1. Postać
a. Imię i nazwisko: Rayce Enedton
b. Wiek: 24
c. Pochodzenie: Eislomi III
d. Rasa: Człowiek
e. Wygląd: Kompletna katastrofa, młodociany żul.
f. Historia:
Dzieciak, bo jak na samodzielne szukanie życia Jedi Rayce to w zasadzie dzieciak, jest naprawdę idealnym kandydatem na Jedi, bo posłuchajcie tego - jest 24-letnim alkoholikiem bez rodziny i wykształcenia, więc z jednej strony jest idealny, bo nikt go nie szuka, nikt go nie potrzebuje, a do tego chłopak nie ma czego lepszego w życiu szukać. Perspektyw nie ma właściwie żadnych, bo to jeden z tych, którym udało się naprawdę przegrać życie w wieku w którym czasem ludzie dopiero orientują się, że trzeba kiedyś wyjść z życia na garnuszek rodziców i zrobić samemu zakupy a nie tylko użalać się po serwisach sieciowych że skończyli właśnie szkołę średnią i przegrali życie i już nic nigdy nie osiągną.
Brzmi jakby ktoś kto to mówi, sam był nieźle odklejony wierząc, że w tym wieku można utknąć, ale rozmawiamy o gagatku, który w wieku 24 lat jest po odwyku od coreliańskiej whisky i innych trunków i jeszcze ma wyroki. I to żeby chociaż to był typ wyroków, na który w niektórych kręgach patrzy się jak na błędy młodości albo nawet z uznaniem czy przynajmniej rozbawieniem. Nic z tych rzeczy, to jeszcze do dopełnienia żałości, wyrok za bycie scamerem, kręcącym z komputera pracodawcy i to jeszcze takiego, u którego robił na czarno, więc niespecjalnie znajdzie się biznes chcący takiego pracownika. Nawet na "ładną buźkę" wiele nie ogarnie, bo litry alkoholu w nastoletnim wieku też zrobiły swoje. Pewnie w 41 ABY da się to naprawić, ale trzeba mieć na to pieniądze, a z tym kolorowo nie jest. A z drugiej strony, nie bez powodu do zawodów w rodzaju komandosa Nowej Republiki, Imperium czy Galaktycznej Federacji krzywo się patrzy na młodych byczków, których jedyni żywi krewni to wujek z innej planety, bo podobno bardziej lekkomyślni są na służbie, bo nie boją się że osierocą rodzinę i tutaj z pomocą przychodzi druga strona kartoteki Rayce'a, bo drugiego takiego z tak głębokimi instynktami przetrwania ze świecą szukać.
Składa się to w jedną całość, jak przystało na koleje życia, idealnie i zręcznie logicznie, a przy okazji nudno. Urodził się na Eislomi III. Rodzina od wszystkich stron mu się średnio udała, ale nigdy aż tak źle by mieć wymówkę głębokiej patologii. Rodzice w wiecznym konflikcie, obaj rodziciele nie zgrywali się ze swoimi własnymi rodzinami, choć babcia od strony ojca była w porządku, ale przez cienkie kontakty rodzinne widywali się parę razy na rok i większych więzi tu nie było. Historie kłótni rodzinnych, pogróżek rozwodami, rozwód w końcu też był i pełen wojen i kłótni. Rozbitej rodzinie wychowywanie szło słabo, Rayce wpadł w szkole w kiepskie towarzystwo sobie podobnych frustratów z kiepskim życiem rodzinnym i tandetnym wychowaniem i razem zostali koneserami najtańszych podróbek rózych marek coreliańskiej whisky. Każdy wie jak łatwo dzieciakom wpaść w nałóg zaczynając od bycia cool eksperymanciarzami, we wzajemnie nakręcającym się gronie prześcigającym się, który jest twardszy, gdy rodzinka jest albo zajęta kłótniami, albo nieporadna. Rodzina zajęta kłótniami zauważyła problem, gdy Rayce nie zdał do następnej klasy w szkole głównej (tak nazywał się typ szkoły dla przedziału wiekowego 6-15). Nawet wtedy średnio wiedzieli co z tym robić i nie umieli się dogadać, no i chłopak powtarzał klasę, w trakcie czego rodzice sfinalizowali rozwód w bólach i mękach i zajęci tym tematem zmaścili sprawę i mimo mnóstwa krzyków i trzaskania drzwiami nic nie naprostowali, bo Rayce stwierdził że po co mu szkoła, z kolegami zaczęli kręcić scamy w lokalnym planetarnym HoloNecie wykorzystując zniszczenia powojenne po inwazji yuuzhańskiej i brak czasu i sił jakichkolwiek sił policyjnych na takich jak oni i jak tak dalej pójdzie, to dorobią się takiej kasy, że otworzą jakieś firmy czy coś, nie wiedzieli w sumie co, ale będą pieniądze to znajdą się rozwiązania. Do tego młodziaki wpadli na genialny pomysł, że aby sprawa się nie posypała, będą organizować scamy z komputera w małym warsztacie, w którym Rayce dorabiał na czarno za najnędzniejsze ochłapy pokroju 1/4 minimalnej jako zwykły sprzątacz bałaganu powstającego z pracy, więc nie będzie żadnych papierów. Normalnie młodociani geniusze.
Niespodzianki nie ma, dzieciaki nie były w tym tak dobre jak im się wydawało. Zescamowali przypadkową kobietę na rzekomą aukcję taniego gruzu po droidzie bojowym, chodliwy towar, ale kobieta okazała się słusznie i sprawiedliwie całkiem mściwa, dołożyła do interesu, wynajęła jakiegoś detektywa-hakera, który założył nowe konto, pobawił się ze scamerami w ich grę aby zacząć ich namierzać prostym trikiem, wysłał im linka do przypadkowej własnej strony, a potem jako jej admin znalazł dane połączenia młodocianych scamerów. Służby na Eislomi III nie miały sił i czasu na nic ze względu na najróżniejsze kryzysy imigracyjne i gospodarcze po inwazji, ale jak dostali gotowe adresy i dowody, to nawet oni ruszyli tyłki i Rayce z kolegami szybko znaleźli się w areszcie.
Kumulacja scamów, pracy na czarno, uchlejstwa, uwalonej szkoły, i młodzi trafili do poprawczaka. Na tym etapie rodzina się oczywiście zaktywizowała, ale było na to za późno. W tym regionie tej konkretnej planety te tematy działały trochę inaczej, niż standard na innych terenach ze sztywnymi grupami wiekowymi, nie jak niektóre mniej rozgarnięte planety, gdzie 17-latek mógł albo iść do poprawczaka i wyjść obowiązkowo po osiemnastce, albo prosto do regularnego więzienia. Rayce załapał się by w wieku 17 lat dostać 4 lata pobytu w poprawczaku. Wbrew pozorom, na dobre mu to wyszło, bo dosłownie i w przenośni go to otrzeźwiło i przestał być złodziejskim małym szczylem. Tak po prostu, bo dorósł, bo miał solidną resocjalizację, bo miał dużo czasu myśleć nad sobą i tym w co wdepnął. Bez żadnego przełomowego poetyckiego punktu i pięknych cytatów, od których coś w głowie zaklikało, takie rzeczy dzieją się w tanich bajkach, a życiu Rayce’a do bajki daleko, po prostu dorósł.
Największy śmiech tej marnej historii życiowej nieciekawego nastolatka-porażki, to że przy załatwianiu formalności i kiloton dokumentów przy wychodzeniu z poprawczaka, jeden z urzędników powiedział mu, że jest na jakiejś dziwnej liście dokumentacji państwowych, no i po rozpracowaniu tych dziwnych rzeczy wyszło na to, że jak był mały, to na planecie był ktoś z tego całego dziwnego Zakonu Jedi, jakieś z ich perspektywy naćpane mnichy, i wpisali mu do bazy danych, że jak odrobinę dorośnie to urząd ma się skontaktować bo ta dziwna organizacja nadludzi kierowana przez wielkiego Luke’a Skywalkera chce pogadać z jego rodziną, bo z nikomu nieznanych przyczyn odkryli że „ma dar by zostać częścią Zakonu”. I nawet podobno się odzywali, ale wybuchła wtedy wojna i nikt nie przyleciał, a numery kontaktowe już tylko wyrzucają error-ekran, urzędnicy którzy wtedy wpisywali te adnotacje z wizyty dziwnych gości już dawno na emeryturach i to już tylko taka dziwna ciekawostka, której nikt nie rozumie, a rozumiejących już nie ma.
Potem przyszła brutalna rzeczywistość, czyli 21-latek ze szkołą uwaloną w wieku 15 lat, z kartoteką i ciągotami do chlania, który w towarzystwie ludzkim miał dwa tryby, albo w obecności alkoholu uciekał by nie wpaść w to znowu i zachowywał jak nawiedzony… albo wpadał w to znowu. Tutaj rodzina zrobiła co mogła, bo mieszkał u ojca, ojciec i matka, którzy byle dwie wiadomości na komunikatorze wymieniali jakby prowadzili nerwową korespondencję dyplomatyczną dwóch wodzów wojennych, zrzucali się na jego utrzymanie i wspierali go przez ten czas, ale perspektywy wyglądały tylko gorzej i gorzej. W końcu wyniósł się i zerwał kontakty sam z siebie, gdy ojciec i matka zaczęli kolejne kłótnie wokół utrzymania Rayce'a i słuchanie kolejnych godzin tyrad i toksyków to było za dużo. Zaczął mieszkać po 4 w jednym pokoju na bardzo minimalnym wsparciu socjalnym oferowanym przez rząd planety. Czasem udawało mu się złapać jakieś zlecenie dorywcze na jednorazową inwentaryzację magazynów, tygodniowy kontrakt na dodatkowego kuriera w okresie wzmożonych wysyłek i to tyle. W międzyczasie przegraniec uczepił się tego dziwnego wątku z Jedi i wertował HoloNet za czym tylko mógł. Dotarcie do jakichkolwiek wieści o jakichkolwiek Jedi na takim zadupiu to był nie lada wyczyn, 99% ludności nie miała pojęcia o istnieniu Jedi na poważnie poza legendami. W końcu odnalazł coś o tym, że Jedi to patroni jakichś dziwnych stoczniowych planet na terytorium Głebokiego Jądra i coś z Gillad. Nawet nie wiedział co to jest to Głębokie Jądro, ale to co zarobił na sutym kontrakcie aż dwóch tygodni jako zapasowy kurier w okresie lokalnego Dnia Republiki (zwyczajowo okres urlopów i prezentów rodzinnych) postanowił przeznaczyć na próbę lotu tam i szukanie informacji, aby zgłosić się, że to on, chcieli go zarekrutować 20 lat temu nim wojna wybuchła, ale numery nie działały, ale sam ich znalazł i chciałby zostawić CV, no i cześć.
2. Gracz
a. Imię: Szymon
b. Wiek: 25
c. Zainteresowania/Hobby: Zawodowo, inżynier automatyki elektroenergetycznej w Enerdze. Na zewnątrz no to ogólnie komputer, gry.
d. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Skoro to trochę personalna/towarzyska część, to sprawia mi trochę kłopotu jak się za to zabrać i mógłbym rzucić na odczepnego kim jestem w realu, ale żeby nikt nie był rozczarowany i nie było wątpliwości przedstawię się od tej chyba najbardziej ważnej kwestii czyli kontaktu z innymi i „towarzyskiej” strony i powiem uczciwie, że jestem zupełną udręką towarzyską i nie będę dla was żadnym kolegą, ale nie będę też problemem. Jestem beznadziejnym człowiekiem w tych kwestiach, mój social skill wynosi zero, nie szukam tu w żaden sposób kolegów, jednakże bez problemów radzę sobie w załatwianiu konkretnych spraw. Wielokrotnie bardziej komfortowo i w zasadzie idealnie czułem się na komendzie policji przesłuchiwany jako świadek włamania niż rozmawiając z dziewczyną z liceum co tam u mnie w życiu. Także na pewno dogadamy się, jak będzie coś do załatwienia, ale powyżej tego wyjdzie tylko jaki ze mnie sztywniak i niski sort człowieka.
e. Nazwa konta Steam: J/w, nie widzę sensu dawać.
3. Doświadczenie z RP
a. Formy rozgrywki: Nie mam żadnego kontaktu i pojęcia o tej zabawie ponad wiele długich rozmów z waszym graczem Aidenem.
b. Projekty/Grupy/Miejsca gry: 0
c. Staż: 0
4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w organizacji RP i co przekonało Cię do złożenia historii postaci? Wkurza mnie to pytanie, bo mam wrażenie że powinno się tu powiedzieć jakieś zwyczajowe formułki i potraktować to jak „how are you” zamiast pisać szczerze, ale zaryzykuję. Bardzo zainspirowała mnie koncepcja tej zabawy, idea „roleplay”, zwłaszcza w tym wydaniu które widzę tutaj i o którym opowiadał Aiden, z wielką fabułą dla wszystkich i bardziej twórczymi aspektami. Ten żenujący aspekt co do motywacji z kolei, spodobało mi się to i pomyślałem, że może to być dla mnie dobry start by zacząć wychodzić z bycia żałosnym zombie które po powrocie z pracy spędza resztę dnia grindując w World of Warcraft z wyłączonym mózgiem, a w lepsze dni wali w SWAT 4 na ocalałych ruskich serwerach, zwłaszcza że szybko przekonałem się że zapadanie się w takim badziewiu tylko pogłębia się z każdym tygodniem. Z domu pewnie od razu nie wyjdę, ale to brzmi jak niezły początek by zacząć w tej „piwnicy” robić coś od czego nie zostanę zombie, bo raczej nie zostanę z dnia na dzień podbijaczem Karkonoszy. Motywacja więc denna i zdaję sobie sprawę i długo gryzłem się czy o tym pisać, ale postawiłem na wstępną uczciwość, bo pewnie gdzieś to przy jakiejś okazji wyjdzie i może słusznie źle się kojarzyć i piszę o tym dla tego, by zaznaczyć, że nie zamierzam traktować tego miejsca jako terapii na czyiś koszt a jak przestanę być cierniem w tyłku to "wyrosłem z tego, narazka przegrywy". Ani cierniem w tyłku być nie zamierzam, ani traktować tego miejsca jak tymczasowego przystanku, nie lubię takiego traktowania ludzi i wydaje mi sie podłe i przedmiotowe. Zaznaczam to, bo często to widziałem i mam złe skojarzenia i myślę sobie, że wy po długich latach działania pewnie też.
b. Skąd wiesz o naszej organizacji? Poznałem Aidena na discordzie SWAT4 właśnie.
Rayce Enedton - Zatwierdzone
Regulamin forum
Wzór historii postaci pojawi się automatycznie przy zakładaniu nowego tematu. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.
Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.
Wzór historii postaci pojawi się automatycznie przy zakładaniu nowego tematu. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.
Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.
- Rayce Enedton
- Adept
- Posty: 16
- Rejestracja: 17 maja 2026, 11:30
Rayce Enedton - Zatwierdzone
- Fell Mohrgan
- Rycerz Jedi
- Posty: 357
- Rejestracja: 24 kwie 2018, 21:33
Re: Rayce Enedton
Gdy historia jest w stylu luźnej opowiastki barowej pisanej bardzo na luźno, trochę w stylu bardziej zorganizowanego opowiadania czegoś na żywo przepisanego na tekst, to zawsze rezultaty są wyjątkowo spolaryzowane, albo mamy coś marnego, albo wspaniałego xD
Tutaj definitywnie to drugie. Tekst może i mało literacki (poza wstępem, który jest dla mnie niebywale miły w czytaniu przez humor i tą perspektywę barowej opowiastki-śmiesznostki), ale nie ma to 0,01% znaczenia, liczy się przedstawiona postać i pomysł na grę, a w tym zakresie jest naprawdę super. Udało ci się stworzyć z postaci totalnego robaka-przegrywa kipiącego wyrazistością, bez popadania w komedię i przerysowanie. Wszędzie dostajemy taką umiarkowaną, zjadliwą patologię, Twoja postać jest ideałem jako ktoś kto przegrał życie za dzieciaka i utonął w kompletnym łajnie, ale nie jest zdeprawowanym patusem, nie jest kompletnym degeneratem, zupełnie łatwo wyobrazić sobie moralne wyjście takiej postaci na prostą. Za to strasznie winszuję, bo nie ma nic gorszego niż motywy sortu "zrobię Sitha ale dobrego człowieka i pacyfistę" czy "zrobię Jedi przestępcę i śmiecia" oparte na tanich zgrzytach i przeciwieństwach, które nie bez powodu są super rzadkie. Bo się nie kleją i wykolejają na podstawach w 99%. Tutaj udało ci się utrzymać wszystko w idealnych ryzach samonapędzającego się patologicznego ciągu realnego jak cholera. Całość jest idealna w tym, że wszystko jest w sumie błahe, proste, żaden indywidualny składnik nie ma w sobie żadnego "wow" i bycia jednym na dziesiątki tysiący, ale kompozycja postaci w świetle jej wędrówki by zostać Jedi jest świeża i interesująca. Motyw z Mocą i samą wiedzą o Jedi to perełka i dla mnie po prostu świetny writing. Bo tu też udało ci się uniknąć wszelkich niezwykłości i natrafienia na Moc w drodze niezwykłych wyjątkowych przygód i zrządzeń losu 1:10000. Zwykły dzieciak na liście rekrutacyjnej Jedi, którego rekrutacja przepadła bo Zakon zajął się zagładą galaktyki. Rewelacja.
Większość jest opisana płytko, przyziemnie, czasem wręcz mało zręcznie, ale same pomysły są dla mnie wzorem pomysłu, naturalności i spójności. Wielkie ZA.
Tutaj definitywnie to drugie. Tekst może i mało literacki (poza wstępem, który jest dla mnie niebywale miły w czytaniu przez humor i tą perspektywę barowej opowiastki-śmiesznostki), ale nie ma to 0,01% znaczenia, liczy się przedstawiona postać i pomysł na grę, a w tym zakresie jest naprawdę super. Udało ci się stworzyć z postaci totalnego robaka-przegrywa kipiącego wyrazistością, bez popadania w komedię i przerysowanie. Wszędzie dostajemy taką umiarkowaną, zjadliwą patologię, Twoja postać jest ideałem jako ktoś kto przegrał życie za dzieciaka i utonął w kompletnym łajnie, ale nie jest zdeprawowanym patusem, nie jest kompletnym degeneratem, zupełnie łatwo wyobrazić sobie moralne wyjście takiej postaci na prostą. Za to strasznie winszuję, bo nie ma nic gorszego niż motywy sortu "zrobię Sitha ale dobrego człowieka i pacyfistę" czy "zrobię Jedi przestępcę i śmiecia" oparte na tanich zgrzytach i przeciwieństwach, które nie bez powodu są super rzadkie. Bo się nie kleją i wykolejają na podstawach w 99%. Tutaj udało ci się utrzymać wszystko w idealnych ryzach samonapędzającego się patologicznego ciągu realnego jak cholera. Całość jest idealna w tym, że wszystko jest w sumie błahe, proste, żaden indywidualny składnik nie ma w sobie żadnego "wow" i bycia jednym na dziesiątki tysiący, ale kompozycja postaci w świetle jej wędrówki by zostać Jedi jest świeża i interesująca. Motyw z Mocą i samą wiedzą o Jedi to perełka i dla mnie po prostu świetny writing. Bo tu też udało ci się uniknąć wszelkich niezwykłości i natrafienia na Moc w drodze niezwykłych wyjątkowych przygód i zrządzeń losu 1:10000. Zwykły dzieciak na liście rekrutacyjnej Jedi, którego rekrutacja przepadła bo Zakon zajął się zagładą galaktyki. Rewelacja.
Większość jest opisana płytko, przyziemnie, czasem wręcz mało zręcznie, ale same pomysły są dla mnie wzorem pomysłu, naturalności i spójności. Wielkie ZA.
- Grokk Zhor
- Padawan
- Posty: 117
- Rejestracja: 27 lis 2024, 8:55
Re: Rayce Enedton
Tekst czytało mi się wspaniale. Ja tam bardzo lubię taki klimat, jak to Fell nazwał lepiej niż ja, barowej opowiastki. Dla mnie tutaj jest dobrze skomponowany z treścią historii i pasuje do opowiastki o nastoletnim żałosnym przegrywie.
Wszystko jest logiczne, naturalne, spójne, definitywnie rozumiesz "continuity" życiorysów i realizm i wiesz jak się po tym poruszać. Nawet mogłeś smiało pójść w głębsze patologie jeśli chodzi o np. rodzinę, bo w skali wszystkiego, zwłaszcza Star Wars, głeboko patologiczne przemocowe rodziny (które nawet IRL niestety nie są super mikropromilem, nawet jeśli to bardzo mały procent itd) byłoby to zupełnie realne, ale nie potrzebowałeś tego, nawet tu trzymałeś się bardziej uśrednionych rzeczy.
Odkrycie przez postać potencjału na Jedi to cudo. Połączyłeś normalną rutynową rekrutację i normalne poszukiwanie Force Sensitivów przez Jedi bez żadnych "wyjątkowych odkryć" i niezwykłych historii, z realizmem sytuacji wojennej i beznadzieją wszystkiego.
Ta doskonała hybryda realizmu, naturalizmu, i splotu w coś nietuzinkowego ze świeżym i pełnokrwistym bohaterem w centrum wszystkiego ma dla mnie coś bardzo szlakowego.
Za.
Wszystko jest logiczne, naturalne, spójne, definitywnie rozumiesz "continuity" życiorysów i realizm i wiesz jak się po tym poruszać. Nawet mogłeś smiało pójść w głębsze patologie jeśli chodzi o np. rodzinę, bo w skali wszystkiego, zwłaszcza Star Wars, głeboko patologiczne przemocowe rodziny (które nawet IRL niestety nie są super mikropromilem, nawet jeśli to bardzo mały procent itd) byłoby to zupełnie realne, ale nie potrzebowałeś tego, nawet tu trzymałeś się bardziej uśrednionych rzeczy.
Odkrycie przez postać potencjału na Jedi to cudo. Połączyłeś normalną rutynową rekrutację i normalne poszukiwanie Force Sensitivów przez Jedi bez żadnych "wyjątkowych odkryć" i niezwykłych historii, z realizmem sytuacji wojennej i beznadzieją wszystkiego.
Ta doskonała hybryda realizmu, naturalizmu, i splotu w coś nietuzinkowego ze świeżym i pełnokrwistym bohaterem w centrum wszystkiego ma dla mnie coś bardzo szlakowego.
Za.
- Agrael Dovrik
- Padawan
- Posty: 112
- Rejestracja: 13 cze 2025, 19:27
Re: Rayce Enedton
Hej hej, bardzo mi się podoba Twój pomysł na postać!
Naraz wyrazisty, szczególny i nietypowy jak na Jedi, ale realistyczny, nieprzesadzony i nie idący jak to Fell zaznaczył w jakieś tanie sprzeczności, to nie zdegenerowany patus, to dzieciak z marnego domu, który utonął we flaszce i dorósł.
Wszystko jest logiczne, wszystko składa się w całość z timeline, pomysł na postać bardzo mnie kupuje, jest wszystko czego trzeba by nadawało się do gry :) Opisywać pomysły i po ludzku je przedstawić też umiesz, od tej strony nie będzie problemu, czasem wejdzie Ci dłuższy słowotok, ale ani to żaden ból, ani problem praktyczny, bo gra i jej 255 znaków per chat-msg skutecznie usuwa kłopot. ;)
Ode mnie zero zarzutów i poprawek, lecimy dalej.
Naraz wyrazisty, szczególny i nietypowy jak na Jedi, ale realistyczny, nieprzesadzony i nie idący jak to Fell zaznaczył w jakieś tanie sprzeczności, to nie zdegenerowany patus, to dzieciak z marnego domu, który utonął we flaszce i dorósł.
Wszystko jest logiczne, wszystko składa się w całość z timeline, pomysł na postać bardzo mnie kupuje, jest wszystko czego trzeba by nadawało się do gry :) Opisywać pomysły i po ludzku je przedstawić też umiesz, od tej strony nie będzie problemu, czasem wejdzie Ci dłuższy słowotok, ale ani to żaden ból, ani problem praktyczny, bo gra i jej 255 znaków per chat-msg skutecznie usuwa kłopot. ;)
Ode mnie zero zarzutów i poprawek, lecimy dalej.
- Orn Radama
- Uczeń Jedi
- Posty: 284
- Rejestracja: 05 kwie 2021, 23:36
Re: Rayce Enedton
Bardzo mnie ten pomysł na postać kupuje, jest świeży, charakterystyczny, chwytliwy. Ma dokładnie to czego szukamy i czego trzeba w fajnym RP:
- Bardzo konkretne, osobiste motywacje postaci, zrigowane w 100 % pod jedajstwo, dające mnóstwo łatwizny w grze i treści naraz
- Życiorys postaci jest idealny pod jej rozwój w grze
- Idealny też dla Ciebie pod uczenie się tego świata i stylu zabawy razem z postacią co ma być prawo "świeża we wszystko"
- Potencjał pod mega wyrazisty i niepowtarzalny charakter
- Cudownie spójne wszystko
Wiem że nie wszyscy lubią taki "zoshowy" styl pisania gdzie pewnie jest wyrąbane na połowę zasad ładnego poprawnego pisania, ale mi się to cudownie fajnie czyta bo jest też tak, że w tym jak to napisałeś strasznie widać Twoje myślenie i jak widzisz logikę historii, życiorysów, np. te wstawki w tym stylu: "Brzmi jakby ktoś kto to mówi, sam był nieźle odklejony wierząc, że w tym wieku można utknąć, ale rozmawiamy o gagatku, który" po prostu... zalatuje rozumieniem realiów i w jaki sposób na to patrzysz? Pewnie po samym moim komentarzu widać że sam mam na bakier z polskim i dlatego mi się podoba🤣 Ale treściowo jest super.
ZA! 💛
- Bardzo konkretne, osobiste motywacje postaci, zrigowane w 100 % pod jedajstwo, dające mnóstwo łatwizny w grze i treści naraz
- Życiorys postaci jest idealny pod jej rozwój w grze
- Idealny też dla Ciebie pod uczenie się tego świata i stylu zabawy razem z postacią co ma być prawo "świeża we wszystko"
- Potencjał pod mega wyrazisty i niepowtarzalny charakter
- Cudownie spójne wszystko
Wiem że nie wszyscy lubią taki "zoshowy" styl pisania gdzie pewnie jest wyrąbane na połowę zasad ładnego poprawnego pisania, ale mi się to cudownie fajnie czyta bo jest też tak, że w tym jak to napisałeś strasznie widać Twoje myślenie i jak widzisz logikę historii, życiorysów, np. te wstawki w tym stylu: "Brzmi jakby ktoś kto to mówi, sam był nieźle odklejony wierząc, że w tym wieku można utknąć, ale rozmawiamy o gagatku, który" po prostu... zalatuje rozumieniem realiów i w jaki sposób na to patrzysz? Pewnie po samym moim komentarzu widać że sam mam na bakier z polskim i dlatego mi się podoba🤣 Ale treściowo jest super.
ZA! 💛
- Ashtar Tey
- Mistrz Jedi
- Posty: 2425
- Rejestracja: 08 kwie 2010, 10:47
- Nick gracza: Gluppor
- Kontakt:
Re: Rayce Enedton
Historia wręcz kipi przygnębiającym, przyziemnym realizmem i mówię to w pełni jako komplement :D Wszystko w życiu Rayce'a jest w jakiś sposób zepsute i patologiczne, ale w bardzo nudny, przeciętny sposób. Nie poszedłeś na łatwiznę, bo z takich pozornie mało ciekawych elementów dużo trudniej jest złożyć ciekawą, wyrazistą postać niż idąc w sztampowe wielkie tragedie i emocjonalne motywy. Jednocześnie na każdym kroku dajesz liczne sygnały jak dobrze masz to ugruntowane i przemyślane, choćby kwestia powolnego, naturalnego dorastania postaci podczas przymusowego pobytu w poprawczaku. Taki styl pisania dużo lepiej pasuje do naszego klimatu i RP niż przesadzone, epickie historie. Jest bardzo szczery w swojej bezpośredniości, tak jak Twoje odpowiedzi na pytania OOC, co nawiasem mówiąc osobiście bardzo doceniam.
Mamy tu zdecydowanie wszystkie składniki na świetną, żywą postać, więc bez dalszych dywagacji, wielkie za!
Mamy tu zdecydowanie wszystkie składniki na świetną, żywą postać, więc bez dalszych dywagacji, wielkie za!
Autor: Bart
- Walter Graves
- Rycerz Jedi
- Posty: 1524
- Rejestracja: 18 wrz 2015, 13:09
Re: Rayce Enedton
Świetny pomysł i realizacja. Mnie również kupuje realizm historii. Za.
Re: Rayce Enedton
Historia jest o tak bardzo nijakim przegrywie, że to oryginalne! Podoba mi się, jak tę postać spójnie pokazałeś, jak się wszystko psychologicznie zgadza i człowiek czytając sam kiwa głową i myśli: no tak, sama prawda, znam takich ludzi.
Wszystko jak najbardziej git, plus naprawdę jestem pod wrażeniem jak szczerze i bezpośrednio o sobie mówisz. Za to duży szacun i wiesz, ja też nie jestem jakaś wylewna, więc zero problemu, jeśli tylko wymienimy trzy formalne słowa ze sobą. W ogóle nie jest to dla mnie minus u kogoś. I naprawdę, naprawdę szanuję, że szukasz kreatywnego hobby, by sobie przypomnieć jaką jesteś osobą, że nie jesteś tylko maszyną, że masz w sobie coś więcej niż pracownika korpo. Z własnego doświadczenia powiem, że RP naprawdę pomaga trzymać głowę nad powierzchnią gówna.
Wbijaj, chcę Cię na pokładzie.
Wszystko jak najbardziej git, plus naprawdę jestem pod wrażeniem jak szczerze i bezpośrednio o sobie mówisz. Za to duży szacun i wiesz, ja też nie jestem jakaś wylewna, więc zero problemu, jeśli tylko wymienimy trzy formalne słowa ze sobą. W ogóle nie jest to dla mnie minus u kogoś. I naprawdę, naprawdę szanuję, że szukasz kreatywnego hobby, by sobie przypomnieć jaką jesteś osobą, że nie jesteś tylko maszyną, że masz w sobie coś więcej niż pracownika korpo. Z własnego doświadczenia powiem, że RP naprawdę pomaga trzymać głowę nad powierzchnią gówna.
Wbijaj, chcę Cię na pokładzie.

Re: Rayce Enedton
Podanie otrzymało 7 głosów pozytywnych, w efekcie czego zostaje zaakceptowane. Dalsze informacje zostaną przekazane za pośrednictwem prywatnej wiadomości.

