Sieć wewnętrzna

Awatar użytkownika
Dante Adhari
Adept
Posty: 63
Rejestracja: 26 lis 2025, 22:10
Nick gracza: vGlyph

Re: Sieć wewnętrzna

Post autor: Dante Adhari »

Obrazek Kanał: Sieci wewnętrznej
Sektor: Koros
Planeta: Gillad
Współrzędne planetarne: I-5
Nadawca: Adept Dante Adhari

Data wydarzenia: 27.06.26
Typ: ogłoszenie

Kod: Zaznacz cały

Krótko ode mnie, bo nie ma czasu do stracenia. Jadę na eopku do Calim po śmigacz, najlepiej czteromiejscowy, a jeśli tam się nie uda... to cóż, będę jechać dalej, ale już na czymkolwiek, co znajdę. Dla informacji innych, co na pewno wyjdzie jako szok, Quallika też została wpakowana do więzienia, więc jest... słabo. O szczegóły pytajcie Dovrika, Midirisa, Grokka lub Rycerza Slorkana. Jak coś to jesteśmy w kontakcie.
Awatar użytkownika
Agrael Dovrik
Padawan
Posty: 126
Rejestracja: 13 cze 2025, 19:27

Re: Sieć wewnętrzna

Post autor: Agrael Dovrik »

Obrazek Kanał: Sieci wewnętrznej
Sektor: Koros
Planeta: Gillad
Współrzędne planetarne: I-5
Nadawca: Padawan Agrael Dovrik

Data wydarzenia: 21.06.26
Typ: wydarzenie wewnętrzne

Kod: Zaznacz cały

Cześć koledzy, witajcie mistrzowie. Postaram się poważnie, przepraszam jeśli coś zgubię. Ze wszystkich, którzy brali udział w tamtym bolesnym wieczorze, chyba jedyny się nadaję do powiedzenia co i jak.

Mam niestety do przekazania dość ciężką wiadomość. Udało nam się nawiązać połączenie z ludźmi z Hakassi. Jakimś cudem przebili się z sygnałem do nas, pewnie kosztowało ich to majątek, patrząc na to, jak tragicznie działa teraz komunikacja.

To była naprawdę cholernie ciężka rozmowa. Byliśmy na niej nasza Mistrzyni, pan Monper i ja, a po drugiej stronie hologramu Rycerz Fenderus i Uczeń Radama. Oszczędzę większości szczegółów, bo zwyczajnie nie wypada o nich pisać. Przekażę tylko to, co najważniejsze i co wszyscy powinni wiedzieć.

Ekipa z Hakassi nie ma szans dotrzeć do nas na czas, niezależnie od tego, co zrobimy. Uczeń Orn jest w bardzo złym stanie psychicznym. Jego więź z Mocą jest mocno rozchwiana i niestabilna. Rycerz Fenderus z kolei jest ciężko ranny i stracił rękę. Żadne z nich nie nadaje się teraz do podróży, a my nie możemy już dłużej czekać.

Po tej rozmowie wszyscy mamy właściwie ten sam wniosek i podejrzewam, że wiele osób po przeczytaniu raportu dojdzie dokładnie do tego samego. Wróg przeszedł już do etapu, w którym chce nas po prostu wyeliminować. Avidhal nie miał żadnego sensownego powodu, żeby kompletować przekabaconą załogę, jeśli nie planował wykorzystać jej do ataku na nas. A samo odpalanie tego zamętu i wojny domowej Jedi kontra Jedi na Hakassi i zwrócenie Hakassi przeciw nam... wszyscy widzieliśmy raport Rycerza Fenderusa i chyba wnioski będą podobne...?

Padawan Liren podejrzewa, że mogli chcieć obsadzić nimi jakiś okręt i wykorzystać go do ataku na wioskę w taki sposób, żeby Gildia pozostała formalnie czysta, a wszystkie mistyczne historie związane z Gillad wyglądały później na nieistotne dla śledztwa i całej sprawy. Wszyscy zgodziliśmy się, że to jest bardzo realna możliwość. A to znowu tylko wierzchołek góry lodowej, ale jedno jest pewne, idą po nas, po tych wszystkich ostatnich sprawach... no to jest koniec, to ostatnie kroki. Nie chcę robić opowieści, bo to były długie godziny smutku i desperacji.

Oni wiedzą, jak dużo już odkryliśmy. Może nie wiedzą jeszcze o Serisie Keto, ale wiedzą, że osiągnęliśmy coś w Lar'te. Wiedzą o naszym sfingowanym wielkim sukcesie na Byss. Przede wszystkim wiedzą też o przejętej fregacie, która była naszym największym politycznym zwycięstwem. A kto wie, ile jeszcze zdążyli wyciągnąć z tego kretyna Gravesa.

Jesteśmy w sytuacji "teraz albo nigdy".

Musimy zorganizować jakąś bezpieczną formę konsultacji z załogą Cesarza i zrobić wszystko, co jeszcze da się zrobić. Kończą nam się możliwości. W drodze jeszcze parę wiadomości ode mnie...
Awatar użytkownika
Agrael Dovrik
Padawan
Posty: 126
Rejestracja: 13 cze 2025, 19:27

Re: Sieć wewnętrzna

Post autor: Agrael Dovrik »

Obrazek Kanał: Sieci wewnętrznej
Sektor: Koros
Planeta: Gillad
Współrzędne planetarne: I-5
Nadawca: Padawan Agrael Dovrik

Data wydarzenia: -
Typ: ogłoszenie

Kod: Zaznacz cały

Witam wszystkich... pomyślałem zaserwować skromne podsumowanie i wygodną optycznie listę. Daleko mi do Padawana Aidena i jego zdolności świetnej kompilacji złożonych spraw, ale kroczek po kroczku, i zawsze lepiej coś pół na pół zrobić, niż wcale.

Nasz skład personalny:
- Mistrzyni Elia Vile
- Mistrz Ashtar Tey
- Rycerz Fell Mohrgan
- Padawan Liren Monper (marne możliwości fizyczne)
- Padawan Kilus
- Padawan Agrael
- Padawan Torian
- Adept Dante (brak połowy stopy, dźwiga nogą "nasadkę")
- Adept Emre

Wyłączeni na Hakassi:
- Rycerz Fenderus
- Uczeń Orn 
- Padawan Aven
No i... polegli.

Nieużywalni bojowo na Gillad:
- Padawan Comoddus Farlam - akumulacja chorób i dysfunkcji
- Padawan Grokk - brak stóp (ma zmontowane wsporniko-haki)
- Padawan Noam Panvo - bez śladu, ocalił dokądś pana Leeckena i zniknął
- Adeptka Quallika - więzienie
- Adept Rayce - więzienie

Role specjalne:
- Mistrz Bart - obrona antyrakietowa
- Rycerz Zosh - stały przydział do promu Sentinel na pilota

Nie wygląda to więc kolorowo. Lista powinna być wszystkim znana, ale zebrana w rozpiskę optyczną może ułatwić myślenie.
Awatar użytkownika
Agrael Dovrik
Padawan
Posty: 126
Rejestracja: 13 cze 2025, 19:27

Re: Sieć wewnętrzna

Post autor: Agrael Dovrik »

Obrazek Kanał: Sieci wewnętrznej
Sektor: Koros
Planeta: Gillad
Współrzędne planetarne: I-5
Nadawca: Padawan Agrael Dovrik

Data wydarzenia: 02.07.26
Typ: ogłoszenie

Kod: Zaznacz cały

Witam wszystkich. Czas na raport z drugiej sprawy, pomijając moje podsumowanie sytuacji w załodze.

Spotkałem się z Mistrzynią Elią Vile i mistrzem Mohrganem i odbyliśmy naprawdę długą i ciężką rozmowę na temat Qualliki i Rayce'a. Nie chcę robić tutaj półgodzinnego monologu, bo tyle zajęłoby porządne oddanie wszystkiego. Skupię się  na najważniejszych wnioskach. Trudno to zamknąć w jednym prostym wywodzie, to była jedna z tych rozmów, po których gotuje się głowa. Jeśli coś będzie niejasne, nikogo z nas trojga nie jest trudno złapać. 

Podejście Mistrzyni może na pierwszy rzut oka wydawać się zaskakujące, ale im dłużej o tym rozmawialiśmy, tym bardziej wychodziło, że jest bardzo logiczne i trafne. I szczerze mówiąc, nikt z nas nie znalazł sensownego kontrargumentu. Ten wpis NIE objaśni czemu ponad PODSTAWOWY SZKIELET i NĘDZNE ZALĄŻKI WĄTKÓW. Tu nie ma "finalnych ustaleń", to wielka dyskusja o tym "czemu" i "jak" i nie wiem jak zamknąć godziny czegoś takiego w czymś czytelnym...

Po pierwsze, samo podrzucenie nam cyfronotesu bardzo Mistrzyni śmierdzi. Nie wygląda to na rozsądną taktykę Gildii. Gdyby mieli takie narzędzie, dużo bardziej opłacałoby im się trzymać je u siebie i próbować złamać właściciela, tak jak robili choćby z Gravesem. Jasne, lubili też grać na demoralizację, ale tylko w ostatniej kolejności, dezinformacja zawsze była dla nich ważniejsza. A ta jazda to: „mamy Quallikę”. Co z tym zrobić? Najrozsądniej chyba nie zakładać z góry NIC, ale mieć z tyłu głowy, że sytuacja może być bardziej skomplikowana. Na tym kończą się niezawiłe punkty...

Po drugie i ważniejsze. Nie ma mowy, by oni nie mieli pełnego monitoringu nad całym miejscem. Maja tam dwoje naszych, to ich robota, no oni na 200% wyłącznie na nas czekają i liczą na nasze dalsze ruchy. Nieważne kto tam wejdzie, nieważne z jakim planem, Gildia będzie wiedzieć i w moment ogarnie stosowną dekonspirację i wszczęcie afery i nasze złapanie, albo naszą bijatykę i strzelaninę w środku wielkiego miasteczka policyjnego. To jest kompletnie bez wyjścia i szanse są tak naprawdę bardzo niskie, by w trakcie naszych działań z ludźmi Cesarza było inaczej, Gildia zwykle opiera się na ogromnych ilościach czujek i automatyki komunikacyjnej i tak czy siak ich ludzie tam będą, nawet w środku zamętu i burdelu, chyba że odwali się cyrk tej skali, że wybuchnie jakaś wojna domowa i atomówki wszędzie i wszyscy lojaliści danych stron sobie pójdą, no ale wtedy to po prostu tym bardziej nasi sobie poradzą. A w mniejszym rabanie, wiecie - najbardziej się im pomoże zostawiając ludzi Gildii uśpionych i bez szefostwa zajętego wszystkim innym. No i tak, koncepcja była taka, że plan włamania i wydostania ich jest na dzień jak ruszymy z wielkimi jazdami finałowymi i zrobi się to po cichu w tle grubszych spraw - ale właśnie, patrz: stały monitoring, stale ludzie tam, i tak dalej.

Zgadzamy się, że narobienie publicznego rabanu, ale takiego, który nie da uzasadnienia dla "przypadkowego strzału w zamieszaniu" może zapewnić bezpieczeństwo przed blastem w łeb, bo nawet jeśli połowa funkcjonariuszy Służby jest w rękach wroga, to muszą trzymać pozory przed drugą połową. Ale też parafrazując Mistrzynię, raban to również dokładnie pretekst Gildii, by wywozić więźniów na Koros, a wywołanie przez nas zamieszania może tym bardziej uzasadnić przewózkę, bo sprawa będzie wyglądać poważniej. Z drugiej strony oczywiście, przypadek Qualliki już jest absolutnie poważny - zagraniczny list gończy ze stolicy Sojuszu. Tak źle, tak niedobrze, ale przede wszystkim nie ma opcji, w której możemy solidnie pomóc.

Kolejny punkt krytyczny jest taki, że jeśli mieli ich wywieźć i zdjąć, to dawno to zrobili, albo zrobią w każdej chwili. Posyłanie kolejnej osoby na monitoring nic nie da, bo tam statki latają ciągle by wozić ludzi, nie będziemy mogli mieć pojęcia, który z 50 lotów tego dnia to nasi. Albo już doszło do tragedii i nic nie zrobimy, albo dalej są nadzieje, i w świetle genialnego materiału na prowokacje polityczno-medialne i utopienie naszego zbierania materiału na "bunt" przeciw Gildii, jest OGROMNA szansa, że dalej ich trzymają, a co najmniej Quallikę, bo jest wspaniałą amunicją, której wykorzystanie jest dużo cenniejsze niż likwidacja wartościowej Adeptki. Jeśli były wobec nich jakieś plany, to 5 minut po złapaniu Qualliki było już i tak za późno. Jeśli nie, nasza główna nadzieja to dać im ważniejsze sprawy.

Wniosek jest taki, że oczywiście powinniśmy pozostać w gotowości by walczyć dla nich o czas i nic nie zaszkodzi mieć w podorędziu mundur i papiery, ale jak dla Mistrzyni, w świetle złapania Qualliki nasza najlepsza opcja to uderzyć w Gildię centralnie, a nasi liczyć że dadzą radę grać na czas na własną rękę, bo jak my coś odpalimy, to oni odpowiedzą natychmiast. No i naturalnie, jak ustalimy z ekipą cesarską co dalej, to wiele się może zmienić i warto być wtedy w gotowości na wszelkie opcje. Ale tak poza tym, to raczej opcja domyślna to nie ruszać tej katastrofy i nie rozdzielać starań, bo już i tak zrobiliśmy wielki podział na zespół Hakassi i zespół Gillad i jaki stan personalny jest, to nawet podsumowałem sam.

Powtórzę, zdaję sobie sprawę że niezbyt jasno to objaśniam. Naprawdę najlepiej pogadajcie z nami, jeśli coś nie jest do końca przedstawione, to było nie wiem, ze 4 godziny debaty, którą BARDZO trudno przedstawić łopatologicznym A więc B toteż C, nie umiem tego.
Awatar użytkownika
Dante Adhari
Adept
Posty: 63
Rejestracja: 26 lis 2025, 22:10
Nick gracza: vGlyph

Re: Sieć wewnętrzna

Post autor: Dante Adhari »

Obrazek Kanał: Sieci wewnętrznej
Sektor: Koros
Planeta: Gillad
Współrzędne planetarne: I-5
Nadawca: Adept Dante Adhari

Data wydarzenia: 27.06.26
Typ: zadanie terenowe

Kod: Zaznacz cały

Mocno spóźniony wpis i nieco mniej istotny w skali ostatnich wydarzeń, ale — jak już większość z was na pewno zdaje sobie sprawę — wróciłem. Załatwiłem śmigacz i przyczepę, więc na wypadek czegokolwiek, mamy już transport naziemny, gdybyśmy go potrzebowali. Załatwiłem go z rodzinnego centrum logistycznego Denandrich, więc na przyszłość — gdyby była potrzeba załatwiania kolejnego śmigacza — odradzałbym zahaczania o ich posesję, jak i skład handlowy tuż obok wioski. Właściciele obu biznesów na pewno skojarzą dwóch desperatów, co potrzebowali na szybko załatwić śmiga, więc byłoby to dosyć podejrzane znowu do nich uderzać. W przypadku państwa Denandrich może i nie nadziałem się na problemy ze względu na wcześniejszą wizytę Aidena, ale... były problemy nieco innej natury. Na przyszłość, gdyby ktokolwiek udawał się GDZIEKOLWIEK na Nanie lub innym wierzchowcu, radzę uważać na pozwalanie im na wchodzenie pod dach albo — broń morze — kładzenie się pod nim. Dla tych, co nie wiedzieli, najwidoczniej istnieje zasada, która absolutnie każe się tego wystrzegać, bo świadczy o nieposłuszeństwie zwierzaka i skutkuje koniecznością uśpienia pupila. Bardzo sytuacyjne, wiem i najpewniej nie przyda się w nadchodzących dniach, ale wolałem to zaznaczyć. W każdym wypadku... to tyle. Żyję, transport jest i... no, to tyle.
Awatar użytkownika
Agrael Dovrik
Padawan
Posty: 126
Rejestracja: 13 cze 2025, 19:27

Re: Sieć wewnętrzna

Post autor: Agrael Dovrik »

Obrazek Kanał: Sieci wewnętrznej
Sektor: Koros
Planeta: Gillad
Współrzędne planetarne: G-4
Nadawca: Padawan Agrael Dovrik

Data wydarzenia: 08.07.26
Typ: zadanie terenowe

Kod: Zaznacz cały

Składam raport, który miał być znacznie obszerniejszy, poważniejszy i dotyczyć dużej wyprawy zakończonej normalnym sprawozdaniem misyjnym ale niestety tak nie jest, bo wszystko poszło aż tak źle.

Na początek uspokoję — nikt nie umiera, wszyscy wróciliśmy cali. Problem polega jednak na tym, że tak naprawdę niczego nie osiągnęliśmy. Mimo wielu godzin szczerych starań nie udało nam się dojść do żadnych konkretnych wniosków. Do wioski dotarły niewyraźne i praktycznie zmasakrowane fragmenty komunikacji od Padawana Noama. Niestety nasze próby wyciągnięcia z tego czegokolwiek okazały się bezowocne. Ostatecznie nie udało nam się nic ustalić ani do niczego dojść.

Działaliśmy we trzech: ja, Padawan Torian i Padawan Grokk. Próbowaliśmy nawet ruszyć śmigaczem śladem tego słabego sygnału, ale choć Grokk świetnie radzi sobie z droidami i śrubkami, to kwestie komunikacji zdecydowanie nie są jego specjalnością. Prawda jest taka, że nasz skład po prostu nie miał odpowiednich ani umiejętności ani nawet szczerze wiedzy do takiego zadania.

Cudem udało nam się jedynie w przybliżeniu określić obszar, z którego mogła zostać nadana wiadomość, głównie dzięki temu, jak prymitywna i niewielka jest sieć nadajników na Gillad. To wystarczyło, żeby w ogóle ruszyć na poszukiwania. I spokojnie, Grokk może i bez stóp, ale my nie głupi, więc trzymaliśmy go cały czas na pojeździe i z blasterem.

Samo przeszukanie terenu nie przyniosło absolutnie nic. Analiza sygnału i danych komunikacyjnych okazała się kompletną porażką. Nie znaleźliśmy żadnego śladu Padawana Noama ani pana Leeckena. Jedyną rzeczą, która zwróciła naszą uwagę, były bardzo dziwnie połamane kamienie w jednym miejscu. Moje najtęższe wysiłki w zakresie zdolności Jedi dały mi jedynie wyczuć, że Padawan Noam albo jakiś inny użytkownik Mocy przebywał kiedyś gdzieś cośtam w pobliżu. Padawan Torian zajął się analizą chemiczną wszystkiego, co mogło mieć znaczenie, i akurat z tym radził sobie naprawdę dobrze... na tyle by dać nam pewność, że ten kierunek nic nie da...

Ostatecznie cała wyprawa zamieniła się w wielogodzinną katastrofę i chaotyczną tułaczkę, która pochłonęła mnóstwo czasu i nie przyniosła żadnych efektów. W pewnym momencie zaatakowały nas nawet dzikie zwierzęta. Poradziliśmy sobie z nimi bez większego problemu, ale narobiliśmy przy tym sporo hałasu. Działaliśmy aż do rana, a mimo to nie udało nam się osiągnąć dosłownie nic.

Nie mamy pojęcia, co się z nimi dzieje.
ODPOWIEDZ