Lyos Wyrm - Odrzucone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Lyos Wyrm - Odrzucone

Postautor: Ayon Unn dodano: 18 cze 2020, 19:08

1. Informacje bazowe
a. Imię: Aleksander
b. Wiek: 26
c. Zainteresowania/Hobby:
- Muzyka jest jednym z moich pierwszych zainteresowań, które przerodziło się w pasję. Od ośmiu lat nagrywam "rap", ostatnimi czasy sporadycznie ze względu na koszta jakie to ze sobą niesie i po prostu zwykły brak czasu, aby udać się do innego miasta by zwyczajnie wejść do studia.
- Praca na scenie, czyli montaż sprzętu nagłośnieniowego, oświetleniowego, współpraca z technikami, którzy przyjeżdżają chwilę przed artystami, aby przygotować się do próby generalnej. Kolejną rzeczą, którą mógłbym dopisać do tego zainteresowania, to programowanie oświetlenia scenicznego, a następnie świecenie podczas odbywających się koncertów. Organizowanie i koordynowanie koncertów jest również pracą, która dodała mi pewności siebie, tak samo jak i asertywności wobec ludzi, gdzie niegdyś człowiek myślał, że ją ma, a była to po prostu agresja.
d. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze:
Początki mojej "osobowości" niestety nie były kolorowe, potrafiłem stawiać wyłącznie na swoim i uważać, że wiem wszystko najlepiej, a prawda leży wyłącznie po mojej stronie. Gdy ktoś próbował mi się sprzeciwić, to reagowałem "dziecięcą agresją" i dochodziło do konfliktów. Myślę, że było to też spowodowane wiekiem i "brakiem brania odpowiedzialności" za własne słowa. Dopiero po wielu latach pracy nad sobą, odcięciem się od świata internetowego jak i towarzystwa pozwoliłem sobie na "renowacje" w głowie. Aktualnie pracuje w kulturze. Może to zabrzmi bardzo dziwnie jednak jestem pracownikiem obsługi, oświetleniowcem, technikiem sceny, kinooperatorem i grafikiem komputerowym. Zapytacie jak to możliwe, aby takie funkcje pojawiały się w budżetówce, a w ogóle jeszcze w domu kultury, gdzie duralexy spadają ze stołów, a widły służą jako wykałaczki ^^". Tak się złożyło, że w Naszym mieście dom kultury zajmuje się organizacją większości jak nie wszystkich wydarzeń. Począwszy od koncertów gwiazd estradowych i organizowaniu spektakli znanych i docenianych aktorów, po wyświetlanie filmów w kinie, prowadzeniu warsztatów dla młodszych, starszych jak i osób w zaawansowanym wieku, plus organizowaniu drobnych konkursów, okresowych wydarzeń. Prowadzimy pięć placówek gdzie w każdej coś się dzieje i tętni własnym życiem. Nie wchodząc w politykę jeszcze niespełna tydzień temu współpracowaliśmy ze służbami ochrony państwa i kancelarią prezydencką, ponieważ Andrzej Duda gościł na Naszej scenie. Można powiedzieć miałem chłopa na wyciągnięcie ręki, dosłownie. Cóż mogę jeszcze kochani od siebie dodać. Jestem pozytywną osobą, która myślę, że zna się na żartach, staram się doceniać to co mam, bo wiem że mogłoby być zdecydowanie gorzej, a każdy z Nas w każdym momencie może znaleźć się jutro w zupełnie innym miejscu niż jest dziś.
e. Kontakt:
- email - zywy94@gmail.com
- steam - zywyzpr

2. Doświadczenie z RP:
a. Formy rozgrywki:
Organizacje JK3, World of Warcraft - czyli komputerowe RP
PBF - kilka nawet takowych prowadziłem w tematyce Assassin's Creed.
b. Organizacje/Grupy:
Kurczę tutaj może być ciężko z moją daleką przeszłością, ale lata, lata temu było to bodajże Galaxy of Star Wars, Ostatnie Praxeum Jedi i Yavin IV. Pamiętam, że swojego czasu chwilę na JA+ grywałem w organizacji Luka (przemiły człowiek), który mimo moda OJP pozostawał na powyżej wymienionym modzie i sporadycznie grywał z organizacją Yavin IV. Oczywiście ostatnią organizacją w jakiej miałem możliwość grywać, to byliście Wy (Szlakiem Jedi), którzy wytrwale, z pasją i sentymentem dalej budujecie coś do czego człowiek pragnąłby powrócić. To było zaledwie kilka tygodni, jednak bardzo dobrze je wspominam i dlatego tutaj też do Was powracam.
c. Staż: Bardzo ciężko będzie mi ten okres określić. W tym momencie moje role-playe od kilku lat sprowadzały się wyłącznie do singlów z gier na PS4. Komputera na oczy w domu nie widziałem od czasu, kiedy zostałem zmuszony pożegnać się również z Wami. Za młodu grywałem dzień w dzień przez naprawdę dobrych kilka lat po naście godzin. Potrafiło się w ogóle nie chodzić do szkoły, a od rana siedzieć i pracować na forum organizacji, dołączać do gry z chłopakami i ciupać do samej nocy.
d. Powód zakończenia gry:
Zapewne brak czasu. O ile dobrze pamiętam wtedy pracowałem jeszcze za barem, gdzie byłem jedynym barmanem ze względu na zwolnienia jakie pojawiły się w firmie i pracowałem przez okres 3 miesięcy dzień w dzień bez żadnego dnia wolnego od 16 do 1-3 w nocy. Wtedy jeszcze próbowałem streamować nawet Nasze tutejsze rozgrywki, ale i to musiałem niestety porzucić.

3. Postać
a. Imię i nazwisko: Lyos Wyrm
b. Wiek: 18
c. Pochodzenie: Coruscant
d. Rasa: Togruta
e. Wygląd:
Przechadzając się po mieście i podziwiając widoki przeogromnych budowli naglę wpadasz na przeciętnej budowy togrutanina. Wydaje się być w ogóle nieprzejęty całą sytuacją, dochodzisz do wniosku, że najwyraźniej nadal buja głową w chmurach. Po chwili zauważasz, że na jego biało-niebieskich montralach i czerwono-białej twarzy wyróżniają się świeże rany, a sam togrutanin jakby były wystraszony. Nie jest zbyt wysoki, a raczej przeciętnego wzrostu. Nie usłyszałeś/łaś nawet przeprosin z jego strony kiedy na siebie wpadliście, po prostu poszedł dalej przed siebie, spoglądając na własne dłonie, mamrocząc coś pod nosem. Na pierwszy rzut oka wygląda jak przybłęda, który ma nie po kolei w głowie, jednak mogą być to tylko pozory.
f. Historia:
Był to zupełnie przeciętny poranek dla stolicy galaktyki. Promienie słońca z trudem docierały do okien budynku mieszkalnego, młodego togrutanina ze względu na gęstość zabudowań w jego okolicy. Coruscant zawsze tętniło własnym życiem bez względu na porę, przepełnione bilbordami, hologramami i reklamami firm, na których za dnia ciężko było cokolwiek dostrzec, a nocą otulały swoją piękną kolorystyką praktycznie każdy możliwy zakątek ulic. Tego dnia chłopiec wiedział, że nie może zaspać. Z samego rana jak co każdą sobotę musiał wyjść na poranne zakupy dla swojej mamy, która mieszka kilka przecznic dalej. Kiedy Lyos miał dwanaście lat, jego rodzice przestali się dogadywać, toczyli między sobą liczne spory, więc zdecydowali, że się rozstaną. Od tamtej pory chłopiec w każdą sobotę tygodnia widywał się z matką i robił dla niej zakupy. Dosyć szybko dostrzegł prostą zależność w młodym wieku i powtarzał mamie, że gdy on nie potrafił chodzić, a nawet mówić, to ona opiekowała się nim i dbała, aby niczego mu w życiu nie zabrakło. Teraz to on czuje ów obowiązek i do końca swoich dni, chce się Jej za Jej dobroć i opiekę odwdzięczać.

Togrutanin mieszkał z ojcem, ponieważ tak było po prostu łatwiej. Mama wyprowadziła się z ich domu i wynajęła bardzo małe mieszkanie, w którym ledwo mieści się jedna osoba, więc ten nie chciał się jej narzucać, jakby miała jeszcze mało własnych problemów na głowie. Lyos wstał jeszcze chwilę przed świtem, wziął szybki prysznic, uprasował ubranie, a następnie naszykował śniadanie dla siebie i ojca. Każdej soboty liczył, że tato wstanie i choć raz jak za starych czasów zjedzą wspólnie poranny posiłek. Jednak i tym razem tak się nie stało. Wiedział, że nie może mieć tego za złe swojemu ojcu, ponieważ ten harował po ponad dwanaście godzin dziennie, pięć dni w tygodniu, gdzie sobota była dniem, w którym mógł odpocząć.
- No tak kolejna sobota, kolejne śniadanie w samotności. Tyle lat, a ja jeszcze się nie nauczyłem. - <Pomyślał chłopiec, po czym dokończył posiłek i zabrał się za zmywanie, a kiedy już skończył ruszył w stronę drzwi wyjściowych>
- Najwyższa pora się zbierać mistrzu. - <Ubrał lekko wytartą kurtkę i wyszedł z domu.>

Po upływie 40 minut dotarł na targowisko, na którym sprzedawał warzywa jego o kilka lat starszy przyjaciel Taek. Znali się praktycznie od dziecka, ze względu na to, iż ich rodzice byli wspólnymi znajomymi, którzy swojego czasu często razem spędzali wolne dni, czy też wychodzili razem wieczorami. Kiedy Lyos podszedł do straganu przyjaciela ten od razu go zauważył i uśmiechając się skinął głową do togrutanina, który stał w kolejce. W końcu po upływie kilku minut nadeszła kolej chłopca:
- Cześć Lyos! Sobota w sobotę, minuta w minutę zawsze i niezmiennie w tym samym miejscu. - <Pewny siebie z uśmiechem na twarzy powiedział do przyjaciela, rzucając joganem w jego stronę.>
- Witaj Taek, co racja to racja. - <Odpowiedział Lyos łapiąc owoc.> Nie wiem czy to już rutyna, czy po prostu potrzeba, aby porozmawiać z kimś...
- To dobroć Twojego serca chłopie... <Przerwał Lyosowi.> Dobroć tego co masz tutaj, czegoś naprawdę wielkiego. <Stuknął palcem wskazującym w klatkę piersiową Lyosa.> Powiedz mi kto w tych czasach tak dbałby o swoich bliskich i byłby tak wyrozumiały? <Rozłożył obie ręce rozglądając się dookoła.>
- Może i coś w tym jest, ale całe to miasto, Ci ludzie którzy mnie otaczają, z każdym dniem coraz bardziej mnie przytłaczają. Wiem, że powinienem być teraz zupełnie gdzie indziej, rozumiesz? To jest tak silne uczucie, które mówi mi, że znajduje się w windzie, która zatrzymała się na pierwszym piętrze i ani nie jedzie do góry, ani nie otwierają się piętrowe drzwi. <Odpowiedział z małym niesmakiem na twarzy.>.
- Nie smuć się chłopie, będzie dobrze. Jeszcze kiedyś Nas obu nogi zaprowadzą tam, gdzie nawet nie marzyliśmy. <Mówił do Lyosa jednocześnie pakując do torby owoce.>
- Obyś miał rację, jednak pamiętaj, że w pełni oddana pałeczka losowi nie zaprowadzi Naszych nóg na szczyt
Manarai. <Przytoczył miejscowe powiedzenie.>
- Czas jeszcze pokaże, dobra muszę obsługiwać też innych klientów mistrzu, tutaj masz świeżutkie owoce, pozdrów ode mnie mamę i dziś na koszt firmy! <Podał Lyosowi torbę pełną owoców z uśmiechem na twarzy.>
- Dziękuję Ci Taek, jakoś się odwdzięczę. <Na słowo "mistrzu" przypomniał sobie jak tato go tak przez długi okres czasu nazywał, co spowodowało mały uśmiech na jego twarzy. Odebrał torbę i ruszył w stronę domu mamy.>
- Wiem mały mistrzu, dobrze o tym wiem... <Powiedział pod nosem z uśmiechem na twarzy spoglądając na oddalającego się togrutanina.>


Po dwudziestu minutach wędrówki Lyos dotarł do kompleksu budynków mieszkalnych, a następnie wszedł do klatki. Przekraczając jej próg poczuł dziwny niepokój, jakby cała rozmowa z Taekiem dodająca mu otuchy, nigdy się nie odbyła. Kiedy zbliżał się do czwartego piętra usłyszał krzyk kobiety, a następnie dwóch mężczyzn, którzy wzajemnie się przekrzykują. Im wyżej wchodził, tym było głośniej, kiedy dotarł na ostatnie piętro zauważył otwarte drzwi od mieszkania mamy na oścież i dochodzące zza nich krzyki.
- Co do?! <Wystraszony jednocześnie pełen niepokoju, upuścił torbę z owocami, które zaczęły wysypywać i spadać piętro po piętrze w dół między szczelinami poręczy.>

Lyos pobiegł ile sił w nogach w stronę otwartych drzwi, nim zdążył dobiec zauważył czerwony odblask, który po milisekundzie znikł i dźwięk oddawanego strzału. Wpadł do mieszkania i zauważył ciało swojej mamy, która została ewidentnie zamordowana przez jakichś zwyrodnialców.
- MAMO!! - <Podbiegł zrozpaczony chłopiec do ciała matki, po czym ją przytulił, zalewając się łzami.>
- Kogo my tu mamy, Jar'ens popatrz tylko... - <Powiedział dobrze zbudowany Twi'lek, którego sylwetkę wyróżniały promienie słońca przebijające się zza szyby przed którą stał.>
- Tey, to może ten synalek, o którym mówiła, teraz już wiemy kto spłaci zaciągnięty dług mamusi. - <Śmiejąc się odpowiedział w stronę Twi'leka, stając obok niego.>

- CO WYŚCIE SKU****SYNY ZROBILI!? - <Nie myśląc złapał za lampę i rzucił się na nieopodal stojącego Jar'ensa, któremu rozbił ją na głowie.>
- Ty mały, pie***ny wszarzu! Zabije! - <Złapał się za głowę, która została rozcięta przez chłopca.>
W tym momencie Twi'lek chwycił chłopca za kark po czym rzucił z powrotem w stronę fotela, a ten uderzył w niego z niemałym impetem głową i montralami po drodze raniąc je o resztki mebli.
- Jaka matka, taki syn. - <Wtedy skierował swój blaster w stronę chłopca próbując pociągnąć za spust.>
- Nie! - <Krzyknął resztkami sił chłopiec wyciągając ręce w stronę morderców, próbując jednocześnie zasłonić swoją głowę.>


Po chwili było słychać tylko i wyłącznie trzask potłuczonego szkła, rozpadające się meble i nagły podmuch wiatru, który wdarł się do mieszkania. Minęło kilka sekund nim wystraszony chłopiec zaczął otwierać oczy. Kiedy to zrobił ujrzał, że nie ma nikt przed nim nie stoi, a jedynie leży Jar'ens najprawdopodobniej nieprzytomny. Następnie spojrzał na wybitą szybę i z nie do wierzeniem na swoje dłonie. Wystraszony, przepełniony adrenaliną, smutkiem i złością wstał i wyszedł szybkim krokiem z mieszkania nie wiedząc co się zupełnie stało. Kiedy przekraczał ponownie próg klatki pośliznął się na leżącym joganie, który wysypał się z upuszczonej przez niego wcześniej torby i uderzył ponownie montralami tym razem o futrynę. Jednak tym razem zupełnie nie odczuł bólu, który sobie sam wyrządził.
- Nic Ci nie będzie mały mistrzu, wszystko się ułoży, nic Ci nie będzie mistrzu, z każdej sytuacji jest zawsze wyjście. <Idąc mamrotał pod nosem, wokoło cytując swojego ojca, spoglądając z osłupieniem na swoje dłonie, a następnie potrącił przez nieuwagę przechodnia, który najwyraźniej podziwiał infrastrukturę Coruscant.>


4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze?
Zdecydowanie powrót do klimatu, w którym leciał soundtrack mapy i przebijał go spamujący dźwięk chatu :P. Tak na poważnie, to powrót do korzeni, tego gdzie rozpoczęła się cała moja historia z role play. Wspólnych kilkugodzinnych sesji, kiedy to człowiek potrafił zarywać nocki. Klimatu, który mnie porywał na tyle, że zapominałem o całym Bożym świecie.
Podanie pisałem dobre trzy dni, męczyłem się wcześniej z inną historią, ale została ona przeze mnie usunięta, ponieważ stwierdziłem, że była tragiczna. Ta też niestety nie jest wyszukana, ale przynajmniej się starałem. Ciężko jest odrdzewić stare kości jak to mówią, ale nie wiedziałem, że aż tak.
b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji?
Bodajże przeszukiwałem niegdyś internety w celu sprawdzenia czy prosperują jeszcze jakiekolwiek organizacje RP na JK3 i natrafiłem na reklamę Szlakiem Jedi.


Wyświetl adnotację moderatora
Przywróciłem normalne formatowanie posta, zgodne z oryginalnym wzorem podań. Wzorek istnieje choćby po to, by milej było dla oczu ^^.
~Denarsk
Ayon Unn
Były członek
 
Posty: 19
Rejestracja: 12 paź 2013, 22:14

Re: Lyos Wyrm

Postautor: Fell Mohrgan dodano: 18 cze 2020, 19:33

Te 3 lata temu to po przyjęciu postaci na Adepta nawet nie wstawiłeś karty postaci i nic a nic się nie odezwałeś, a mimo tego co gadasz, codziennie na Steamie waliłeś w CSa xd Tak czy siak, niezbyt na to patrzę, bo po 3 latach człowiek mógł nabrać poważniejszego podejścia do innych, więc nie biorę pod uwagę. Za wiele lat zeszło.

Podanie jednak zupełnie mnie nie przekonuje. Poziom pójścia na łatwiznę jest zadziwiający. Znowu Togruta, znowu 18 lat, znowu Coruscant. podania-f179/ayon-unn-zatwierdzone-t3290.html

Chyba największa wada tutaj to wzięcie na warsztat znowu najbardziej oczywistego, pierwszego z brzegu wyboru, jakim jest Coruscant, w 31 ABY. Wszystkie opisy tutaj są takie, jakby na Coruscant w ogóle nie wydarzyła się apokalipsa. Kompletnie nawet nie zerknąłeś na necie na historię planety, z której ma pochodzić Twoja postać. Nie ma tu ani słowa o masakrze, o istnej apokalipsie, gdy Coruscant zmieniło się we wcielone piekło z najgorszych historii, siedzibę Vongów, wcielone zrujnowane piekło na ziemi, które po wojnie dopiero przez lata odbdowywano ogromnym kosztem. Nie ma tutaj zupełnie nic o tym. Nawet nie, że ten element jest potraktowany po macoszemu, a dobitnie pokazujesz, że niespecjalnie wiesz jaką planetę wybrałeś na świat swojej postaci.

Był to zupełnie przeciętny poranek dla stolicy galaktyki. Promienie słońca z trudem docierały do okien budynku mieszkalnego, młodego togrutanina ze względu na gęstość zabudowań w jego okolicy. Coruscant zawsze tętniło własnym życiem bez względu na porę, przepełnione bilbordami, hologramami i reklamami firm, na których za dnia ciężko było cokolwiek dostrzec, a nocą otulały swoją piękną kolorystyką praktycznie każdy możliwy zakątek ulic.


Wszystko wygląda i istnieje jakby nigdy nic. Bez żadnego zerknięcia w necie na jakimś Ossusie/Wookieepedii na artykuł o planecie, z której pochodzi postać i przewinięcia do czasów w których gramy, by rozeznać się... No, skąd rzeczywiście jest twoja postać, co to za miejsce, co się na nim działo xD Coruscant to obecnie wcielone piekło przekształcone w yuuzhańskie paskudztwo po największej bitwie historii galaktyki o przetrwanie cywilizacji w starciu z yuuzhańską plagą, mozolnie odbudowywane.

Dwa... Kompletna powtórka motywu z poprzedniego podania.
- Nie! - <Krzyknął resztkami sił chłopiec wyciągając ręce w stronę morderców, próbując jednocześnie zasłonić swoją głowę.>

Po chwili było słychać tylko i wyłącznie trzask potłuczonego szkła, rozpadające się meble i nagły podmuch wiatru, który wdarł się do mieszkania. Minęło kilka sekund nim wystraszony chłopiec zaczął otwierać oczy. Kiedy to zrobił ujrzał, że nie ma nikt przed nim nie stoi, a jedynie leży Jar'ens najprawdopodobniej nieprzytomny.
Gdy i Zosh, i Ashtar, pisali juz w tamtym podaniu, że to denny motyw.

W historii nie ma za bardzo niczego, co pozwalałoby jakoś wyróżnić postać. Jest sobie Togruta, żyje sobie, wchodzi ten kiepski motyw z Force Pushem, a potem sobie idzie. Nie ma tu za bardzo żadnego punktu zaczepienia na cokolwiek, zero związku z czymkolwiek z kanonu, zero jakiejś motywacji postaci, zero jakiegoś celu, czegoś ciekawego pod granie tej postaci jako kandydata na Jedi.

Formy się już tak nie czepiam (choć pisanie opowiadania w formie chatloga z RP z opisami w <> trochę boli), bo liczy się zdolność kreacji postaci widoczna w historii, nie zdolność pisarska sama w sobie, ale 3/4 ich zdolności składowych. Zacytuję sam siebie z innego podanka: "Umiejętności niezbędne do pisania opowiadań są do porządnego RP imo niezbędne (logika storytellingu, pojmowanie settingu, konsekwencji, psychologia postaci, budowa siatki osobowościowej, rozumienie ciągów przyczynowo-skutkowych skali makro, itp.), ale samo ich pisanie już nie. "

Tak czy siak, nie da się tego przyjąć. Sam świat historii po prostu się nie zgadza. Na błędy związane z kanonem większość ludzi nie zwraca uwagi i nie oczekuje żadnej wiedzy ponad po prostu przeczytanie o swojej rasie i swojej planecie. A tego tu właśnie brak. To już taka podstawa, która wydaje się zbyt oczywista.

Koniecznie przeczytaj ten tekst - porady-rp-jk3-f139/tworzenie-podania-forma-kreacja-postaci-wymagania-t4008.html - zawiera on wszystko czego Ci trzeba, a jednocześnie żadnej z opisanych tu rzeczy w podaniu nie widać.

Na razie przeciw. Liczę na coś bardziej twórczego!

@down: Nie, grałeś tu 9,9 h.

Karty w dział Danych osobowych nie dawałeś, po zostaniu Adeptem nic się już nie odzywałeś i nie dałeś KP do działu. Była tam tylko wstępna wersja beta.
Awatar użytkownika
Fell Mohrgan
Padawan
 
Posty: 118
Rejestracja: 24 kwie 2018, 20:33

Re: Lyos Wyrm

Postautor: Ayon Unn dodano: 18 cze 2020, 20:03

Karta postaci została przeze mnie założona o ile dobrze pamiętam, bo dodawałem punkty w atrybuty :P. Rozegrałem z 6 sesji kilkugodzinnych razem z Wami. Co do Coruscant, to masz zupełną rację, byłem w błędzie i nie doczytałem tego, chwilę po wstawieniu podania, dosłownie 2-3 sekundy, odczytałem prywatną wiadomość od Zosha, gdzie widniała właśnie wiadomość odnośnie Coruscant, mój niefart ^^". Pogodziłem się z odrzuceniem podania w momencie kiedy przeczytałem tą wiadomość, bo jeżeli nie jest ona nawet zgodna z zaistniałą sytuacją, to nie można oczekiwać innego werdyktu :P . Także zabieram się za pisanie nowej historii i czekam bodajże tydzień, aby móc wstawić kolejne podanie. Co do ciupania w CS'a, konto zostało oddane znajomemu zaraz po sprzedaży komputera :D.
Ayon Unn
Były członek
 
Posty: 19
Rejestracja: 12 paź 2013, 22:14

Re: Lyos Wyrm

Postautor: Ashtar Tey dodano: 18 cze 2020, 21:04

Na wstępie ciężko mi się nie odnieść do Twojej historii w różnych organizacjach, w tym w naszej. O ile te kilka lat temu każdy podkreślał, że po takim czasie nie ma to już żadnego znaczenia, bo ludzie się zmieniają, tak podczas krótkiego pobytu w Szlakach potwierdziłeś, że nic się w temacie Twojego podejścia nie zmieniło, a wszelkie zapewnienia są zwyczajnie bez pokrycia. Przez dwa miesiące zagrałeś raptem 10 godzin, podczas których nie chciało Ci się nawet wrzucić karty postaci (która dla porządku została wrzucona na forum przez nas dzień po usunięciu Cię z organizacji, nie przez Ciebie), ani nawet odezwać słowem z jakimś wyjaśnieniem, gdy każdy jednocześnie widział, że na brak czasu raczej nie narzekasz. Nie piszę tego, żeby jakoś Ci dopiec, ale jasno i konkretnie wyłożyć sprawę. Z mojej strony nie widzę sensu dawania Ci kolejnej szansy i poświęcania czasu wielu osób na wprowadzenie Cię do gry, gdy ryzyko tego, że po dwóch wejściach nagle znikniesz wydaje się skrajnie wysokie.

Tak naprawdę już to wystarczyłoby mi do oceny, ale tak naprawdę sama historia w żaden sposób nie poprawia Twojej sytuacji. Nawet gdyby pominąć wspomniane przez Fella błędy, to nie pokazujesz w niej zupełnie nic ciekawego. Jedyne, co mógłbym zaliczyć tu na plus, to przyjemne w odbiorze dialogi i okazjonalny, ciekawszy opis, choć to też jest trochę przytłoczone przez przyjętą przez Ciebie dziwną, RPową formę. Poza tym nie widzę tu ani ciekawej fabuły, ani nakreślenia ciekawego tła postaci, jej relacji, środowiska, charakteru, motywów działania, mocnych i słabych stron, cech, które je wyróżniają, ani jakichś dodatkowych elementów włączających Twoją historię w szerszy kontekst czy to Kanonu, czy naszej fabuły. Z tych wszystkich braków najbardziej oczywiście bolą te dotyczące samej postaci - niby coś tam starałeś się przemycić, ale długość historii nie pozwoliła Ci niczego rozwinąć w przynajmniej podstawowym, znośnym stopniu. Odrobinę ratuje to Twój styl pisania, bo piszesz w porządku, ale niestety za mało tu treści, by mogło się to w ogóle liczyć.

Nie widzę tu innej możliwości, niż głos przeciw.
Awatar użytkownika
Ashtar Tey
Rycerz Jedi
 
Posty: 1686
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Nick gracza: Gluppor

Re: Lyos Wyrm

Postautor: Zosh Slorkan dodano: 18 cze 2020, 21:11

Twoje pójście bez słowa te 3 lata temu to zdecydowanie było bardzo słabe zachowanie i trochę dziwne jest w tym kontekście to co mówisz jak byś nie wiadomo ile tu siedział, a trudno Cię właściwie pamiętać, no i sprawdziłem, grałeś 9,9 h i byłeś na serwerze 3 razy. No ale ok, nie znam przebojów z dawnych lat, a po 3 latach wierzę że człowiek może nabrać poważniejszego podejścia, tak jak Fell napisał.

Ale co do historii, to mimo że ja prawie nigdy nie daję negatywów, to tu muszę. Szczerze to aż tak mnie nie rusza ten błąd z planetą, bo ona jest tutaj wyłącznie jałowym miejscem położenia paru randomowych miejsc pod historię i nie ma żadnego znaczenia, jak by wymienić Ctrl+F->Coruscant->Korelia to nic się nie zmieni. Ale to właśnie w tym jednocześnie najsłabsze... Erpy wymagają kreatywności, fantazji. Można mieć fantazję wybrakowaną, dziecinną, można mieć w niej różnego typu dziury i problemy... Ale jakąś trzeba mieć. A zrobienie w 50 % klona tego co było 3 lata temu to... No, jest po prostu wzorem antyfantazji. Trudno mieć wrażenie żębyś przeczytał zalinkowany przez mnie poradnik, bo nie ma tu kompletnie nic z tego co tam Edgar doradza. Nie ma tu żadnego osadzenia w lore, planeta tak jak mówię. Zamiast Togruty by mógł być człowiek czy Twi'lek i żadna róznica by była. Nie trzeba cudów, nie trzeba być pisarzem, po prostu trzeba mieć wyobraźnię. Zerknij sobie na to podanie: podania-f179/garrin-sul-zatwierdzone-t3615.html tutaj masz 802 słowa, totalne minimum, literacko nic, ale jest po prostu fajna i ciekawa, konkretna postać. Widać mocno rolę pochodzenia rasowego, widać konkretny zyciorys z treścią. Tutaj nie ma po prostu kompletnie żadnego większego pomysłu. Planeta nie ma znaczenia, rasa nie ma znaczenia, historia galaktyczna nie ma znaczenia. Tak jak to Fell powiedział, jest sobie Togruta i sobie żyje i to tyle.

Jak dla mnie też negatyw.
Obrazek
Awatar użytkownika
Zosh Slorkan
Rycerz Jedi
 
Posty: 496
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Lyos Wyrm

Postautor: Khad Llyn'han dodano: 18 cze 2020, 22:04

Ech, no ja nie mam nic do powiedzenia, żeby nie dublować wypowiedzi przedmówców. Nie boli aż tak to Coruscant, mimo, że to pokazuje takie trochę wywalenie całkowite w planetę, wezmę najbardziej znaną, nie doczytam, żadnego researchu, no słabo generalnie. Trzeba do takich rzeczy też podchodzić na poważnie, zrobić research, by dobrze opisać faunę i florę planety (nie mówię akurat o Coruscant, bo to wielka planeta-miasto xD), jej otoczenie, cechy szczególne i tak dalej, bo na tym można bazować kreując postać, jej poglądy na różne sprawy, zachowanie, to, jak życie na takiej planecie wpłynęło na jego charakter iiii tak daaalej. No aż tak bardzo to nie boli, ale jednak. Podanie to trochę kopia poprzedniego, co mi tu jakoś bardzo nie przeszkadza, ale mógłbym zacytować tutaj Zosha. Tak samo, jak moja opinia na ten temat mogła się składać z samych quoteów, bo nie ma sensu się powtarzać.

Podanie do poprawy zdecydowanie, liczę, że się przyłożysz i że faktycznie się zmieniłeś po upływie tych lat.

Dla mnie negatyw.
Awatar użytkownika
Khad Llyn'han
Padawan
 
Posty: 267
Rejestracja: 11 cze 2019, 15:39
Nick gracza: Violet

Re: Lyos Wyrm

Postautor: Arelle Deron dodano: 19 cze 2020, 12:35

Nie było mnie przy Twojej ostatniej wizycie na Szlaku, poza tym trzy lata to szmat czasu, w którym faktycznie można się zmienić. Problem w tym, że nie składa mi się kilka rzeczy, o których piszesz teraz. Wspominasz o kilku tygodniach gry, zarywaniu nocek, zatracaniu się w klimacie i próbach streamingu – najzwyczajniej nie da się tego zrobić grając trzy razy po trzy godziny z hakiem.

Samo podanie też się nie broni, szczególnie w zestawieniu z poprzednim, które ledwo dobijało do absolutnego minimum. *Odrdzewianie starych kości* jak to ująłeś to jedno. Umiejętność pisania zanika dość szybko, gdy nie jest używana – fakt, natomiast *starania się* i angażu nie widać tu wcale. Nie można nawet uznać, że bazowałeś na historii uniwersum sprzed Vongów, bo Coruscant nigdy nie było planetą, którą opisujesz. Skupianie się na florze i faunie danego świata wcale nie jest niezbędne, jednak Coruscant z Twojego podania jawi się bardziej jak Radom z kilkoma ładnymi wieżowcami w centrum, niż stolica galaktyki.

Brak starania widać też we wspominanej w postach wyżej wtórności. Znów mamy pochodzącego z niższej klasy osiemnastoletniego Togrutę w kolorach flagi Matki Rosji. Znów mamy motyw nagłego ataku Twi’leka patusa – jedyna różnica to zamiana knajpy na mieszkanie i tego, że w pierwszym podaniu ojczym Ayona prawie zginął, a w drugim matka Lyosa zginęła ostatecznie. Oba podania kończy (krytykowane trzy lata temu) pchnięcie mocą.

Kreacja postaci również ogromnie kuleje. Starasz się chyba przedstawić Lyosa jako oddanego rodzinie do tego stopnia, że budzi to nawet podziw jego kolegi. Niestety, z tekstu wynika tylko tyle, że odwiedza matkę raz w tygodniu z torbą owoców oraz, że czuje się samotny, kiedy zmęczony pracą ojciec nie zje z nim śniadania. Więcej informacji o nim po prostu nie ma. Co Lyos robi w życiu? Zawodowo albo w wolnym czasie? Jakie ma marzenia albo motywacje? Jeśli po śmierci matki chciałby się zająć ojcem, to opuściłby go dla zupełnie nierentownej służby Jedi? Zbyt wiele szczegółów jest pominiętych lub niespójnych czy niedopracowanych by zagłosować inaczej niż przeciw akceptacji podania.

Oprócz zapoznania się z poradnikiem podlinkowanym przez Fella, dobrze by też było, gdybyś przeczytał poniższy, w którym świetnie i jasno jest opisane jak postać powinna wyglądać nie tylko w podaniu, ale i głowie gracza.
porady-rp-jk3-f139/udana-postac-idee-wartosci-realizacja-t4192.html

Radziłabym też nie spieszyć się z kolejnym podejściem. Wrzuć podanie, kiedy będziesz z niego dumny, z postacią, którą będziesz chciał grać więcej niż 10 godzin. Publikowanie historii, z myślą, że poprzednia poszła do kosza, ale może ta jakoś przejdzie, zupełnie mija się z celem.
Awatar użytkownika
Arelle Deron
Padawan
 
Posty: 295
Rejestracja: 08 cze 2019, 11:25

Re: Lyos Wyrm

Postautor: Edgar Alexander dodano: 20 cze 2020, 0:22

Nie dodam nic więcej ponad to, co reszta rozpisała. Nie spiesz się z pisaniem kolejnego podania, daj sobie czas, przemyśl postać i historię. Powodzenia przy kolejnej próbie. Przeciw.
Obrazek
Awatar użytkownika
Edgar Alexander
Uczeń Jedi
 
Posty: 597
Rejestracja: 18 wrz 2015, 12:09

Re: Lyos Wyrm

Postautor: Rada Jedi dodano: 23 cze 2020, 23:38

Podanie otrzymało 6 głosów negatywnych, w efekcie czego zostaje odrzucone. Następne podanie może zostać złożone za 14 dni. W razie wszelkich pytań zachęcamy do kontaktu.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 440
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości