Aven’sillian’Xalhk - Zatwierdzone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Aven’sillian’Xalhk - Zatwierdzone

Postautor: Aven dodano: 11 paź 2018, 0:03

1. Informacje bazowe
a. Imię: Mateusz
b. Wiek: 21
c. Zamieszkanie: Łódź
d. Zainteresowania/Hobby: RP, fantastyka, co w świecie piszczy, czyli polityka, ciekawostki z dalekich zakamarków świata, takie tam...
e. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Przez te pół roku poznaliśmy się lepiej, niż takie opisy ;)
f. Kontakt:
- email mateuszchruscinskilm - małpa - gmail kropka com
- steam "pirate slorg"

2. Scena RP/RP w JK3
a. Formy rozgrywki: Komputerowa rozgrywka przez gry multi.
b. Organizacje/Grupy: Gang przemytników na serwerze net4game był początkiem, zostałem wtedy wyrzucony, bo nie nadążałem za RP i nie wszystko rozumiałem. Stworzyłem na tym serwerze dwie następne postacie, ostatnia dołączyła do FBI, w którym zagrzała miejsce 4 miesiące. W późniejszych latach grałem na drugiej wersji Harvesta od jego powstania do upadku. I przede wszystkim Szlakiem Jedi od pół roku ;)
c. Staż: N4G:2012-2013, HRV: 2015, Szlakiem Jedi: kwiecień-październik 2018
d. Powód zakończenia gry: Garrin wylądował w śmieciarce. ;)


3. Postać
a. Imię i nazwisko: Aven’sillian’Xalhk (fałszywe imię: Raqe'hruk'sin)
b. Wiek: 31 lat (2 BBY)
c. Pochodzenie: Devaron
d. Rasa: Devaronianin
e. Wygląd: Przeciętnego wzrostu Devaronianin o nieco zgarbionej postawie. Porusza się zwykle wolno i ociężale, unikając spojrzeń innych podczas rozmowy. Nie wyróżnia się na tle innych Devaronian.
f. Historia:

Aven’sillian’Xalhk narodził się na ojczystym Devaronie i nie zdołał uciec naturalnym instynktom swej rasy. Potrzeba podróży i ruchu dotarła i do niego, w młodym wieku. Nikogo nie dziwiło, gdy w wieku 19 lat opuścił swą planetę, czując wewnętrzną potrzebę poszerzania wiedzy o świecie, pragnąc poznać więcej i więcej planet. Była to naturalna potrzeba jego rasy, która w Avenie uwydatniła się wyjątkowo. Na ojczystej planecie wychował się tylko z matką, ojciec poczuł podobny zew, co jego potomek. Matki nie zdziwiło, że jej syn podejmuje podobną decyzję, a w przeciwieństwie do ludzkich matek, była gotowa pożegnać się z synem, gdyż na Devaronie podobne czyny były naturalne w całym świecie wokół, a macierzyńskie instynkty nie miały wiele wspólnego z ludzkimi. Jako młodzieniec, w burzy hormonów, Aven nie mógł odmówić sobie podążenia za instynktem.

W roku 18 ABY znalazł się na pokładzie jednego z wielu statków, które oferowały młodzieńcom kuszącą perspektywę zaznania smaku hipernapędu. Planem załogi było podróżowanie po rzadko uczęszczanych szlakach nadprzestrzennych, szukać nieszczęśników, których statki wypadły z korytarzy, skanując fale kosmiczne w poszukiwaniu odpowiednich sygnałów. Załoga, odnajdując takiego nieszczęśnika, ratowała jego i wszystkich pasażerów za uczciwe pieniądze. Nie dorabiali się na cudzym nieszczęściu, a oferowali uczciwą zapłatę za usługę ratowniczą. Kiedy ocaleni nie mieli czym zapłacić, zadowalali się wrakiem. Mimo tego, wielu niewdzięcznych ludzi obdarzało załogę Avena nieprzychylnością. Wielu traktowało ratunek jak coś należnego i oczywistego, wierzyli, że jeden podróżnik jest winny bratnią pomoc drugiemu. Niejeden raz Devaronianin wytykał im, że jeśli wierzą w uczciwość i szlachetność, ta sama nakazuje w jakiś sposób odpłacić się zbawcom. Często ukazywało to, że wcale nie chodzi im o uczciwość, a o darmową pomoc. Podczas roku podróży, Aven poznał gatunek ludzki od wielu stron. Widywał ludzi, którym aż chciało się pomóc. Niewinne ofiary losu, bez złamanego kredyta, które, próbowały z dobrego serca i wdzięczności odpłacić się czymkolwiek, a załoga nie chciała pogarszać ich sytuacji i godziła się wybawiać ich z tarapatów bez odpłaty. Widywał największych gburów, którzy narzekali na jakość pomocy, sprzęt, warunki powrotu. Widział ludzi w środku rozpaczy, strachu i wielu innych emocji. Poznał gatunek ludzki jako szarą masę pozbawioną wspólnych wartości, bez wspólnego mianownika. Galaktyka w jego oczach stanowiła chaos.

Biznes nie zawsze dobrze się trzymał. Devaroniańska załoga wiedziała, kiedy się poddać. Spędzili dobry, ciekawy rok, z wyzerowanym bilansem, bez kredyta przy duszy poza swoim statkiem. Przyszedł czas na rozważne zakończenie działalności bez dramatów i problemów. Sprzedali statek, z którego większość pieniędzy trafiła do właściciela, najstarszego z nich, który odziedziczył statek po zmarłym dziadku. Reszta podzieliła się 20 % pieniędzy z transakcji. Rozeszli się w swoją stronę na planecie Naboo. Część została ze sobą, podejmując się nowych podróży, część postawiła na karierę samotnego wilka. Aven zdecydował się wybrać coś innego. Nowa Republika była w czasie przebudowy po podpisaniu traktatu pokojowego z Imperium, wojsko przechodziło poważne roszady. Postanowił zaryzykować dołączenie do wojska podejmującego się opanowywania swoich granic. Został przyjęty bez większych oporów. Niewiele osób na świecie przepada za perspektywą uwięzienia na wielkim statku w środku kosmosu i lataniem między jednym światem a drugim, bez własnego domu, więc przyjęli go, bardzo chętnie. Niewielu żołnierzy było chętnych, na podobny los. On tak. Zmienił jedynie imię na podrobione, co nie było zbyt trudne. Dokumenty devaroniańskie były dla Republiki świstkiem, który każdy mógł wydrukować w domu. Sprawdzony został bardzo dokładnie pod kątem wpisów w różnego rodzaju kartotekach i przebadany, w świstki uwierzono.

Szkolenie wojskowe wywołało u niego pierwszy raz w życiu prawdziwy niepokój. Szło mu za dobrze, jego kondycja zaskakiwała go. Nigdy nie był typem sportowca, nie miał pojęcia, skąd pochodzi jego sprawność. Większość życia instynktowna odpowiedź brzmiała “dobre geny”, ale w wojsku zaczął patrzeć na to od innej strony. Jego niepokój został wyciszony pracą. Wędrowali od miejsca do miejsca, wspierając planetarne siły w problemach ponad ich możliwości. Aven likwidował to, co uważał za zarazę galaktyki, a jego serce rosło na myśl, że zostawia po sobie pozytywny ślad na tylu planetach, nie myśląc, że za tydzień wszyscy zapomną o szturmie na pozycje organizacji terrorystycznej jako jednym z kilkuset. Służba szła mu świetnie. Był wytrzymalszy niż przeciętny człowiek, szybszy. Wydawał się urodzonym materiałem na komandosa, aż zaproponowano mu taki transfer 2 lata później, 22 ABY. Nie mógł odmówić. Oznaczało to jeszcze większą ilość podróży i wyraźniejszy ślad po sobie na światach Republiki.

