Shorurra - Zatwierdzone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Shorurra - Zatwierdzone

Postautor: Shorurra dodano: 27 gru 2018, 0:21

1. Informacje bazowe
a. Imię: Michał
b. Wiek: 28
c. Zamieszkanie: Poznań
d. Zainteresowania/Hobby: Praca, gry komputerowe (głównie RPG), filmy i seriale (głównie Science-Fiction), gry Role Play, dobra muzyka (pomijając disco i muzykę komercyjną) i wiele innych, pomniejszych zainteresowań.
e. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Przeważnie cierpliwy, spokojny i nieufny introwertyk. Do tego poniekąd pracoholik i trochę paranoik. Definitywnie małomówny i nierzadko uparty.
f. Kontakt:
- email: cereusmyst@gmail.com
- steam: calaeus

2. Scena RP/RP w JK3
a. Formy rozgrywki: Forma tekstowa (Vallheru, PBF), sesje na platformach w postaci gier sieciowych takich jak JK3 (OJP), WoW, SWTOR, Gothic Multiplayer, GMod i tym podobne.
b. Organizacje/Grupy: GoSW i jego odłamy oraz wiele nieroleplejowych grup, których szczerze nie pamiętam. No i oczywiście prawie półroczny staż w Szlakach.
c. Staż: Około dekady.
d. Powód zakończenia gry: Revin rozpoczął nowe życie na Ossusie.

3. Postać
a. Imię i nazwisko: Shorurra
b. Wiek: 68 (Urodzony w 38 BBY)
c. Pochodzenie: Kashyyk
d. Rasa: Wookiee (Rwook)
e. Wygląd: Wysoki, młodo wyglądający Wookiee o smukłej sylwetce oraz brązowym futrze mieniącym się jaśniejszymi i ciemniejszymi odcieniami. Futro pod jego podbródkiem spięte jest w warkocze, a czoło przyozdobione jest funkcjonalnymi goglami. Wiszące w pasie oraz na torsie zasobniki na amunicję, granaty, części elektroniczne czy medykamenty, zdają się być nieodłącznym elementem jego ekwipunku. Jego lewe ramię osłonięte jest metalowymi płytami pancerza, przytwierdzonymi skórzanymi pasami, a na prawym nadgarstku widnieje urządzenie przypominające cyfronotes z szerokim wyświetlaczem.
f. Historia:
【Odtwarzam Nagranie 541, 30 BBY】 W odtwarzanym nagraniu oraz wielu następnych, słychać opanowany, przyjazny głos młodego mężczyzny nieokreślonej rasy posługującego się językiem Basic.

 "Bywają miejsca i czas, gdzie bycie innym uznawane jest za dobry omen, za coś pozytywnego oraz wyjątkowego, coś wartego celebrowania. Bywają jednak i takie, gdzie bycie innym budzi niepokój, a nawet strach, i może zagwarantować jedynie ostracyzm społeczny, a w najgorszym przypadku nawet śmierć.
 Na Kashyyk, pośród honorowej rasy Wookieech, rodzą się wyjątkowi osobnicy tak rzadcy, że nie spotka się ich ani raz na tysiąc, ani dziesięć tysięcy. To 'anomalie' pojawiające się raz na milion, w środowisku, które nie jest w stanie pojąć, z czym ma do czynienia, co budzi negatywne emocje w związku z pojawieniem się takich ewenementów.
 Po wielu latach mojego pobytu na Kashyyk i kontaktu z rasą Wookieech, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu zaobserwowałem pojawienie się takiej wyjątkowej jednostki w miejscu, gdzie najmniej można było się tego spodziewać. Był to młody Wookiee z niedużej rodziny, ochrzczony imieniem Shorurra. Manifestacja jego wrażliwości na moc pojawiła się przy kilku okazjach, w przypływie silnych emocji. Miało to miejsce w momentach, gdy wpadał w gniew, gdzie nieświadomie oddziaływał on na swoje otoczenie — obiekty — w subtelny, ale dla postronnych widoczny i bardzo niepokojący sposób.
 Dla Wookiech, manifestacja mocy w jakiekolwiek widocznej formie jest niestety czymś... cóż... przerażającym wręcz, z racji, że ekstremalną rzadkością są przedstawiciele tej rasy wrażliwi na moc. Z ich punktu widzenia jest to magia, której w najmniejszym stopniu nie rozumieli, co powodowało w nich strach. Tak więc ten młody osobnik, będąc jeszcze w tak młodym wieku, stał się kimś, kogo należało się obawiać i unikać. Nawet jego rodzina zaczęła traktować go poniekąd jak trędowatego, a nawet obcego. Tak bardzo chciałbym móc im wyjaśnić, że nie ma powodów do obaw, że to wyjątkowy moment, który należy celebrować, ale obawiam się, że moja ingerencja mogłaby tylko pogorszyć sprawę. Zmusza mnie to więc do tego, bym jedynie stał z boku i obserwował rozwój wydarzeń. Może nadejdzie któregoś dnia czas, kiedy będę mógł się mu ujawnić."

【Odtwarzam nagranie 847, 26 BBY】 "Młody Shorurra dobrze sobie radził przez ostatnie cztery lata wbrew temu, co życzyli mu niektórzy jego pobratymcy wciąż trzymający w pamięci jego odmienność, unikając go najlepiej, jak mogli. Dotrwał do ważnego okresu w jego życiu, do ceremonii Hrrtayyk. Chciałem skrzyżować z nim ścieżki przed jego wyprawą do Krainy Cieni, ale postanowiłem pozostać z tyłu i obserwować jego postępy. Z pewnością widział mnie co najmniej parę razy, ale na razie nie wie, że podążam jego śladem. Wydawał się rad z okazji do pokazania, że nie jest gorszy od innych. Bardzo zależało mu na udowodnieniu swojej wartości przed swymi pobratymcami, a w szczególności przed jego rodziną. Z ogromnym zapałem udał się do najniebezpieczniejszych terenów na planecie. Kraina Cieni oferowała wiele wyzwań i wiele niebezpieczeństw, z którymi każdy dojrzewający Wookiee musiał się zmierzyć. Czas pokaże, jak ten wyjątkowy osobnik sobie z tym poradzi. Mam dobre przeczucia co do niego."

【Odtwarzam nagranie 894, 25 BBY】 "Upór tego młodego Wookieego nie przestaje mnie zaskakiwać. Przez ostatnie miesiące naprawdę pokazał, na co go stać, opanowując zdolności przetrwania i zacięcie walcząc z bestiami zamieszkującymi Krainę Cienia. W przetrwaniu pomógł mu jego instynkt, nowo nabyte umiejętności, a także sama moc. W istocie, były momenty, kiedy jego reakcje w obliczu niebezpieczeństwa były niezwykle szybsze, zupełnie jakby przeczuwał nadchodzące zagrożenie. Mimo braku jakichś szczególnych umiejętności w walce, przy kilku okazjach udało mu się uniknąć zabójczych ciosów ze strony większych drapieżników w niezwykle płynny, niemalże nienaturalny sposób. Jestem pewien, że z biegiem czasu, stanie się świetnym wojownikiem. "

【Odtwarzam nagranie 921, 24 BBY】 "Po prawie dwóch latach odkąd zszedł do Krainy Cieni, Shorurra zdawał się nie mieć ochoty wracać do cywilizacji. Wreszcie zdecydowałem się go poznać osobiście, w czym pomógł mi mój droid, Azu, który właśnie w celu komunikacji z rasą Wookieech został wyposażony w bibliotekę językową Shyriiwook oraz Thykarann. Początki były trudne, ale z czasem ten młody Wookiee zaczął trochę rozumieć Galaktyczny Wspólny, co ułatwiło nasz kontakt. W ten sposób dowiedziałem się, że ostracyzm społeczny, jakiego doświadczył, odcisnął na nim piętno, sprawiając, że lepiej było mu samemu. Przyznał, że w samotności, tu na dole, w tym mrocznym, niebezpiecznym miejscu, żyło mu się znacznie lepiej niż pośród swoich. Był zmęczony tym, że patrzyli na niego jak na odmieńca, ale mimo tego, nie darzył ich nienawiścią ani nie wzbierał w nim gniew. Kochał swoją rodzinę, która dała mu wszystkiego, czego potrzebował, a swój lud darzył szacunkiem, który im się należał. Przez to właśnie bolało go to, jak był przez nich traktowany. Mimo młodego wieku zdawał się bardzo dojrzały, choć niewątpliwie nieco skrzywiony społecznie z oczywistych powodów. Niemalże dwa lata spędzone w tym środowisku zaowocowały licznymi trofeami zdobiącymi jego chatkę u stóp jednego z wielkich drzew. Spędziliśmy razem wiele miesięcy na rozmowach, na wspólnym polowaniu oraz na nauce, gdzie uczyliśmy się od siebie nawzajem.
 Shorurra pragnął zostać w Krainie Cieni na dobre, jednak nie było to życie, na które powinien być skazany. Jakkolwiek odmienny był od swych pobratymców, jakkolwiek bali się oni tego, czym ten młody Wookiee był, to jednak po jego powrocie do domu musieli go zaakceptować. Zdobył dość dowodów swojej siły i odwagi, by zostać uznanym za wartościowego członka społeczności Wookieech. Musiałem porozmawiać z nim od serca i przemówić mu do rozsądku. Był bardzo uparty, jednak ostatecznie zrozumiał, że musi wrócić do cywilizacji i po prostu żyć, jakkolwiek trudne to życie pośród innych istot miałoby być. Nie był on w końcu kimś stroniącym od wyzwań, wręcz przeciwnie. Aktywnie ich poszukiwał. Dążył do tego, by pokazywać swoją wartość. Udało się więc go przekonać i wrócił wreszcie do góry, by podjąć się tego wyzwania życia w społeczeństwie, które widziało go jako odmieńca, oraz by pokazać, że naprawdę jest jednym z nich. Rad jestem, widząc kim zaczął się stawać. Jego przyszłość zapowiada się bardzo interesująco. Żałuję, że nie będę mógł tutaj być, by móc obserwować jego dalsze życie. Moje obowiązki zmuszają mnie, bym opuścił Kashyyk i powrócił na Yanibar. Chciałbym móc zabrać go ze sobą i go wyszkolić, ale wiem, że to wciąż nie czas na to. Ma swoją ścieżkę, którą musi podążyć i nie mogę mu tego odebrać."

【Odtwarzam nagranie 1536, 14 BBY】 "Wiele zmieniło się przez ostatnią dekadę. Niedawno miałem okazję znów nawiązać kontakt z moim kudłatym przyjacielem — przez ostatnie kilka lat udało mi się powrócić na Kashyyk jedynie parę razy i to na krótki okres. Przez ten czas dorósł, zmężniał i zasłużył na respekt swoich pobratymców. Oprócz tego stał się naprawdę zżyty ze swoją rodziną. Niektórzy zupełnie zapomnieli o tym, jak bardzo się go bali, inni uznali w końcu, że jego odmienność i tajemnicze, objawiające się z rzadka zdolności były przeznaczonym mu darem. Oczywiście wciąż istniały nieliczne jednostki stroniące od kontaktów z tym Wookieem, ale z tego, co mi powiedział, była to znacząca mniejszość. Shorurra wiódł normalne życie przez wiele lat, zdobywając przyjaciół oraz wiele użytecznych, praktycznych zdolności. Stał się sprawnym wojownikiem i łowcą, a do tego niezgorszym mechanikiem.
 Tę sielankę przerwał galaktyczny konflikt, w którym siły Republiki zcierały się z Separatystami. Konflikt, w którym wzięli udział również Wookiee. Mój przyjaciel, nie pozostając biernym, wspierał swoich braci i siostry, szczególnie na Kashyyk, gdzie Separatyści uderzyli pod koniec tej piekielnej wojny. Śmiało stanął do walki z nieprzyjacielem u boku swych kamratów i przetrwał, jednak tylko po to, by być świadkiem jak armia klonów, prowadzona przez rycerzy Jedi obróciła się przeciwko nim. W innej części galaktyki sam widziałem to na własne oczy.
 Jako że Wookiee wsparli Jedi w walce przeciwko klonom, sami się stali celem tego nowo utworzonego Imperium Galaktycznego. Naturalnie, Shorurra walczył i tutaj, znów przeciwko droidom, które wykonały jeszcze jeden zryw, nim zostały dezaktywowane, a także przeciwko siłom Imperium, które wycofały się z Kashyyk wkrótce po dezaktywacji droidów, by wrócić niedługo po tym, celem dalszej, wciąż trwającej pacyfikacji i zniewolenia Wookieech pod wodzą Lorda Vadera. Z trudnością, wiele ryzykując, dostałem się na powierzchnię planety, by uścisnąć dłoń z Shorurrą. Podczas naszego krótkiego spotkania opowiedziałem mu o sytuacji w innych częściach galaktyki, a on o tym, co działo się przez ostatnie lata na Kashyyk. Bardzo ucieszyło mnie to, jak sobie radził przez te lata, gdzie zachował zimną krew mimo pogarszającej się sytuacji. Jestem z niego cholernie dumny i mam nadzieję, że pozostanie taki nieugięty. Podczas tego oporu z pewnością będzie mu to potrzebne.
 Miałem nadzieję, że tym razem będę mógł zabrać go ze sobą, jednak widząc, jak w tych ciężkich chwilach mocno trzyma się ze swoją rodziną, ze swoim ludem, nie ośmieliłbym się mu tego proponować. Nie wiem jak długo utrzyma się ta nieciekawa sytuacja na Kashyyk, ale mam nadzieję, że szybko uda się przegonić siły Imperium raz na zawsze. Cokolwiek by się nie stało, mój kudłaty przyjaciel z pewnością przetrwa najgorsze, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Niestety, tak jak i wcześniej, tak i tym razem nie mogłem spędzić na Kashyyk zbyt dużo czasu. Znów muszę wracać i nie wiem, kiedy przyjdzie mi ponownie tu zawitać."

【Odtwarzam nagranie 1820, 8 BBY】 "Przeklęte Imperium. Cała ta okupacja Kashyyk wiele Wookieech kosztowała. Niektórzy z nich zginęli w walce, a wielu innych zostało zniewolonych. Pośród tych zniewolonych był między innymi Shorurra, który pozwolił na to, by uratować swoją rodzinę przed tym samym losem, by dać im szansę zbiec i się ukryć. Nie mogłem go tam zostawić. Spędził jako niewolnik parę lat, dopóki nie pomogłem mu uciec. Niestety nie obyło się bez rozlewu krwi. To miał być moment, kiedy zabrałbym go ze sobą i wszystko mu opowiedział, jednak pech chciał, że wyrwanie go z kajdanów niewolnictwa zwróciło na mnie uwagę. Zostawiłem go więc na Kashyyk z jego rodziną, mając nadzieję, że uda im się dobrze ukryć, przetrwać i może ewentualnie wyrwać z tego miejsca, a sam opuściłem planetę na dłuższy czas.
 Kiedy udało mi się wrócić parę lat później, nie mogłem znaleźć śladu po nim ani jego rodzinie. Jak udało mi się dowiedzieć od jego przyjaciół, ten sam człowiek, oficer Imperium, który schwytał go wcześniej, wytropił go ponownie, porwał jego rodzinę i wywiózł z planety. Jedynie Shorurra zdołał zbiec. Nie miał zamiaru jednak tego tak zostawić. Postanowił wytropić tego oficera i uratować swoich bliskich. Uszykował się niemalże jak na wojnę i czym prędzej ruszył ich śladem.
 Nie jestem w stanie teraz tego wyjaśnić, ale czuję, że muszę go odnaleźć i pomóc mu."

【Odtwarzam nagranie 2067, 5 BBY】 "Wreszcie go znalazłem, choć nie było to łatwe. Przez te parę lat jego położenie zmieniło się kilkakrotnie. Ten imperialny oficer lubił się przemieszczać, ale mimo to byłem w stanie go ostatecznie wytropić w jednym z wieżowców na Coruscant, gdzie pławił się w luksusie, mając podwładnych i niewolników na każde swoje skinienie. To miejsce nie jest pilnie strzeżone, więc powinienem móc się zakraść, wydostać Shorurrę oraz jego rodzinę i zniknąć z nimi stamtąd, zanim ktokolwiek się zorientuje co się dzieje."

【Odtwarzam nagranie 2072, 5 BBY】" Udało mi się go stamtąd wyciągnąć, po drodze znajdując jego kuszę i mu ją dostarczając. Z jakiegoś powodu jego porywacz zachował ją jako swoiste trofeum. Podczas jego oswobodzenia pojawiły się pewne problemy. Okazało się, że ten imperialny oficer lubował się w katowaniu swoich niewolników i… Cóż, trudno mi o tym mówić, ale... Skatował rodzinę Shorurry na śmierć. I on sam podzieliłby ten los, gdyby nie siła i upór, jakimi się cechował. Chciałem jak najszybciej opuścić z nim to miejsce, ale on nie miał zamiaru odejść, zostawiając tego człowieka przy życiu. Za to, co zrobił jego rodzinie, poprzysiągł, że go zabije. Rozumiałem — rozumiem — jego gniew i żal, ale było to zbyt ryzykowne. Mimo niebezpieczeństwa, jakie się z tym wiązało, nie było szans, by przekonać go do odwrotu. Chciał dorwać go teraz. Ostatecznie zgodziłem się mu pomóc, jednak chcąc załatwić to cicho i dyskretnie. Niestety, rozwścieczonego Wookieego trudno było przekonać do skrytego i przemyślanego działania. Jak tylko go zobaczył, zaczął strzelać. Był jednak zbyt pobudzony, zbyt zdenerwowany, przez co nie udało mu się nawet zadać draniowi śmiertelnej rany. Cel zbiegł i wszczął alarm. Nawet z pomocą Azu, który znalazł dla nas krótszą drogę, musieliśmy przebić się przez kilku żołnierzy, żeby dostać się na platformę i odlecieć. Niestety teraz nas ścigają. Shorurra chce wracać i dokończyć dzieła. Wyjaśniłem mu, że nie możemy w tej chwili tego zrobić. Na razie musimy trzymać głowy nisko, dopóki wszystko nie przycichnie.”

【Odtwarzam nagranie 2078, 5 BBY】 "Jesteśmy bezpieczni. Zejście z radaru było trudne, kiedy aktywnie nas poszukiwali, ale ukryliśmy się na dolnych poziomach miasta, gdzie nie powinni być w stanie nas wytropić. Shorurra wypoczywa, ale nie mam wątpliwości, że gdy się wybudzi, będzie chciał znów ruszyć za tym draniem, porucznikiem Tyrranem Cusnorem, bo tak nazywa się ta szumowina odpowiedzialna za śmierć rodziny Shorurry. Żałuję, że nie udało mi się szybciej go zlokalizować. Pół roku temu wciąż by żyli. Nie wiem, czy mogłem zrobić coś więcej, ale wiem, że będę go wspierać w tym, co zamierza. Zbyt długo byłem nieobecny i czuję się zobligowany, by to nadrobić. Pomogę mu w tym polowaniu."

【Odtwarzam nagranie 2234, 3 BBY】 "Spędziliśmy dobre dwa lata na tropieniu Cusnora szukając nawet i w kantynach informacji u szpiegów i agentów, którzy byli chętni zdradzić nam informacje za garść kredytów. Oczywiście nie obeszło się bez komplikacji, jednak ci, którzy odmówili, zostali skutecznie przekonani przez silne ręce Wookieego do współpracy w bardziej bezpośredni sposób. Jednak nawet to nierzadko zaprowadzało nas do ślepych uliczek. To z kolei stawiało nas w dość niekomfortowej sytuacji, gdzie została jedynie ostateczność, czyli infiltrowanie baz imperium w poszukiwaniu użytecznych informacji na temat tego faceta. Z pomocą Azu i dzięki mojej kreatywności parokrotnie udało się tego dokonać bez oddania strzału. Jednak w większości przypadków nie obyło się bez walki, do której zresztą Shorurra nieustannie się palił. Jego chęć zemsty była naprawdę silna, choć mimo wszystko nie przesłaniała jego rozsądku i racjonalnego myślenia. Mimo jego palącego smutku i gniewu był w stanie się kontrolować i z głową podchodzić do problemów i wyzwań, z jakimi się ścieraliśmy. Mimo najwyższej ostrożności, ryzyko jakiego się podejmowaliśmy, skutkowało sytuacjami, z których ledwo uszliśmy z życiem. Tak naprawdę każda próba włamania się do jakiejkolwiek placówki imperialnej się z tym wiązała, ale były momenty, gdzie naprawdę byliśmy przekonani, że nie ujdziemy z tego cało. Na szczęście skończyło się na średnio groźnych ranach postrzałowych."

【Odtwarzam nagranie 2261, 2 BBY】 ”Udało się, zlokalizowaliśmy go. Po wielu ryzykownych próbach wreszcie trafiliśmy na kogoś, kto posiadał konkretne i aktualne informacje na temat tego bydlaka. Nareszcie pojawiła się szansa, by sprawiedliwości stało się zadość. Przyznam, że zżyliśmy się przez te ostatnie parę lat spędzonych na tych poszukiwaniach. Niejednokrotnie wyciągaliśmy siebie nawzajem z kłopotów. Były też okazje, by razem wypić. Jednak nasze więzi najbardziej się zacieśniały w boju, pośród strzałów i wybuchów, pośród ciał żołnierzy imperium, gdzie wspieraliśmy siebie nawzajem i dbaliśmy o swoje plecy. Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw ani że zostanę wciągnięty przez tego Wookieego w taką przygodę, podczas gdy wiele lat temu byłem przekonany, że to ja mu ją zagwarantuję, chociaż… Może któregoś dnia będzie okazja, by zabrać go na Yanibar. Zależy mi na tym, by miał tą sposobność do nauki o Mocy, ale niestety nie będzie to możliwe przynajmniej dopóki jego zemsta się nie dokona. A co będzie dalej, zobaczymy.“

【Odtwarzam nagranie 2266, 2 BBY】 ”Podczas gdy opracowywaliśmy plan działania wykonująć rekonesans i pozyskując wszelkie niezbędne dane, takie jak schematy faktorii, w której przebywał obecnie Cusnor, dowiedzieliśmy się, że przez ten czas, gdy go tropiliśmy — a także lata wcześniej — aktywnie zajmował się niewolnictwem i miał na sumieniu znacznie więcej istnień, i to nie tylko Wookieech. W tym momencie perspektywa Shorurry i moja znacząco się zmieniła. To nie była już tylko osobista wendetta, sprawa była znacznie poważniejsza. Teraz była to kwestia powstrzymania potwora, który bawił się życiem i niszczył je, jedno za drugim, jakby nic nie znaczyło. Teraz już rozumiem, dlaczego Moc nas tu przywiodła. Nie chodziło o zrealizowanie zemsty, tylko o ratowanie istnień z rąk bezdusznych żołnierzy imperium, dla których zabijanie to sport i zabawa. Powstrzymanie go było naszym obowiązkiem, choć jak słusznie zauważył Shorurra, takich jak on na pewno jest więcej. Jednak już eliminacja tego potwora będzie ogromnym sukcesem. Czas się przygotować.”

