Bao Zur - Zatwierdzone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Bao Zur - Zatwierdzone

Postautor: Aetas Hyenn dodano: 23 lip 2017, 16:25

1. Informacje bazowe
a. Imię: Maciek
b. Wiek: 21
c. Zamieszkanie: Warszawa
d. Zainteresowania/Hobby: Wiedźmin, cały czas czytam opowiadania A. Sapkowskiego, piłka nożna też cały czas jest moją smykałką, a nawet zacząłem grywać w nią częściej. Udało mi się też uzbierać kilka ciekawszych butelek whisky, RAZEM Z ZAWARTOŚCIĄ :D W międzyczasie odkryłem kilka ciekawszych seriali. :)
e. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Jestem pozytywnym gościem, staram się być zawsze wyluzowany i nie przejmować się rzeczami na które nie mam wpływu, staram się nie wdawać w konflikty z innymi. Cenię sobie szczerość.
f. Kontakt:
- email: wilku445@tlen.pl
- steam: Khai Akulaan

2. Scena RP/RP w JK3
a. Formy rozgrywki: RP Szlakiem Jedi :D
b. Organizacje/Grupy: Szlakiem Jedi
c. Staż: Miesiąc - półtora.
d. Powód zakończenia gry: Brak czasu na żywą grę i prowadzenie swojej postaci z zainteresowaniem.


3. Postać
a. Imię i nazwisko: Bao Zur

b. Wiek: 23

c. Pochodzenie: Iridonia

d. Rasa: Zabrak

e. Wygląd: Wysoki, umięśniony zabrak. Wystające krótkie rogi na wyższej części czoła, bez jakiegokolwiek owłosienia na głowie. Jasna karnacja, wręcz kremowa z wytatuowanymi ciemniejszymi liniami na całej twarzy, na szyi oraz przy oczach i policzkach przemalowany kolor skóry na jaśniejszy, brązowy kolor. (Wzory tatuaży znajdują się na obrazku)
Ukryte:


f. Historia:
Powoli przesuwał swoją dłonią wzdłuż ciemniejszej linii, wytatuowanej na policzku. Łóżko na którym leżał było dosyć twarde, jednak po całym dniu treningów i ćwiczeń nie miało to już żadnego znaczenia.
Westchnął cicho i otworzył oczy. W małym pokoju było bardzo ciemno, ale nie był to problem dla młodego zabraka. Spał w tym pokoju już  5 lat, więc oprócz kwestii kilkusekundowego przyzwyczajenia swojego wzroku do panującej obecnie w pokoju ciemności, pomocna też była znajomość każdego kącika w sypialni. Bao Zur oparł się na rękach i spojrzał na leżącą postać po drugiej stronie pokoju. Był to jego kolega - Tiun Peemt, sullustanin o kremowej skórze, powszechnie znany z opowiadania świetnych dowcipów i pozytywnego nastawienia do wszystkiego. Tiun często żartował sobie z wyrostów kostnych czaszki swojego kumpla z pokoju, co w dużej mierze pomogło zabrakowi przyzwyczaić się do różnych docinek odnośnie wyglądu. Bao czuł niezwykłą dumę z tego kim jest i z skąd pochodzi. 
Ponownie westchnął i położył się już, nakrywając na siebie cienki materiał, powoli zamykając oczy.

