Gedra Suord - Zatwierdzone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Gedra Suord - Zatwierdzone

Postautor: Amer44018 dodano: 16 cze 2019, 15:16

1. Informacje bazowe
a. Imię: Szymon
b. Wiek: 20
c. Zainteresowania/Hobby: Zainteresowań mam bardzo dużo, więc raczej prościej byłoby zapytać czym się nie interesuję. Jeżeli już jednak chodzi o parę głównych zainteresowań/hobby to będzie to wszystko, co technologiczne - typowy hardware. Przynależę do grupy rekonstrukcji historycznej z okresu XIII wieku. Trenuję też walkę, a mianowicie DESW - Dawne Europejskie Sztuki Walki w fechtunku miecza długiego.
d. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Jestem informatykiem. Zawsze staram się rozwiązywać sprawy w jak najbardziej korzystny dla obu stron sposób. Nie jestem wybuchowy, racjonalnie podchodzę do stresowych sytuacji i staram się nie wchodzić w zbędne kłótnie. Na plus idzie tutaj też na pewno moja wyobraźnia, która jest naprawdę bardzo rozwinięta. ;)
e. Kontakt:
- email : szymonkowalski991@gmail.com
- steam : https://steamcommunity.com/id/amer44018/

2. Scena RP/RP w JK3
a. Formy rozgrywki: Z RP zostałem zaznajomiony w dość wczesnych latach mojego życia, zaczynałem od Gothica (GMP, G2O) - pamiętne czasy, gdy czat na tej platformie był jeszcze globalny. Do samego Gothica zawsze chętnie wracam. Grałem również na przeróżnych serwerach GTA SA, GTA V.
b. Organizacje/Grupy: Gdybym miał zliczyć wszelkie organizacje i grupy w jakich grałem to byłoby to niepotrzebne wypisywanie wszystkich serwerów po przecinku. Było ich naprawdę wiele i często grało się na nich tylko przelotnie, jednak w pamięci utrwaliło mi się tylko kilka nielicznych. Na pewno specjalne miejsce w serduszku zajmuje tutaj serwer Aderthad Roleplay (GMP), z którym to wiążę najlepsze wspomnienia, jeżeli chodzi o RP.
c. Staż: Staż mój sięga już ładnych paru lat i o ile się nie mylę to stuka właśnie 8 wiosen, odkąd rozpocząłem swoją zabawę z tym trybem rozgrywki. Oczywiście to nie jest tak, że grałem cały czas bez przerwy, ale RP nigdy nie odłożyłem na bok.
d. Powód zakończenia gry: Nie zakończyłem gry RP. Co chwilę przeróżne serwery kończą swój żywot, więc szuka się nowego miejsca, gdzie możnaby zostać na dłużej.


3. Postać
a. Imię i nazwisko: Gedra Suord
b. Wiek: 20
c. Pochodzenie: Coruscant
d. Rasa: Zabrak
e. Wygląd: Wysoki Zabrak o muskularnej budowie ciała. Jego czarne ciało pokrywają liczne tatuaże, które mają dla niego większą, bądź mniejszą wartość sentymentalną. Jego oczy pozbawione są uczuć, dostrzec w nich można tylko złowrogie spojrzenie, które najczęściej jest tylko pozorowane. Tatuaże jego są koloru białego, a kolor oczu zachodzi pod fioletowy. Twarz Gedra jest pokryta wieloma bliznami i siniakami, które mogą świadczyć o stylu życia, jaki prowadzi.
f. Historia:
Gedra urodził się w swoim rodzinnym domu na Coruscant. Jego rodzice, Rubrone i Eepi, zamieszkiwali jeden z wieżowców w mieście. Jego matka, Eepi, pracowała w pobliskim laboratorium i była w nim cenioną pracowniczką, a poprzez swoją wiedzę i zapał do pracy szybko dorobiła się sporej sumy kredytów. Rubrone natomiast zajmował jedno z wyższych stanowisk w firmie zajmującej się produkcją śmigaczy. Rodzinie Suord nigdy niczego specjalnie nie brakowało, a ponadto byli oni w stanie pozwolić sobie na "odrobinę" przyjemności.

25 ABY

Gedra był bardzo skomplikowanym dzieckiem. Pomimo tego, że kredytów w domu było pod dostatkiem, jemu i tak zawsze czegoś brakowało i nie mowa tutaj o dobrach materialnych. W dość młodym wieku Gedra uczył się od swojego taty budowy i funkcjonowania śmigaczy. Jego ojciec wpajał mu tą wiedzę, a czasami nawet brał go z nim do pracy, by jego syn sobie trochę dorobił i przy okazji rozszerzył zakres swojej wiedzy. Rodzice Gedry nigdy nie byli dla niego jakoś specjalnie restrykcjyjni, chociaż mieli do tego niemałe podstawy. Młody Zabrak miał tendencję do pakowania się w kłopoty, ale jego opiekunowie wychodzili z założenia, że powinien on samodzielnie nauczyć się rozwiązywać problemy i ponosić konsekwencje własnych czynów, dlatego też często po prostu nie nadstawiali za niego karku, jeżeli zdarzyło mu się coś przeskrobać.

Gedra posiadał paru znajomych, którzy byli od niego znacznie starsi i zazwyczaj to właśnie oni namawiali go do tego, żeby zrobił coś "śmiesznego", co było zabawne oczywiście tylko w ich mniemaniu. Zabrak bardzo chciał im się przypodobać i jako naiwniak, którym wtedy był, bez większego namysłu dawał sprowokować się swoim kolegom do zrobienia jakiejś głupoty. Często kończyło się to jednak problemami, z którymi później radzić musiał sobie sam.

Był to zwykły, pochmurny, niczym nie wyróżniający się dzień na Courscant. W jednej z miastowych uliczek, całkiem niedaleko okolicznej kantyny, zebrała się niewielka grupa młodzieńców. Przez pewien czas po prostu rozmawiali sobie oni o jakichś głupotach, przekomarzali się i podśmiewali z różnych rzeczy, jak to ma w zwyczaju robić większość w osób w ich wieku. W pewnym momencie pewien Arkanianin dał innym znak, żeby zamilkli. Powstał na równe nogi, spojrzał na jednego członka zebranej grupki i zagaił, jakby nieco poważniejszym tonem, niż tym, w którym odbywały się wszelkie wcześniejsze rozmowy.
No to jak młody? Chcesz być w naszej paczce, czy nie? - Adikiri lekko podniósł brew, po czym spojrzał na swoich kompanów z paczki i na powrót przerzucił wzrok na młodego Gedrę.

No... Ta-Tak! - odpowiedział z lekkim zawachaniem, próbując uciec wzrokiem w ziemię.
Gedra, co to za zwątpienie? Nie słyszę przekonania w twoim głosie! Wydaje mi się, że nie jesteś jeszcze gotowy. - odpowiedział ironicznie i zarechotał. Widać po nim było, że wiedział, że właśnie to wyprowadzi z równowagi małego Gedrę. Spojrzał z głupim uśmieszkiem na pozostałych członków swojej grupki, którzy to w jednej chwili buchnęli śmiechem, jednak zaniechali go, gdy Zabrak w końcu się przemógł i powiedział.
Jestem gotowy! - powiedziawszy to zacisnął pięsci i swoimi fioletowymi ślepami przeszył Adikiriego, mierzwiąc przy tym brwi.
No dobra, dobra, już, już! Nie denerwuj się tak mały, ta złość Ci się jeszcze do czegoś przyda. - gdy to powiedział to lekko się zaśmiał - No to słuchaj, zajdziesz do Kantyny - zaraz tutaj, za rogiem, a gdy będziesz w środku to wypatrzysz tam pewnego Chistorianina. Jakbyś nie wiedział to jest to taka fioletowa jaszczurka - nie ważne, na pewno ogarniesz, o kogo chodzi. Do rzeczy. On bardzo często ma przy sobie taką brązową torbę, weźmiesz mu ją i przyniesiesz mi. Jak nie dasz rady, to nie dostaniesz się do naszej paczki. Czaisz?
T..Tak... Znaczy... Nie. Po co wam ta torba? Wiecie w ogóle, co w niej jest? - odparł jąkając się.
Dowiesz się, jak już ją przyniesiesz. Tylko osoby z naszej paczki mogą to wiedzieć, młody. - pstryknął go w nos, zaśmiał się, po czym odwrócił na pięcie i wraz z pozostałymi członkami "paczki" odszedł w głąb ciemnej uliczki, na odchodne mówiąc. - Spotykamy się tu jutro o tej samej godzinie, młody. Nie zawiedź nas. Jeżeli to spierdolisz to będziesz mógł jedynie pomarzyć o tym, żeby do nas przystać. wzruszył ramionami i wcisnął ręce do skórzanej kurtki, którą na sobie miał, kontynuując swoją podróż w uprzednio obranym kierunku. Gdy cała grupka oddaliła się na "odpowiednią" odległość, pozostawiony samemu sobie Zabrak usłyszał z oddali istną salwę śmiechu, która zdawała się stopniowo cichnąć wraz z tym, jak jego towarzysze przemieszczali się dalej. W końcu nastała cisza.

Gedra, widocznie zestresowany całą sytuacją, jeszcze przez chwilę stał tak w miejscu, najwidoczniej bijąc się przy tym z myślami, by po jakiejś chwili w końcu ruszyć w stronę kantyny. Nie myśląc w ogóle o tym, czy zostanie do niej wpuszczony, po prostu wszedł, lecz tylko na krótką chwilę, gdyż barman który w niej pracował, momentalnie gdy tylko zobaczył młodego Zabraka wypchnął go na zewnątrz i przestrzegł, że zna jego rodziców. O wejściu frontalnym nie było już mowy, więc Gedra przez dobrą chwilę wahał się, czy w ogóle jest jakiś sens, żeby dalej próbować, jednak bardzo chciał dołączyć do paczki swoich starszych znajomych, których niestety brał za wzór do naśladowania, więc musiał coś wymyślić, żeby dostać się do środka. Obszedł kantynę dookoła parę razy, uważnie zwracając przy tym uwagę na każdy szczegół, który pozwoliłby mu na niepostrzeżone dostanie się do środka. W pewnym momencie najwidoczniej dostrzegł jakąś możliwość, gdyż założył na głowę kaptur i począł wspinać się po zabudowaniu. Gdy dostał się wystarczająco wysoko, wszedł na balkon budynku i niezauważenie "wpełznął" do środka. Cały czas skrywając swe lico pod kapturem, bez wahania udał się dalej. Uwielbiał to uczucie, czuł się niczym władca, bo zrobił coś wbrew prawu, wbrew logice tej normalniejszej części społeczeństwa - po prostu zrobił coś, co dało mu wielki zastrzyk adrenaliny, coś na co przecież nie porwałoby się zbyt wiele osób, a przecież jego zadanie nie dobiegło jeszcze końca i zapowiadało się jeszcze ciekawiej, niż dotychczas. Czuł się pewnie, to go napędzało, adrenalina i ryzyko. Ostrożnie przechadzając się po kantynie, nieustannie rozglądał się wokół w poszukiwaniu swojego celu. Skrywając swą twarz pod kapturem, usilnie próbując zatuszować swoją tożsamość, miał ograniczone pole widzenia, więc kilkukrotnie minął wzrokiem swój cel, jednak ostatecznie udało mu się go wypatrzyć. Zupełnie jak powiedział Adikri - fioletowa jaszczurka, która rzeczywiście miała przy sobie brązową torbę. Jak w amoku, kompletnie nie myśląc, gdy tylko zauważył Chistoriania wystrzelił w jego kierunku niczym pocisk pistoletu balsterowego, wyszarpał mu z rąk torbę i dał nogę w kierunku wyjścia. Nie minęła chwila, a Zabrak znalazł się na zewnątrz, z siedzącym mu na ogonie Chistorianinem. Uciekając miastowymi uliczkami, co chwilę oglądał się za siebie, upewniając się co do odbywającej się za jego plecami sytuacji, niejednokrotnie wpadając przy tym na jakieś przypadkowe osoby. Cała sytuacja nie wyglądała z perspektywy Gedry zbyt ciekawie, gdyż w pewnym momencie boleśnie zdał sobie sprawę z tego, że jego cel zaczyna w zatrważającym tempie go doganiać. Chwila nieuwagi spowodowana ponownym obejrzeniem się za siebie i Gedra przydzwonił w znajdujący się przed nim słup tak mocno, że przez dobrą chwilę nie był w stanie niczego zrobić - po prostu go zamroczyło. Nagle poczuł na sobie gniewne spojrzenie i oddech Chistorianina, który chwycił go za fraki, podniósł ku górze i wręcz rzucił nim o ścianę, po czym zabrał swoją torbę i zniknął w czeluściach pobliskiej uliczki.
Po tym wydarzeniu, Gedra próbował jeszcze odbudować relacje ze swoimi kolegami, jednak spełzło to na niczym. Jego dotychczasowi znajomi stali się dla niego wrogami i zamiast wyśmiewać go za jego plecami, zaczęli po prostu robić to jawnie, niejednokrotnie prowokując tym młodego Zabraka do robienia bardzo pochopnych rzeczy. Z uwagi na jego wybuchowość, Gedra nie potrzebował zbyt wiele, żeby zostać sprowokowanym do tego stopnia, żeby wdać się z kimś w bójkę. Walka z "paczką" nigdy nie była czysta i młodzieniec doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nigdy nie będzie, ale to on zawsze inicjował ją gwałtownym ruchem ręki, głowy, czy też nogi. Chodzi o to, że jego znajomi doskonale wiedzieli co zrobić, żeby Zabrakowi puściły nerwy i przeszedł do działania, niejako prowokując ich do tej nierównej walki, która zazwyczaj polegała tylko i wyłącznie na pastwienieu się nad nim - w końcu mieli przewagę liczebną, byli więksi, silniejsi i starsi. Właśnie dlatego Gedra niejednokrotnie wracał do domu solidnie poobijany przez swoich kolegów, którzy się na nim pastwili. Zwróciło to oczywiście uwagę jego rodziców, którzy w końcu stali się dla niego bardziej restrykcyjni, jednak ten z uwagi na swój charakter nic sobie z tego nie robił. Nakazy, zakazy - wszystko to było na nic, wobec światopoglądu zbuntowanego młodzieńca.

30 ABY

Odkąd tylko Gedra ukończył osiemnaście lat, zamieszkał sam. Prowadził dość buntowniczy tryb życia i nie raz był prowodyrem bójek w pobliskiej kantynie. Z czasem na jego twarzy zaczęło pojawiać się coraz więcej blizn. których powodem było uczestnictwo w walkach turniejowych, które były organizowane o godzinach wieczornych, za kantyną, w której Zabrak spędzał większość każdego swojego dnia. Gedra nie był tam najlepszym wojownikiem, ale zdecydowanie miał największy zapał. Rzadko się poddawał i zawsze kończył to, co zaczął. Zawsze walczył do końca, nawet jeżeli miałoby to oznaczać poważny uszczerbek na zdrowiu - dla niego to nigdy nie było ważne, bo ważna była sama walka i emocje, jakie chłonął z niej garściami. Pod koniec jednego turnieju, pewien szemrany typ zaproponował mu pracę na statku transportowym. Dogodne warunki zarobkowe i możliwość zwiedzenia galaktyki nie pozwoliły Gedrze się nawet zastanowić, toteż od razu zgodził się na warunki które zaproponował mu tajemniczy nieznajomy. Lubił dotychczasowe życie, ale wraz z upływem czasu zaczął coraz bardziej zdawać sobie sprawę z tego, że przecież nie może przez okres jego trwania trwać w jednej pozycji i na okrągło robić to samo. Ponadto od zawsze marzyło mu się zwiedzanie innych części galaktyki - zaczął mieć po prostu mieć dość Courscant, na którym do tej pory mieszkał przez całe życie i począł miewać wrażenie, że na nim utknął i że nigdy nie uda mu się opuścić tej nudnej w jego opini planety. Mężczyzna, którego Gedra spotkał tego pamiętnego wieczoru po turnieju walk, zdradził mu dokładne instrukcje dotyczące tego, jak Zabrak ma dostać się na jego statek. Wedle instrukcji - młodzieniec porankiem następnego dnia udał się do portu, rozpoznał statek po dokładnym opisie, który po całej nocy powtarzania sobie formułki dotyczącej jego wyglądu dokładnie wyrył mu się w pamięci i po prostu wszedł do środka - był otwarty, jak mu zapowiedziano. Nie zastanawiając się zbyt długo po prostu ruszył w jego głąb, nie napotykając na swojej drodze żadnej żywej duszy. Wiele drzwi na pokładzie było dokładnie zamkniętych, ale niektóre, tylko niektóre stawały przed nim otworem, gdy tylko się do nich zbliżył - zupełnie jakby prowadziły go w jakimś ustalonym, konkretnym kierunku. W pewnym momencie drzwi zrobiło się jakby więcej i Gedra miał więcej możliwości co do tego, gdzie może się udać, co zaczęło wprawiać go w niemałe zakłopotanie. Z początku jednak nie dostrzegł on żadnych nieprawidłowości - dopóki się na tym statku nie zgubił. Niby nieznajomy ostrzegał go, że statek jest wielki, ale z drugiej strony gwarantował, że gdy tylko spotka kogoś z załogi, to ten powie mu, co robić dalej. No ale Gedra nikogo z załogi nie spotkał i w żadnym, nawet najmniejszym stopniu nie zapowiadało się na to, że sytuacja ta miałaby zaraz ulec zmianie. Na statku panowała kompletna, niczym nie zakłócana cisza - dla Gedry było to powodem do niepokoju. W pewnym momencie statek odleciał z doków, co ponownie wprawiło młodzieńca w zakłopotanie - dlaczego mieli by odlatywać, nie upewniając się, że znalazł się on już na statku? Może tak naprawdę ich nie obchodził, a poznany wczorajszego wieczora mężczyzna postanowił sobie z niego zażartować? Nie rozmyślając nad tym zbyt długo, Gedra kontynuował eksplorację statku do momentu, aż znalazł się na pewnym, dziwacznym poziomie. To, co momentalnie zwróciło jego uwagę to spora liczba cel, która się tam znajdowała. W Zabraku zaczęło stopniowo narastać napięcie i niepewność, toteż odwrócił się on wtedy z zamiarem wyjścia, jednak gdy tylko się odwrócił, spostrzegł stojących przy ścianie osiłków, którzy szyderczo się do niego uśmiechali. Wygląda na to, że stali tam przez cały czas - byli po prostu przyklejeni do ściany, zaraz przy drzwiach i czekali na odpowiedni moment, żeby zainterweniować. Wchodząc do pomieszczenia, Gedra zupełnie ich nie zauważył, więc o swojej opłakanej sytuacji zorientował się dopiero wtedy, gdy oboje błyskawicznie do niego doskoczyli, złapali go za łapy i bez zbędnych ceregieli wepchnęli do jednej z cel.
Mijały dnie, tygodnie, a ludzi w celach przybywało. Wygląda na to, że Gedra miał sposobność być pierwszym schwytanym, gdyż na przestrzeni czasu było mu dane obserwować, jak na tą samą sztuczkę co on, nabierają się kolejne osoby. Zabrak zdążył się przez ten czas dowiedzieć, że wpadł w sidła dość znanego w galaktyce handlarza niewolnikami. Ciężko było mu się pogodzić z myślą, że dał załatwić się w tak dziecinny sposób i że na dniach może zostać sprzedany. Po kilku długich dniach i nieprzespanych nocach, statek wylądował, a niczego niespodziewający się Gedra, po raz pierwszy od tygodni został wyprowadzony poza jego obszar. Zakuty w kajdany, prowadzony przez piaszczystą planetę Sullust przez jakiegoś Rodianina, nie myśląc zbyt długo nad skutkami tego, co chce zrobić, wyrwał się swojemu oprawcy i czym prędzej ruszył przed siebie - biegł ile sił w nogach, nie zważając na strzały z blasterów, które świstały mu koło głowy i uderzały w ziemie - nie zatrzymywał się, po prostu biegł. Wygląda na to, że korzystając z zamieszania, tego samego procederu spróbowało również kilku innych prowadzonych przez straż niewolników, jednak wnioskując po licznych dobiegających z oddali krzykach można było wywnioskować, że raczej niewielu udało się uciec. Może to szczęście, może po prostu efekt zamieszania, albo niekompetencja i brak profesjonalizmu strażników, ale Zabrakowi jakimś cudem w końcu się udało - był wolny. Draśnięty w ramię przez wiązkę wystrzeloną z pistoletu blasterowego został sam, zupełnie bez niczego na środku jakiejś zupełnie odludnionej pustyni. Nie miał zbyt dużego wyboru, więc postanowił po prostu ruszyć przed siebie. Po wielugodzinnej wędrówce, gdy zaczął już odchodzić od zmysłów i niemalże konał z pragnienia, dostrzegł znajdującą się w oddali wioskę. Z początku nie dawał wiary - myślał, że po prostu mu się przewidziało, ale nie miał nic do stracenia, więc nie zastanawiając się zbyt długo, po prostu ruszył w jej kierunku. Z ledwością doczłapał praktycznie do samego celu, aż w końcu padł wycieńczony i stracił przytomność. Szczęście w nieszczęściu, dostrzegli go zamieszkujący wioskę osadnicy. Zabrali Zabraka do siebie, opatrzyli go, napoili i wypuścili, dając mu wolną rękę. Pragnąc odwdzięczyć się im jednak za udzieloną mu pomoc, Gedra postanowił z nimi przynajmniej na jakiś czas zostać i w miarę możliwości pomóc. Jak powiedział, tak zrobił - został, a jego życie toczyło się dalej.

4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze? Najważniejsza dla mnie jest sama przyjemność z gry RP, gra w odpowiednim gronie, pozbawionym ludzi toksycznych, którzy za cel obrali sobie niszczenie rozgrywki innym.
b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji? Ostatnio ze znajomym szukaliśmy jakiegoś serwera RP w świecie SW i natrafiliśmy na jakieś forum, gdzie ktoś pisał o waszym serwerku. ;)

Amer44018
 
Posty: 6
Rejestracja: 06 cze 2019, 1:09

Re: Gedra Suord

Postautor: Amer44018 dodano: 17 cze 2019, 18:54

Przyznaję się do błędu, sądzę że to nie będzie problem lekko zmienić historię, mianowicie zasugerowałem się historią Coruscant z Kanonu, nie dopatrzyłem historii z legend.
Mianowicie, w 27 ABY Coruscant zostało zaatakowane przez Yuuzhan Vongów. Więc myślę że nie będzie to problemem, że jeśli zajdzie taka potrzeba to zmienię odrobinę historię.
Amer44018
 
Posty: 6
Rejestracja: 06 cze 2019, 1:09

Re: Gedra Suord

Postautor: Zosh Slorkan dodano: 18 cze 2019, 2:25

Ogólnie to w tym co najważniejsze na pewno wszystko ładnie się sprawdza x) Widać bardzo konkretny zamysł na postać, a zabracka natura odzywa się w odruchach i usposobieniu postaci. Charakter jest pokazany wyraźnie, nie jest przesadzony, a nawet wybryki postaci i jej odchyły nie są w żaden sposób patologiczne, tylko dość normalne dla dzieciaka w jego wieku, w takim gronie. Sam życiorys jest naprawdę naturalny i wiarygodny, to po prostu życie zawadiackiego dzieciaka w bardzo przekonującym wydaniu, łatwo to kupić.

Nie ma tu żadnych szczególnie oryginalnych motywów, nie ma tu za bardzo czegoś o czym bym mógł dużo pisać, ale nic w tym złego, nic takiego nie musi być, żeby biografia postaci była solidna i szczegółowa tyle ile trzeba. Mnóstwo rzeczy jest tu opisanych ogólnie i skrótowo, ale jak dla mnie wystarcza że się pojawiają i można stwierdzić, że przy tworzeniu postaci ileś tych kwestii przeszło przez głowę.

Największe wady to jest na pewno kwestia planet. Ogólnie ja zawsze powtarzam jedną rzecz... Nie trzeba nic wiedzieć o kanonie Legendsowym, poza ogarnięciem rzeczy jakie się używa w historii i jak dla mnie to jest totalnie żaden problem, że ktoś kompletnie nie ma wyobrażenia np. jak wyglądają podróże kosmiczne w Star Wars, jak działa blaster itd. i wszelkie inne bardziej płynne kwestie, albo takie na których wygooglowanie niekoniecznie łatwo wpaść. I dla mnie każdy może tu wbijać niezależnie co wie, ale właśnie trzeba ogarnąć rasy i planety jakich się w historii używa, no bo trzeba wiedzieć o czym się pisze. Jak się osadza historię na Coruscant, no to trzeba wziąć sobie Wookieepedię i przeczytać o tym ładnie, a jak się nie zauważa, że czyta się o innym timeline, to dla mnie... Dziwne, no bo w to trzeba się wgryźć dokładniej i przede wszystkim z perspektywy danego okresu historycznego. Tak samo to Sullust to zdecydowanie wzięte znikąd, bo Sullust to planeta totalnie wulkaniczna, o toksycznej atmosferze, na powierzchni są tylko fabryki, a wszyscy żyją tam pod ziemią xP I to jest dla mnie duży minus, bo jednak wygooglowanie sobie miejsc osadzenia akcji, świata, na którym osadza się postać, to jest podstawa. O tyle dobrze, że przez to że Coruscant robi tu bardziej za "generyczną dużą planetę", to wystarczy to wymienić na cokolwiek innego i tak naprawdę nic nie trzeba w treści historii poza tą planetą zmieniać (za to właśnie to Sullust całkowicie, bo wybrałeś bardzo specyficzną planetę i nic się tu nie dodaje). No ale miejsce akcji i wiedza o tym, gdzie się osadza rzeczy, zrobienie z tego jednej spójnej historii to ogromnie ważna sprawa, przecież wiedza i wyobrażenie o tym w jakim środowisku postać przebywa, jakie jest tam życie, jakie perspektywy, samo to jakie widoki i krajobrazy są dla postaci naturalne, to podstawa do dobrego wyobrażenia sobie jej życia, nie mówiąc o tym, co się w tych miejscach toczyło za jej życia i jak mogło to na nią wpłynąć. To wszystko ogromnie ważne aspekty i na postacie trzeba patrzeć w taki sposób, jak na krzyżówki setek czynników je kształtujących.

Oczywiście to co o tych planetach mówię, to o ile dla mnie jest duża wada, to jednak jest tylko jedna rzecz, a cała historia pod kątem pomysłu na postać, przekonującego życiorysu, logiki wydarzeń, realizmu itd. jest zupełnie okej i absolutnie nie ma ode mnie mowy o czym innym niż pozytyw x)
Obrazek
Awatar użytkownika
Zosh Slorkan
Rycerz Jedi
 
Posty: 492
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Gedra Suord

Postautor: Amer44018 dodano: 18 cze 2019, 10:58

No i Zosh znalazł mój drugi błąd "Piaszczysta planeta Sullust", jasne. Z początku myślałem nad właśnie Sullust, lecz później ją szybko odrzuciłem, rozważając minusy i plusy, następnie postawiłem na Tatooine i tak już zostało, lecz po prostu nadal w głowie siedział Sullust, napisałem jedno, pomyślałem drugie i tak wyszło. Mój błąd.
Amer44018
 
Posty: 6
Rejestracja: 06 cze 2019, 1:09

Re: Gedra Suord

Postautor: Edgar Alexander dodano: 18 cze 2019, 20:02

Opowiadanie ogólnie mi się podoba. Historia nie jest skomplikowana, ale przedstawia wszystkie podstawowe elementy postaci. Pojawiło się trochę błędów stylistycznych i językowych, ale to nie jest wielki kłopot.

Jak Fenderus wspomniał, szkoda, że sam dobór lokacji nie wpasował się prawidłowo w kanon. Nie jest to nic katastrofalnego, po prostu błąd, który rzuca jakiś cień na pracę pod względem zwracania uwagi na budowanie świata.

Mimo to, historia ogólnie trzyma się na poziomie, więc jestem gotowy głosować ZA
Awatar użytkownika
Edgar Alexander
Padawan
 
Posty: 386
Rejestracja: 18 wrz 2015, 12:09

Re: Gedra Suord

Postautor: Siad Avidhal dodano: 18 cze 2019, 22:37

Niewiele od siebie mogę dodać. Elementy na które osobiście patrzę na podanie jak najbardziej są, podanie zawiera błędy ale nic, czego nie można naprostować - raczej nie są to błędy, których się nie da naprostować i przekreślają całe podanie. Zamiana po fakcie nazwy planety brzmi dla mnie dostatecznie wystarczająco. Szczerze nie widzę w tym podaniu osoby, dla której jakkolwiek użyteczne byłoby odrzucanie podania przy napływie wielu pozytywów - wspomnianego przez Fendera aka. Zosha pomysłu, życiorysu, logiki i realizmu. Jak najbardziej za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Siad Avidhal
Rycerz Jedi
 
Posty: 1346
Rejestracja: 15 lip 2010, 9:20
Lokalizacja: Ukraina, Kijów
Nick gracza: Vinax

Re: Gedra Suord

Postautor: Gluppor dodano: 21 cze 2019, 23:06

Pomijając wspomniane problemy, całość mi się spodobała - historia zawiera to, co powinna, a Twój styl pisania jest wystarczająco dobry. Nie mam tu wiele do dodania, jestem za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gluppor
Rycerz Jedi
 
Posty: 1595
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Gedra Suord

Postautor: Alora Valo dodano: 22 cze 2019, 21:05

Wiele więcej od siebie nie dodam. Powodzenia na wprowadzeniu!

Za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Alora Valo
Uczeń Jedi
 
Posty: 425
Rejestracja: 23 gru 2016, 17:21
Nick gracza: Oem

Re: Gedra Suord

Postautor: Tanna Saarai dodano: 22 cze 2019, 22:45

Również nie mam nic do dodania od siebie. Podobało mi się, liczę na fajną postać. Jestem za.
Powodzenia :')
Obrazek
Awatar użytkownika
Tanna Saarai
Uczeń Jedi
 
Posty: 792
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Kraków
Nick gracza: Binol

Re: Gedra Suord - Zatwierdzone

Postautor: Rada Jedi dodano: 23 cze 2019, 19:40

Podanie otrzymało sześć głosów pozytywnych - aplikacja zostaje zaakceptowana. Szczegóły zostaną przekazane kandydatowi poprzez PW.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 447
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron