Ioghnis - Zatwierdzone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Ioghnis - Zatwierdzone

Postautor: Ioghnis dodano: 13 wrz 2021, 23:30

1. Informacje bazowe
a. Imię: Michał
b. Wiek: 23
c. Zainteresowania/Hobby: Na przestrzeni czasu od ostatniego podania niewiele się zmieniło. W dalszym ciągu jest to przede wszystkim czysty roleplay, gry strategiczne (ostatnio bardzo mocno szachy) i ogólnie pojęta muzyka; czy to w kwestii samego słuchania, czy jej tworzenia; gra na gitarze, wokal. Czasami skrobnę coś w Gimpie dla kogoś. Montaż filmowy.
d. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: W obecnej sytuacji stawiałbym się na miejscu Ambiwertyka. Do wszystkiego staram się podchodzić pozytywnie, aczkolwiek bardzo dużo rzeczy i sytuacji mnie dołuje. Podchodzę do samego siebie z dystansem. Mam tendencje do lenistwa, niekiedy po prostu mam zwyczajny brak chęci do robienia czegokolwiek. Staram się to nadrabiać systematycznością i pracą nad sobą, chociaż ostatnio z nieco marnym skutkiem - kiedy to zwyczajnie otoczenie wokół dawało mi motywację, obecnie czuję się jak ktoś, komu podcina się skrzydła.
e. Nazwa konta Steam: markus5500

2. Scena RP/RP w JK3
a. Formy rozgrywki: Sesje i ogólnie pojęte RP w Gothic Multiplayer/SAMP/MTA/GMod/JK3/Club Marian/Sherwood MMO//IMVU/PBF-y/
b. Organizacje/Grupy: Zwykle było to koło znajomych, oprócz Szlakiem Jedi na który wracam po raz n-ty w formie regularnej postaci
c. Staż: Pożarna. Pierwszy raz z Roleplay spotkałem się koło roku 2009-2010.
d. Powód zakończenia gry: Zamykane serwery, rozpad grup sesyjnych, różnice zdań, konflikty wewnętrzne, odrzucenie przez grupę z różnych powodów i śmierci postaci.


3. Postać
a. Imię: Ioghnis
b. Wiek: 19
c. Pochodzenie: Quarzite
d. Rasa: Kage
e. Wygląd: Pierwszą cechą, na którą każdy zwraca uwagę to nienaturalnie, blada, wręcz szara skóra i błyszczące złote oczy - charakterystyczne dla przedstawiciela tej rasy. Dodatkowo długie, opadające na barki włosy częściowo splecione na głowie tworzą nieco mroczny, choć pozorny obraz. Twarz spokojna, często z przymrużonymi oczami zwiastuje jednak spokój, opanowanie i wewnętrzną harmonię.
f. Historia:

Cisza.

Cisza to dźwięk, który towarzyszy mi tu od bardzo dawna. Lubię ją. W ciszy odnajduję spokój, który pomaga mi odzyskać siły i walczyć dalej. Kocham ciszę: Cisza to pokrzepienie; to spokój mojego ducha. Zwłaszcza teraz, gdy kolejny dzień staje się niepewnym; gdy nie jestem pewien, czy następny dzień nie będzie ostatnim - tutaj albo poza tym miejscem.
Mawia się "cisza przed burzą". Burzą wiwatów i okrzyków, gwizdów, szlochu, bólu, cierpienia, do którego zadawania jestem zmuszony. Przez wiele lat uczono mnie, by nie zwracać na to uwagi. Staram się więc tłumić tę burzę; odwlec ją jak najszybciej. Szybciej zadać śmierć, ukrócić cierpień.


Zaczął się kolejny dzień. Kolejny dzień walk. Walk, których jestem niewolnikiem. Istotnie, sam jestem niewolnikiem. Nie wiem jak, nie wiem kiedy. Obudziłem się tu - w celi w której właśnie przebywam. Nie znam swojego pana; nie znam swoich sojuszników. Wszyscy to potencjalni wrogowie. Ta codzienność każe mi myśleć, że to jest mój nowy dom. Dom, którego istnienia nie mogę zaakceptować, jako wolny myślą człowiek. Jestem zwykłą maszyną, która ma dawać uciech gawiedzi. Nikt nie pyta o to; czy jest mi zimno; czy jest zbyt ciemno; na co mam ochotę do zjedzenia; do wypicia - podobnie jak w naszym klasztorze. Nikt nie kazał mi patrzeć wstecz, zapamiętywać dat, celebrować świąt. Mimo to, robiłem to - w Ciszy.
Liczę cykle od kiedy pierwszy raz obudziłem się w celi, do momentu zaśnięcia. Nakreślałem je na ścianie pomieszczenia, w którym się znajdowałem, w postaci drobnych kresek. Gdy je teraz liczę, udaje mi się zliczyć ich... 264. Nie jestem pewny, czy to duża ilość. Jest to z pewnością długi czas.
Wierzę, że kiedyś ta kara się skończy. Że Czcigodny Opat w końcu tu wróci i mnie stąd zabierze. Wierzę, że wrócę do braci, poczuję w końcu chłód wiatru, szum morza i zapach mojej piękne Nithyenn. Przecież nie sprzedałby mnie za cenę własnego życia. Nie zrobiłby tego... prawda?

Przypominam sobie teraz naszą małą społeczność. Naszą dumną rasę. Wyrwaną szponami przez rasę humanoidalnych bio-żołnierzy zwanych tutaj Yuuzhan Vongami. Staliśmy się koczowniczym ludem - przynajmniej większość z nas tułała się przez długi czas w niekończącej się wędrówce. Mam w głowie obrazy serdecznej gościny; owocnej współpracy, ale również drwin, szyderstw, przekleństw, ucisku. Tak, galaktyka nas nienawidzi.
Mimo to, wiele razy proszono naszą enklawę, by rozwiązała lokalne problemy; dokonywała osądów; wspomogła prostych ludzi. Nigdy nie odmówiliśmy pomocy, a mimo to, gotuje się nam taki los. Gdy o was myślę, jesteście potworami, ale potwory nie istnieją. Wy się po prostu gubicie.
W końcu zdecydowaliśmy się na osiedlenie. Na Yag'Dhul. To był jeden z niewielu punktów naszej wędrówki, który miał pomóc nam odzyskać siły i ruszyć w dalszą drogę. Zostaliśmy tu jednak trochę dłużej. Za zgodą lokalnych władz, sami zbudowaliśmy swoje małe osiedle i przede wszystkim nasz klasztor. Na warunki, jakimi dysponowaliśmy nie było najgorzej. Surowy klimat był perfekcyjny - hartował ciało i umysł.
Uczono nas braterstwa i wzajemnego szacunku na rzecz... braku empatii wobec przeciwników przede wszystkim. Każdy z braci miał przedstawiać obraz niepowstrzymanego i chłodnego wojownika, któremu nie stanie na drodze nikt i nic; który przetrwa w najgorszych warunkach - często w długich cyklach głodowych. Za sprzeciwianie się woli mistrzów, karano chłostą, ale również wystawianiem na kilkugodzinną baczność, narażając nieposłusznego brata na warunki atmosferyczne, głód i zmęczenie.
W naszej Szóstce byli Duth, Fas, Liagh, Dioll i Seolpeill. Jako jedna z grup, trzymaliśmy się wyjątkowo blisko,
biorąc pod uwagę fakt, że żaden z nas nie zna biologicznych rodziców - gdyż mistrzowie wyrywali siłą nowych kandydatów - traktowaliśmy siebie nawzajem jak członków rodziny; wspólne wieczerze, treningi, wędrówki, medytacja i wszelkie swawole, gdy nikt nas nie pilnował. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś nasze drogi się splotą ponownie. Od czasu gdy zostałem posłany przez Opata na swoją pierwszą samodzielną wyprawę, nie usłyszałem o nich już nigdy.

Wspomnienia szybko odeszły, gdy strażnik wybudził mnie z medytacji. Szykował się kolejny pojedynek. Kolejny raz miałem przelać krew obcego człowieka - być może tak samo porzuconego przez życie jak ja. Pojedynki nie niosły za sobą litości; praktycznie wszystkie kończyły się śmiercią pokonanego. W pewnym sensie cieszę się, że trafili na mnie, a nie na kogoś innego. Dla mnie śmierć nie daje satysfakcji. Nie pozwoliłem się zezwierzęcić jak moi bracia.
Gdy teraz idę korytarzem za strażnikiem, wróciło jedno konkretne wspomnienie: Statek, Opat, kredyty. Nie wiem czym zawiniłem, ale padłem na kolana zduszony potężnym uderzeniem w plecy. Czyżbym zawinił czymś konkretnym? Czyżbym nie spełnił woli moich mistrzów? Ta wizja jest teraz bardzo wyraźna... Moi bracia, ich niesmak na twarzy, gdy pojawiam się w ich zasięgu wzroku. Uderzenie, upadek... Poczułem ten ból!

Zatrzymałem się przez moment. Strażnik odwrócił się i nakazał mi pośpieszyć, wykrzykując w groźbach.
Arena nie była zbyt duża, mieściła może z setkę, może dwie setki. Nigdy nie przypuszczałem że istnieje setka osób, które zamiast miłości... ouh...
Byłem dla Opata personą niższej klasy. Mimo wpajanej równości i braterstwa byłem zawsze niżej. Mimo tego, że moi bracia z Szóstki zawsze uważali mnie za wyjątkową i wartościową osobę dla naszej społeczności. Wystarczyło jedno niestosowne spojrzenie, by zrównać mnie z błotem. W imię czego? W imię miłości? Miłości do jego córki?
Nie wolno nam kochać. Nie wolno nam kochać siebie nawzajem.

Nithyenn, przepraszam Cię. Przepraszam, że musiałaś dorastać w takim kłamstwie. Gdy to wszystko się zakończy, znajdę Cię i zabiorę Cię stamtąd. Muszę...

Ouch... to już. Ten żółtodziób zamachnął się kijem. Nawet nie zdałem sobie sprawy z tego, kiedy ta walka się rozpoczęła. Jedno uderzenie, jeden unik, odskok. I ponownie - pierwszy raz ja, drugi i trzeci i czwarty raz mój przeciwnik. Znad tego wszystkiego - szczęku uderzeń, szurania po ziemi - unosi się wiwat tłumu, trwającego w uciesze wypruwanych flaków.
Padł. Koniec. Dobić? Nie dobić? Może to sprawdzian... Może Mistrzowie patrzą na to, co zrobię, jak postąpię...
Zamach, cios, krew, krzyk. W długą! Strażnik już mnie nie powstrzyma. Biegnę do wyjścia... Zamknięte!
Odbijamy na trybunę! I za ludźmi! A za mną ludzie z karabinami... Między tłumem ciężko jest manewrować, ale dam radę. Dla siebie, dla Niej... dla Nas.
Tylko gdzie ja jestem? Dokąd muszę się udać? Nie umiem latać, nie znam galaktyki. Coś szarpnęło mnie za sobą przy wejściu na arenę i ciągnie mnie za sobą w uliczki. Nie mam siły by odwrócić się i zweryfikować, co ciągnie mnie za sobą w głąb miasta. Przyjaciel? Wróg? Jedno i drugie? Bez przesady...

4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze?

Chciałbym, by gra była dla mnie czymś w rodzaju odprężenia i odcięcia od rzeczywistości, na rzecz ciekawych przygód i zanurzenia się w świecie fantazji. Zwłaszcza w moim obecnym stanie jest to bardzo pomocne.

b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji?

Gram tu od 2015 z przerwami . Nic się w tej materii nie zmieniło.

Obrazek
Ukryte:
Awatar użytkownika
Ioghnis
Adept
 
Posty: 563
Rejestracja: 05 cze 2014, 17:59
Nick gracza: Angar

Re: Ioghnis

Postautor: Fell Mohrgan dodano: 14 wrz 2021, 16:53

Zacznę od kwestii, która jest truizmem absolutnym, ale co by klarowności informacyjnej stało się za dość... xD Podanie w wypadku kogoś o takim stażu to kompletna formalność. Nieważne na co i z jakiej perspektywy ktoś patrzy, to ktoś taki jak ja miał ze 300 godzin gry z Tobą. Wszelakie Elie i Ashtary koło 1500-2000. Nawet najlepsze czy najgorsze podanie świata nie zmienią tutaj niczego. I w Twoim wypadku, zdecydowanie pozytywnie. Przez kupę ostatnich miesięcy, chętnie wbijałeś na wszelkie eventy i misje, zawsze można było liczyć na Twoje wbicie, spędzałeś kupę czasu wbijając z doskoku do zabawy, jeśli była taka potrzeba. Zrobiłeś przez ten czas jak mnie nie myli funkcja "Szukaj" skinek Beszamela, szatki Farhira. Najprościej i najzwyczajniej w świecie, wnosiłeś w cholerę więcej niż brałeś i choć nie miałeś własnej postaci ROK, to cały czas byłeś pod ręką i można było na Ciebie liczyć. Przez cały miniony długi czas byłeś osobą wychodzącą przeogromnie na plus dla naszej zabawy. To też dla mnie kolejny powód przez który nawet gdyby było na co kręcić nosem, to otwarte drzwi należą Ci się jak dla mnie absolutnie bezapelacyjnie i bez potrzeby myślenia o wszelkich innych kwestiach.

A również z całego czasu jaki Cię znałem miałem same pozytywne wspomnienia z Twojej gry. Poza tym że o Brostalcie to lepiej zapomnieć, to Hope była wzorem tego jak fajnie grać. Na każdym kroku na którym tą postać grałeś, starałeś się, kombinowałeś, próbowałeś. To Hope zaczęła motyw poznawania historii Hakassi i od tego narodził się motyw legendarnych miralukańskich ruin :D Cały tamtejszy event i wychodzenie z przypału też był dowodem poprawnego podejścia: upór, niepoddawanie się i po prostu gra z zaangażowaniem. Później postać utopiłeś nie przez to, że coś źle grałeś, a po prostu nie grałeś. Hope gdy ją grałeś była zawsze wzorem fajnej postaci. Wszelkie Twoje chary z kategorii antagonistów i deuteragonistów były na medal. Ja naprawdę za wszystko co grałeś po Brostalcie mogę wystawić tylko laurkę. :D

Historia mi się podoba. Jest zrobiona w formie definitywnie trailerowej, zajawki, ukazującej generalny koncept, pokazującej, że umiesz wejść w tą postać, opisać jej myśli, opisać co siedzi w jej głowie. Przebąkujesz o różnych aspektach: o paskudnym totalitarnym życiu na ojczyźnie, o Vongach, o późniejszych tułaczkach, napominasz tu o wielu kwestiach i pokazujesz, że odbiły się na tym co siedzi w głowie bohatera, ale ngidy nie pokazujesz o tym zbyt wiele, nigdy nie ma niczego zbyt dokładnego i rozłożonego. Wszystko jest w formie zajawki idącej w to, by pokazać, że masz pomysły, pokazać o co w nich chodzi, ale resztę zostawić na grę. Osobiście bardzo lubię takie rzeczy i lubię gdy postać jest dla mnie do poznawania w grze, nie przed nią. To szczególnie fajne zwłaszcza w wypadku kogoś, u kogo nie trzeba nam się upewniać czy przemyślał każdy detal.

Koncept mi się zresztą bardzo podoba. Fajne, ciekawe, świeże pochodzenie, dobrze ulokowane w mało znanych i mało rozwiniętych detalach z kanonu. Historia delikwenta, który trafił na gladiatora w patoarenie i złapał okazję na ucieczkę w cywilizację to koncept prosty, nieprzekombinowany, bez udziwnień, a świeży i dający fajny potencjał. W wypadku kogoś, kto przeszedł raz przez całego Padawana, potem grał następnego, a w międzyczasie 3 innymi postaciami dotarł do mieczowych tematów na Adepcie, granie kogoś takiego fajnie pasuje i nie zmusza do udawania, że nic nie wiesz o walce na OJP i pozwala na fajniejsze i ciekawsze szkolenie, a do tego samo w sobie jest fajnym fundamentem do ukazania Force Sensitivizmu i dobrą bazą do wprowadzenia.

Ofkors POZYTYW.
Awatar użytkownika
Fell Mohrgan
Padawan
 
Posty: 182
Rejestracja: 24 kwie 2018, 20:33
Lokalizacja: nie Polska :DD

Re: Ioghnis

Postautor: Besha'laet'aune dodano: 14 wrz 2021, 19:26

Kurde, z tą nową postacią u Ciebie to już normalnie mem był. Jakoś jak dobrze kojarzę to przez 8 miesięcy co najmniej kilka razy było "w tym tygodniu dam" xD :D Fajnie, że w końcu się do tego zabrałeś, bo zdecydowanie same dobre rzeczy słyszałem o Twojej grze i poprzedniej postaci, a co prawda grałem z Tobą bardzo malutko, ale każda taka okazja była bardzo przyjemna. Tak więc fajnie, że się w końcu na poważnie zdecydowałeś. ;D Oczywiście, żeby nie było wątpliwości, to tak jak zabawnie z tym ile było tego "w tym tygodniu dam', to oczywiście kompletnie Twoja sprawa, w końcu to Twoja postać do Twojej zabawy i to wyłącznie rzecz w interesie Twojej rozrywki i nic złego w tym nie ma, poza tym, że śmiesznie było :D

Fell tutaj moim zdaniem ma absolutną rację, ciężko tu dużo gadać i oceniać po takim stażu, więc tak czy siak ciężko nie być za, zwłaszcza przy ilości wkładu i zainteresowania. No ale, historyjka mi się bardzo podoba, dużo mówi o generalnym pomyśle, ale nie zdradza za dużo detali. Jest tyle, by zainteresować i nie aż tak dużo, by coś zdradzić. Mały kawałek introspektywnej wspominki i kluczowe wydarzenie ucieczki za nowym życiem. Może się wydawać, że mało tu jest pod nakierowanie postaci na Jedizm, ale moim zdaniem całe mnóstwo. Po pierwsze po takim arenowym wojowniku najmocniej może być widać wrażliwość na Moc i o jej zauważenie (także jako po prostu "meta-refleksu" - nie chodzi o to że ktoś od razu pozna że o, wrażliwy na Moc, ale po prostu mnóstwo postaci mogło zauważyć, że gość ma refleks Echaniego/siłę Wookieego i tak dalej i coś z tego skleić :)), mamy tu również postać o niesprecyzowanej historii wojennej, uchodźctwie wojennym, a nasi Jedi mają całe setki znajomych postaci/terenów z tych czasów, o które mnóstwo można zaczepić.

Oczywiście jestem za :D
Awatar użytkownika
Besha'laet'aune
Padawan
 
Posty: 55
Rejestracja: 02 lut 2020, 18:54

Re: Ioghnis

Postautor: Thang Glauru dodano: 16 wrz 2021, 11:56

ZA. Temat twojej gry był poruszany wielokrotnie, stąd nie mam tak naprawdę nic nowego do powiedzenia o tobie, jako graczu. Jesteś w tym naprawdę dobry, udzielasz się jako NPC na misjach nawet nie mając własnej postaci, a kiedy podchodzisz do gry na luzie i taką masz, to wychodzi ci bardzo dobrze. Ani do Hope, ani do Angara nie można było się przyczepić pod względem czystego RP. Jedyny problem leży w tym, że czasami ochota na grę ci znika, nie wypełniasz jakichś zobowiązań, czy to w kontekście sprawek, czy innych rzeczy i w efekcie taka dobrze przygotowana postać trafia do kosza. A szkoda. Jesteś jednak nadal częścią grupy, próbujesz, udzielasz się i starasz. Po tej znajomości nie czułbym się uczciwie dając ci coś innego, niż approve.

Samo opowiadanie jest naprawdę fajne. Jest krótkie, pokazuje bardzo wiele z przemyśleń i odczuć postaci, ale zostawia głównie smaczki, elementy jakie sprawiają, że robię się zainteresowany Ioghnisem, ale nie zdradzają całej prawdy o nim. Tekst implikuje na tyle dużo z jego historii, aby dla czytelników można było ugruntować Ioghnisa w czasie i przestrzeni, ale jednocześnie zostawia na tyle w cieniu, że tak naprawdę wszystko, co się tu dowiadujemy najpewniej wyszłoby z pierwszych rozmów między nim, a przyjmującym go do bazy Jedi.

Wkładasz w swoje opowiadania wysiłek i głowę, nigdy nie mogę powiedzieć, że piszesz je bezmyślnie i na odwal się. Pokazuje to moim zdaniem twoje podejście jako gracza - jak się starasz, to starasz się mocno i efekty widać jak na dłoni. Zarówno twoje opowiadanie, jak i NPCing na ostatnich misjach pokazuje, że bardzo się rozwinąłeś w te lata obecności na szlakach i jestem pewien, że z Ioghnisem będzie grać się dobrze.
Obrazek
Awatar użytkownika
Thang Glauru
Uczeń Jedi
 
Posty: 915
Rejestracja: 18 wrz 2015, 12:09

Re: Ioghnis

Postautor: Zosh Slorkan dodano: 16 wrz 2021, 19:59

Ode mnie oczywiście pozytyw też. Trudno mi nawet mówić czemu, Fell opisał Twój wkład na tyle ładnie i dokładnie, że nie mam po co tworzyć analfabetycznej podróbki jego posta xP Zgadzam się z tym co napisał co do joty.

Tak samo co do historii, to to tylko formalność w Twoim wypadku z tego powodu, ale podobała mi się, fajnie się zabrałeś za to. I tutaj też nie ma sensu, żebym produkował jakieś wypociny, bo cała trójka Fell/Beszamel/Edgar wyczerpała dla mnie temat i mógłbym dać tylko analfabetyczną parafrazę.
Obrazek
Awatar użytkownika
Zosh Slorkan
Rycerz Jedi
 
Posty: 520
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Ioghnis

Postautor: Elia dodano: 17 wrz 2021, 10:21

Ode mnie również głos pozytywny, ciężko byłoby dać inny. Historia mi się podobała, mała, a treściwa, mówi wiele, ale nie mówi za wiele - Fell to bardzo ładnie opisał. Twoje historie zawsze były fajne i ta również jest.

Podanie to tylko formalność, jesteś cały czas cześcią Szlaczków, jesteś cały czas aktywny. Tylko postaci nie miałeś. Nawet nie mogę Cię przywitać z powrotem, bo nigdzie nie zniknąłeś xD
Obrazek
Awatar użytkownika
Elia
Mistrz Jedi
 
Posty: 2205
Rejestracja: 03 lip 2011, 13:29

Re: Ioghnis

Postautor: Ashtar Tey dodano: 19 wrz 2021, 10:28

Oczywiście daję za. Tak jak wspomniał Fell, pomimo braku postaci można było na Ciebie liczyć i często pojawiałeś się jako pomocnik, gdzie spisywałeś się na medal. Tu po prostu nie ma żadnych wątpliwości przy takim stażu i poziomie zaangażowania z Twojej strony.

Historia mi się podoba, choć zdecydowanie pisałeś już lepsze. Tu sam postawiłeś sobie jednak wysoką poprzeczkę, bo Twoje podania zawsze dobrze się czyta. W dosyć prostym tekście nakreśliłeś tło postaci, zaprezentowałeś jej sposób myślenia i wrzuciłeś kilka różnych wzmianek, które wyraźnie stanowią część większej koncepcji. Historia spełnia swoje zadanie i jest jak po prostu dobrze napisana. Podoba mi się też stworzenie dobrej podstawy do tego, że jako gracz nie startujesz od zera i otwierasz sobie drogę do szybkiego przejścia adeptowego szkolenia, które znasz prawie jak trenerzy xD
Awatar użytkownika
Ashtar Tey
Rycerz Jedi
 
Posty: 1821
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Nick gracza: Gluppor

Re: Ioghnis

Postautor: Rada Jedi dodano: 20 wrz 2021, 13:12

Podanie otrzymało 6 głosów pozytywnych, w efekcie czego zostaje zaakceptowane. Dalsze informacje zostaną przekazane kandydatowi za pośrednictwem prywatnej wiadomości.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 452
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości