowcem, więc nie było łatwo, lecz udało mi się przejąć stery i posadzić frachtowiec na miejscu. Nie obyło się bez niezłej kolekcji siniaków u nas wszystkich.

Pewnie myślicie, że to był szczęśliwy koniec, niestety zapomnijcie o tym. Nasze lądowanie przyciągnęło uwagę grupki rzezimieszków. Sądzę, że myśleli, że grupa tak niezdarna nie będzie dużym wyzwaniem. Niestety mieli rację, szybko nas otoczyli i byłoby po nas. Itan próbował się dogadać, ale oni nie byli tym zainteresowani. Zastrzelili go, a ja, Xodu, Aldecruz i Carrory uciekliśmy prędko do środka statku. Uszkodzonym frachtowcem uciekliśmy do kosmosu, myśleliśmy, że jesteśmy bezpieczni, lecz nie na długo. Jeden z rzezimieszków, a był to Nikto, zdążył wbiec na statek i ukryć się w ładowni.

Spodziewacie się, że gorzej być nie może, niestety może. Frachtowiec ledwo zipiał po tamtym lądowaniu. Obecność pirata odkryliśmy, gdy Aldecruz udał się do maszynowni spróbować go naprawić. Usłyszeliśmy krzyki, a po nich zeszliśmy na dół, by znaleźć naszego mechanika z poderżniętym wibroostrzem gardłem, uwięzieni w kosmosie na zepsutym statku z martwym mechanikiem. Nikto rzucił się na nas znienacka, ale przeliczył się. Było nas trzech na jednego. Okaleczył Xodu, ale z Carrorym udało nam się go obezwładnić. Nie wiem, jak to się stało, ale mam z tego prawdziwą dziurę w pamięci. Miałem wrażenie, że wstąpił we mnie jakiś demon. Miałem wrażenie, ze wiem co zrobi Nikto, zanim to zrobił. Lekko drgnęła mu pięść, a moje ciało uginało się przed ciosem, który jeszcze nie nastąpił i solidnie przywaliłem mu leżącą pod butami rurą, której wcześniej nie widziałem. Miałem wrażenie, że coś każe mi po nią sięgnąć, mimo że jej nie widziałem. Słyszałem, że w adrenalinie dzieją się dziwne rzeczy z Sullustaninem, Rodianinem i człowiekiem, niezależnie od rasy... ale to było dziwne. Mimo to oberwałem, Nikto był wiele silniejszy ode mnie i posłał mnie na deski mocnym kopnięciem, po którym prawie zemdlałem. W tym czasie Xodu, z pociętą ręką, kopnął go i rzucił na ziemię, a Carrory wyszarpnął mu wibroostrze i jednym błyskawicznym ruchem odciął mu głowę. Sytuacja była tragiczna, nasz okręt był niemal martwy, a nasz mechanik leżał z poderżniętym gardłem. W pocie czoła postanowiliśmy to wszystko naprawiać. Przyznam się, że spanikowałem, nigdy w życiu nie dotykalem tak wrażliwych części statku, ale Carrory dodawał mi animuszu i pokładał we mnie wiarę. Nie uwierzycie, ale jakoś się udało, do dziś nie wiem czemu. Xodu wymagał pomocy, ale wspólnie z Carrorym zaszyliśmy mu ranę i zadbaliśmy o opiekę medyczną. Zawróciliśmy na Klatooine szukać tam pomocy.

Nie powinienem być tym zaskoczony, ale to jeszcze nie był koniec. Zgadnijcie, kogo aresztowano za zdemolowanie portu swoim lądowaniem, oczywiście nas. Spędziliśmy tydzień w areszcie, wyjaśniając sytuację. Na szczęście wpadłem na to, by zaproponować policji sprawdzenie tożsamości Nikto, który okazał się poszukiwanym piratem, dzięki czemu nam uwierzono.

Nasza załoga się po tym rozpadła, straciliśmy połowę ludzi, nie mogliśmy kontynuować podróży. Lecz wciąż mieliśmy statek, a ja wspomnienia z tamtej strasznej chwili.

Cóż, później odnalazłem dane kontaktowe organizacji pomagającej rozwiązywać paranormalne zagadki. Nigdy wcześniej nie uwierzyłbym w takie bujdy, lecz po tamtym transświadomościowym doznaniu czułem, że muszę coś z tym zrobić. Kojarzyło mi się to z tymi tajemniczymi osobami walczącymi z Yuuzhan Vong, oni podobno też wyglądali jak wojownicy prowadzeni przez demoniczne siły, Zakon Jede, albo coś takiego. Może te rzeczy naprawdę istnieją. Przez ostatnie lata słyszałem mnóstwo o wojnie z Vongami, miałem szczęście i w moich terenach niewiele miało się z tym styczności, lecz czasami wydawało mi się, że jesteśmy małą enklawą na odludziu, gdy cała galaktyka płonie. Czułem się z tym naprawdę odrealniony. Tak oto znalazłem się tutaj, pod adresem agencji rozwiązującej zagadki paranormalne... Skoro wylądowałem z niczym, z pieniędzmi ze sprzedaży statku, może równie dobrze zacznę od tego...



4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze? Muszę przyznać, że liczę przede wszystkim na nauczenie się RP. Kontakt z RP z prawdziwego zdarzenia grałem mając 14-16 lat, mimo wielkich chęci sądzę, że niewiele potrafię i mam nadzieję, że nauczę się tu czegoś.
b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji? Było to jakieś forum o fantastyce, na którym znalazłem przypadkowego posta podczas szukania wiadomości o systemie Edge of the Empire. Niestety nie pamiętam adresu, był tam bodajże post Elii?



Podziękowania za pomoc i miłe pogawędki dla Fella, Arelle, Violet i Tolkkina ;)
Revi
 
Posty: 3
Rejestracja: 04 sie 2019, 2:48

Re: Bovo Mar

Postautor: Fell Mohrgan dodano: 28 wrz 2019, 18:12

Niestety rozczarowałem się tym podaniem. Bardzo fajny z Ciebie gość i sympatycznie czyta się nawet to, w jaki sposób opowiadasz o sobie, to jeden z niewielu opisów tego typu, które naprawdę mnie do Ciebie zachęcają. Niewielu umie przejrzyście opisać, jakimi są ludźmi, zazwyczaj te opisy ograniczają się do cech połowy populacji na świecie, że nie lubi się konfliktów i chętnie poznaje nowych ludzi. To rzadka umiejętność tak fajnie się przedstawić. +

Wyznaję pogląd, że do RP nie trzeba pisać ładnie. Wystarczy poprawnie, aby czytało się jasno, zrozumiale, abyś umiał opisać co chcesz i by nikogo nie bolały orty i wsiuryzmy pokroju "te podanie" "wów czas". Piszesz poprawnie, bardzo przystępnie.

Tobie i Twojej zdolności pisania dałbym pozytywy. Niestety, fabuła tej historii zupełnie nie wyszła :< Postać dorasta na Sullust, planecie, w której życie toczy się w podziemnych ciemnościach i żyją tam prawie sami Sullustanie, no bo... to nie są warunki dla innych ras. Tymczasem koledzy ze szkoły to ludzie i inne alieny, ani jednego Sullustanina. Nie chodzi mi o to, że to niemożliwe. Ale to bardzo niecodzienne, coś, na co są niskie szanse, czego autor wydaje się nie zauważać. Nie musisz tłumaczyć wszystkiego łopatologicznie, dobrze wykonane niedopowiedzenia są świetne, wystarczyłoby jedno zdanie: "Wiem, że moje grono było niecodzienne jak na Sullust, ale opowiem o tym kiedy indziej" i przyklasnąłbym temu. Tylko tyle wystarczyłoby, abym miał sygnał, że to przemyślane, że masz swój pomysł, ale go nie zdradzasz. Do dobrze wykonanego niedopowiedzenia wystarczy, aby autor sam zwrócił w jakiś sposób uwagę na takie rzeczy, wspomniał choćby słowem. Tutaj tego nie ma.

Im dalej w las, tym niestety gorzej. Banda znajomych kilka lat po szkole średniej, której nie przelewało się w życiu, ma pieniądze na statek kosmiczny i rozpoczyna biznes. Mógł być tani, ale to dalej był statek kosmiczny. Zrzutki z kolegami z liceum na zakup śmigłowca nadal sobie nie wyobrażam, a kariera zawodowa w miarę się i mi i im udała xD

Jeden z najgorszych elementów to marysuizm tej postaci. Pilot nie żyje, ale nie latający nigdy Bovo opanowuje sytuację. Statek się rozpada, ale Bovo po śmierci mechanika daje radę opanować sytuację. Nawigator zostaje ranny, ale Bovo i kucharz zostają chirurgami polowymi. POLICJA przez TYDZIEŃ nie wpadła na to, żeby sprawdzić kim w ogóle jest typek z odciętą głową na statku, wpada na to dopiero Bovo. xD W żadnej z tych rzeczy ta postać nie jest wykształcona, nie ma nawet wspomnienia, że to było jej hobby. Nie pojawia się nawet słowo, że lubił poglądać, jak Raufre pilotuje, że kiedyś chciał studiować automatykę, a szwy założył tak jak zaszywał podarte spodnie i jakoś wyszło. Gwoździem do trumny jest schemat: członek załogi umiera, ale Bovo, który nigdy czegoś nie robił, ratuje sytuację. Pojawia się to 2 razy, co jak na tak oczywisty i dziecinnie prosty motyw jest bolesne w odbiorze.

Osamotniony pirat wpada na rozpadający się statek, jest sam z załogą w kosmosie i postanawia zabić mechanika pokładowego, gdy ten naprawia statek, na którym się znajdują. Raufre, przyjaciel Bovo od dzieciństwa, umiera w kokpicie. Bovo stwierdza, że znalazł go martwego, to koniec jego reakcji na śmierć przyjaciela z dzieciństwa. Postępowanie postaci leży i kwiczy.

Każdą z tych rzeczy da się wyjaśnić. Bovo może ciężko wspominać śmierć Raufre i zamykać się w sobie. Pirat mógł być idiotą i nie zauważyć, że statek się sypie. Sam mógł być mechanikiem i planować ogarnąć statek po skończonej walce. Na Klatooine mógł panować dziki chaos i każdy policjant robić 30 nadgodzin tygodniowo i nikt nie miał nawet minuty na zajęcie się sprawą Bovo poważnie. Jeden z członków załogi mógł dostać spadek po dziadku i postanowić postawić wszystko na jedną kartę. Problem w tym, że nigdzie nie dajesz nawet znaku, że jakieś pomysły za tym stoją. Historia toczy się błyskawicznie, żadna kontrowersyjna/dziwna/problematyczna rzecz nie jest wzbogacona w żaden sposób. Historia składa się z nich w połowie. Motywy, które wymieniłem, to połowa historii.

Na plusik zakończenie historii. Widać pokłosie poradnika Edgara i nakierowanie postaci w stronę Jedizmu i to się chwali. Niestety, historia jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie mogę wyobrazić sobie w RP postaci o biografii tak dziurawej, nielogicznej i wyjętej z klimatu, tak jak nie mogę wyobrazić sobie postaci, która z dnia na dzień osiąga Pilotaż *****, odwala Mechanikę ***/****, Leczenie **/***, z żadną z tych rzeczy nie mając wcześniej kontaktu, co jeszcze podkreśla. Ta postać jest nielogiczna i nieprzyjmowalna.

Negatywny. Gorąco zapraszam do mnie na PW/discorda/Steam, z miłą chęcią spróbuję rozjaśnić wszystko i pomóc.
Awatar użytkownika
Fell Mohrgan
Padawan
 
Posty: 68
Rejestracja: 24 kwie 2018, 20:33

Re: Bovo Mar

Postautor: Zosh Slorkan dodano: 28 wrz 2019, 19:49

Duży plus za Twój całokształt, bo fajnie sie wypowiadasz i fajnie się z Tobą rozmawia. Piszesz też jak dla mnie zupełnie normalnie i w porządku... Ale z podaniem po prostu strasznie nie wyszło. Pomysł załogi przegrańców jest super, ale ciąg niewiarygodnych, niewytłumaczonych wydarzeń jest po prostu rekordowy. Logika historii i cudotwórczość Twojej postaci nijak nie trzyma się kupy, nawet jakby przyjąć tą historię, to trzeba jej połowę napisać od nowa, przez wszystko to, co już świetnie Fell opisał. Max jaki mogę dać to neutral x/ Nie będe powtarzał po Fellu, świetnie opowiedział, co tutaj nie gra.
Obrazek
Awatar użytkownika
Zosh Slorkan
Rycerz Jedi
 
Posty: 468
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Bovo Mar

Postautor: Elia dodano: 29 wrz 2019, 12:02

Podpisuję się pod wszystkim, o czym powiedział Fell.

Sprawiasz wrażenie osoby, której zależy na RP na poważnie - i my tu dokładnie to robimy. Staramy się, żeby nasi bohaterowie byli jak najbardziej prawdziwi, od postaci głównych po epizodyczne. Próbujemy stworzyć świat, w którym można się zatopić, który wywołuje prawdziwe emocje, tworzy prawdziwe dylematy. To dla tych wrażeń gramy. Dla poczucia, że przez chwilę jesteśmy naszymi postaciami i razem z nimi przeżywamy wszystko, co się dzieje.

Przy Twojej historii mam wrażenie, że opisujesz kogoś, z kim nie masz zupełnie nic wspólnego. Ten ktoś ma przyjaciół, ale dla Ciebie - autora - przyjaciele to tylko jacyś NPC bez znaczenia, więc nie będziesz przeżywał ich śmierci w historii. Twój bohater pochodzi z jakiejś planety, ale Ciebie jako autora niezbyt interesuje co to oznacza, musiałeś coś tam dać to dałeś Sullust, bo Sullustanie są z Sullust. Twoja postać jest jak bohater gry, przechodzisz z lokacji do lokacji, na każdym poziomie jest jakiś inny rodzaj wyzwania, postać pokonuje je i awansuje dalej.

No i mamy. Zaczynasz grę z pięcioma NPC (każdy ma odrębną klasę postaci) i swoim bohaterem, macie statek startowy. Na początku Twoja postać nie ma żadnych umiejętności, ale na poziomie pierwszym zdobywa pilotaż, zastępując jednego z NPC. Na poziomie drugim mamy walkę z pierwszymi przeciwnikami. Jeden z NPC zginął, ale level został ukończony pomyślną ucieczką. Twoja postać nabyła już umiejętność pilotażu, więc start nie jest problemem. Na poziomie trzecim jest starcie w przestrzeni. Ginie kolejny NPC. Twoja postać zdobywa umiejętność walki wręcz. Twoja postać zdobywa umiejętność naprawy statków kosmicznych. Na poziomie czwartym zmiana lokacji, areszt. Twoja postać zdobywa umiejętność negocjacji. Od poziomu piątego statku już nie ma, teraz zaczynasz w kompletnie nowej lokacji, bez wcześniejszych NPC, ale ze zdobytym zestawem umiejętności z poprzedniego etapu gry. Jesteś ciekaw jakie przygody i nowe umiejętności czekają dalej Twojego bohatera.

Taki tryb nie sprawdzi się w naszym RP. W naszym RP to mistrz gry będzie budował fabułę, w której Twoja postać będzie brała udział. Twoim zadaniem jest sprawienie, by ta postać była ciekawą osobą, by wydarzenia zainicjowane przez GMa wywoływały w niej interesujące, realistyczne reakcje. Nasze RP wymaga po prostu szczerego wejścia w buty postaci. Myślenia, odczuwania jak postać. Jeśli postać jest zagrożona, Twoim zadaniem jako gracza jest przeżywanie tego zagrożenia. Jeśli postać straci kogoś, kogo uważała za przyjaciela, Twoim zadaniem jako gracza jest przeżywanie żałoby. Jeśli postać się na kogoś wkurzy, Twoim zadaniem jest granie wkurzenia. Reagowanie na to, co dotyka postaci. Wcielenie się w bohatera. Literalny role-play.

W historii skupiłeś się na zadaniu GMa i kompletnie nie pokazałeś, że wiesz, co powinien robić gracz. Twoja postać jest tylko bezosobowym uczestnikiem wydarzeń dających jej nowe umiejętności, a to zupełne pudło. Żeby gra była fajna, wszyscy muszą robić to, co do nich należy. Nie ma tu miejsca na biernych odbiorców. Gracze są tak samo odpowiedzialni za dobrą zabawę innych jak GM. Twoja postać musi być dobrym partnerem dla innych postaci - do infiltracji bazy wroga, do rozwikływania zagadek Mocy, do picia cafu w kantynie i plotkowania o tyłkach. Musi być jak ten fajny koleś, z którym znasz się od dzieciństwa. Zaprzyjaźniłbyś się z Bovo? Wiesz jaki jest? Co lubi? O czym mógłbyś z nim porozmawiać? Ja nie mam pojęcia. Więcej wiem o Tobie niż o Twojej postaci, o której jest całe to podanie. Dlaczego?

Wydajesz się być fajną osobą, która chciałaby grać RP, ale potrzebuje pokierowania w dobrą stronę. Wszystko, co napisałam, to takie pokazanie palcem rzeczy, które trzeba naprawić. Mam nadzieję, że wyciągniesz wnioski z naszych postów i spróbujesz jeszcze raz.

Tym razem jestem przeciw.
Obrazek
Awatar użytkownika
Elia
Mistrz Jedi
 
Posty: 1797
Rejestracja: 03 lip 2011, 13:29

Re: Bovo Mar

Postautor: Revi dodano: 02 paź 2019, 14:32

Nie chcę bajać, mimo że rozumiem doskonale o czym napisał tutaj Fell Mohrgan, to wszystko wynik kiepskiego myślenia i wykonania. Nie myślałem w ogóle z takiej perspektywy i o połowie rzeczy, które napisał, w ogóle nie pomyślałem. Na przykład o tej policji, albo szkołach sullustańskich, nie przeszło mi to przez myśl, napisałem to... Nieświadomie, to chyba dobre słowo...? Oczywiście po przeczytaniu tych uwag, doskonale rozumiem, w czym rzecz i czemu to wszystko jest tak lipne. Nie pomyślałem właściwie z tej strony. No oczywiście to jest po prostu głupie.

Jest to tym bardziej żenujące, że dużo czytałem o Sullustanach, o ich wiecznym życiu w ciemnościach, jak krasnoludy pod ziemią w miastach w górach, zawsze podobał mi się ten krasnoludzki klimat i poznawanie życia na powierzchni przez krasnoludy, dlatego postawiłem na Sullustan, fajnie mi się to kojarzy.

Reszta to nędzna historyjka, tutaj ładnie opowiedziała się Elia, taka przygoda w kosmosie, w której bohater przyciśnięty przez potrzebę czegoś się nauczył, odkrył, że coś umie, mając przed sobą zrobić swoje, albo umrzeć. Niestety nie pomyślałem, że w tych ilościach może to nie być takie... wiarygodne...

Przyznam, że zgubiłem coś pisząc te historię. Na przykład to o braku reakcji na trupa Raufre, wszystko jakoś dziwnie napisałem, myślałem o tym, co zrobiłem, przez ostatnie dni i pomyślałem, że pisałem to z oczu postaci, z pierwszej osoby, ale jakoś zupełnie mi uciekło, że to robię i wyszedł mi bezpłciowy opis rzeczywistości, pisany w pierwszej osobie przez postać, tylko taki skrócony przebieg wydarzeń, jak opis nieciekawego narratora. Pisałem w 1-szej osobie, o czym... Jakby zapomniałem i pisałem z nastawieniem na zwykły opis 3-osobowy i wyszło mi to nieciekawe połączenie? Nie wiem, jak dokładnie to nazwać, może zrozumiecie z tego opisu, co siedziało mi w głowie. Wiem, że to nie jest wytłumaczenie i niczego to nie naprawia, to dalej złe, chciałbym tylko opowiedzieć, czemu złe wyszło, bo, że jest złe zrozumiałem wydaje mi się. :d Mimo wszystko, w mojej wyobraźni Bovo ma z tego wylotu niezłą traumę i wciąż nie dowierza, ze w jedną podróż zginęło mu tyle przyjaciół i dziwnie "pusto w środku" jemu po śmierci Raufre, ale przez to "przestawienie" w głowie, uciekło mi to i pisałem tylko jakby Bovo był jakimś dziwnym narratorem 3-iej osoby. Miał się czuć trochę zagubiony po tym, jak został z martwymi przyjaciółmi i garścią pieniążków i dziwnymi opętaniami, które postanowił zbadać, szukając sensu w życiu. Nie wyszło mi, mało powiedziane, ale tak ode mnie wyglądał pomysł na te wydarzenia i historyjkę.

Oczywiście doskonale rozumiem, o czym pisze Elia i uważam, że takie rzeczy, emocje, przeżycia, prawdziwe postacie, które czują to i owo, to podstawa dobrej książki i filmu i również RP, ale jak widać, nie potrafię za Chiny tego przelać na papier. Również tak jak opowiadałem, grę, w której zależało nam na tworzeniu jakichś historii i ciekawych rzeczy, grałem w gimnazjum w FBI na N4G. Staraliśmy się i chcieliśmy robić coś fajnego, nie tylko sobie poklikać, ale byliśmy dzieciakami i nasza twórczość na pewno nie prezentowała jakiegoś poważnie wysokiego poziomu i tak jak pisałem, w pewnym sensie chciałbym nauczyć się RP, bo RP na poważnie grałem w gimnazjum, a później trafiałem tylko na takie RP, w którym głównie liczył się ładny polski i dobre opisy, nie istniała fabuła i żadne historie i o tworzeniu czegoś i graniu jakiś poważnych historii mam tylko pojęcie z czasów gimnazjalnych.

Co do 4b, sprawdziłem historię przeglądarki i był to Poltergeist, gdyby znaleźli się ciekawi ;)
Revi
 
Posty: 3
Rejestracja: 04 sie 2019, 2:48

Re: Bovo Mar

Postautor: Ashtar Tey dodano: 02 paź 2019, 20:31

Temat niespójności historii dobrze opisał Fell (choć dałoby się wymienić jeszcze więcej problemów), a wiele dobrych rad i wskazówek dała z kolei Elia. Po Twojej odpowiedzi widzę, że masz naprawdę dobre podejście i mam wrażenie, że przy odrobinie wysiłku powinieneś bez problemu napisać dobrą historię. Zdaje się, że masz odpowiednie pomysły i zrozumienie podstawowych tematów związanych w RP, ale nie do końca umiesz jeszcze to zrealizować. Od siebie mogę polecić jeszcze przejrzenie zaakceptowanych podań - to dobre źródło inspiracji i wiedzy o tym, jak można taką historię napisać. Najważniejsza rzecz to z pewnością jednak kreacja samej postaci. Jeśli czytałeś dużo planecie i podobał Ci się jej klimat, to spróbuj to wykorzystać - jak mogło wyglądać życie Twojej postaci w takich warunkach? Jak wpływa to na jej zachowanie, gdy nagle znajduje się na statku, w zupełnie innym środowisku? Jak wyglądają jej relacje z innymi i czym różnią się od naszych, ludzkich? Tak naprawdę dobra odpowiedź na nawet jedno z tych pytań może dać Ci paliwo do napisania całej historii.

Gdyby problemem była niespójność z kanonem, bądź nietrafiona planeta, to dałoby się pewnie przepuścić historię warunkowo, żeby dokonać poprawek przed wprowadzeniem. Tu niestety problemów jest zdecydowanie zbyt dużo. Na razie jestem przeciw, ale bardzo chciałbym zobaczyć Twoje drugie podejście.
Awatar użytkownika
Ashtar Tey
Rycerz Jedi
 
Posty: 1659
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Nick gracza: Gluppor

Re: Bovo Mar

Postautor: Edgar Alexander dodano: 04 paź 2019, 14:01

Nie dodam nic konstruktywnego do oceny i analizy historii przez wszystkich powyżej. Jak wspomniał Gluppor - zachęcam do zerknięcia na inne podania. Przede wszystkim polecam ten poradnik dotyczący tworzenia postaci. Jak będziesz się czuł, że nie jesteś pewien jak niektóre rzeczy przedstawić, lub jak opisać swoją postać prawidłowo, zachęcam do zerknięcia na ten tekst. Z podań wartych przeczytania dla porównania na pewno polecę Fella i Garrina. Nie wahaj się też pytać bezpośrednio o radę, lub jak masz jakieś wątpliwości, każdy tutaj z chęcią ci pomoże.

Wydajesz się naprawdę fajną osobą i sprawiasz naprawdę dobre wrażenie. Jestem przeciw akceptacji podania, ale liczę, że spróbujesz ponownie. Powodzenia.
Awatar użytkownika
Edgar Alexander
Padawan
 
Posty: 451
Rejestracja: 18 wrz 2015, 12:09

Re: Bovo Mar

Postautor: Tanna Saarai dodano: 04 paź 2019, 18:12

Podzielam zdanie moich przedmówców. Przeciw.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tanna Saarai
Uczeń Jedi
 
Posty: 860
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Nick gracza: Binol

Re: Bovo Mar

Postautor: Rada Jedi dodano: 05 paź 2019, 1:35

Podanie otrzymało pięć głosów negatywnych i jeden głos neutralny, w efekcie czego zostaje odrzucone. Następne podanie może zostać złożone po upływie 30 dni.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 423
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: EldrinCalarth i 0 gości