Przez lata służby przechodził liczne badania. Przestał dziwić się swoim talentom, uznał to za wrodzony dar... Miał rację. Wielu lekarzy zwracało uwagę na wysoki poziom midichlorianów, które stanowiły jedne z setek nieznaczących drobin neutralnych dla organizmu. Ale w końcu natrafił na takiego, który zainteresował się tą kwestią, zgłaszając zapytanie do wyższych struktur, szybko otrzymując odpowiedź, czym są według wiedzy przygotowanych przez Jedi żołnierzy midichloriany i co oznacza ich wykrycie.

Avena zmroziło. Czym prędzej wybłagał lekarza, aby nie zawiadamiał o tym odkryciu. Nie znali się z lekarzem za dobrze, ale znał go porucznik z jego oddziału. Jedyną drogą było wybłagać porucznika, aby do niego przemówił. To nie było łatwe. Wieczorna, zakrapiana rozmowa, którą zaprzyjaźniony porucznik skończył pod stołem, pozwoliła ugadać się z lekarzem, ku ogromnej uldze Avena. Nie zamierzał uwiązywać się do religii i mistycznych sztuk z legend, bał się tego życia. Chciał być w swoim rozumieniu normalny. Nie chciał być dziwolągiem, metaczłowiekiem, a raczej metadevaronianinem. Było to jasne jak słońce.

Kariera Avena kwitła. W rzeczy samej jego praca była łatwa, nie wymagała tego, czego oczekuje się od Jedi. To wywiad, sztab i dowódcy rozplanowywali akcje, sprzęt, przydzielali zadania. Aven musiał tylko je wykonywać, robiąc to wybitnie dobrze. Nie potrzebował planistyki, rozpracowywania drogi infiltracji budynku, musiał być tylko znakomitym żołnierzem sił specjalnym, o co starał się jak najlepiej. Starał się nie dla kariery, a ze strachu. Kontuzje mogły oznaczać badania u niezaprzyjaźnionych żołnierzy, którzy zdążyliby go wydać. Badania kontrolne były do załatwienia. Oddziały specjalne znają wybitnych techników, a przyjaźń z jednym z nich pozwoliła zadbać, aby midichloriany znikały z wyników badań przesyłanych do centrali. Życie toczyło się w ciągłym strachu, wystarczyłoby przeniesienie jego przyjaciela, aby był zagrożony wykryciem swojej, jak uważał, choroby.

Kariera toczyła się wspaniale. Gdy wiedza o inwazji dotarła do wojska, a siły były już zmobilizowane, Aven dziękował woli Mocy za swoje losy. Gdyby został jednym z “nich”, byłby teraz ofiarą łowów Yuuzhan Vongów...
Złe dzieje galaktyki i ogromne straty doprowadziły do szybkich awansów. Po latach kariery Aven został mianowany oficerem, aż pewnego dnia miał zostać przeniesiony, przejmując dowodzenie nad świeżym oddziałem specjalnym uformowanym w czasach kryzysu.

Strach sprawił, że nie wywiązał się ze swego zadania najlepiej. On i jego ludzie zostali rozbici w dramatycznej bitwie na Duro, osłaniając transport uchodźców. Został rozpruty przez Yuuzhan Vonga, ale przeżył. Zmusiło go to do ucieczki. Nie mógł dopuścić do badań. Pozostał na planecie, zrzucił z siebie mundur i dołączył do uchodźców. Gdy tylko przyszedł czas przegrupowania, upłynnił się czym prędzej przed badaniami, o co nie było trudno podczas rozładunku tysięcy ludzi w chaosie wojny. Musiał dostać się do cywilnego szpitala, na własną rękę. Udało mu się to, ale zmarnowany czas i zagryzanie tak poważnych ran odbiły się w trwałych powikłaniach. Został ciężko okaleczony, potrzebował wielu wszczepów cybernetycznych. Wszystko, co nabył dzięki karierze w wojsku, zredukowało się do tego, na co stać byłoby najzwyklejszego żołnierza.

Powrócił do dowództwa i został odwołany ze służby w polu. Udało mu się wymyśleć bajeczkę o ucieczce z pola walki jednym z wraków i wylądowaniu na statku przypadkowych podróżników, za których podał nazwiska swojej dawnej załogi. Ominęły go badania i miały ominąć już na stałe. Honorowo awansowano go na kapitana i przeniesiono do służby sztabowej.

Tak jego historia toczyłaby się dalej, gdyby nie Edgar Alexander. “Powinienem być na twoim miejscu. Zrobiłbym to, kurwa, lepiej” - powiedział. I wiedział, że powinien być na jego miejscu i spróbować zrobić to lepiej. Nie miał już niczego do stracenia. Jego talenty znikły, a jako sztabowiec i doradca niewiele mógł już odmienić. Nie odmienił na księżycu obserwacyjnym, jego uwagi i oceny nie ocaliły księżyca, chissańskiego doktora, agenta Wywiadu i wielu innych. Ale gdyby był kimś takim, jak ten Edgar Alexander, może razem by go ocalili.

“Dosyć tchórzostwa. Jeśli Yuuzhan Vongowie mają na mnie polować, trudno.” - jego wiadomość pożegnalna nie była zrozumiała dla nikogo, tak jak kradzież najgorszego promu razem z droidem-pilotem i próba lotu na Prakith.


4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze? Po tym czasie mogę odpowiedzieć na to pytanie dokładniej. Wracam dlatego, że RP tutaj prowadzone przerasta każdy inny projekt RP w Polsce o długości i nie umiem już zagrać na GTA, Gothicu i tym podobnych, od kiedy tutaj wylądowałem. ;) Również tacy ludzie jak Siad i Gluppor, z którymi zaszczyt i przyjemność jest przebywać w jednym gronie.
b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji? Z grupy facebookowej i posta kogoś z Was, Tann'ego, prawda?



Zgodę na wykorzystanie postaci z misji i ogólne pomysły zawarte miałem od Elii.
Awatar użytkownika
Aven
Były członek
 
Posty: 66
Rejestracja: 22 lut 2018, 15:15

Re: Aven’sillian’Xalhk

Postautor: Siad Avidhal dodano: 11 paź 2018, 0:39

Cholernie fajne podanie i bardzo dobry pomysł. Takiego konceptu skrajnego traktowania "wrażliwości na Moc" jako choroby - chyba jeszcze nie było. Fajnie pokazuje całe te dość "dziwne" ale i częściowo naturalne zmagania postaci z tym faktem. Do tego stopnia, że zmienia lekarzy. Naturalny strach przed czymś, czego nie rozumie. Ludzki. Tekst jest pisany bardzo czytelnym i po prostu przyjemnym językiem dla oka - bez obiekcji.

No i... Osadzenie postaci już granej, zaznajomionej naturalnie z jakimś Jedi - nie trzeba tłumaczyć, że to czysta jakość i dla osoby, która będzie organizować wprowadzenie, i dla całokształtu jej historii. Fakt, że gość nie jest przypadkowym kolesiem który zapisał się na jednym ze splotów wydarzeń... Ekstra. Postać, która wplata się w naszą wieloletnią historię, w jakieś wydarzenie. Nie jest "kimś z przypadku" - to jest naprawdę ekstra.

Przyczepiłbym się może tylko chyba do jednego tylko. Tego, że postać jest oficerem właściwie bez jakiegoś większego wykształcenia, urzędu. Można byłoby snuć co do tego domysły o jakimś szerszym kształceniu się w międzyczasie, ale tutaj widzimy jasno, że nie posiadał żadnych funkcji - tylko szedł w bój zaciekle i dobrze. Nie jestem tego pewien, czy sam ten fakt wystarczy, by otrzymać stopień oficerski - nawet po restrukturyzacji Sojuszu. Ale tu - najlepiej byłoby pytać Denarska XD Niewykluczone tez, że można uznać, że postać po prostu w tle kończyła jakieś dodatkowe szkoły. Ale to jest RP. Nikt nie musi ogarniać tak szczegółowych rzeczy - stąd to tylko drobna uwaga, która nie świadczy o całokształcie jakości tej historii. Można dać na przyszłość, że po prostu w tle miał jakieś szkolenia, przyspieszoną szkołę. Nawet w związku z tym, że potrzebowali oficerów podczas wojny z Vongami i po prostu przymusowo go odesłali na jakiś czas. Cokolwiek :)

Wyświetl adnotację futrzaka
Głupio się nie odezwać będąc niejako wywołanym. Nie ulega mej wątpliwości, że wyjątkowo dobrym elementem jest wspomnienie, że po mianowaniu oficerskim Aven został skierowany w inne miejsce na świecie na przejęcie funkcji dowódcy zespołu, tak powinno to wyglądać, gdy persona zostaje oficerem. Pod tym względem, doskonale.

Natomiast w rzeczy samej przed rzeczonym mianowaniem ów Devaronianin winien zostać w jakiś sposób wyłoniony na kandydata na oficera i przejść odpowiednie szkolenie. Dla obiecujących kaprali i sierżantów pewnie mogłoby ono trwać raptem garść miesięcy, oparte na praktyce na żywo, acz coś takiego winno przed mianowaniem oficerskim mieć miejsce.

Ledwie drobiazg. Jedno zdanie do dopisania do historii. Iście głupio mi aż o tak zupełnych pierdołach pisać xD. Podkreślę usilnie, że także dla mnie nie jest to nawet 0,1 % tej historii. Musiałbym być absolutnym debilem, by uważać to za choćby tyle xD.

Denarsk


Pozytyw.
Obrazek
Awatar użytkownika
Siad Avidhal
Rycerz Jedi
 
Posty: 1278
Rejestracja: 15 lip 2010, 9:20
Lokalizacja: Ukraina, Kijów
Nick gracza: Vinax

Re: Aven’sillian’Xalhk

Postautor: Tanna Saarai dodano: 11 paź 2018, 11:07

Bardzo fajna historia. Przyjemnie się czyta. Ten devorianin jest bardzo ciekawą postacią i po przeczytaniu tego trochę mniej mi żal Garrina. Mam wrażenie, że dzięki temu czego nauczyłeś się o RP na Garrinie właśnie, Aven będzie kimś z kim będzie się grało mega przyjemnie. Aż nie mogę się doczekać :')

Sama fabuła to zlepek dość prostych motywów, ale połączenie, których chyba jeszcze nikt nie wpadł. Przez to jest tak interesująca i wyjątkowa. Brawo za pomysł. I wykorzystanie postaci, która już się u nas pojawiła to zawsze świetny smaczek. Przez to nie tylko sama postać staje się od razu bardziej wiarygodna, ale cały nasz świat dzięki niej bardziej spójny. Co prawda, że to postać, która się już pojawiła i w jakich okolicznościach utwierdził mnie w 100% dopiero Siad i tu mały mankament, ale taki właściwie nic nie znaczący. Dla postronnego czytelnika, który nie brał udziału w tamtej misji fragment ten był, dla mnie przynajmniej, nieco nieczytelny przy pierwszym podejściu. Ale to pierdoła. Nie od tego jest podanie, a już z pewnością nie kogoś kto od razu wraca po failu na misji ;')

Ostatnia część też mnie trochę wybiła z rytmu. Dosłownie ostatnie zdanie. Bo jeśli to ktoś ze sztabu, kapitan, oficer... to czemu po prostu nie złoży dymisji i nie odejdzie tylko ucieka z wojska? Czy to nie dezercja i przez to może spotkać się w przyszłości z jakimiś reperkusjami?
Oczywiście pasuje to do narwanego devorianina, ale nie wiem, czy do kogoś kto jak wynika z historii odpowiada za planowanie w jakiś sposób.
Ale to już moje odczucia, tylko i wyłącznie.

Oczywiście pozytyw.

b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji? Z grupy facebookowej i posta kogoś z Was, Tann'ego, prawda?

Nie znam człowieka. Nie ma tu u nas takiego.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tanna Saarai
Uczeń Jedi
 
Posty: 746
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Kraków
Nick gracza: Binol

Re: Aven’sillian’Xalhk

Postautor: Fenderus dodano: 11 paź 2018, 15:47

Po pierwsze, to pomysł na przerobienie swojego NPC na postać Jedi jest zarąbisty. To się zgrywa po prostu genialnie, bycie gościem, co poznał Edgara, poznał jego fail, samo to jakie to dało mu przemyślenia itd jest po prostu tak zarąbiście naturalne i przekonujące, że gratuluję. No i to pierwszy przypadek, że kandydatem jest postać, którą zna ktoś z Jedi już sprzed wielu miechów. To postać z automatu wpasowana w nasz świat, epicko dająca mu wielowymiarowości i genialnych przeplotów. No pomysł jest po prostu fenomenalny, wielkie brawa za to.

Poza tym, ta postać wydaje mi się genialnym wyborem dla Ciebie. To był komandos, ale po prostu wykonywacz rozkazów i jako dowódca miał krótką, nędzną i słabiutką historię. Możesz na tej postaci wykorzystać swoje doświadczenie nabyte na Garrinie w totalnie naturalny sposób, a bez żadnych problemów z własnymi niedociągnięciami. On nie musi mieć dobrych planów, nie musi radzić sobie w podbramkowej sytuacji, ale musi być obyty z "ciemną stroną świata", z wojną yuuzhańską, z częścią naszej fabuły, musi sobie w miarę sensownie radzić (bez szaleństw, bo to był wykonywacz rozkazów, ale bardziej niż właśnie taki Garrin prosto z ulicy). Musi być ogarnięty z przewrotami i walką wręcz i musi wiedzieć co nieco o starwarsowym wojsku szlakowym. A to wszystko masz solidnie dzięki Garrinowi i możesz wejść w to na luzie i gładko. A jednocześnie bez żadnych wymogów większych, bo przeprowadzić szturm na budynek i rozstrzelać terrorystów za cholerę nie musi oznaczać, że sam będzie wiedział co robić z sytuacją z pojmanymi zakładnikami itd.

W ogóle podoba mi się sama postać, bo widać, że to bardzo "devaroniański" Devaronianin, tak samo jak Twój Sullustanin był bardzo "sullustański". Uszatek wychodził Ci świetnie, myślę, że tu też nie będzie problemów. Ma mnóstwo naturalnych tendencji rasowych, mnóstwo naturalnych odrębności, mnóstwo prostych mechanizmów każdego humanoida... i bardzo ciekawy życiorys i podejście. Historia zarąbiście pokazuje, że masz jego myślenie doskonale rozpracowane, ale też bez wywalania nam za dużo na tacy. Totalnie nie wiem jak będzie traktował naszą bandę Jedi i czego on tak anprawdę od nas chce, jestem zarąbiście ciekawy, jak do nas podejdzie i myślę, że takie wrażenia powinna każda historia zostawiać x)

No i nie wspomnę, że nawet jakby ta historia była do kitu, miałbyś ode mnie pozytywa, bo fail z napisaniem historii nie przekreśliłby Twojego zaangażowania, aktywności, solidności i świetnego rozwoju w RP. A że to po prostu genialna historia za którą daję oklaski, to pozytyw jak z Gdańska do Londynu x) Gratki.
Obrazek
Awatar użytkownika
Fenderus
Rycerz Jedi
 
Posty: 496
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Aven’sillian’Xalhk

Postautor: Edgar Alexander dodano: 11 paź 2018, 20:20

Pomysł na nową postać jest świetny. Zawiera w sobie trzy kluczowe elementy, które od razu dają jej ogromny potencjał. Po pierwsze, pomysł na uważanie wrażliwości na Moc za chorobę. Po drugie, rzeczywiste powiązanie postaci z jednym z wątków fabularnych i postaci. Po trzecie, potężna motywacja zostania Jedi, która konfliktuje z pkt. 1. Wszystko łączy się w fascynującą całość, dającą sporą ilość kierunków, w jakich można Avena poprowadzić. I co najważniejsze, jest to niezwykle naturalna mieszanka, więc granie tej postaci na pewno wyjdzie tym bardziej naturalnie - szczególnie, że jest to postać, z którą masz doświadczenie.

Nie mam się co przyczepić do żadnego istotnego błędu, historia spełnia swoją rolę, zaciekawia i na pewno zostawia z ochotą na doświadczenie postaci w rzeczywistej rozgrywce. To, że ma to związek z osobą samego gracza niewiele zmienia :P

ZA
Awatar użytkownika
Edgar Alexander
Padawan
 
Posty: 348
Rejestracja: 18 wrz 2015, 12:09

Re: Aven’sillian’Xalhk

Postautor: Bart dodano: 12 paź 2018, 16:42

Nic nowego nie powiem, nie będę przeciągał - Fenderus świetnie ujął, czemu kreacja postaci jest niebywałym strzałem w dziesiątkę dla kogoś takiego jak Ty, a on i Edgar czemu to bardzo ciekawa postać sama w sobie. Reszta - czemu wybór kapitana z misji na księżycu Beshqek to fenomenalny pomysł. Ciężko tu coś dodać, od każdej strony to historia na medal doskonale wykorzystująca Twoje doświadczenie. Oczywiście głos za.
Awatar użytkownika
Bart
Mistrz Jedi
 
Posty: 1263
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Aven’sillian’Xalhk

Postautor: Alora Valo dodano: 12 paź 2018, 19:26

Podoba mi się pomysł. Bardzo. Ściągnięcie postaci pobocznej na postać główną jest pomysłem, który pierwszorzędnie mnie zaskoczył. Jak już wspomniano wyżej - świetnie pozwoli wykorzystać nabyte wcześniej doświadczenie, którego komuś tak zaangażowanemu i obytemu w szlaczkowych niuansach nie brakuje. Majstersztyk. :D

Oczywiście, głos ZA.
Obrazek
Awatar użytkownika
Alora Valo
Padawan
 
Posty: 389
Rejestracja: 23 gru 2016, 17:21
Nick gracza: Oem

Re: Aven’sillian’Xalhk

Postautor: Gluppor dodano: 14 paź 2018, 15:07

Co prawda nie grałem z tą postacią, gdy była NPC-em, ale tak jak było to wspomniane, super pomysł, który od razu wrzuca Cię w fabułę. Troszkę może brakowało mi dokładniejszego opisu podejścia Avena do Jedi i Mocy, dlaczego aż tak się z tym kryje i rozwinięcia ostatniego akapitu, bo przyszedł dosyć nagle i bez szerszego kontekstu. Oczywiście jestem jednak za i czekam na spotkanie postaci w grze.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gluppor
Rycerz Jedi
 
Posty: 1556
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Aven’sillian’Xalhk

Postautor: Rada Jedi dodano: 17 paź 2018, 0:19

Podanie otrzymało siedem głosów pozytywnych - aplikacja zostaje zaakceptowana. Obowiązują dotychczasowe wytyczne.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 424
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron