Strona 3 z 4

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 11 kwie 2015, 10:11
autor: Siad Avidhal
Chociaż nie przepadam za bezlitosnymi rzeziami, to jednak - cóż... Całokształt zaplanowania, składający się z wielu, wielu detali. Poczucie, że każda nasza decyzja i działanie może nas pogrążyć lub wspomóc, świetna koordynacja pomocników zarówno na polu bitewnym, jak i fabularnym... Bogactwo opisów, które określały klimat bitwy i przecudownie dobrana muzyka, sprytnie przepleciona momentami z soundsami regularnej jatki. I wiele, wiele innych czynników, których wymienianie zabrałoby mi chyba dzień. Mimo iż nie lubię zwyczajnie bezlitosnych rzezi - jak już wspomniałem, to jednak całość procesów twórczych naszych, pomocników i GM'a sprawiły, że była to chyba najlepsza misja w jakiej którakolwiek z moich postaci brała udział. No po prostu, właśnie - "epic".

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 01 lip 2015, 14:12
autor: Ashtar Tey
Wczorajszą misję muszę ocenić bardzo wysoko - głównie ze względu na ciągły, narastający klimat pełen napięcia. Cały czas czułem coraz większą presję, bo zwyczajnie nigdy nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać. Potęgowały go dodatkowo kolejne zdarzenia - od pierwszego ataku z zaskoczenia, przez dziwną sytuację z cywilami, po finalne momenty, w których akcja nie zwalniała nawet na chwilę, wraz z ostatnią niespodzianką.

Bardzo dobrze spisali się pomocnicy, a każda rola miała w sobie coś oryginalnego, co odróżniało daną postać od reszty. Także dobór map i muzyki zasługują na pochwałę - wszystko pasowało do siebie idealnie.

Większych zastrzeżeń praktycznie nie mam - jeśli pojawiły się jakieś zgrzyty (choćby z winy komunikatora), to z mojej perspektywy były w zasadzie niezauważalne, a na pewno nie wpływały negatywnie na klimat. W sumie jedyny gorszy moment to ten pomiędzy zmianami mapy - kilkukrotne teleportowanie w różne miejsca totalnie zbiły mnie z tropu, ale to już wina samej mapy.

Daję okejkę i suba.

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 28 sie 2015, 19:44
autor: Hope Novastar
Ja chciałbym ogółem podsumować każdą misję, w jakiej mogłem uczestniczyć. To naprawdę najlepsze, co mnie mogło spotkać w całym stażu Role-Play. Wielkim plusem jest oczywiście swego rodzaju swoboda w działaniu. Masz grać cywila? - sam możesz ustalić, jakiej rasy będzie, jak się będzie nazywał, no i jaka jego w tym wszystkim rola. Oprócz tego mnogość sytuacji, w której można wykorzystać własną inwencję - czy to gra żebrakiem; sknerą; czy jakimś drechem, co nawet krowie nie popuści. Nawet jak grasz postać typowo Guardową, sam możesz ustalić, jakie jest jego zdanie na chociażby epidemie wirusa Niebieskiego Cienia na jakimś zadupiu, pierdyliard lat temu.

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 07 lis 2015, 17:28
autor: Siad Avidhal
Misja na sto procent zasługuje w pełni na jakiś komentarz. Co mogę powiedzieć - była świetna. Stale było można wyczuć narastający klimat, napięcie związane z całą masą wrogów... hordą wręcz XD Chociaż nie była jakoś wymyślnie skomplikowana, to jednak widać, że taka być nie miała. To miał być regularna, klimatyczna wojna i taką właśnie ta misja była. Cóż mogę dać na minus... Nic praktycznie XD Niby mógłbym podpiąć pod minus to, że zatrważająca liczba botów nie pozwalała mi czasem nawet widzieć w jaki sposób zginąłem przez "stopklatkowanie" tychże... Ale to nie minus budowy samej misji tylko już raczej mojego słabszego sprzętu, o zgrozo. Pal sześć moje zgony nawet. Wszyscy dobrze widzieliśmy, że ja tam byłem tylko obserwatorem. Kupa zabawy. No i jeszcze dodatkowo dobranie ścieżki dźwiękowej w pełni poprawne, dopasowane, epickie. No... Może prócz rozrywkowego pierwszego tracka, który mimo wszystko dał mi trochę śmiechu xD

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 30 lis 2015, 22:06
autor: Hope Novastar
No ja powiem tak:

Gratuluję Barace pomysłu - gra w wiosce była bardzo klimatyczna. Muzyka i grane przez pomocników postacie - po prostu miód. Chyba pierwszy raz na misji się tak luźno poczułem. Napięcie jednak zeżarło mnie pod ziemią - i bardzo słusznie, bo walka z Hutą była dla mnie bardzo stresująca. Za każdym razem gdy przeciwnik padał, dosłownie wydarłem się na całe mieszkanie (sąsiad był dwa razy). Co prawda postać skończyła tragicznie (dzięki Neil), ale warto było zobaczyć takie zakończenie - moim zdaniem najbardziej klimatyczna misja na Szlakach. Minusy? Zapomnij o nich. Żaden czynnik nie wpłynął na mnie negatywnie, a wręcz przeciwnie. Jak na pierwszą misję, pełen podziw i szacuneczek.

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 18 sty 2016, 3:58
autor: Siad Avidhal
Misja po prostu niesamowita. Każda niesie ze sobą wnioski "e, teraz to już nic mnie nie zaskoczy chyba" - ale nic takiego nie ma zwykle miejsca. Każda misja jest inna, każda zaskakuje, każdą mogę ocenić 10/10 praktycznie... Ale dzisiaj GM i pomocnicy przeszli chyba samych siebie XD I - tak - mam świadomość, że będę to odczuwał przy każdej misji z nieziemskim klimatem. Ale ciężko coś z tym zrobić, bo każda ma odrębne zagadnienia, które po prostu będą zaskakiwać i mają. Najfajniejsze było to, że pomimo typowej bitwy, przecinania tabunów wrogów... To był tylko dodatek. Stopień rozbudowania, zaplanowania i wykonania jest po prostu świetny. No po prostu brak mi słów :P Nerwy prawie na każdym kroku towarzyszyły. Napięcie również. Świetna, bezbłędna robota. Wielkie brawa też dla współuczestniczki, dzięki której zapewne Siad gryzłby glebę - za świetne pomysły i ich realizację. No i za fakt, że nie oberwałem sam ;_; Ale za to w jakim stylu oberwaliśmy. No i... wszystkim - pomocnikom, gm'owi, Elii za niezmienne utrzymywanie świetnego klimatu, który sprawił, że ta misja - pomimo ran - to nie czas stracony. Aż przyjemnie dostać krytyka, naprawdę. Ostatnia kwestia - Redge ;_; Jak nie kochać tej postaci. Wybaczcie za chaotyczność, ale pisanie świeżo po zakończeniu + późna godzina = ciężko inaczej.

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 18 sty 2016, 22:23
autor: Elia
Wczorajsza misja była wspaniała. Klimat gęstniał z każdym krokiem, budowany fabułą, genialnymi opisami (to uczucie, kiedy przelatywaliśmy obok zniszczonego Prakseum...!), naszymi postaciami i relacjami między nimi, ich reakcjami. Nie było trudno bez reszty wsiąknąć w to wszystko, a finał, mam wrażenie, zmiażdżył niejedną głowę (nie tylko yuuzhańską).

Wciąż nie wierzę, że naprawdę to przeżyliśmy. To był splot tak niesamowicie drobnych rzeczy, z których udało się wyłuskać jakiś ratunek, że to po prostu nieprawdopodobne. W myślach pożegnałam się już z moją postacią i dlatego pozwoliłam jej na ostatni, kontrowersyjny zryw. Siad do końca robił tam za kieszonkowego Barta, miażdżąc umiejętnościami, a Redge... Redge był po swojemu niesamowity. Kto inny zrobiłby z siebie żywy pocisk, by nas ratować?

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 03 wrz 2016, 11:19
autor: Brealin Ub
Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim zaangażowanym za organizację misji.

Całość nie zagłębiając się w szczegóły pomimo pozornej prostoty zmiażdżyła mnie emocjonalnie. Właściwie od samego początku nie wiedziałem czego się spodziewać, muzyka także stwarzała atmosferę zarówno upiorną, jak i tajemniczą. Praktycznie od samego początku miałem w sobie silne poczucie nieuchronnej zguby, beznadziei. Niby tam Brealin miał jakieś asy w rękawie, miał swoją określoną wersję i rolę do odegrania, ale aż do samego końca miałem wrażenie, że ktoś gra mną jak marionetką. Tajemnica którą owiany był kompleks, w którym znalazł się Brealin plus rola "Misjonarza Proroka" i próba grania potrójnego agenta... Wszystkie wydarzenia praktycznie wpędziły mnie w paranoję, nie wiedziałem już kto, gdzie, jak, po co, we wszystkim chodziło już tylko o to żeby przetrwać, uciec, przeżyć. Spokój najemnika po śmierci Irgrova... Naprawdę, po wszystkich tych zdarzeniach doskonale mogłem wczuć się w rolę rzygającego w gruzach Brealina, którego przerosły nerwy i presja, bo... bo mnie też wszystko przerosło ;D.

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 30 paź 2016, 18:25
autor: Zosh Slorkan
Od razu powiem coś na wstępie... to co przez te 2 ostatnie dni przeżyłem na rp wychodzi poza moje ogarnięcie "przelewu emocji na papier". Ten post będzie niekompletny, wybrakowany i pewnie ogólnie do kitu XD

Zacznijmy od pewnej sprawy... Ja nie lubię brać udziału w misjach. Szczerze, po prostu nie lubię być uczestnikiem. To się bierze z tego, że ja umiem grać sam. Mi wystarcza, że ten świat tak stale żyje, jest taki dynamiczny i że gadam z postaciami co naprawdę rozegrały za sobą wielkie i straszne przygody... Mogę z nimi grać i rozmawiać o prawdziwych i poważnych rzeczach, co potem wychodzą w ich podejściu na prawdziwych misjach, robić z nimi plany na działania... nigdy nie mam z tego gry dla grania, tylko zawsze to jest coś produktywnego fabularnie. A niektórzy bez "ciągnięcia za rękę" za ciekawie grać nie potrafią, albo się tego bardzo długo uczą po prostu. Ja doskonale sobie radzę z tym, że takie rzeczy są dla innych i wykorzystuję je na własne produktywne rp. Jak Padawan Z pójdzie na misję, to ja sobie z tego zrobię własne dobre rp z Padawanem Z. Jak ja pójdę na misję, to Padawan Z nie koniecznie coś zagra sam. Dlatego zawsze sobie myślę, że misja robiona dla mnie się w ten sposób marnuje, bo to taka prosta matematyka korzyści. Dlatego jak widziałem że misja indywidualna tylko dla mnie to się czułem z tym bardzo słabo.

Teraz to powiem, że... nie dało się zrobić niczego bardziej osobistego, wstrząsającego, piorunującego i jeszcze 20 innych epitetów. Nigdy w życiu bym nikomu nie oddał tej misji. Prędzej strzeliłbym komuś uśmiercenie postaci jako Fenderus żeby zabrać tą misję dla siebie XD To myślę, trochę podsumowuje moje wrażenia...

Generalnie... to nie była misja dla normalnego gracza. To była misja tylko dla Fenderusa i to misja z wiarą, że Fender ooc jest kimś z bardzo wyrobionym smakiem i wierzę że tak jest. Tu nie było jakiś oczywistych motywów walących w oczu. Nie, że nie było jakiegoś nachalnego wciskania, że dana postać jest taka i owaka... tu nawet nie było nic w żaden sposób "nakierowane". Wszystko było... bardzo "subtelne", ale i tak najgęstsze co widziałem w życiu. To było zrobione z takim niesamowitym smakiem, że nigdy nie widziałem czegoś takiego w żadnej książce ani filmie (a rocznie to ze 40 książek i 100 filmów przewalam najmniej).

Intro było obrzydliwe i straszne. Narracja Barta zrobiła tam idealne wprowadzenie. Sithowe zjawy, te zwłoki, dodać do tego że Fenderus na obronę przed czymś takim ma tylko "coś" od Voliandera czego nie chce nigdy użyć (nie zdradzę wam ooc, zapomnić XD)... i było naprawdę nieźle. No a potem... potem robi się problem z tym żebym jakoś słowa zebrał. Wypaczony Onderon był bardzo dziwny... taki niepokojący, jakiś "nienaturalny" i zostawiał wielkie "wtf" i uczucie żeby jak najszybciej wracać do domu z czegoś takiego spapranego. Poza kawałkiem na początku to wszystko było takie bardzo subtelne i nikt nie próbował walić po oczach żadnym oczywistym motywem. Motyw Vinaxa... rzeź Adeptów... cała ta dyskusja o tym... no to wszystko było idealnie "wyliczone" na postać Fendeursa, jego bóle, problemy i ambicje i przywiązanie do Szlaczków. Postacie Barta, Xarthesa, Vinaxa i Corisa były idealne. Nie było jakiegoś jaskrawego przegięcia, czegoś totalnie obcego, ani tylko "odtworzenia". No wszyscy zagrali tam genialnie, to było skrzywione, ale to były... takie odchyły i zmiany, totalnie wiarygodne postacie, jak by tylko pomyśleć, że ich historie potoczyły się trochę gorzej. Bart był genialny, bo... on miał tylko taki drobny, lekki odchył. To było dalej totalne myślenie Barta, charakter 100 % bez zmian, logika i wszystko było takie samo, tylko radykalniejsze, ale nie było gdzie szukać jakiejś dużej różnicy. To było epickie i straszne, to była ta sama postać ale z pokazem niesamowicie cienkiej granicy. Subtelne i nie za mocne nawiązania do Giro... te rzeczy były prawie że nie grane przez was. Po prostu ta historia ułożona przez Elię aż płonęła od odniesień i analogii i związków z Fenderusem. I tego jest za dużo, żebym opisał. Tam były czyste emocje na końcu i to takie, co nie dam rady opisać ooc.

Dantooine było po prostu straszne, obrzydliwe, przerażające, groteskowe, obleśne i jeszcze 20 epitetów. Bez jakiś oczywistych super brutalnych i obrazowych obrzydliwości, to było wszystko, cały ten pomysł, to że był tam akurat Kelan, to że Bart po prostu miał to w nosie, pokaz tej gorszej strony Gluppora którego luz wyglądał tam jak w rzeczywistości, ale w taki przerażający sposób, jak "źle" może to się kończyć. A motyw Neila... kuźwa, znowu nie za dużo żebym to po ludzku opisał. I kuźwa nagle taka refleksja, że Fenderus chce odwalić to samo co Vinax, wyrżnąć tych psychopatów... "a może Vinax też widział tak samo straszne nieopisane rzeczy?" To był powrót do wszystkich najgorszych wspomnień Fenderusa... do jego bezradności, do historii jego wtop i porażek, co mu naprawdę ciążyły i są dalej widoczne na rp do dzisiaj (przykład świeży co każdy zna, Jessa).

Etap na Yavinie... tu sobie odpuszczę komentarze, bo nawet nie każdy to załapie. Tam było tyle chorych i skrzywionych elementów tej historii, było tyle prawdziwych rzeczy o Barcie, o Elii, o negatywnych stronach historii Szlaków, o historiach co znałem z 3 ręki o Sanie Duurze i tak dalej... widziałem tam odniesienia i pokrzywione sploty z tyloma rzeczami, że szkoda wymieniać. Tam było pełno chorych i idiotycznych rzeczy, takich co wydawałyby się totalnie nieklimatyczne i obok klimatyczne, sensowne i niesamowicie głębokie rzeczy. To się tak mieszało bez przerwy, to było z perspektywy mojej i Fenderusa totalnie przytłaczające.

Przede wszystkim, to cała ta podróż była niesamowicie napisana. Wykorzystane motywy z Vinaxem, Neilem, Bartem i Elią tak uderzały w różne elementy historii Fenderusa, były takimi dziwnymi i spaczonymi kalkami prawdziwych rzeczy... pokazywały rzeczy kojarzące się ze straszniejszą stroną Elii (która potrafi być jednocześnie najpiękniejszą osobą na świecie i ukrytą totalną psychopatką i dalej być totalnie spójna XD) albo tym na jakiej cienkiej linii działo się wiele rzeczy, odwracały tyle spojrzeń na tyle rzeczy, że ja tu znowu powtorzę 5 raz to samo, że nie umiem tego ułożyć w sensowne słowa. A może inaczej... umiem to opisać, ale dla Elii albo Neila, a innym musiałbym tłumaczyć to za długo. Tam żadna z tych rzeczy nie była oczywista, żadna nie była jakąś "główną osią" i to w tym było najpiękniejsze. Tak było po prostu i nikt niczego nie naprowadzał ani nie podkreślał, dlatego to była dla mnie misja dla kogoś z okiem i smakiem.

Do tego cały czas z tą podróża nie było wiadomo co się dzieje, o co chodzi i to przez to było takie straszne. Fenderus szedł przez coraz gorsze tortury psychiczne i musiał próbować zrozumieć, jak się te wszystkie analogie i spaczenia układają, żeby w ogóle załapać na czym się to kończy, o co chodziło z rolą Elii w tym, wspomnę tu też o tym że zamiana "bezpiecznego" punktu w tej historii, czyli Elii, w niby najsensowniejszy i najbardziej przekonujący element finału, a jednocześnie coś najbardziej chorego i przerażającego, było piękne i pięknie straszne.

Historia Avy, cała ta przerażająca historia co z nią zrobiono, totalny bezsens zrobienia jej czegoś takiego okropnego i przewrócenie historii Prakith do góry nogami jeszcze raz... mistrzowskie. Związek z Yavinem i Hookerem, no nigdy bym na to nie wpadł, myślę że nawet tacy ludzie jak Neil, Siad czy Baraka na moim miejscu też nigdy by na to nie wpadli.

Motyw na Yavin 4... po tym, co tam przeżyłem ja i Fenderus... po tym co się stało i po tym ile strasznych rzeczy nawkładano mi w głowę postaci... dla mnie tam nie było opcji nie uratować Shadala i nie było mowy żebym dał umrzeć postaci która dopiero odzyskała wolność po czymś takim strasznym... co straszne razem przeżyliśmy w pewnym sensie i po takiej walce, po takim przewróceniu historii Prakith... nie było na to mowy. Tłukłem rękami o klawiaturę, wymyślałem wszystko co tylko mogłem, na granicy jakiejś chorej gorączki jebałem w głowie po wszystkich wspomnieniach o Mocy, po mapie galaktycznej, po totalnie wszystkim... po uzdrawianiu Shadala musiałem otworzyć okno i się przemrozić.

Co jeszcze powiem... muzyka. Kuźwa, oddzielny utwór pod każdą scenę, pod każdy element historii, zero czegoś "ogólnego", żadnego tła. Biję brawo.

Cała ta rzecz była tak napisana pod moją postać, przeprowadzona z taką subtelnością, genialnym natłokiem motywów mieszających się ze sobą... tak świetnie były grane te główne postacie, tyle tam było emocji, tyle uderzeń w samo serce Fenderusa, wyrwanie z mojej postaci totalnie wszystkiego... że szczerze nigdy nie zagrałem czegoś takiego. Baaa... ja nigdy nie przeżyłem czegoś takiego, a miałem w swoim życiu w liceum historię trafienia nielegalnie za granicę białoruską bez żadnych pieniędzy i dokumentów w ubraniu moro i chowania się przed strażą graniczną XDD I jeszcze 2 podobne przygody XD

Mam problem z pisaniem raportu, bo nie potrafię zamknąć w jakiś sensownych słowach co przeżyłem i co grałem. Na te 2 dni zapomniałem o sobie i byłem Fenderusem.

Zawsze się bałem, że jak skończę szkolenie, będzie mi trudno, bo historia nauk Elii to była dla mnie główna oś Fenderusa. Ale to co przez te 2 dni było, sprawiło że będę musiał poznać swoją postać od nowa.

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 04 lis 2016, 0:54
autor: Bart
Komentarz wyleciał mi z głowy z powodów bardzo podobnych do samego Fenderusa - oglądanie tego wszystkiego, przy roli postaci, które sam znam jak nikt inny i takim wykonaniu historii, zostawiło we mnie zdecydowanie za dużo emocji. Z mojej strony to nie będzie, raczej, aż tak wielki wywód - to była z całą pewnością najlepsza rzecz, w której uczestniczyłem.

Fenderus ma w jednym rację - nie każdy doceni to, co się tam rozegrało. To była naprawdę trudna misja - nie w rozgrywce, a w odbiorze. Pojawiło się tak wiele analogii i odniesień do tego, co Fenderus dobrze w pewnych postaciach znał, że nie sądzę, że można było to zrobić lepiej. To, co było naprawdę przerażające w całych tych Próbach - to wiarygodność. To pod tym kątem zachowanie "Elii" w finale na Yavinie IV było dla kogoś doskonale znającego tę postać i znającego jej tok myślenia przerażające. I tak jak postać Fenderusa słusznie widziała tam postać zupełnie inną, inną osobę, tak przerażające było to, że wszystko było tam spójne. W zobrazowaniu tego, jacy w tej wizji byli Bart, Neil, Xarthes i pozostali - zachowanie i myślenie także Elii było w pełni spójne, to była faktyczna Elia, ale o innej historii - mało tego, o historii, która także miała niepodważalny sens i pokazywała pewne postacie jako takie, jakimi faktycznie mogłyby być. Przerażająca bezlitosność tej iteracji Elii to coś, co zbyt dobrze znam z pewnych decyzji i zachowań Elii, które są ukryte i mało znane za zasłoną większych wydarzeń. Chyba najstraszniejsze jest tam to, że wiele postaci różniło się na pewnych fazach tylko marginalnie od swoich prawdziwych wersji, jeśli w ogóle. Oczywiście, główną oś stanowili tutaj Elia, Bart, Xarthes, Neil i Vinax - i bez genialnej gry Neila, który doskonale zwęszył klimat, te analogie, zbudowane odwrócenie, na pewno by się to nie udało. Vinax z kolei był w pełni sobą - co było w tym najbardziej groteskowe. Analogie do faktycznych wydarzeń, nieunikniona śmierć Neila, porażki wbrew wszystkiemu i sposób ich poprowadzenia, splecenia - były najzwyczajniej mistrzowskie. Struktura tej podróży, jej niebywale spójny, a skrajnie zawiły obraz, urzekały. Stopniowo odkrywana zagadka, stopniowa poznawany sens tych wydarzeń, poznawanie sposobu zakrzywienia pewnych elementów - i odkrywanie, że wiele z nich zakrzywionych wcale nie było - były świetne. Ciekawi mnie, czy ktoś jeszcze, poza zapewne Fenderusem, widział jak rozmowa ze zjawami przed samą podróżą miała się do tego, co w tej podróży się działo?

To, w jaki sposób ta pełna umysłowych spaczeń została napisana, to jedno - drugie to połączenie tego z tym, co znał i widział Fenderus, a czego nie widział. To była misja napisana ściśle pod tę postać i to było widać. Ta misja nie była po prostu misją, rozgrywką - to była faktycznie cała historia, ze wspaniałym głównym bohaterem. Monolog Fenderusa u końca wizji, to co opowiadał o postaci swojej mistrzyni i swoim spojrzeniu - sama ta scena jest dla mnie wielkim podsumowaniem tego, jak ogromna dusza, ile emocji, ile zrozumienia i ile złożonego myślenia kryje się za niepozorną postacią wieśniaka Fenderusa. Fenderus był wspaniałym bohaterem tej historii i udowodnił, jak niezwykła i prawdziwa jest jego postać za przyziemnym, humorystycznym stylem bycia i podejściem. Nie ma idealnej historii bez idealnego bohatera i jego miejsca w świecie - Fenderus takim idealnym bohaterem bez wątpienia był, a wzruszające i szokujące sceny nie miałyby nawet ułamka tego klimatu, gdyby uczestnik miał biedniejszą duszę. Fenderus, do tego, zdecydowanie nas oszukał - po raz kolejny mogę pogratulować posiadania całej mapy galaktycznej w głowie. :)

Po raz pierwszy oddałem swoje postacie i swoje wątki w cudze ręce - a Elia stworzyła genialne zawirowanie w historii Prakith, historii Voliandera, a nawet nieszczęsnego Shadala.

Pomocnikom zdecydowanie muszę pogratulować. Xarthes w wykonaniu Neila był nieziemski - to była naprawdę ta postać, w podobnie skrzywionym przez inny tok wydarzeń wydaniu. Zaskoczył mnie nawet Liann - Coris w jego wydaniu nie był Corisem, ale był postacią, którą autor bez wątpienia mógłby grać, gdyby... wykreował Corisa lepiej. To tylko wierzchołek - tam naprawdę nie było osoby, która nie stanęłaby na wysokości zadania.

Podsumuję krótko i prosto - przez osiem lat nie widziałem lepszej rzeczy. Oczywiście nie każdy mógł widzieć tu tak genialne, przepiękne i urzekające przeploty historii, natury tych postaci, ale każdy mógł widzieć nieludzkie zawirowanie fabuły stworzonej przez Elię i utworów dobieranych ściśle pod każdy moment tej opowieści.


Ciekawi mnie, czy ktoś jeszcze, poza zapewne Fenderusem, widział jak rozmowa ze zjawami przed samą podróżą miała się do tego, co w tej podróży się działo?


Heh... to mnie miało obrazić XD? (żartobliwie)

Też to zauważyłem i świetnie się to składało w głowie podczas gry. Łączenie tego o co tu chodzi, jak ten świat działa, kogo i jak zepsuło było świetne. A to o czym mówisz...
- Bart mówił że jest zbyt niedostrojony i zbyt zewnętrzny i by sporo zepsuł. No i tak wyszło, był cały czas z zewnątrz, ale i tak... psuł wszystko i mimo że był dokładnie identycznym Bartem, bez żadnych zmian, to był tym co popychało to wszystko do zepsucia.
- Neil mówił że jest dla Fenderusa zbyt martwy i jest zbyt zamkniętą kartą. I za nic nie dawało się go uratować, nic nie potrafiło tego naprawić.
- Vinax mówił że w niczym nie może pomóc, że jest przegrany i uwięziony. I naprawdę był. Cała analogia do tego jak to bagno w jego głowie więziło go na końcu i to samo stało się tam. Może dawało się go uratować... tam po prostu znowu Fenderusem dałem dupy i wszystkiego było za dużo. Ale Vinax był psychicznie stracony i przegrany.
- Elia była jedyną co mówiła, że się nadaje i że się dostatecznie znają. I tak było... najstraszniejsze było to, że w tych obrzydliwych, psychopatycznych rzeczach z jej strony na końcu to dalej była prawdziwa Elia, z jej myśleniem i jej radykalnością na granicy socjopatii i tym żeby wszystko jednak zrobić mądrze i dobrze... ae Elia do końca zepsuta i uszkodzona przez tą historię. To się tam sprawdziło i to było najstraszniejsze, że ona do końca była w pewnym sensie sobą, ale to co działo się w reszcie tej historii zmieniło ją w Elię, której Fenderus nigdy by nie zaakceptował.

To właśnie przez te motywy bardzo trudno mi skończyć sprawozdanie. Trudno takie rzeczy opisać, a to "siatka" tych genialnych rzeczy stworzyła cały klimat.

- Fenderus

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 22 lis 2016, 17:47
autor: Alain Xeren
Post, po miesiącu, zacytuję "Nie chciało mi się, pisać dłuższych postów, z telefonu. Wizja pisania, 30 minut, zamiast 5, mnie nie zachęcała."

Lektura sprawozdania, Fenderusa, była bardzo długa. Zostawiła, bardzo duże wrażenie. Najbardziej emocjonalne, sprawozdanie, które czytałem, przez dwa lata. Wnioski, ze sprawozdania, oraz z komentarzy, mam jasne, to musiała być arcymisja. Ładunek emocjonalny, fabularne zawiłości, wycelowane w przeżycia, słabości, oraz wielkie relacje Fenderusa, są do wyczucia, już w sprawozdaniu. Historia Prakith i Voliandera, dopisana tu przez Elię, bardzo mnie zaciekawiła, w lekturze. Gratuluję, bo widzę, że to musiało być coś szczególnego i niepowtarzalnego. Piszę komentarz, z powodu, tylko sprawozdania i komentarzy. : )

Gratuluję, Elii, Mistrza Jedi zapracowanego, od dawna. Pamiętam ukrytą ankietę, w której to przegłosowaliśmy. Największa, jednomyślność, w historii Szlakiem Jedi. : )

Gratulacje, również dla Fenderusa. Zasłużony Rycerz. Zawsze potrafił zwrócić uwagę, na dalekosiężne problemy, których nie widzieli Elia i Bart, potrafił uporządkować najtrudniejsze sprawy, oraz wrócić każdą dyskusję, na uporządkowany tor, kiedy najtęższe głowy nie potrafiły. : )

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 22 lis 2016, 23:27
autor: Elia
Chciałam szybko skomentować ostatnia misję by Siad: Polowanie na pilota.

To była ciężka misja. Od początku wydawało mi się, że jest nie do wykonania i że nie mam tam żadnego punktu zaczepienia... i cała pierwsza część wyłącznie mnie w tym utwierdziła. Surowe, przesadzone, przez nikogo nie kwestionowane prawo Velmoru, wioska pracownicza usiana strażnikami, więzienie, do którego nie można się dostać, wszędzie kamery, patrole... Cała długa droga do wnętrza kompleksu, z polami siłowymi, hasłami, kodami, kluczami, skanerami, metalowymi wrotami, posadzką pod napięciem, działa wszędzie, droidy wszędzie... Im więcej moja postać dowiadywała się o więzieniu, tym gorzej widziałam powodzenie misji. Byłam gotowa po prostu wyjść... i wrócić z niczym.

Zabawne, że przy tych odczuciach grało mi się cudownie. Cały stworzony świat, relacje, pierwsza i druga wioska... wątek myśliwego i jego nieżywego kolegi, próby wybadania sytuacji, zakupy ^^ Wcale nie chciałam się ruszać z Velmoru, nie chciałam podejmować tej beznadziejnej misji, bo po prostu dobrze grało mi się w tych warunkach. Pierwsza część była lekka i przyjemna, a wątek, który podobno miał stworzyć dodatkowy problem, dał mi punkt zaczepienia, którego potrzebowałam. Fabuła wyszła tu po prostu genialnie, ten szczęśliwy zbieg okoliczności był jak zwrot akcji w dobrym filmie.

W samym więzieniu pewnie było widać moją bezradność. I dalej narastało we mnie poczucie beznadziei. To była misja nie do wykonania ^^ Była... póki nie zapanował chaos. I to chaos przez duże C. A nawet CH.

Mnóstwo razy podczas tej misji po prostu łapałam się za głowę, starając się wymyślić... coś. Cokolwiek. Może to była prosta misja, ale sposób jej budowy zmusił mnie do wyduszenia z mózgownicy wszystkiego, co tam siedziało. Zmęczyłam się. Na samym końcu byłam tak zdyszana i wykończona, jak moja postać. I to chyba najlepiej podkreśla, że Siad zrobił tam prawdziwą jakość, a ukończenie tego maratonu beznadziei, chaosu i łamigłówek było szczerze satysfakcjonujące. Brawo dla organizatora, brawo dla pomocników, zagrałabym jeszcze raz... jak odpocznę xD

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 07 kwie 2018, 14:34
autor: Zosh Slorkan
Okej... obiecałem że pójdzie ode mnie komentarz do wątku redgowego, który mamy oficjalnie za sobą... moje sprawko już w drodze. Ale ten wątek zasługuje na użycie tego tematu.

Ogólnie powiem tak, to była tak perfekcyjnie przeprowadzona zagadka, że to jest jedna z rzeczy na Szlaczkach które zapamiętam najlepiej ze wszystkich. Cały sposób prowadzenia tego był po prostu niesamowity. To była rzecz, w której po prostu wszystko było nienormalne, wszystko było czymś do zbadania, kompletnie wszystko było wyjęte z innego świata. To zupełnie zmiażdżyło wszystko co było w kanonicznych rzeczach z duchami itd... tam... to po prostu były zjawy, coś co nie robi wrażenia, ma super proste mechanizmy czemu istnieje i jak działa i nie ma tego mistycyzmu. Tutaj wszystko było zagadką, robiło wrażenie takie jakie IRL by sprawiło zobaczenie ducha.

Samo to, że ta zjawa pokazywała się tylko określonym osobom, to w jaki sposób określone rzeczy tej zjawy się "pieprzyły" przy nierozwiązywalnych krzyżówkach z rzeczywistością (jak to Rions nazwał "zbugowanie ducha" XDD)... badanie "zasięgu" zjawy, powiązanie z przedmiotami i miejscami... te rzeczy były naprawdę genialne. Nowy kanon Disneya mógłby się uczyć. Tu nie było robienia syfu w tym co zostało już zbudowane, ale to była chyba najbardziej zawiła krzyżówka czynników jaka mogła powstać... i wszystkie doskonale zgrane. "Reverse engineering" tej zjawy był fenomenalny. Bardzo ciężko było coś tu posunąć do przodu, ale każdy kolejny malutki trop był strasznie satysfakcjonujący. Ten wątek naprawdę rozkręcił wszystkim mózgi. To było przegenialne i najbardziej niesamowite poznawanie Mocy jakie się do tej pory trafiło. Wszystko co się odkrywało okazywało się perfekcyjnie łączyć... i tworzyć nowe zagadki. Odkrycie, że Redge padł ofiarą "uszkodzonego" transferu esencji... w sumie na zawsze nierozwiązywalna zagadka, ile znaczenia miał mieczyk, ile w tym było sentymentu i magnesu dla umysłu Redga i symbolu, a ile tej małej magicznej cząstki śladu przyjaciół w tym pierdołowatym przedmiocie... Późniejsze odkrycie, że to wszystko stworzyło genialny łańcuch między Redgem, symbolicznym mieczykiem, prakithańskim nurtem używanym przez Starszego, wyłomem w Mocy stworzonym przez Elię i jak się to wszystko przeplatało i jak zaczynało kawałek po kawałku nam wyjaśniać, czemu tylko my go widzimy, czemu tylko słabsi... po prostu ten motyw był mistrzowski. To był najgenialniejszy "Mocowy" wątek w całym Star Wars, serio. Dziesiątki bardzo subtelnych i zaskakujących wariantów znanych, logicznych i spójnych mechanizmów Mocy... zmieszanych ze sobą w coś totalnie mistycznego i zagadkowego bez żadnego po prostu chaosu i nierozwiązanych zagadek. Wszystko okazało się perfekcyjnie domknięte, nie naruszało żadnych "praw" Mocy ale rzuciło zupełnie nowe i niespotykane światło na nie wszystkie i pokazało jakie zawiłości mogą się dziać.

Giga czapki z głów x)

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 24 cze 2018, 1:38
autor: Tanna Saarai
Ta misja na to zwyczajnie zasługuje... W sumie każda misja na Szlakach to wysoka półka RP i każda w której biorę udział zawsze omawiam sobie z organizatorem (no wiadomo, Bartem ^_^) w jakiś sposób, ale tu... No po prostu wypada napisać parę słów na forum.

Przygotowania do tej misji były ogromne. Choć sama misja to były dwa dni, to tak naprawdę misja trwała dla mnie od momentu, gdy Tanna o niej pierwszy raz usłyszała, miesiące temu. Od tego momentu jej działanie definiował Ossus. Każde RP od tamtego momentu jakoś się na te misję składało. Czy to treningi z Elią, czy samodzielne próby różnych działań na Mocy, czy długie rozmowy, masa przygotowań niemal każdej postaci, przygotowanie bazy, droidow, zapasów... Ta misja nie trwała dwóch dni... W te dwa dni miała miejsce jej kumulacja, punkt ostateczny... No ale to właśnie moi drodzy nazywamy dobrym, prawdziwym wątkiem, realnym RP!
Jestem ogromnie szczęśliwy, że to właśnie moja Tanna wzięła udział w tej kulminacji u boku Elii. To jak to na busa wpłynęło, ile to dla niej znaczy... Nawet nie potraficie sobie wyobrazić :-D To jeden z TYCH momentów w życiu. Ogromnie się z nią cieszę, że tam była, że poznała Moc w ten sposób, że mogła z nią tak obcować. To jak gwiazdka, urodziny, no wszystko co splecione razem :-D

Zwłaszcza, że wyglądało to TAK! I tu ogromne pokłon dla wszystkich, którzy wykonali tytaniczną wręcz pracę;
Barta za genialne rozwinięcie Yuuzhan Vongow względem Legend, super pomysły... Jak to się pięknie łączy... Kaman, Ossus, Moc, Uśmierciciele... Wszystko jest tak dobrze przemyślane, fajnie wprowadzone,rozwijane... Aż dziw bierze... Szacunek najwyższy za ogarnięcie tego wszystkiego.
(Pisząc o Namonie mi się przypomniało... Fenderus powiedział mi kiedyś tyle "To co Bart przeportował do JK3 to mistrzostwo świata. Jak zobaczysz to padniesz", czy jakoś tak... Ale podpisuje się pod tym w pełni... Piękny model, świetnie dobrany, że coś takiego udało się przenieść do JK3... Jestem pełen podziwu)
Kal Dara za bardzo klimatyczną mapę. Pięknie zagrała. Prosta, ale właśnie w tym jej urok. Dziękuję.
Namona za masę tonę modeli, z tego co słyszałem. Każdy który widziałem był niezwykły. Pokłony bije za checi i umiejętności.
Alorowi również za pracę jaja wykonał. Wiem tylko o modelu broni, nie miałem czasu mu się przyglądać z bliska ale to co widziałem na klimat. Brawo.
I każdemu z pomocników że szczególnym wyróżnieniem Febderusa, który aby dobrze odegrać rolę przeczytał masę komiksów. Wiem z czym to się je i choć nie znam oryginału tak wierzę, że to co grałeś jest nie tyle wierna kopia, co genialnym rozwinięciem. Klimat było czuć.

A no właśnie... Klimat... Na Moc!
Ale od początku. By nie było tak różowo powiem co mi przeszkadzało trochę. Ten wątek rozbitego pilota. Jak on odarł te wyprawę z tajemnicy, mistycyzmu, tej niepewności z lotu w nieznane... Szkoda mi było. Zwłaszcza, że nie było to potrzebne w moim odczuciu.
Druga rzecz to walka. Było jej za dużo. Ale... No właśnie... To paradoksalnie również zaleta. Bo to w końcu Ossus był, armia Yuuzhan Vong i później bitwa o ogrody... To zwyczajnie pasowało do historii. Więc to w pełni zrozumiałe, że być musiała i do tego tak trudna. Więc choć męczyła to tak zwyczajnie, po ludzku chciałem by było jej mniej. Ale nie dało się inaczej. I nawet to zmęczenie budowało klimat.

Cała Biblioteka to jakieś nieporozumienie jest. Jak można tak genialnie zbudować klimat przerażenia, cierpienia, agonii, klaustrofobii (serio, ja się momentami czułem jakby mi przestrzeni brakowało) na tak pięknej, żywej mapie, tak wielkiej... W TRZY OSOBY?! Siad, Fenderus, Bart... Panowie, majstersztyk! Czapki z głów.
No i MD! Jak mi było przykro. Jak mnie to zabolało, że taki los go spotkał przez nas... Dopiero później zdałem sobie sprawę, że to droid, do odratowania... Ale nadal... Przykro.
Wątek planowania ataku, samego ataku to po prostu fajne ciekawe RP. Ale później. OOOOO... Ta walka o przetrwanie, te akcje z Mocą, połączenie z planetą, jej Mocą, jej wsparcie, walka ponad wszelką logikę... Ale to było! I ledwo się skończyło, a tu dalej. I później znowu. Jak pisałem było tego dużo. Ale powtórzę się, to robił taki klimat walki z niemożliwa do pokonania siła, starcie z tytanami, wszystkimi! I jeszcze na końcu stary znajomy Elii. Choć nie wiedziałem o nim nic poza tym że był to czuć było że to nie jest zwykła walka. Zwłaszcza że miejsce wspaniale przy ozdobione. Tam było ochydztwo, wynaturzenie, aberacja, gwałt, cierpienie, gniew, strach... Wspaniałe.
I później Kaan i cała akcja z połączeniem z Mocą, przywracanie równowagi, przepływ, połączenie Elii i Tanny... Brak mi słów. Cudownie. Pisałem na początku... To jeden z Tych momentów. Mam nadzieję że zapamiętam to na długo :-D

Piszę to już z 40 minut na telefonie. Nienawidzę xD Ale zwyczajnie trzeba. Choć jest tyle kwestii do poruszenia... Za dużo :-D
Z pewnością jeszcze na pochwalę zasługuje muzyka. Idealnie dobrana. Ona robiła robotę. Bardzo!
Łatwo jest zepsuć klimat zła muzyka lub jej brakiem. Świetnie że tu była idealna. Motyw walki o Moc i motyw Kaana aż sobie wyciągnę z plików ^_^

Jak mówię... Długo by jeszcze można rozdrabniać się nad wieloma rzeczami.
Kończąc... Wspaniała misja. To co z niej wyniknie... Ale mnie boli że miesiąc teraz mam przerwy... Agrh... Życie XP
Dziękuję b bardzo za te cudowne przeżycia na Ossusie!

Re: Opinie i komentarze dotyczące misji

Post: 24 cze 2018, 17:08
autor: Elia
Czas opisać misję numer 2 na mojej liście top misji wszechczasów (przykro mi, Próby ciężko ruszyć z piedestału :P). Jednocześnie jest to top 1 historii wszechczasów i tu nawet Próby nie mają startu. Równowaga Mocy, misja Barta, dla Elii i Tanny, Mistrza i Ucznia.

Mnóstwo emocji, nie wiem nawet, od czego zacząć. Te walki nie do wygrania, poczucie, że się schrzaniło kompletnie tylko po to, by odkryć, że jednak tak miało być. Tajemnica, mistycyzm, odkrywanie Mocy na nowo, spotkania ze starymi przyjaciółmi, cały wątek MD, od jego bohaterskiego poświęcenia aż po ostatnią scenę z Kaanem i wręczeniem odtworzonego modułu pamięci… Sam Kaan, wrażenie, które robił, jakby się naprawdę spotkało boga i stwórcę, a jednocześnie kogoś, kto chce poświęcić się, by odwrócić szkody, za które czuje się odpowiedzialny... co też jest bardzo "boskie" w odbiorze. Szczerze, ciężko mi znaleźć odpowiednie słowa. Finał tej misji był miażdżący. Było trudno? Tak… chyba tak. Przede wszystkim mentalnie.

To jeszcze nie finał, ale tyle rzeczy się domknęło. Majstersztyk prowadzenia i rozwiązania fabuły. Świetnie zagrane postacie, Kaan, pół-szalony Rodianin, Vaos, w ogóle wszyscy Ysanna, razem z uzdrowicielem i wodzem. Vongowie – pierwszy uśmierciciel, shaper, dhuryam. No i „wskrzeszony” Praecalli w rękach swojego właściciela :) Wszyscy zagrali wspaniale, to był bardzo wiarygodny, mistyczny i przerażający świat. Ilość roboty, którą włożono w przygotowanie tej misji po prostu kipiała na każdym kroku, mapy, skiny, wiedza, dopracowane, pełne postacie. Muzyka – jak zawsze, świetna robota z muzyką, ale tu było drugie dno, Bart z rozmysłem wybrał utwory, których słuchałam przy pierwszej wycieczce Elii na Ossus. Główny motyw muzyczny tej misji też miał w sobie coś, co niezwykle kojarzyło mi się z wcześniejszymi przygodami mojej postaci, całość była dla mnie kopalnią klimatu.

Długo będę wspominać tę misję, a niektórych scen już nie pozbędę się z głowy. Wielki szacunek i jeszcze większe „dziękuję” dla wszystkich, którzy dołożyli się do jej sukcesu. Było cudnie!