Otarł krople potu z czoła i ponownie skierował głowę lekko w bok, oglądając w lustrze swój prawy profil. Skupił wzrok na swoim tatuażu, na przedniej części szyi oraz brodzie. Choć uważnie obserwował czy wszystkie linie się zgadzają, uśmiech z twarzy mu nie znikał. Wczoraj był ten ważny o ile nie najważniejszy w jego życiu dzień - rytuał, w którym to zdobył tatuaże symbolizujące wioskę oraz swoją rodzinę, swój klan. 
Bao mógłby stać przed lustrem cały dzień i oglądać swój ''nowy nabytek'', jednak lekcje zaczynały się za jakiś czas, a przed zajęciami młody zabrak pomagał w domu mamie razem z trójką swoich braci: Mer, Heo, Dor. Cała czwórka zawsze trzymała się razem. Dor urodził się dwa lata przed Bao i jako najstarszy brat zawsze czuł się odpowiedzialny za pozostałych, ale to Bao był najbardziej uzdolniony z całej gromadki, jednak nie wywyższał się z tego powodu. 
Wiadomo, że nie zawsze dało się żyć w zgodzie z rodzeństwem, zdarzały się między braćmi sprzeczki, które często prowadziły do rękoczynów, ale zawsze wystarczyło chwilę odczekać i to Bao chodził od brata do brata godząc wszystkich. Młody zabrak nie czuł mniejszej lub większej miłości do poszczególnych braci, wszystkich kochał tak samo, co w większej mierze jest zasługą matki - Yuhrii, która zrobiła z braci spójną drużynę. 
Wioska w której się urodził nie była duża, każdy się tutaj z każdym znał, a kłótnie między mieszkańcami należały do rzadkości. 
Codziennie w samo południe przy małym placyku, gdzie zazwyczaj bawiły się małe dzieci, powszechnie znany wojownik z wioski - Ghat Jur spotykał się z młodzieżą i ćwiczył z nimi walkę wręcz, zwyczajne podstawy których uczy się w szkołach w bardziej zasiedlonej części planety Iridonii. Bao pomimo tego, że czuł na sobie wzrok innych osób nie tracił koncentracji, był na to przygotowany że każdy będzie zwracać uwagę na jego rosnące rogi oraz nowe tatuaże.
Młody zabrak dokładnie powtarzał ruchy pokazywane przez wojownika, czasami robił je nawet wolniej i o kilka razy więcej od pozostałych, aby dokładnie przeanalizować wszystkie fragmenty ataku.
Kiedy nadchodziła pora sparingów wiadomym było, że bracia nie staną ze sobą do walki, opiekun Ghat Jur dobrał wszystkich w pary i po kolei rozpoczynały się treningowe walki. Bao oglądając sparingi zawsze był najgłośniejszy, nie chodziło tutaj o sam doping, ale po prostu o zamiłowanie do walk. Uwielbiał spektakularne wyskoki czy też groźnie wyglądające ciosy. Czasami można było zauważyć, że młody zabrak lekko porusza się na lewo i prawo, co wygląda jak unikanie oglądanych ataków. 
Nadeszła pora na walkę Bao z trochę większym od siebie rówieśnikiem. 
Klasycznie, stuknięcie pięścią o pięść z rywalem i do dzieła. Bao odskoczył uderzając się delikatnie w policzek na pobudzenie, zaś jego przeciwnik podszedł krok bliżej i zamachnął się... Pudło, Bao zdążył uchylić się i zrobić krok w bok. Akcja powtórzyła się ponownie z takim samym efektem końcowym.
Tym razem to młody Zur przeszedł do ofensywy, machnął szybko prawą ręką w stronę twarzy rywala, a gdy ten pochylił się aby uniknąć pozornie niebezpiecznego ciosu, Bao szybkim ruchem nogi kopnął go w głowę. Wyglądało to tak jakby Bao doskonale wiedział co zrobi jego przeciwnik, tak samo jak wcześniej - można by pomyśleć, że Bao ''przeczytał'' nadchodzące ciosy przeciwnika, dzięki czemu miał czas na uniki.
Sparingowy partner młodego zabraka zachwiał się na moment od mocnego kopnięcia, ale przetarł czoło z potu i ponownie przyjął bojową postawę przypominającą ruchy z dzisiejszych zajęć. Rówieśnicy wymienili się kilka razy mocnymi ciosami w brzuch, ale decydujący atak przeprowadził mały Zur, uchwycił on moment kiedy przeciwnik zbliżył się na wystarczającą odległość. 
Bao przeniósł ciężar ciała na przednią nogę i obrócił się o 180 stopni ze swoją tylną nogą, trafiając nią w brzuch rywala, który zgiął się i upadł na ziemię. 
Walkę zakończyło głośne klaśnięcie dłoni Ghata, który klepnął  zwycięzce po ramieniu podchodząc do przegranego aby pomóc mu wstać. Oczywiście Bao również ukłonił się swojemu partnerowi i pomógł mu usiąść razem z innymi, aby posłuchać podsumowania lekcji i sparingów.
Chociaż każda walka Bao wyglądała tak jakby przewidywał ruchy swoich rywali to nie zawsze udawało się wygrywać, czasami to on był tym któremu trzeba pomóc wstać, jednak zawsze dziękował za sparing i z uśmiechem siadał na końcowe rozmowy z nauczycielem. 
Lekcje trwały zazwyczaj od dwóch do trzech godzin, kiedy to już wszyscy uczestnicy byli zmęczeni.
Cała czwórka wyjątkowo zaraz po zajęciach biegiem wróciła do domu, póki ich ojciec jeszcze nie wyleciał.
Gar-Tus Zur, pilot Nowej Republiki, ubrany już w kombinezon powolnym krokiem kierował się w stronę swojego myśliwca, którym przyleciał, a za nim jechał droid astromechaniczny R3. 
Słysząc jak ciężko oddychają jego dzieci, które dopiero dobiegły do ojca, Gar-Tus uśmiechnął się i przytulił całą czwórkę. Chociaż rzadko widywał się ze swoją rodziną, pilot Zur był świetnym ojcem, podczas każdej wizyty spędzał z rodziną jak najwięcej czasu bawiąc się, opowiadając o swoich przygodach czy też pokazując swoim synom ciekawe przedmioty należące do floty. Bao bardzo podziwiał ojca, a zwłaszcza podobało mu się, że bez względu na wszystko Gar-Tus pozostaje lojalny swojej wiosce i nigdy o niej nie zapomina. Młody Zur od zawsze pragnął pójść w ślady ojca i zostać pilotem, dlatego Gar-Tus nigdy nie ''żegnał'' swoich synów, do wszystkich mówił ''do zobaczenia'', tak jak i tym razem kiedy ponownie otulił wszystkich mocno zanim wsiadł do myśliwca. 
Rodzeństwo Bao pobiegło szybko do matki, która oglądała pożegnanie dzieci z ojcem przy wejściu do domu, ale Bao zatrzymał się w połowie drogi i odwrócił, chcąc zerknąć ostatni raz w stronę ojca zobaczył coś dziwnego, otarł oczy i skupił wzrok na twarzy ojca, która wyglądem przypominała twarz Bao. 


Otworzył energicznie oczy, mrużąc je delikatnie. Do pokoju wpadł świeży zapach lasu o poranku. Bao usiadł na łóżku i skierował twarz w stronę okna, dostrzegł wschodzące słońce nad wielkim, zielonym lasem rozciągającym się przy murach obiektu szkoleniowego w którym się znajdował. Bao nie zastanawiał się czy piękniejszy jest wschód, czy może też zachód słońca na Chandrili, bardziej martwił się swoim snem, a raczej wizją... Przecież to wszystko wydarzyło się dokładnie 13 lat temu, każdy szczegół się zgadzał - każdy oprócz twarzy ojca, a raczej swojej własnej. Zabrak bał się, że jeśli się wygada to zostanie uznany za niezdolnego do służby, a wtedy wszystkie te lata poszłyby na marne... Nie mógł nikomu powiedzieć, nawet Tiunowi. Jednak czuł rosnącą presję czasu, przecież kiedyś musi się otworzyć i komuś opowiedzieć o nękających go snach, wizjach w których zawsze widzi ojca ale ze swoją własną głową, zamiast głową taty. 
Wszystko zaczęło się 5 lat temu, kiedy to młody Zur zgłosił się na ochotnika do armii Nowej Republiki, a po pozytywnych testach opuścił swoją rodzinną planetę. Powszechnie na Iridonii uważane to było za bardzo dobry ruch zabraka i był on chwalony przez swoją rodzinną wioskę, jednak wiele się wtedy zmieniło... Bao stracił swoją pewność siebie, pomimo wielkich marzeń związanych z pilotowaniem, jeszcze większy nadszedł stres i strach w związku z opuszczeniem na dłużej rodziny. Oczywiście Bao musiał przyzwyczaić się do sytuacji, co zrobił bardzo szybko jak na jego przywiązanie do rodzinnych stron, jednak spodziewał się zupełnie czegoś innego i każdy kolejny dzień upewniał zabraka w nowym przekonaniu - że popełnił błąd.
Natłok myśli przerwał głośnym stęknięciem, po którym wstał i korzystając z okazji, że jego kumpel jeszcze śpi poszedł do łazienki, przygotować się na dzisiejszy dzień. 
Dzisiaj większość powinna dostać swoje nowe zadania, testy i przydziały przez zmianę programu szkoleniowego i rekrutacyjnego wprowadzonego przez Galaktyczny Sojusz. 
W czasach Nowej Republiki Bao kilka razy ukończył pozytywnie kursy na szlaku szkoleniowym myśliwcem T-65 X-wing, teraz wiadomym było, że Sojusz śmiało będzie awansować młodych z długim stażem w szkółkach, jednak Bao nie czuł się z tym dobrze - dostać awans tylko dlatego że potrzeba ludzi. Zdecydowanie zabrak wolał zostać wyróżniony dlatego że się nadaje i potrafi pilotować, jednak nie był co do tego przekonany, otóż jednego dnia chciał kontynuować szkolenie, a drugiego już kombinował co by zrobić aby opuścić szkółkę. Już od dłuższego czasu miał wątpliwości czy ścieżka którą obrał pasuje do niego.  
Część mieszkalna była ogromna, młody Zur cały czas z kimś się witał, czy też do kogoś posyłał uśmiech. Bao dotarł do windy przechodząc przez szklany korytarz, z którego można było zobaczyć małą przestrzeń między murami a wysokim ośrodkiem szkoleniowym. Dookoła znajdowało się kilka lądowisk z których młodzi rekruci lecieli promem do Stacji Szkoleniowej.
Przechodząc korytarzami, Bao nie czuł się nigdy komfortowo, tak na dobrą sprawę oprócz zwykłej rozmowy to nie czuł się wyjątkowo związany z nikim, nawet Tiun był dla niego zwykłym kolegą z pokoju. Młody Zur najlepiej czuł się w sali treningowej, podczas sparingów z innymi kadetami. Zamiłowanie do walki jeszcze w nim pozostało i pielęgnował to codziennie. Uważał że metaliczny posmak krwi, który czuł podczas każdej walki przypomina mu w większym stopniu o rodzinnej planecie. Bao bardzo dumnie odnosił się ze swoimi tatuażami w szkółce, pomimo tego że nikt do końca nie wiedział co one dokładnie oznaczają, jednak miał wśród znajomych opinię ''dumnego zabraka''
Kiedy dotarł do ogromnej Sali Zebrań w której znajdowało się kilkaset osób, rozejrzał się za znajomymi twarzami i podszedł do nich wyczekując dowódcy. Podczas czekania, grupka wdała się w żywą dyskusję na temat nowego niebezpieczeństwa w galaktyce - inwazji Yuuzhan Vongów, o których z dnia na dzień robiło się coraz głośniej, a młodzi rekruci byli przerażeni niewiedzą taktyczną jaką tak na dobrą sprawę dysponują. Bao nie komentował, uważnie słuchał każdej opinii na temat rosnącego zagrożenia, jednak nie wiedział co o tym powinien myśleć jak również nie czuł się na tyle obeznany w sytuacji aby mógł wyciągać jakiekolwiek wnioski. 
Głośne rozmowy przerwał wchodzący do sali dowódca - Mitchell Omes, na jego skinienie głowy cała młodzież w sali stanęła na baczność. Kapitan Omes był bardzo konkretną osobą, zawsze do wszystkiego podchodził profesjonalnie czym szybko zarażał wszystkich w szkółce. Dowódca miał wielki wpływ na rozwój zabraka, dostrzegł w nim wielki potencjał i cały czas starał się mieć go na oku przez co inni rekruci byli często zazdrośni. Zdarzało się też tak, że po wspólnych zajęciach kapitan kazał zostać zabrakowi, aby ten powtórzył niektóre ćwiczenia, czy to w pokojach do symulacji, czy też na strzelnicy, co nie było większym problemem dla niego, ponieważ nie odczuwał tak wielkiego zmęczenia jak pozostali kadeci w jego grupie. Wszystko dzięki swojemu przystosowaniu fizycznemu. 
Asystenci podali kapitanowi datapad, na którym były nazwiska razem z trasami, testami i zadaniami dla kadetów. 
Bao miał mieszane uczucia, z jednej strony chciał dostać odpowiedzialne zadanie na które czuł się już gotowy, z drugiej strony bycie pilotem nie fascynowało go już tak jak wcześniej. 
Młody Zur dostał zadanie - musiał wieczorem udać się na patrol i przelecieć razem z Tiunem nad terenami przy placówce szkoleniowej. Jak się okazało jutro przyleci tutaj specjalny gość, który oficjalnie ma sprawdzić stan prowadzonych tutaj zajęć... Jednak chodzą słuchy, że zadanie tajemniczego gościa w rzeczywistości jest zupełnie inne. Niby ostatnia kontrola odbyła się tydzień temu, więc kolejna w tak krótkim czasie nie miałaby sensu. 
Późnym wieczorem Bao razem z Tiunem znajdowali się już w swoich X-wingach T-65, które stały na platformie lądowej na zewnątrz ośrodka szkoleniowego. 
Bao uaktywnił system, droid astromechaniczny dokonał szybkiej diagnozy. Wszystko było na miejscu, wszystko działało - komplet ogniw kriogenicznych, dodatkowy generator energii też był cały czas w stanie gotowości. Bao machnięciem ręki odpalił już czujniki, które znajdowały się z przodu myśliwca, a drugim ruchem ręki włączył sensory umieszczone na tyłach. 
Po zgłoszeniu stanu gotowości, piloci poczekali kilka sekund na pozwolenie po czym jako pierwszy Bao podniósł myśliwiec i powoli ruszył na zachód od placówki, nie musiał czekać długo aby po swojej prawej stronie zobaczyć X-wing Tiuna.
Kadeci lecieli dosyć nisko, a przez dłuższą chwilę nic szczególnego się nie działo, Bao w ciszy obserwował lasy rozciągające się pod nim, zazwyczaj był bardzo skupiony podczas latania, jednak tym razem czuł się źle, niekomfortowo. To nie jest to... To nie dla mnie...
Po godzinie lotu na zachód, piloci dostali rozkaz aby wracać, zabrak ostro szarpnął sterami i szybko skierował się w stronę z której przyleciał. Tiun potrzebował kilku sekund więcej, ponieważ wolał zrobić to bardziej bezpiecznie, lecz powolniej. 
Chwilę później sullustanin skontaktował się ze swoim kolegą i zaproponował mały wyścig do bazy. Bao bez namysłu zgodził się i razem odbili na lewą stronę, wlatując między wysokie góry w drodze do bazy. 
Zabrak wiedział co jest stawką - przegrany składa pełny raport, więc momentalnie przyśpieszył.
Moment później młody Zur szarpiąc stery unikał większych wzniesień, które rozstawione było dosyć wąsko, jednak nie był to problem dla tych wyszkolonych pilotów, którzy przyzwyczaili się do dużej wrażliwości układu sterowania X-wingów. Dodatkowo zabrak cały czas starał się oceniać odległość między myśliwcem a górą, przez co o wiele lepiej wchodził w ostre zakręty, z czasem przychodziło mu to zaskakująco naturalnie. Każde przyśpieszenie nie robiło na nim jednak wrażenia tak jak kiedyś... Zdał sobie sprawę, że ten lot był potwierdzeniem swoich wątpliwości. Zabrak chciał jak najszybciej trafić do placówki i nie chodziło już o wygraną w wyścigu, chciał po prostu zakończył swoją podróż z pilotowaniem. 
Kilka minut później Bao zdecydowanie zwolnił, powoli opadając na ziemie - wygrana. Wysiadł ze swojego myśliwca i podszedł do platformy na której lądował Tiun.
Wchodząc do budynku placówki Bao zauważył czekającego na nich kapitana Mitchella. Sullustanin poszedł od razu do Omesa chcąc jak najszybciej złożyć raport, a zabrak jako wygrany skierował się w stronę windy do pokoju. 
Stojąc pod prysznicem Bao opierał się o ścianę, zacisnął pięści i żuchwę. Teraz albo nigdy... 
Młody Zur postanowił, że jutro zaraz po wizycie tajemniczego gościa, pójdzie porozmawiać z kapitanem o ewentualnym powrocie na ojczystą planetę.
Zabrak rozluźnił się. Pierwszy raz od dłuższego czasu, Bao na prawdę się ucieszył. Czuł, że w końcu podjął dobrą decyzję. 

4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze? Cały czas to samo - Szukam pomocnych ludzi z którymi mógłbym stworzyć dalsze losy swojej postaci jak i być częścią czyjejś historii :) W grze najważniejsze jest dla mnie rozwijanie się i zdobywanie doświadczenia, które jak najbardziej chciałbym posiąść.
b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji? Byłem członkiem kilka miesięcy temu, a wcześniej z listy serwerów :)



PS: Dzięki Fenderus za cenne wskazówki. :)
Awatar użytkownika
Aetas Hyenn
Były członek
 
Posty: 37
Rejestracja: 23 mar 2017, 11:51

Re: Bao Zur

Postautor: Angar Makkaru dodano: 24 lip 2017, 12:44

Cieszę się, że załapałem się jako pierwszy do oceny twojego podania. Ale od początku.

Historia jest prosta, przejrzysta i bardzo ciekawa. Przedstawiona postać jest barwna, ma jakąś przeszłość, bagaż doświadczeń, plany na swoją przyszłość, a wszystko to przedstawione jest poprawnie literacko. Niewątpliwie masz pomysł na postać, wiesz co chcesz nią osiągnąć - podoba mi się to. Pod względem gramatycznym nie ma tu żadnych tragedii, mimo że momentami trochę dziwnie mi się czytało przez szyk wyrazów.

Co do ciebie samego - widziałem twoje możliwości na poprzednim wprowadzeniu, grałem z tobą przez chwilę wolne RP i uważam że świetnie się wśród nas odnajdujesz. W zasadzie podanie to tylko formalność, bo po prostu jesteś sprawdzonym kandydatem i co do twoich chęci i samego poziomu nie ma najmniejszych wątpliwości. Jestem za.
Obrazek
Ukryte:
Awatar użytkownika
Angar Makkaru
Były członek
 
Posty: 498
Rejestracja: 05 cze 2014, 17:59
Lokalizacja: Prakith
Nick gracza: Fr4nsis

Re: Bao Zur

Postautor: Zosh Slorkan dodano: 24 lip 2017, 16:21

Na pewno nie mogę się zgodzić, że "świetnie się odnajdywałeś", było przed Tobą naprawdę pełno oswojenia i odnajdywania właśnie, ale tak krótko zagrzałeś tu miejsce, że wyglądało to raczej jak brak czasu na oswojenie i rozkręcenie, niż jakiś problem. Tak krótko tu byłeś, że nic dziwnego, że nie zdążyłeś się do końca wdrożyć. No ale Ty sam na pewno od początku do końca prezentowałeś się po prostu jako sensowny, fajny i kontaktowy gość x)

Historia jest według mnie bardzo fajna. Poszedłeś tym razem w duże konkrety, sporo bardzo konkretnych motywów o korzeniach rodzinnych, o sposobie myślenia postaci, mocno osadziłeś postać w wojskowych klimatach. Trudno tu pisać jakieś duże wywody, bo wszystko jest po prostu na swoim miejscu. Są tu fajne i wyraziste motywy backgroundu postaci, niezłe osadzenie w realiach galaktycznych, pokazany pełen przekrój życia z bardzo wielu elementów i perspektyw, widać, że przemyślałeś dużo kawałków życia swojej postaci. Historia ma po prostu wszystko co trzeba. Obyś tym razem z tą nową postacią zaczął wgryzać się błyskotliwie w inne postacie i fabułę i wiedział co chcesz grać, bo do tej pory to głównie tego Ci brakowało, czegoś konkretnego, podążania za wątkami, poznawania historii, postaci, faktycznego analizowania i współudziału zamiast po prostu "odpowiadania" innym postaciom i tyle... ale znowu podkreślę, że w tak małym czasie się nie dziwię, że nie zdążyłeś tego wykrzesać.

Oczywiście za x)

BTW: sporo ludzi nie lubi historii w formie życiorysu/biografii z opisami na temat zachowań i relacji postaci. Osobiście 10 razy bardziej wolę to niż opowiadania z różnych epizodów życia, w których pomysłami na fabułę można zapchać brak pomysłu na postać. Niby tu można dać opis "planu" na postać który ma prawo nie wyjść na żywo w RP, ale z pseudo "opowiadaniem" tak samo może nie wyjść dobrze w praniu, bo w opowiadaniu możesz ułożyć sobie sztucznie i dokładnie dopasowaną scenkę pod pokazanie postaci w danym świetle. Dodaję to bo ostatnio często bywały takie komentarze x)
Obrazek
Awatar użytkownika
Zosh Slorkan
Rycerz Jedi
 
Posty: 470
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Bao Zur

Postautor: Siad Avidhal dodano: 25 lip 2017, 19:37

Szybki pozytyw formalny dla zachowania regularnosci oceniania. Niewiele sam moge dodac bo moim jedynym przyjacielem jest telefon - ale ogolnie historia mi sie podobala, choc ciezko sie czytalo przez maly ekran bo tresci jest nawet duzo. Ale strasznie nie lubie zaczerpywania nazw postaci rodem z gotowcow... Bao Zur, Layla Secure, Roda, Mace Windows, Ki-Adi Al Sahar ibn Allah Mundi etc. To tak dla mnie sztuczny wytwór, że aż mi przykro byłoby grac na dluzszy czas. Co zrobic.
Obrazek
Awatar użytkownika
Siad Avidhal
Rycerz Jedi
 
Posty: 1394
Rejestracja: 15 lip 2010, 9:20
Lokalizacja: Ukraina, Kijów
Nick gracza: Vinax

Re: Bao Zur

Postautor: Aetas Hyenn dodano: 25 lip 2017, 19:59

Siad Avidhal pisze:Szybki pozytyw Ale strasznie nie lubie zaczerpywania nazw postaci rodem z gotowcow... Bao Zur, Layla Secure, Roda, Mace Windows, Ki-Adi Al Sahar ibn Allah Mundi etc.

Bao Dur w kotorze :D
Wiem, wiem ale bardzo mi się spodobało imię, które moim zdaniem świetnie nadaje się dla zabraka. Starałem się wyciągnąć coś podobnego, ale po prostu jakoś no nie pasowały mi inne pomysły na moją główną postać. :D
Awatar użytkownika
Aetas Hyenn
Były członek
 
Posty: 37
Rejestracja: 23 mar 2017, 11:51

Re: Bao Zur

Postautor: Namon-Dur Accar dodano: 26 lip 2017, 17:23

Za. Powodzenia na wprowadzeniu!
Obrazek
Namon-Dur Accar
Były członek
 
Posty: 559
Rejestracja: 27 gru 2010, 19:47

Re: Bao Zur

Postautor: Tanna Saarai dodano: 29 lip 2017, 22:52

Agrh... kolejna historia "mój bohater jest taki". Nie lubię tego typu prezentowania postaci i historii, zawsze mnie drażni, gdy nie autor nijako nie pozwala mi samemu ocenić bohatera na podstawie tego co zrobił (nie ma tu znaczenia, że autor ma bezwzględny wpływ na bohatera i wydarzenia), tylko narzuca konkretny obraz... Taki jest i koniec.
Ale to moja niechęć do tego sposobu przedstawiania biografii postaci...

Całość jest w wielu miejscach sztampowa (to już wspomniał Bart, nie będę się dłużej rozwodzić, gdyż wszystko, a na pewno większość wymienił). Trochę bolało czytanie.

Do niczego tak na prawdę nie można się tu przyczepić na poważnie. Sens i logika zachowana, umiejscowione w świecie jest bardzo ładnie, bohater wydaje się mieć ręce i nogi... Dla mnie niestety nie była to ciekawa i porywająca lektura, no ale przecież nie da się trafić w gusta wszystkich na raz ;-) Świat byłby nudny, gdyby nam wszystkim podobało się to samo.

Niemniej jednak jestem oczywiście za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tanna Saarai
Uczeń Jedi
 
Posty: 824
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Nick gracza: Binol

Re: Bao Zur

Postautor: Rada Jedi dodano: 29 lip 2017, 23:00

Podanie otrzymało pięć głosów pozytywnych - aplikacja zostaje zaakceptowana. Kandydat otrzyma dalsze wytyczne poprzez prywatną wiadomość.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 451
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Elia i 1 gość