1. Postać
a. Imię i nazwisko: Einna Rothal
b. Wiek: 22, urodzona 18 ABY
c. Pochodzenie: Tatooine
d. Rasa: Człowiek (Tatooińczyk)
e. Wygląd: Einna niewątpliwie jest ładną kobietą, której jeszcze nikt nie odmówił urody. Niby wygląda normalnie jak niewyróżniająca się szara myszka, czyli podobnie do większości osób płci żeńskiej, ale ma w sobie coś, co nie pozwala oderwać od niej wzroku. Panna Rothal to posiadaczka dużych, zielonych oczu, w których można dostrzec ciepło i wesoło igrające ogniki. Długie, delikatnie zakręcone rzęsy nadają jej tajemniczego, a zarazem uwodzicielskiego spojrzenia. Kobieta ma średniej wielkości prosty nos, dość wąskie, ale zawsze uśmiechnięte bladoróżowe usta oraz urocze dołeczki w policzkach. Mimo tego, że kiedyś przekuła uszy nie nosi kolczyków.
Kiedy Einna wpada we wściekłość lub melancholię jej twarz zachowuje wesoły wyraz. Jest to przydatna umiejętność, bo może maskować swoje prawdziwe uczucia, ale często działa kobiecie na nerwy, gdyż w momentach, kiedy powinna zachować powagę wygląda jak mała, szczęśliwa dziewczynka.
Dumą Einny są długie włosy o kolorze czekolady. Są proste jak drut, ale nie układają się po myśli panny Rothal. Grzywka delikatnie zachodzi na prawe oko, niesforne kosmyki tuż przy twarzy zostały pocieniowane do ramion, a reszta włosów całą kaskadą opada na plecy sięgając pasa.
Einna najczęściej ubiera się w czarną bokserkę oraz krótkie spodenki. Oczywiście ma też inne ubrania o różnej kolorystyce, ale rzadko jest w nich widywana.
f. Historia:
Einna urodziła i wychowywała się na Tatooine. Miała o dwa lata starszą siostrę o imieniu Kayla oraz kochających rodziców. Życie jak z bajki. Niestety, wszystko się kiedyś kończy. Akurat w tym przypadku natychmiastowym rozwodem i przeprowadzką ojca. Z początku dziewczyna nie rozumiała, dlaczego rodzice się rozstali, ale siostra jej to wytłumaczyła. Maggie nie mogła pogodzić się z myślą, że John jest łowcą nagród. Coraz częściej się o to sprzeczali, aż w końcu nie dali rady dłużej wspólnie ze sobą mieszkać. Einna razem z Kaylą została pod opieką matki, a z ojcem utraciła wszelki kontakt. Było jej smutno, ale jakoś specjalnie nie rozpaczała. Z resztą zawsze mogła liczyć na wsparcie ze strony swojej matki, która uważała ją za wymarzone dziecko. W ramach wdzięczności, ciemnowłosa postanowiła przyjąć panieńskie nazwisko swej rodzicielki i od tego momentu we wszystkich ważnych dokumentach widniała jako Einna Rothal.
Dziewczyna niezbyt często wspomina swoje nastoletnie lata. Mimo, że mijały jej raczej beztrosko nie lubi do nich wracać pamięcią. Całe dnie spędzała na spotkaniach z przyjaciółmi, różnych wygłupach oraz pomocy matce w domu. Maggie nie radziła sobie ze starszą córką. Często się kłóciły i wzajemnie o coś oskarżały. Einna również nie potrafiła normalnie porozmawiać ze swoją siostrą. Unikały się, jeżeli to było możliwe, ale urządzały sobie awantury przy najmniejszej błahostce. Dziewczyny szczerze za sobą nie przepadały, aczkolwiek nigdy nie doszło do rękoczynów. Einna pamięta, że kiedyś przez przypadek usłyszała, jak znajomi Kayli wołają na blondynkę "Fortunka". Od tamtej pory ciemnowłosa dokuczała siostrze przy każdej możliwej okazji tak ją nazywając. Czerpała wielką satysfakcję, tym bardziej, że Kay zawsze się wściekała.
Kiedy pierworodna wyprowadziła się do ojca w domu zapanował spokój. Maggie próbowała sobie ułożyć życie z jakimś mężczyzną, ale Einnę mało to interesowało. Po prostu się nie mieszała, wierząc, że jej matka wie, co robi. Z resztą sama w tym czasie przeżywała swoją pierwszą miłość. Johnnyego poznała dzięki swojej przyjaciółce. Był miły, spokojny i kochany. Po prostu ideał. Od razu między nimi zaiskrzyło. Spotykali się ze sobą prawie codziennie. Wygłupiali się, imprezowali, po prostu byli szczęśliwi. Kilka razy zdarzyło im się pokłócić, ale prawie natychmiast się ze sobą godzili. Pomimo, że spędzili ze sobą niecały rok rozstali się. Niestety, ale chłopak Einny nie potrafił dochować jej wierności. Wystarczyło dla niego trochę alkoholu i impreza, aby zniszczyć swój związek. Na szczęście Einna nie załamała się po tym zdarzeniu. Utrzymała z Johnnym przyjacielskie stosunki. Może nie sprawdził się on w roli ukochanego, ale przyjacielem był świetnym.
Gdy Einna miała dwadzieścia lat Maggie zachorowała. Nikt nie był w stanie powiedzieć, co jej dolega, a w dodatku mężczyzna, z którym matka ciemnowłosej była zaręczona okazał się zwykłym oszustem. Zabrał kobietom większość ich majątku, pozostawiając je na pastwę losu. Einna musiała jak najszybciej znaleźć sobie pracę, ponieważ to właśnie na nią spadły wszystkie obowiązki, łącznie z opieką nad matką. Po kilku miesiącach poszukiwań ciemnowłosa znalazła ciekawą propozycję. Mogła zostać barmanką w barze, który znajdował się niedaleko jej domu. Zgodziła się bez wahania. Może nie była to praca marzeń, a zarobki ledwo wystarczały na utrzymanie, ale Einna dawała sobie radę. Szybko nauczyła się robić świetne drinki oraz rozmawiać z niezbyt trzeźwą klientelą.
Po roku choroby Maggie zmarła. Einna dalej pracowała w barze, a jakość jej życia w ogóle nie uległa zmianie. Miała bardziej ambitne plany, niż praca w kantynie, w której często dochodziło do poważnych bójek, w trakcie których ona również mogła zostać ranna. Jednak nie mogła narzekać na swoją pracę, bo innej nie miała i znaleźć nie mogła. Jej szef widząc, że jego gościom dość często potrzebne jest natychmiastowe udziEinnie pierwszej pomocy wysłał Einnę na przeszkolenie medyczne. Od tego czasu ciemnowłosa była w stanie opatrzyć rany jakiemuś szaleńcowi, który wdał się w bójkę z kilkoma silniejszymi osobnikami od siebie oraz zwykłym obserwatorom, którzy nic nikomu nie zawinili.
Einna od czasu swojego kursu coraz częściej myślała o zawodzie lekarza. Nie wiedziała czemu, ale spodobało jej się pomaganie innym. Postanowiła, że zaoszczędzi sobie trochę pieniędzy i w końcu wyrwie się z Tatooine, na którym nie było najmniejszych szans, że spełni swoje plany. Dodatkowo coraz częściej myślała o siostrze. Być może nie miała z nią dobrego kontaktu, ale była jej jedyną rodziną.
Kobiecie trudno było zaoszczędzić kredyty, ponieważ jej dom nie był tani w utrzymaniu. Nieoczekiwanie los się do niej uśmiechnął. Małe mieszkanie nad barem, które do tej pory było zajęte, mogło należeć do niej. Dogadała się z szefem, mogła pracować dłużej, dzięki czemu od razu zarabiałaby na czynsz. Dom rodziców sprzedała, a zabierając stamtąd rzeczy obiecała sobie, że jej noga więcej tam nie postanie.
W 39 ABY, dwudziesto jedno letnia już Einna była świadkiem najbardziej brutalnej bójki, jaką kiedykolwiek widziała w barze, a doszło już do kilku paskudnych. Nie miała odwagi na jej przerwanie, ale na szczęście szef lokalu interweniował. Najbardziej poszkodowany został mężczyzna z rasy Noghri. Einna przez kilka tygodni się nim opiekowała, dzięki czemu po pewnym czasie nie było ani jednego śladu po tym wydarzeniu. Mężczyzna postanowił jej się odwdzięczyć. Zaproponował Einnia naukę walki wręcz o nazwie Stava. Dziewczyna zgodziła się niemalże od razu. Z początku nic jej nie wychodziło. Myliła się i robiła proste błędy. Nie miała wyrobionej kondycji, a najprostsze ćwiczenia sprawiały jej problemy. Musiała poznać wszystko od początku, na co nie zareagowała zbyt przyjemnie. Nigdy nie myślała, że walki, które wyglądają na proste wcale takie nie są. Kiedy dziewczyna przegrała walkę ze swoim mistrzem była zdenerwowana. Zapytała się go wtedy w gniewie, dlaczego nie bronił się podczas tamtej pamiętnej bójki w barze. Odpowiedział, że nie mógł i dał do zrozumienia dziewczynie, żeby go o to nie pytała. Dziewczyna stała się wtedy bardziej zdeterminowana, a przypominając sobie różne bójki w barze, które często miała ochotę przerwać starała się jeszcze bardziej.
Po pewnym czasie dziewczynie wszystko zaczęło iść lepiej. Męczący trening przyniósł oczekiwane efekty. Einna stała się dzięki niemu wytrzymał oraz wygimnastykowana. Poznała akrobacje, które były nie tylko widowiskowe, ale również niezwykle przydatne podczas walki, a w połączeniu z szybkimi, zabójczymi ruchami dawały przewagę i zawsze otwierały możliwość ucieczki. Jak to zazwyczaj się zdarza „uczeń przerósł mistrza”. Einna zakończyła swoje szkolenie i pożegnała mistrza, który wrócił na swoją rodzinną planetę. Jednak na zawsze zapamiętała, że swoich umiejętności ma używać jedynie w ostateczności i nie wyrządzać wielkich szkód słabszym od siebie. Przypomnieniem tych nauk były skórzane rękawice, które otrzymała w prezencie. Zawsze je nosi przy sobie, gotowe do użycia.
Zanim jej mistrz odleciał pokazał ciemnowłosej inny styl walki. Nazywał się K’thri i był raczej pokazowy, ale w połączeniu ze Stavą mógł stworzyć spójną całość. Z pomocą Einnie przyszedł wtedy Johnny. Okazało się, że znał on ten styl, więc pomógł swej byłej dziewczynie go opanować. Przekazał jej całą swoją wiedzę na ten temat i pomógł w treningach. Einna już miała doświadczenie w walkach, więc opanowanie tego stylu przyszło jej o wiele szybciej, niż w przypadku Stavy. Kiedy nauczyła się zadawać cios za ciosem precyzyjnie, silnie, ale za razem szybko zaprzestała nauki. Poznała już wszystkie elementy stylów walk, które trenowała i mogła je łączyć, aby były bardziej przydatne.
Einna wiodła proste i do bólu nudne życie. Nadal chciała opuścić rodzinną planetę, ale ciągle coś jej przeszkadzało. Przez kilka lat uzbierała trochę gotówki, ale to wciąż było trochę za mało, by rozpocząć inne życie. Mimo to się nie poddawała i wciąż miała nadzieję, że kiedyś to się uda.
2. Gracz
a. Imię: Kamil
b. Wiek: 19
c. Zainteresowania/Hobby: Muzyka (głównie rap i trochę gitarowe brzdąkanie), gry komputerowe, koszykówka i spotkania ze znajomymi. Raczej to co mnie w danym czasie wciągnie, nie mam jakichś pasji życiowych.
d. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Na co dzień jestem raczej wyluzowanym typem, łatwo łapię kontakt z ludźmi i lubię współpracować w grupie. Niedługo zaczynam studia i cały czas zastanawiam się, czy w ogóle wiem po co. Staram się być pomocny i ogarniać swoje obowiązki, ale nie ukrywam, że czasem łapię się na lekkim lenistwie. Ogólnie pozytywnie nastawiony i z dystansem do siebie.
e. Nazwa konta Steam: Rothal
3. Doświadczenie z RP
a. Formy rozgrywki: Red Dead Redemption 2
b. Projekty/Grupy/Miejsca gry: Serwer RDR, LuckyValley
c. Staż: 2025
4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w organizacji RP i co przekonało Cię do złożenia historii postaci?
b. Skąd wiesz o naszej organizacji? Z profilu Fell Mohrgan na Discordzie i jego postingu.
Einna Rothal - Odrzucone
Regulamin forum
Wzór historii postaci pojawi się automatycznie przy zakładaniu nowego tematu. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.
Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.
Wzór historii postaci pojawi się automatycznie przy zakładaniu nowego tematu. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.
Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.
Einna Rothal - Odrzucone
- Grokk Zhor
- Padawan
- Posty: 110
- Rejestracja: 27 lis 2024, 8:55
Re: Einna Rothal
Siemanko, miło widzieć zainteresowanego!
Niestety mamy tu trochę do poprawki. Setupy rodzinne są eleganckie, historia rodzinna mi się bardzo podoba, tutaj wszystko jest poprawne i nawet rozbudowane.
Tatooine to kiepski wybór, Tatooine jak na "przypadkową żałosną planetę na Rubieżach" jest w Star Wars przedawkowane do granic, to jeden z najgorszych wyborów, technicznie poprawny, ale przekracza granice prawdopodobieństwa o wiele za mocno, a to że wybór padł na Tatooine, nie wnosi nic, historia mogłaby być osadzona na innej biednej planecie Zewnętrznych Rubieży bez żadnych strat. Ja bym to zmienił, bo po co Tatooine, jak może być coś innego?
Wielki kawał historii to opis długiego studiowania sztuk walki przez postać. W szlakowym RP walka wręcz jest elementem rozgrywki ingame przez tutejszy combat system, Ty i Twoja postać uczycie się razem podczas RP poznając wszystkie sztuki na żywo, w czasie rzeczywistym, ucząc się walczyć razem z bohaterem. Też no wiesz postać jak najbardziej może mieć historie uczenia się samoobrony, czy po prostu bicia się po barach i tak dalej, a ucząc się sztuk melee wśród Jedi po prostu poznaje je "na poważnie u fachowców", ale to średnio działa, gdy wielki kawał historii jest poświęcony dochodzeniu przez postać do wyjątkowej fachowości, gdy to centrum jej życiorysu, na tym tle uczenie się przez Ciebie combat systemu naszego moda (raczej go nie znasz, nie ma już publicznych serwerów OJP) wraz z postacią... strasznie się wysypie klimatycznie
Cudowny przypadek, że akurat eks matki Einny zna dokładnie potrzebny styl nr. 2 do unlocku Silver Tier Melee Boosta do takiego stopnia by zostać dobrym instruktorem (no bo jeśli tylko "po prostu podstawowo go znał i mógł pokazać" to po co wtedy on zamiast holobooka/materiałów z HoloNetu/zwykłej szkoły?) też strasznie psuje tu wiarygodność.
Poza tym ogólny motyw robienia z tego poważnego biznesu i centrum życiorysu postaci ze względu na interweniowanie w bójkach w barze ma średni sens i znacznie bardziej pasuje do jakichś filmów o azjatyckich sztukach walki w epoce pierwszych broni prochowych, to kompletnie nie pasuje w Star Warsach jako wielka kampania oddanych studiów sztuk walki w reakcji na bijatyki barowe - taniej dziewczynie wyjdzie kupić najgorszy stun baton prosto z jakiegoś Jedi Outcasta czy inny pepperspray, niż wydawać na wodę do popitki przy wycisku sparingowym przez tyle lat odwalania kantynowego Shaolin.
Tak więc na razie jestem przeciw, póki co to się nie klei do lore zbyt spójnie, poprawimy i można działać.
Niestety mamy tu trochę do poprawki. Setupy rodzinne są eleganckie, historia rodzinna mi się bardzo podoba, tutaj wszystko jest poprawne i nawet rozbudowane.
Tatooine to kiepski wybór, Tatooine jak na "przypadkową żałosną planetę na Rubieżach" jest w Star Wars przedawkowane do granic, to jeden z najgorszych wyborów, technicznie poprawny, ale przekracza granice prawdopodobieństwa o wiele za mocno, a to że wybór padł na Tatooine, nie wnosi nic, historia mogłaby być osadzona na innej biednej planecie Zewnętrznych Rubieży bez żadnych strat. Ja bym to zmienił, bo po co Tatooine, jak może być coś innego?
Wielki kawał historii to opis długiego studiowania sztuk walki przez postać. W szlakowym RP walka wręcz jest elementem rozgrywki ingame przez tutejszy combat system, Ty i Twoja postać uczycie się razem podczas RP poznając wszystkie sztuki na żywo, w czasie rzeczywistym, ucząc się walczyć razem z bohaterem. Też no wiesz postać jak najbardziej może mieć historie uczenia się samoobrony, czy po prostu bicia się po barach i tak dalej, a ucząc się sztuk melee wśród Jedi po prostu poznaje je "na poważnie u fachowców", ale to średnio działa, gdy wielki kawał historii jest poświęcony dochodzeniu przez postać do wyjątkowej fachowości, gdy to centrum jej życiorysu, na tym tle uczenie się przez Ciebie combat systemu naszego moda (raczej go nie znasz, nie ma już publicznych serwerów OJP) wraz z postacią... strasznie się wysypie klimatycznie
Cudowny przypadek, że akurat eks matki Einny zna dokładnie potrzebny styl nr. 2 do unlocku Silver Tier Melee Boosta do takiego stopnia by zostać dobrym instruktorem (no bo jeśli tylko "po prostu podstawowo go znał i mógł pokazać" to po co wtedy on zamiast holobooka/materiałów z HoloNetu/zwykłej szkoły?) też strasznie psuje tu wiarygodność.
Poza tym ogólny motyw robienia z tego poważnego biznesu i centrum życiorysu postaci ze względu na interweniowanie w bójkach w barze ma średni sens i znacznie bardziej pasuje do jakichś filmów o azjatyckich sztukach walki w epoce pierwszych broni prochowych, to kompletnie nie pasuje w Star Warsach jako wielka kampania oddanych studiów sztuk walki w reakcji na bijatyki barowe - taniej dziewczynie wyjdzie kupić najgorszy stun baton prosto z jakiegoś Jedi Outcasta czy inny pepperspray, niż wydawać na wodę do popitki przy wycisku sparingowym przez tyle lat odwalania kantynowego Shaolin.
Tak więc na razie jestem przeciw, póki co to się nie klei do lore zbyt spójnie, poprawimy i można działać.
- Torian Sellavis
- Padawan
- Posty: 211
- Rejestracja: 02 paź 2024, 4:39
Re: Einna Rothal
Hej hej, sam nie wiem co zrobić z Twoim KP. Niby wszystko jest poprawnie, a zarazem straszna sztampa - Tatooine, tajemniczy mistrz sztuk walki, te dziwne motywy z dwiema połówkami jednej sztuki walki, które często są w książkach i najczęściej są duchowym mumbo-jumbo, o którym ktoś ćwiczący prawdziwe sztuki walki zawsze mówi że takie motywy nie mają żadnego sensu, jeszcze na domiar złego dopełnione patetycznymi frazami "Jednak na zawsze zapamiętała, że swoich umiejętności ma używać jedynie w ostateczności i nie wyrządzać wielkich szkód słabszym od siebie", gdzie słuchać tego o starwarsowym tatooińskim karate jak o sekretnej niebezpiecznej broni stanowiącej zagrożenie już trochę boli. Wszystkie są naciąganą kopalnią stereotypów, których zebrało się naraz za dużo. Jak na postać o której życiu często piszesz, że to nudne nijakie życie szarej myszki, trochę za dużo wpakowałeś tu sztampowych schematów z kina akcji. Chyba zostanę przy neutralu. Sporo trzeba tu poprawić.
- Fell Mohrgan
- Rycerz Jedi
- Posty: 349
- Rejestracja: 24 kwie 2018, 21:33
Re: Einna Rothal
Czołem, niestety ode mnie będzie łapka w dół na tą wersję jak od Grokka :< Mamy tutaj za dużo fundamentalnych problemów. Kompletnie nie potrafię zgodzić się z Torianem, że niby jest słabawo/nudno/sztampowo, ale poprawnie. Imo 90% problemu jest takie, że nie jest.
Po pierwsze sam setting jest ekstremalnie nijaki. Zamienić słowo "planeta" na "kraj", zmienić Tatooine na jakieś Vvardenfell czy coś innego, Noghriego na orka i tak naprawdę historia idealnie pasuje do Morrowinda (jeśli nie znasz TES dam inny przykład xD) tak naprawdę... kurde bardziej niż to teraz do Star Wars. To jeszcze nie jest błąd, sure. Ale problem jest.
Grokk słusznie mówi i trafił dla mnie w punkt, to wszystko brzmi jak jakiś sztampowy schematyczny kung fu film z Jackie Chanem. Najbardziej uwypuklona warstwa historii to trafienie na tajemniczego mentora i mistyczna ścieżka praktykantki star-wars-kung-fu. Z motywacją, która niestety strasznie kuleje. Pół biedy, gdyby to było jakieś opowiadanie scena po scenie, wtedy można jako czytelnik złożyć sobie mnóstwo ukrytych motywacji postaci dla tej dziwnej ścieżki życiowej i to rozkminiać. Tyle, że to tekst opisowy, gdzie sam opisujesz od A do Z motywacje i podstawowe powody decyzji, więc w sytuacji, gdy ta najbardziej znacząca i krytyczna jest opisana w taki nieprzekonujący sposób... no nie idzie tego kupić i trudno by coś sugerowało, że stoi za tym jednak błyskotliwy, zawiły pomysł, skoro wszędzie mamy prosty opis narratorski. I to zwłaszcza, gdy wszędzie mamy"ze względu na X, szef zrobił Y". W efekcie mamy "kung fu movie", gdzie problem nie leży w motywie barmanki uczącej się sztuk wręcz (takie nietypowe połączenia i zmyślne story do nich prowadzące to pozytywna klasyka tworzenia), tylko jak źle wyszły motywacje i spójność. Grokk tu słusznie mówi, że w warunkach gdy mamy czarno na białym opisane motywacje postaci, zostaje podrapać się po głowie i zapytać po co cały ten cyrk, zamiast kupienia gazu pieprzowego. W klimatach Star Wars historia barmanki zostającej uczennicą tajemniczego mistrza sztuk walki by przerywać bójki w spelunie kompletnie się nie sprzedaje. Trudno to kupić jako po prostu lekcje podstaw samoobrony, gdy słyszymy patetyczne hasła o używaniu umiejętności wyłącznie w ostateczności, jakby było to nie wiadomo co, jakbyśmy mówili o mieczu świetlnym, Mocy, czy jakieś wielkie sekrety.
Z tego rodzi się więcej problemów. Właściciel baru ewidentnie nie chce, by działy się tam takie rzeczy. Nic nie sugeruje, by był w jakiś sposób zakładnikiem ekonomiczno-społecznym przez trudną sytuację, zmuszony to tolerować - przerywa te bójki, interweniuje, uczy Einnę co i jak tu robić. Nie jest tak, że gdzieś mówi, że nie ma wyboru i musi to akceptować. W tym świetle tym bardziej nie sposób zrozumieć, czemu nie wyposaży dziewczyny w pałkę energetyczną czy cokolwiek innego do realnej obrony poprzez bezpieczny sprzęt zamiast uczestnictwa w bijatykach, gdy inwestuje w posyłanie jej na kursy pierwszej pomocy przez chorą rutynowość przemocy, a zakładam tutaj fatalny budżet i brak opcji na np. wynajęcie ochrony czy wypożyczenie droida. Oczywiście Einna może mieć marne pomysły i podejście, szef też. Sam nienawidzę jak ludzie krytykują postacie za niepodejmowanie najracjonalniejszych mądrych decyzji, jakby ludzie nie znali świata i nie wiedzieli co wyprawia większość z nas xD Ale już logicznie szef raczej powinien znać dostatecznie dużo ludzi, by ktoś podsunął coś minimalnie bardziej logicznego, niż ten nonsens, zwłaszcza przez tak ogromny, chory czas.
Nie sposób w tym też zrozumieć motywu z niewinnymi postronnymi - kantyna z historii to chora speluna, gdzie klienci mordują się w takiej ilości, że barmanka idzie na kurs pierwszej pomocy i ratowanie pobitych to codzienność. Kto normalny będzie tam chodzić i po co?
Każdą z tych rzeczy mogę sobie wyjaśnić i załatać; Noghri mówi o używaniu umiejętności tylko w ostateczności, bo lepiej uciekać i bić się tylko jak nie ma dokąd zwiać, bo każda walka to ryzyko; szef kantyny jest uwikłany w trudne układy; postanowiono nie inwestować w gaz pieprzowy do samoobrony, bo patusy póki żyją w mentalu "honorowego 1v1" się aż tak nie odpalają, a na widok sprzętu pójdzie 10v1; ludzie chodzą do tego pato-baru bo to jedyne miejsce z gorzałą w całym mieście, a dla mieszkańców gorzała to jedyna odtrutka od fatalnego życia. Problem w tym, że niedomówienia i zagwozdki do samodzielnej rozkminy nie mogą dotyczyć każdego możliwego akapitu i to w tekście, w którym wszystko jest pisane jako "zrobił X ponieważ Y, a poza tym Z". Nawet w innej formie, nie może być tak, że każdy element historii mi się nie klei i zupełnie nigdzie nie dostaję najmniejszych hintów, że tak ma być i coś za tym stoi.
Sporo piszesz o tym, że życie Einny jest nudne i nijakie i szare. Problem w tym, że to kolejny poziom, na którym trudno mi złożyć historię do kupy. Bo takie nie jest. Dziewczyna jest naraz barmanko-sanitariuszko-karateką w miejscu z przemocą tak pospolitą, że jest jak na misji w Erytrei. To jest wszystkim, tylko nie nudą/nijakością/szarością.
Dla mnie niestety wszystko jest do przepracowania od zera :< Przeciw.
Po pierwsze sam setting jest ekstremalnie nijaki. Zamienić słowo "planeta" na "kraj", zmienić Tatooine na jakieś Vvardenfell czy coś innego, Noghriego na orka i tak naprawdę historia idealnie pasuje do Morrowinda (jeśli nie znasz TES dam inny przykład xD) tak naprawdę... kurde bardziej niż to teraz do Star Wars. To jeszcze nie jest błąd, sure. Ale problem jest.
Grokk słusznie mówi i trafił dla mnie w punkt, to wszystko brzmi jak jakiś sztampowy schematyczny kung fu film z Jackie Chanem. Najbardziej uwypuklona warstwa historii to trafienie na tajemniczego mentora i mistyczna ścieżka praktykantki star-wars-kung-fu. Z motywacją, która niestety strasznie kuleje. Pół biedy, gdyby to było jakieś opowiadanie scena po scenie, wtedy można jako czytelnik złożyć sobie mnóstwo ukrytych motywacji postaci dla tej dziwnej ścieżki życiowej i to rozkminiać. Tyle, że to tekst opisowy, gdzie sam opisujesz od A do Z motywacje i podstawowe powody decyzji, więc w sytuacji, gdy ta najbardziej znacząca i krytyczna jest opisana w taki nieprzekonujący sposób... no nie idzie tego kupić i trudno by coś sugerowało, że stoi za tym jednak błyskotliwy, zawiły pomysł, skoro wszędzie mamy prosty opis narratorski. I to zwłaszcza, gdy wszędzie mamy"ze względu na X, szef zrobił Y". W efekcie mamy "kung fu movie", gdzie problem nie leży w motywie barmanki uczącej się sztuk wręcz (takie nietypowe połączenia i zmyślne story do nich prowadzące to pozytywna klasyka tworzenia), tylko jak źle wyszły motywacje i spójność. Grokk tu słusznie mówi, że w warunkach gdy mamy czarno na białym opisane motywacje postaci, zostaje podrapać się po głowie i zapytać po co cały ten cyrk, zamiast kupienia gazu pieprzowego. W klimatach Star Wars historia barmanki zostającej uczennicą tajemniczego mistrza sztuk walki by przerywać bójki w spelunie kompletnie się nie sprzedaje. Trudno to kupić jako po prostu lekcje podstaw samoobrony, gdy słyszymy patetyczne hasła o używaniu umiejętności wyłącznie w ostateczności, jakby było to nie wiadomo co, jakbyśmy mówili o mieczu świetlnym, Mocy, czy jakieś wielkie sekrety.
Z tego rodzi się więcej problemów. Właściciel baru ewidentnie nie chce, by działy się tam takie rzeczy. Nic nie sugeruje, by był w jakiś sposób zakładnikiem ekonomiczno-społecznym przez trudną sytuację, zmuszony to tolerować - przerywa te bójki, interweniuje, uczy Einnę co i jak tu robić. Nie jest tak, że gdzieś mówi, że nie ma wyboru i musi to akceptować. W tym świetle tym bardziej nie sposób zrozumieć, czemu nie wyposaży dziewczyny w pałkę energetyczną czy cokolwiek innego do realnej obrony poprzez bezpieczny sprzęt zamiast uczestnictwa w bijatykach, gdy inwestuje w posyłanie jej na kursy pierwszej pomocy przez chorą rutynowość przemocy, a zakładam tutaj fatalny budżet i brak opcji na np. wynajęcie ochrony czy wypożyczenie droida. Oczywiście Einna może mieć marne pomysły i podejście, szef też. Sam nienawidzę jak ludzie krytykują postacie za niepodejmowanie najracjonalniejszych mądrych decyzji, jakby ludzie nie znali świata i nie wiedzieli co wyprawia większość z nas xD Ale już logicznie szef raczej powinien znać dostatecznie dużo ludzi, by ktoś podsunął coś minimalnie bardziej logicznego, niż ten nonsens, zwłaszcza przez tak ogromny, chory czas.
Nie sposób w tym też zrozumieć motywu z niewinnymi postronnymi - kantyna z historii to chora speluna, gdzie klienci mordują się w takiej ilości, że barmanka idzie na kurs pierwszej pomocy i ratowanie pobitych to codzienność. Kto normalny będzie tam chodzić i po co?
Każdą z tych rzeczy mogę sobie wyjaśnić i załatać; Noghri mówi o używaniu umiejętności tylko w ostateczności, bo lepiej uciekać i bić się tylko jak nie ma dokąd zwiać, bo każda walka to ryzyko; szef kantyny jest uwikłany w trudne układy; postanowiono nie inwestować w gaz pieprzowy do samoobrony, bo patusy póki żyją w mentalu "honorowego 1v1" się aż tak nie odpalają, a na widok sprzętu pójdzie 10v1; ludzie chodzą do tego pato-baru bo to jedyne miejsce z gorzałą w całym mieście, a dla mieszkańców gorzała to jedyna odtrutka od fatalnego życia. Problem w tym, że niedomówienia i zagwozdki do samodzielnej rozkminy nie mogą dotyczyć każdego możliwego akapitu i to w tekście, w którym wszystko jest pisane jako "zrobił X ponieważ Y, a poza tym Z". Nawet w innej formie, nie może być tak, że każdy element historii mi się nie klei i zupełnie nigdzie nie dostaję najmniejszych hintów, że tak ma być i coś za tym stoi.
Sporo piszesz o tym, że życie Einny jest nudne i nijakie i szare. Problem w tym, że to kolejny poziom, na którym trudno mi złożyć historię do kupy. Bo takie nie jest. Dziewczyna jest naraz barmanko-sanitariuszko-karateką w miejscu z przemocą tak pospolitą, że jest jak na misji w Erytrei. To jest wszystkim, tylko nie nudą/nijakością/szarością.
Dla mnie niestety wszystko jest do przepracowania od zera :< Przeciw.
- Liren Monper
- Padawan
- Posty: 183
- Rejestracja: 17 gru 2022, 19:50
Re: Einna Rothal
Fell tak rozpracował każdy aspekt podania od góry do dołu, że niespecjalnie widzę co mógłbym dodać co nie byłoby pisaniem biedniej i mniej dokładnie tego co on, byle zrobić na siłę po swojemu nie wnosząc nic naprawdę nowego. Mogę tylko podpisać się pod jego analizą. Mam nadzieję, że posłuży Ci za dobry materiał do inspiracji, bo lepiej rozpisać się tego imho nie dało. Daję negatyw i liczę na fajny rework, to przeciw dla historii, nie Ciebie, uderzaj śmiało do mnie jakbyś chciał z kimś przepracować temat "live". Steam: ziuko slorg (Liren), Discord: nalikos.
- Walter Graves
- Rycerz Jedi
- Posty: 1523
- Rejestracja: 18 wrz 2015, 13:09
Re: Einna Rothal
Ja również dam negatyw. Niestety, jak rozpisał Fell, podanie ma zdecydowanie zbyt dużo problemów, zbyt dużo nieścisłości i braków, a za mało realnej treści. Jest do definitywnego przepracowania, ale jakbyś potrzebował pomocy, to uderzaj. Steam: zwałuś slorg.
- Ashtar Tey
- Mistrz Jedi
- Posty: 2418
- Rejestracja: 08 kwie 2010, 10:47
- Nick gracza: Gluppor
- Kontakt:
Re: Einna Rothal
Niewiele mogę dodać, w pełni zgadzam się z Fellem, na ten moment jestem przeciw.
Autor: Bart
- Orn Radama
- Uczeń Jedi
- Posty: 275
- Rejestracja: 05 kwie 2021, 23:36
Re: Einna Rothal
Analiza Fella jest tak świetna i dokładna bez przesadnego rozwlekania, że mam wrażenie że co bym nie napisał, to będzie zbędne, bo objął co się tam dało tylko.
Ode mnie też przeciw, no niestety tak jak ja tam jestem supporterem poprawiania historii w locie po przyjęciu podania... Tak tutaj wszystko Fell już dobrze napisał, czemu to trzeba od podstaw przerobić. Trzymam kciuki za fixy 💪🏻
Ode mnie też przeciw, no niestety tak jak ja tam jestem supporterem poprawiania historii w locie po przyjęciu podania... Tak tutaj wszystko Fell już dobrze napisał, czemu to trzeba od podstaw przerobić. Trzymam kciuki za fixy 💪🏻
Re: Einna Rothal
Podanie otrzymało 1 głos neutralny i 6 głosów negatywnych, w efekcie czego zostaje odrzucone. Następne podanie może zostać złożone za 14 dni. W razie wszelkich pytań zachęcamy do kontaktu.