【Odtwarzam nagranie 2269, 2 BBY】 ”Tak jak podejrzewaliśmy, szturmowanie tego obiektu całkowicie odpada. Jest zbyt dobrze chroniony. Shorurra wpadł na genialny, choć bardzo ryzykowny pomysł. Ja, przebrany za imperialnego szturmowca, doprowadzę Shorurrę przed oblicze Cusnora, który bez wątpienia uwierzy, że Wookiee przybył go zabić i został schwytany, gdy próbował zrealizować swój plan. Kajdany założone będą tylko na pokaz, nie zapięte, by mógł uwolnić się w dogodnym momencie i skończyć to wszystko. Mamy nadzieję na najlepszy scenariusz, gdzie uda nam się zostać z nim sam na sam, jednak jesteśmy gotowi na najgorsze.”

【Odtwarzam nagranie 2272, 2 BBY】 ”Nasze zadanie zostało zakończone powodzeniem. Cusnor nie żyje. Nie zniewoli już nikogo, nie uśmierci więcej ojców, matek, braci ani córek. Z trudem udało nam się zbiec z tamtej faktorii, gdyż brak dogodnego momentu wymusił na nas działanie na oczach kilku szturmowców, przez których musieliśmy się potem przebić, by dostać się do wyjścia i opuścić to miejsce. Po tym wszystkim, Shorurra początkowo zdawał się odczuwać ulgę, ale bardzo szybko jego ból powrócił. Nic nie mogło przywrócić życia jego rodzinie, a jego uczucia pustki nie mogła zapełnić kolejna śmierć, nawet kogoś takiego jak tamten potwór. Jakkolwiek bolesna była ta rzeczywistość, wiedział, że musi żyć dalej. Nie ma jednak żadnego planu, nie wie co ze sobą zrobić. Szczerze mówiąc, ja chwilowo również. Przyznał, że chce walczyć z ludźmi takimi jak Cusnor, że chce walczyć z Imperium. Byliśmy jednak tylko on i ja, a to było trochę za mało, by wypowiedzieć wojnę Imperium. Chyba najlepszym wyjściem będzie wreszcie zabranie go na Yanibar. Teraz kiedy jego zemsta się dokonała, nie ma raczej nic, co mogłoby go powstrzymać przed rozpoczęciem nowego życia. Przetrwał najgorsze i to bez umiejętności w mocy. A co kiedy opanuje te umiejętności? To powinno być ciekawe.”

【Odtwarzam nagranie 2277, 2 BBY】 ”Niech to szlag! Przeklęci szturmowcy! Jakimś cudem wytropili nas, gdy uzupełnialiśmy zapasy na drogę i w ogniu walki zostaliśmy rozdzieleni. Nie mam pojęcia co się stało z Shorurrą. Czekałem na niego na platformie tak długo, jak mogłem, ale się nie pojawił. Kiedy szturmowcy mnie namierzyli, musiałem odlecieć i cudem uniknąłem zestrzelenia przez ich myśliwiec. Nie mam pojęcia jak ja go teraz odnajdę. Wiem, że wciąż żyje, czuję to, ale na razie nie mam możliwości wrócić i spróbować go odnaleźć, przynajmniej nie teraz i nie tym statkiem.
 Przyjacielu, trzymaj się. Nasze drogi jeszcze się skrzyżują. Jestem tego pewien.”

【Odtwarzam nagranie 3512, 25 ABY】 W odtwarzanym nagraniu słychać znacznie dojrzalszy głos tego samego mężczyzny.

 ”Po niemalże trzech dekadach udało mi się ciebie odnaleźć, mój kudłaty przyjacielu. Tak jak wierzyłem, Moc raz jeszcze pchnęła nas ku tej samej ścieżce, choć niewątpliwie nasze spotkanie długo się odwlekło. Jestem już dość stary, ale wciąż mam w sobie trochę iskry, choć na pewno nie mógłbym wziąć udziału w takich szaleństwach jak dawniej. No, ale wreszcie mogłem się dowiedzieć co się stało z Shorurrą i jak wiódł swoje życie przez te długie lata.
 Oczywiście przetrwał on tamten atak, gdzie zostaliśmy rozdzieleni, jednak został pojmany i raz jeszcze… zniewolony przez kolejnego oficera Imperium. Ten pchnął go na arenę, w której musiał walczyć, czasami nawet na śmierć i życie, z przedstawicielami różnych ras ku uciesze publiki, a w szczególności dla swojego ‘pana’, który na silnym Wookieem zarabiał niemałe kredyty. Początkowo traktowany był jak zwierzę i nic poza tym. Miał walczyć i wygrywać, a jego jedyną nagrodą było ujrzenie kolejnego dnia z miską parszywego jedzenia. Po paru latach zaczął być traktowany nieco lepiej. Zyskał jakiś szacunek i rozgłos, a nawet i fanów, to i jego pan celem zmotywowania go zapewnił mu bardziej ludzkie warunki. To jednak naturalnie, wcale nie umniejszyło jego pragnienia, by odzyskać wolność. Musiał jednak czekać na dogodny moment, by się wyrwać.
 Przez kolejne parę lat walczył dla tego człowieka, wygrywał dla niego, zapewniał mu bogactwo, aż ten zaufał mu wreszcie na tyle, by zbliżyć się do niego na wyciągnięcie ręki bez obaw, że zostanie rozszarpany. Mężczyzna poczuł się zbyt pewnie, wierząc, że po latach zapewnił sobie lojalność włochatego niewolnika, co zapewniło mojemu przyjacielowi długo wyczekiwaną szansę. Wykorzystał moment, by powalić go, uwolnić się z kajdanów, odzyskać kuszę — ci ludzie naprawdę lubili trzymać tę broń jako trofeum i chełpić się pojmaniem Wookieego — i uciec z tego więzienia oraz opuścić planetę.
 Swojego stałego miejsca później niestety nie znalazł, ale zapewnił sobie jakiś dochód, zarabiając kredyty jako ochroniarz i najemnik przy w większości, legalnych biznesach. Bariera językowa była czasami problemem, ale z racji, że rozumiał Wspólny, a niektórzy jego pracodawcy posiadali droidy protokolarne znające Shyriiwook, komunikacja nie była aż tak problematyczna. Przeważnie unikał gangsterów, chcących wykorzystać Shorurrę jako ręce do brudnej roboty. Jednak w ciężkich dla niego czasach, kiedy ledwo wiązał koniec z końcem, musiał parać się i takimi zajęciami, choć nie sprawiało mu to żadnej przyjemności. Nie spełniał jednak wszystkich zachcianek swoich pracodawców, którzy sporadycznie wysyłali go do pozbycia się pewnych niewygodnych dla nich jednostek. Często oszczędzał życia celom tych zleceń, zapewniając im możliwość ucieczki i całkowitego zniknięcia z radaru, chyba że były to prawdziwe szumowiny; mordercy, gwałciciele i tym podobni. Nikt nigdy się o tym nie dowiedział, bo gdyby było inaczej, Shorurra sam stałby się celem.
 W taki sposób żył przez te ostatnie lata, aż w końcu trafiliśmy na siebie, gdy był w drodze na prom. Nie wiem, dlaczego spotkaliśmy się tu i teraz, ale coś czuję, że niedługo się dowiem. Na razie oboje cieszymy się z tego, że się znów odnaleźliśmy. Nie mam zamiaru zwlekać. Jak tylko dokończę to, po co tu przybyłem, zabieram go na Yanibar. Dość już czasu minęło, a mojego nie zostało już zbyt wiele.”

【Odtwarzam nagranie 3546, 25 ABY】 ”Nie będzie nam dane dotrzeć na Yanibar. Moc ustanowiła dla nas inną ścieżkę. Brutalna inwazja tajemniczego najeźdźcy uniemożliwiła nam podróż do naszego celu. Raz jeszcze stanęliśmy ze śmiercią twarzą w twarz i przetrwaliśmy. Tym razem jednak śmierć miała inną, znacznie groźniejszą formę, której szczerze się obawiam. Przeczuwam nadciągający koniec, mój koniec. Ogarnia mnie strach, ale nie przed samą śmiercią, a przed tym, że może nie udać mi się pchnąć Shorurry na tor, gdzie miał szansę wieść znacznie stabilniejsze życie, w którym odnalazłby sens i zrzucił z siebie ten ból i ciężar, który targa od śmierci jego rodziny. Wiele jednak wskazuje na to, że jego egzystencja to będzie nieustająca walka.
 Shorurra walczył o przynależność i szacunek, następnie o swoją rodzinę, przyjaciół i o swój lud. Dalej walczył o wolność oraz o przetrwanie. Z czym przyjdzie mu się mierzyć teraz, tego nie wiem. Jednakże… mój strach zaczyna tłumić świadomość, że to Moc chce, by był właśnie tutaj w tej czarnej godzinie. Jaka jest w tym jednak moja rola? Możliwe, że wkrótce się przekonam.”

【Odtwarzam nagranie 3560, 25 ABY】 W odtwarzanym nagraniu, zamiast głosu mężczyzny słychać głos samego droida przechowującego te nagrania.

 ”Bzzt. Mój mistrz Dovruk nie żyje. Poświęcił swoje życie w heroicznym akcie ocalenia Wookieego Shorurry, ścinając swoim dyskiem pół tuzina nieprzyjaciół, nim otrzymał ciężką ranę, która zakończyła jego życie w ciągu następnych kilku minut. Wookiee zabrał ciało mistrza oraz jego dysk z pola bitwy, by zapewnić mu godny pochówek. Nagrobek przyozdobił ostrzem mistrza Dovruka. Miły gest. Na pewno by się ucieszył... Gdyby żył. Bzzt.
 Nim mistrz wypuścił z siebie ostatni oddech, powiedział do Wookieego Shorurry:

(Droid odtwarza wcześniejsze nagranie)
 ”Przyjacielu… Przez tyle lat nie zdołałem zabrać cię tam, gdzie mógłbyś się nauczyć kontrolować swoją moc… Tyle zmarnowanego czasu… A może jednak nie… Może tak miało być… Ale… Musisz znaleźć kogoś, kto pokaże ci jak nią władać… Kogoś, kto cię nauczy i wyszkoli… Moc doprowadzi cię do celu, wierzę w to… Wierzę, że znajdziesz swoje miejsce…
 Azu, pomożesz mu... Ja niestety nie mogę iść dalej… Byłeś moim wiernym towarzyszem przez wiele, wiele lat, a teraz… Teraz Shorurra zadba o ciebie, a ty o niego… Wiem, że nie zawiedziesz go, tak jak nie zawiodłeś mnie… Dziękuję wam obu…“
Bzzt.
【Odtwarzam nagranie 3574, 25 ABY】 ”Wookiee Shorurra nie jest zbyt rozmownym osobnikiem. Od śmierci mojego mistrza Dovruka, rzadko się odzywał. Mam wrażenie, że czasami nie zdaje sobie sprawy z mojej obecności. Wiele czasu spędza zamyślony, gapiąc się przez szybę i ignoruje mnie albo przegania, ilekroć próbuję z nim porozmawiać. Mistrz Dovruk nigdy nie marnował czasu w ten sposób. Nie jestem przyzwyczajony do takiej bezczynności. Bzzt. Mam nadzieję, że ten Wookiee ruszy w końcu swój włochaty tyłek.

【Odtwarzam nagranie 3592, 25 ABY】 ”Wreszcie zaczęło się coś dziać. Wookiee przestał się obijać i zdecydował się dołączyć do walki z najeźdźcą. Chwała! Bzzt. Humanoidalne istoty, z którymi przyszło nam walczyć nazywali się ‘Yuuzhan Vong’, i wyglądało na to, że byli znacznie cięższymi przeciwnikami, niż można było się spodziewać. Dysponowali jakąś potężną organiczną technologią, siejąc śmierć i zniszczenie w Światach Jądra. Wookiee Shorurra dołączył do żołnierzy Sojuszu w walce z tymi twardymi organiczniakami. Pomagam mu głównie w komunikacji z innymi, bo mało kto zna ten w y s u b l i m o w a n y język Wookieech. Poza tym bardzo docenił inną funkcję mojego oprogramowania, którą zainstalował mi mistrz Dovruk. Zdolność łamania zabezpieczeń była bardzo dla mojego nowego, włochatego pana bardzo użyteczna. Bzzt."

【Odtwarzam nagranie 3647, 26 ABY】 ”Strzelali do mnie… I trafiali. Chyba jestem grubszy niż myślałem. Bzzt. Ale Wookiee Shorurra mnie naprawiał, ilekroć doznałem uszkodzeń! To dobry pan. W geście podziękowania nauczyłem go o łamaniu zabezpieczeń, tak jak prosił, choć trochę to trwało. Mam nadzieję, że któregoś dnia nie uzna mnie przez to za bezużytecznego. Na moje obwody! Mogłem tego nie robić.
 Zanotować: Nie poganiać Wookieego. Oni są strasznie nerwowi, kiedy coś im nie wychodzi i wtedy machają wściekle łapami — auć. Bzzt."

【Odtwarzam nagranie 3680, 26 ABY】 ”Mój włochaty pan, erm, Wookiee Shorurra, dzielnie walczy na polu bitwy. Zawsze podobała mi się jego kusza energetyczna. Zabójcza broń! Hmm. Szkoda, że mój mistrz Dovruk nigdy nie zainstalował mi jakiegoś małego blastera… Bzzt. Może to ja bardziej potrzebuję Wookieego niż on mnie? Bez niego jestem bezbronny i w razie zagrożenia mogę co najwyżej uciekać albo uderzyć kogoś w głowę, jeśli dobrze się rozpędzę.
 Wookiee Shorurra teraz wygląda jeszcze groźniej niż wcześniej. Złożył sobie kawał solidnego pancerza i przytwierdził do ramienia. Nie chciałbym być na miejscu tego, kto dostanie w twarz tą wielką, opancerzoną kończyną."

【Odtwarzam nagranie 3745, 26 ABY】 ”Pojawiło się realne zainteresowanie użytkownikami mocy ze strony Wookieego Shorurry. Jego chęcią było znalezienie ich i poznanie sekretów tych mistycznych zdolności, jakimi posługiwały się nieliczne istoty organiczne. Moje oprogramowanie nie pozwoliło mi na zdradzenie żadnych informacji na temat zakonu. Bzzt, którego częścią był mój mistrz Dovruk, ani o położeniu planety. Bzzt. Do tego momentu nie wiedziałem nawet, że zainstalował w mojej matrycy taką blokadę, ale nie dziwi mnie to. To dzięki stosowaniu takich i innych środków mój mistrz oraz jego rodzina i przyjaciele przetrwali tak długo. Mogłem Wookieemu jednak zdradzić wszystko, co wiedziałem na temat Jedi, czyli trochę o ich historii, praktykach i hierarchii. Tyle ile zdradził mi sam mistrz. Pchnięcie mojego nowego pana w stronę tego zakonu raczej nie było życzeniem mistrza, ale co mogłem zrobić. Nie mogłem pozwolić, żeby kudłacz, em, Wookiee Shorurra, błądził po omacku."

【Odtwarzam nagranie 3911, 27 ABY】 ”Pomiędzy walkami z Yuuzhan Vongami u boku żołnierzy Sojuszu, szukaliśmy jakichkolwiek informacji na temat tych całych Jedi, jednak albo żołnierze nic nie wiedzieli, albo wiedzieli i nie chcieli mówić. Tylko oficerowie wyżsi stopniem zdawali się mieć jakąś wiedzę na ich temat, ale nie byli skłonni do rozmowy o czymś, co bezpośrednio nie dotyczyło wydanych przez nich rozkazów. Jedyne informacje, jakie udało się zdobyć, to były głównie plotki o pojawieniu się przedstawicieli tego zakonu tu i ówdzie. To wszystko. Nie było żadnego punktu zaczepienia, gdzie można by chwycić trop. Mój włochaty pan, em, Wookie Shorurra, stawał się coraz bardziej niecierpliwy. Bzzt. Pozostało mu — nam — po prostu dalej walczyć i mieć nadzieję, że trafimy na jakieś konkretne informacje.”

【Odtwarzam nagranie 4176, 28 ABY】 ”Natrafiliśmy na informacje o pewnych Wędrowcach, biorących aktywny udział w tej wojnie. Pojawiły się konkretne tropy, którymi mogliśmy podążyć, odwiedzając niektóre z planet, które podobno w ostatnim czasie odwiedzili Jedi. Wookiee Shorurra był przekonany, że jesteśmy blisko celu, ale ja byłem sceptycznie nastawiony, biorąc pod uwagę,jak niewiele informacji wciąż mieliśmy. Przez ten czas poszukiwań widzieliśmy naprawdę wiele śmierci i zniszczenia. Bzzt. Ci Yuuzhan Vongowie zabijali wszystkich, którzy stawiali im opór. Mieli do tego potwornie skutecznie narzędzia, które wykorzystywali zarówno w bitwach kosmicznych, jak i starciach naziemnych, zmuszając mojego pana i żołnierzy Sojuszu, którym towarzyszył, do wykonania taktycznego odwrotu tam, gdzie nie było szans na zwycięstwo.
 Bardzo niepokojącą informacją było, że Yuuzhan Vongowie aktywnie poszukiwali użytkowników mocy, między innymi Jedi. Polowali wręcz na nich. Jednak nawet to nie zraziło mojego pana i wciąż zamierza ich szukać mimo niebezpieczeństwa, jakie się z tym wiąże. Równie dobrze mogliśmy pchać się prosto do paszczy rancora!"

【Odtwarzam nagranie 4510, 30 ABY】 ”Przez ostatnie dwa lata, kontynuując tą ciężką, niekończącą się walkę z najeźdźcami, którzy szukali użytkowników mocy, którym był również Shorurra, badaliśmy wszelkie poszlaki, jakie udało nam się znaleźć. Odwiedziliśmy pola bitwy, gdzie walczyli Jedi oraz nasłuchiwaliśmy szumów, podpinając się pod zewnętrzne, słabo zabezpieczone kanały łączności wojsk Sojuszu. Wszelkie informacje, jakie udało nam się zdobyć, stawały się przedawnione, gdy docieraliśmy na miejsce, by zobaczyć, że po Wędrowcach Jedi nie ma już śladu, lub nigdy ich tam nie było. Pozyskaliśmy wreszcie strzępy informacji o jakimś konflikcie Jedi i Mrocznych Jedi, a także o aferach, w których Jedi byli ponoć zamieszani. Co było bardzo ciekawe, jakimś dziwnym trafem słowo Jedi można było znaleźć w parze ze słowem terrorysta, co nie miało większego sensu.
 Shorurra był przez to bardzo zmieszany i początkowo zaczął poddawać wątpliwości tę misję znalezienia użytkowników mocy. Postanowił jednak na razie zignorować usłyszane pogłoski i samemu się przekonać kim są ci ludzie i czego można się po nich spodziewać, choć stanowczo odradzałem mu pchanie się w to, uprzednio z resztą opowiadając mu o historii i praktykach Jedi, co samo w sobie powinno być wystarczającym powodem, by trzymać się od nich z daleka. To do niego należy jednak ostateczna decyzja, a ja będę go wspierać najlepiej, jak tylko mogę.
 No i teraz, gdy wojna jest oficjalnie zakończona, Shorurra mógł odłączyć się od armii i mogliśmy udać się na planetę, na której mieli przebywać ci Jedi, planetę Prakith. W najgorszym wypadku będzie to kolejny przystanek w drodze do celu, a w najlepszym... W najlepszym uda się znaleźć tę bandę i może wyjdzie z tego coś dobrego. Jupi."

【Odtwarzam nagranie 4521, 30 ABY】 ”No i jesteśmy na miejscu. Shorurra jest podekscytowany i twierdzi, że to musi być to. Mówi, że czuje to w trzewiach. Jeśli to jest to nadnaturalne przeczucie, jakim cechowali się użytkownicy mocy, to jest to dobry znak. Równie dobrze jednak, może to być jego wczorajsza kolacja. Tamto jedzenie nie wyglądało na do końca świeże. Są więc dwie możliwości; albo niedługo znajdziemy tych Jedi, albo będziemy mieć Wookieego z zafajdanym futrem. W tym drugim przypadku będę naprawdę szczęśliwy, że nie posiadam kończyn i nie będę musiał tego sprzątać."

【Odtwarzam nagranie 4523, 30 ABY】 ”Choćby subtelne wspominanie o Jedi pośród mieszkańców Prakith budziło oburzenie, gniew, a nawet strach. Chociaż zastanawiam się czy to, że zaczepiał ich wyrośnięty, opancerzony i uzbrojony Wookie, przypadkiem nie potęgowało tych emocji w jakiś sposób. Nie dało się jednak ukryć, że ta grupa cieszyła się wyjątkowo niepochlebną reputacją i jeśli to prawda co mówią, że Jedi zamieszani są w morderstwo, to może i słusznie zwie się ich terrorystami. W miarę jak dowiadujemy się coraz więcej na ich temat, próbuję odwieść Shorurrę od tego planu, licząc, że zdrowy rozsądek wygra z ciekawością, ale na razie bezskutecznie. Naprawdę zaczynam wierzyć, że ta misja to samobójstwo. Bratanie się z tymi użytkownikami mocy nie zapewni nam nic prócz kłopotów, ale mimo to chce ich znaleźć za wszelką cenę. A co jeśli ci użytkownicy mocy na Prakith to właśnie ci Mroczni Jedi? O rety, w co ja się dałem wciągnąć. Mogłem trzymać moje obwody spięte i nie mówić mu o Jedi.
 Mistrzu! Dlaczego mnie zostawiłeś z tym szaleńcem!"

4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze? Po moich przeszłych doświadczeniach, które porównałem z doświadczeniem w Szlakach, mogę śmiało powiedzieć, że właśnie tego poważnego, dojrzałego, 'realistycznego' klimatu i utrzymującego się napięcia w rozgrywce, gdzie każda decyzja może skutkować lawiną nieprzewidzianych wydarzeń.
b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji?: Zdaje się, że z jakiegoś forum typu kotor2.
Awatar użytkownika
Shorurra
Adept
 
Posty: 58
Rejestracja: 11 cze 2018, 17:04

Re: Shorurra

Postautor: Fenderus dodano: 27 gru 2018, 14:37

Podoba mi się forma historii i mógłbym długo pisać czemu jest fajniejsza od typowych form chronologicznych pamiętników, ale powiem w skrócie, że po pierwsze przez narrację innych postaci, a po drugie przez to, że każdy wpis jest całkiem długi i wyczerpujący, a nie takie jak zwykle, zbyt krótkie i powierzchowne.

Ogólnie wiadomo, podanie służy do tego żeby ocenić, na ile ktoś się wstępnie do RP nadaje, a w wypadku osób wracających z nowymi postaciami, to już to doskonale wiemy. xP Mowy nie ma, żebym coś złego z lektury różnych logów powiedział. Twój główny problem był tylko taki, że na początku to dosłownie pod byle pretekstem wychodziłeś, a poza tym, to jak każdy normalnie szedłeś do przodu. Na pewno do RP się nadajesz, tu ciężko dyskutować, jedyne co ja bym doradził na przyszłość, to po prostu pamiętać, że lepiej walczyć do końca i rzucać nawet beznadziejnymi pomysłami, ale walczyć, bo równie dobrze, jak to w życiu, postać przekona inne do ratunku samym angażem. Myślę, że z Revinem byłoby inaczej, jakby wymyślił 10 beznadziejnych pomysłów, grał transmisje do Jedi itd. To chyba główna nauczka co masz do wzięcia z Revina.

Naprawdę fajnie pomyślana postać. Wzorowy Wookiee, bardzo mocno osadzony w rasowych korzeniach, a ludzki, z realnymi emocjami i dyematami. Nie jest jakimś rancorem wśród eopie, ale dalej jest mocno zindywidualizowany, przede wszystkim przez życiorys, nie dawanie po oczach przerysowanym charakterem. Jest naprawdę normalny, w pozytywnym sensie, a to co robi go unikalnym, to mieszanka normalnych reakcji na to co w życiu się działo. Ma za sobą kiepskie rozdziały, ale nigdy nie ma tu ani jakiś wielkich heroizmów, ani wielkich paskudztw. Sensowna sinusoida przebojowego życia. Widać, że jak na Wookieego jest młody i stopniowo dorastał podczas tych wojen. W podaniu postać wygląda naprawdę świetnie, ekstra balans między naturalnością i unikalnością.

Pisanie z perspektywy droida i jego właściciela świetnie tu zadziałały. Dużo dowiadujemy się o postaci, ale tylko o źródłach, nie mamy tu postaci ukazanej w całości, widać tyle, żeby było widać, że jest pomyślana, a nie ma jej na tacy z pełną zapowiedzią co dokładnie z nią będzie i co ma w głowie.

Sam droid to bardzo fajny motyw, zostawia tak naprawdę 2 postacie w jednym, tworzy naprawdę dużo możliwości do RP i dodaje ciekawą warstwę do życia postaci.

Nie każdy motyw mi się podoba, śmierć Dovruka w poświęceniu dla Shorurry to przejedzony motyw, Wookiee jak na kogoś z innej cywilizacji za dobrze radził sobie jako najmita, lepszy obraz zbudowałyby jakieś drobne faile w tym... Ale żadna taka rzecz nie jest jakimś błędem logicznym czy coś, po prostu słabo mi się podoba, ale nie w jakiś sposób, co by przytłoczył resztę.

Naprawdę bardzo fajne podanie, gratki x) Pozytyw.
Obrazek
Awatar użytkownika
Fenderus
Rycerz Jedi
 
Posty: 476
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Shorurra

Postautor: Siad Avidhal dodano: 28 gru 2018, 14:49

Bardzo podoba mi się styl samego podania. Główkowałeś nad formą historii i myślę, że wygłówkowałeś coś naprawdę w ciekawym stylu. Reszta mojego komentarza będzie zbędna, bo - podobnie jak u przedmówcy - powtarzałbym się jedynie po Fenderusie.

Do RP niewątpliwie się nadajesz. Wiesz już jakie błędy popełniłeś grając Revina i wiesz już jak mniej więcej wygląda nasza rozgrywka. Co - mam nadzieję - zaowocuje na nowej postaci, która zdaje się być naprawdę ciekawa. Mniej personalnego przyjmowania różnych rzeczy, bo Twoja postać to wciąż Twoja postać, a nie Ty sam. Mniej przejmowania się, jeśli postać zrobi coś nie tak, bo każda robi. Mniej statyczności bo "nie wiem co tu zrobić, więc to pitole i mi się nie chce" tylko raczej "nie wiem co tu zrobić, więc mi się chce i może warto byłoby zastanowić się nad...". Bo jak faktycznie każdą porażkę swojej postaci będziesz przyjmował jako personalną tragedię i zwalał to na siebie bo się nie nadajesz - gdzie się nadajesz bo widać, że doświadczenie w RP masz - to będzie Ci to odbierać przyjemność z rozgrywki. Nastaw się na to, że "problemy" szeroko pojęte nie są po to, by Ci zrobić źle... Tylko wręcz przeciwnie. Wciągają w coś Twoją postać, dają szansę się pokazać, uruchamiają szare komórki. To jak skomplikowane zadanie z majzy, które rozwiązujesz z wielkim trudem i ostateczny wynik okazuje się prawidłowy, więc masz z tego mega satysfakcję. No ale dobra - słyszałeś to pewnie milion razy od różnych osób.

Oczywiście za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Siad Avidhal
Rycerz Jedi
 
Posty: 1197
Rejestracja: 15 lip 2010, 9:20
Lokalizacja: Ukraina, Kijów
Nick gracza: Vinax

Re: Shorurra

Postautor: Gluppor dodano: 30 gru 2018, 16:18

Wybrana przez Ciebie forma działa znakomicie, bardzo podoba mi się zarówno sposób przedstawienia postaci, jak i ona sama. Fajnie to przemyślałeś i tak jak zauważył Fender, Shorurra nie jest w żaden sposób przegięty - fajnie osadziłeś go w świecie, a to jaki jest, dosyć wyraźnie wynika z wpływu jego otoczenia czy sytuacji, w których się znalazł, zazwyczaj wbrew swojej woli. Jedyny potencjalny problem, jaki widzę, to dalsze odgrywanie postaci, która ma za sobą tak długą historię i jest w dużej mierze ukształtowana, nie mówiąc o różnorodnym doświadczeniu, które zdobyła. Bywały z tym problemy, gdy w grze okazywało się, że jej zachowanie nie do końca odpowiada historii. Mam jednak nadzieję, że uda Ci się tego uniknąć.

Bardzo duże za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gluppor
Rycerz Jedi
 
Posty: 1532
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Shorurra

Postautor: Tanna Saarai dodano: 02 sty 2019, 14:16

Historię ładnie ocenił Fenderus, Twoje podejście do RP Siad. Ja chciałbym się skupić trochę na Twoim podejściu do innych szlaczkowców. Od razu zaznaczę, że może mi się to wszystko jedynie wydawać, że mam zaburzone spojrzenie... Nie mam też zamiaru być wobec Ciebie wredny, a jedynie szczery...

Głównie chodzi mi tu o twoje roszczeniowe podejście do innych. Oczywiście nie jest to bezczelne, chamskie i dziecinne, a wysublimowane, ale mimo wszystko... mam wrażenie, że to ciągle tam jest. Czytałem twoje rozmowy z innymi - Namonem o skina, Bartem o RP, Fenderusem o upływie czasu... I choć w każdej jesteś miły uprzejmy, wyrozumiały, tak mam wrażenie, że robisz to na siłę, wbrew sobie... A gdy mimo wszystko nadal rozmówca upiera się przy swoim zdaniu, bo nie udało Ci się go przekonać, próbujesz wywołać presję emocjonalną... Chyba, że zrozumiesz swój błąd i słusznie odpuścisz.
I powiedziałbym, że to dość stary temat, gdyby nie twoje PW, w którym prosisz o pomoc w zrobieniu modelu. Zrozumiałbym wszystko, ale prosiłeś mnie dosłownie o zrobienie Ci go od zera na podstawie przesłanego obrazka (to cała twoja praca). Przekopanie się przez strony z modelami, wynalezienie odpowiednich, posklejanie i tak dalej... Zastanawiające jest, że nie przyszło Ci do głowy, iż proszenie o coś co jesteś w stanie zrobić sam - bo odnalezienie odpowiednich modeli nie może Cię przerastać - jest co najmniej... dziwne. Żeby nie powiedzieć chamskie... Ja to odebrałem na zasadzie "Nie chce mi się, masz obrazek, zrób mi". I wiem, że nie to miałeś na myśli i po prostu oczekiwałeś pomocy, ale... niesmak pozostał.
Starasz się być miły, uprzejmy, kulturalny, wyrozumiały i chwała Ci za to. Ale wydaje mi się, że to wszystko maski, które przybierasz, bez realnej zmiany u źródła.
A być może to tylko moje urojenia... ale uznałem, że uczciwie będzie się nimi podzielić, skoro jest taka sposobność...

Zaznaczę jeszcze, że nie pałam do Ciebie niechęcią. Nie masz we mnie żadnego wroga...

Kandydaturze oczywiście przyznaję pozytywny głos.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tanna Saarai
Uczeń Jedi
 
Posty: 696
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Kraków
Nick gracza: Binol

Re: Shorurra

Postautor: Alora Valo dodano: 02 sty 2019, 15:18

Fajne podanko, styl w jakim jest napisane i wzorowy Wookie za nim stojący, wraz z towarzyszem. Podobało mi się. ^^
Nie ma sensu się rozwodzić i po prostu podpiszę się pod wypowiedzią Fenderusa.

Jestem za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Alora Valo
Padawan
 
Posty: 341
Rejestracja: 23 gru 2016, 17:21
Nick gracza: Oem

Re: Shorurra

Postautor: Shorurra dodano: 02 sty 2019, 17:03

Nie chcę tutaj siać zamętu, ale pragnę wyjaśnić jedną rzecz apropo wypowiedzi Binola, skoro postanowił obrać taką, a nie inną drogę.

- Do Binola
Zrozumiałbym wszystko, ale prosiłeś mnie dosłownie o zrobienie Ci go od zera na podstawie przesłanego obrazka

Podczas gdy z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi mogę się poniekąd zgodzić, tak jak zgadzam się z tym, co pisali przedmówcy, to ten szczególny, cytowany przeze mnie fragment Twojego posta oraz jego kontynuacja wprawiły mnie w oniemienie. Doprawdy, jestem w tej chwili w niemałym szoku. Dla pewności sprawdziłem wysłaną do Ciebie wiadomość i w żadnym miejscu nie widzę, bym prosił Cię o wykonanie dla mnie żadnego modelu, tym bardziej, broń Boże, od zera. O co prosiłem, to jedynie pomoc w znalezieniu istniejących modeli, w których mógłbym znaleźć elementy podobne do tego co przedstawiłem, żeby sobie to skleić. A zrobiłem to ponieważ wiedziałem, że w temacie modelowania siedzisz bardzo długo i miałem nadzieję, że przed oczami przewinęły Ci się modele postaci, których chociażby nazwy mógłbyś mi podrzucić. Tak więc stwierdzenie, że jak ostatni leń, bezczelnie prosiłem Cię o zrobienie dla mnie modelu, i to jeszcze od zera, to tak jak sam powiedziałeś, jest wyłącznie Twoim urojeniem - co dla pewności możesz sprawdzić czytając raz jeszcze wiadomość, którą Ci wysłałem, bo nie ma tam o tym słowa. Teraz zaznaczam, że nie chcę być wobec Ciebie niemiły, bo szanuję Cię jako człowieka, ale po tym publicznym przedstawieniu to mi pozostał niesmak i raczej będę unikać wyciągania do Ciebie ręki z prośbą o asystę, skoro takie mają być tego efekty i ma być to traktowane jako chamstwo z mojej strony. Dalej, biorąc pod uwagę kolejny fragment Twojej dalszej wypowiedzi...
Starasz się być miły, uprzejmy, kulturalny, wyrozumiały i chwała Ci za to. Ale wydaje mi się, że to wszystko maski, które przybierasz, bez realnej zmiany u źródła.
...wbrew temu co dodałeś na końcu tego posta, trudno oprzeć się wrażeniu wciąż obecnego uprzedzenia wobec mojej osoby, nawet jeśli tylko podświadomego - co oczywiście potrafię w pełni zrozumieć i zaakceptować z racji, że mam swoje za uszami - i że to jest właśnie powodem tej przesadnej reakcji na moje zapytanie/prośbę. Jeżeli chcesz, możemy to przedyskutować na osobności. Możemy również nie dyskutować w ogóle, jeżeli to jest opcja, którą preferujesz. Prosiłbym jednak, tak na przyszłość, by takie kwestie omawiać prywatnie, celem uprzedniego wyjaśnienia nieporozumienia zamiast pubicznego linczowania mnie za sam fakt, że śmiałem poprosić Cię o pomoc, bo jest to cokolwiek... niefajne, nieprzyjemne i nie budzi we mnie przyjemnych emocji, co z kolei przekłada się na nieznacznie agresywną formę mojego posta, za co muszę przeprosić.


Pragnę również podziękować za szczere wypowiedzi pozostałych oraz poprzednie dyskusje, które otwarły mi trochę oczy i dały mi nieco do zrozumienia. Z pewnością z nową postacią, po zdobytym już tutaj doświadczeniu, które uwzględnia także szczere (brutalnie czasami) pogadanki, moja gra i postawa znacząco się poprawią. Dziękuję więc za wszelkie porady, sugestie i potrząśnięcie moją zakutą, upartą łepetyną (special thanks to Fenderus).
Awatar użytkownika
Shorurra
Adept
 
Posty: 58
Rejestracja: 11 cze 2018, 17:04

Re: Shorurra

Postautor: Edgar Alexander dodano: 03 sty 2019, 20:22

Historia spodobała mi się. Jak wspomniał Fenderus, bardzo dobrze ukazuje charakter, osobowość i kulturę Wookiech. Sam format historii jest bardzo fajny i przyjemny w czytaniu, nie zaprzeczę, że się nawet wciągnąłem i z zaciekawieniem czytałem, co nastanie dalej. Ze szczerym sercem podpisuję się pod Fenderusem.

Nie mieliśmy okazji zagrać razem, liczę, że będę w stanie to zmienić przy tym podejściu.

ZA
Awatar użytkownika
Edgar Alexander
Padawan
 
Posty: 330
Rejestracja: 18 wrz 2015, 12:09

Re: Shorurra

Postautor: Elia dodano: 03 sty 2019, 23:05

Również jestem za. Ciekawa forma podania, dobrze sobie z nią poradziłeś. Historia może nieco banalna dla postaci Wookieego, ale przez to zgodna z charakterystyką rasy i tym, co jej przedstawicieli spotykało. Dobry punkt wyjścia.

Shorurra wydaje się być w pełni ukształtowanym bohaterem, mam nadzieję, że będzie Ci się go przyjemnie grało.
Awatar użytkownika
Elia
Mistrz Jedi
 
Posty: 1571
Rejestracja: 03 lip 2011, 13:29

Re: Shorurra

Postautor: Rada Jedi dodano: 03 sty 2019, 23:35

Podanie otrzymało siedem głosów pozytywnych - aplikacja zostaje jednogłośnie zaakceptowana. Dalsze instrukcje zostaną przekazane na PW.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 404
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość