Dule Phylkus - Zatwierdzone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Dule Phylkus - Zatwierdzone

Postautor: Phylkus dodano: 14 paź 2018, 6:28

1. Informacje bazowe
a. Imię: Marcin
b. Wiek: 20
c. Zamieszkanie: Warszawa
d. Zainteresowania/Hobby: Różne gatunki gier komputerowych, filmy i seriale, słuchanie muzyki - od Rocka, aż po bluegrass czy gothic country.
e. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Jestem typem piwniczaka, odczekującym rok przerwy między szkołą średnią a studiami. Większość czasu spędzam przy komputerze grając w gierki lub coś oglądając. Do wielu spraw podchodzę emocjonalnie, a ponadto jestem bardzo leniwy.
f. Kontakt:
- martincoldbuffalo@gmail.com
- https://steamcommunity.com/profiles/76561198142608027

2. Doświadczenie z RP:
a. Formy rozgrywki: MTA, SAMP, GMP i luźne sesje ze znajomymi w różnych gierkach.
b. Organizacje/Grupy: Przeróżne organizacje, projekty i frakcje na wyżej wymienionych platformach.
c. Staż: Gdzieś w 2009 zacząłem się w to bawić.
d. Powód zakończenia gry: Brak odpowiednich serwerów.

3. Postać
a. Imię i nazwisko: Dule Phylkus
b. Wiek: 24
c. Pochodzenie: Odik II
d. Rasa: Togruta
e. Wygląd: Wysoki mężczyzna o przeciętnej urodzie i czerwonym kolorze skóry. Posiada wszystkie charakterystyczne elementy wyglądu dla przedstawiciela tej rasy. Poziome pasy na montralach oraz lekku mają biało-czarną barwę, zaś oczy zieloną.
f. Historia:

Świeży start 23.08.29 ABY
Jako że jest to mój pierwszy wpis od dawna na tym porzuconym przed laty blogu, to chciałem się ze wszystkimi wiernymi fanami serdecznie przywitać i życzyć miłej podróży po moich przyszłych wypocinach. Długo się zastanawiałem, o czym napisać najpierw. Jednak po długich rozmyśleniach sądzę, że warto wyjaśnić dlaczego zaprzestałem jakiś czas temu publikowania nowych nagrań i odświeżyłem swój blog. Jest to dla mnie kwestia trochę traumatyczna, ale uważam, że powinniście usłyszeć całą historię, nawet jeśli będzie ona szokująca.
Wszystko miało miejsce tuż po koncercie i to nie tak dawno, bo tylko dwa miesiące temu. Czas na scenie mijał niesamowicie szybko i zanim się obejrzałem, musiałem ustąpić miejsca gorszym, mniej znanym, nie tak bardzo emocjonującym jak ja artystom. Mimo wszystko szanowałem ich i darzyłem sympatią, bowiem zajmowali się tym, czym ja, czyli tworzeniu czegoś pięknego. Gdy schodziłem z podestu, czułem jak bywalcy kantyny śledzą moje ruchy. Napawałem się tym i dumnie parłem do przodu, by ostudzić się jakimś drinkiem. Przy barze czekała na mnie onieśmielająco urodziwa Twi'lekanka z opatulonym wokół szyi lekku. Jej pomarańczowa skóra lśniła od światła z mrugającej nad barem żarówki. Byłem pełen energii po odbytym koncercie, to też nie mogłem się powstrzymać i zagadałem. A gdy to zrobiłem, ujrzałem jej oblicze, które z całą pewnością sprostało moim oczekiwaniom. Chwilę milczenia, spowodowaną wzięciem łyka z kieliszka, wykorzystałem na szybką ocenę mojej wybranki. Jej śliczna, okrągłą, ale zarazem drobniutka twarz poprawiona wyzywającym makijażem i kolczykiem w nosie, dała mi powód do rozmarzenia się na temat kolejnej wielomiesięcznej przygody u boku wystrzałowej dziewczyny. Mój ostatni związek nie skończył się szczęśliwe, tak samo jak przedostatni... Nigdy nie przywiązywałem się do jednej osoby, ponieważ moją jedyną miłością na całe życie była muzyka. Stale ją doskonaliłem i pielęgnowałem, ubierałem w najróżniejsze szaty, poczynając od tych smutnych, wręcz żałobnych piosenek, a kończąc na dynamicznych, pełnych energii, zmuszających słuchaczy do tańca. Rozmowa z Twi'lekanka przebiegała pomyślnie, dziewczyna odurzona kolejnymi drinkami, zaczęła się do mnie przystawiać. Przełamałem barierę, chociaż nie powiem, że sprawiło to jakąś trudność. Wręcz przeciwnie, pomarańczowa kobieta była wyjątkowo łatwa, co z całą pewnością zawsze jest zaletą, ponieważ nie przepadam za długimi rozmowami z pustymi ludźmi. Po prostu brak wspólnych tematów jest dużym ograniczeniem, a ja wolę przebywać w towarzystwie ludzi bardziej... trudno to powiedzieć, ale raczej wiecie o co mi chodzi. Po jakimś czasie od dołączenie do pięknej dziewczyny zostałem chwycony za ramię. Początkowo się tym nie przejąłem, ale po odwróceniu głowy w stronę mężczyzny, przełknąłem głośno ślinę. I to nie z powodu przerażającego wyglądu faceta, lecz jego groźnej, wyraźnie sugerującej złe zamiary miny. Był Twi'lekem, tak samo jak moja wybranka. Do głowy od razu przyszło mi parę myśli - to brat, ojciec czy może jej chłopak? Drugą opcję szybko odrzuciłem z uwagi na fakt, iż nie wyglądał na starego cholernika, a sama dziewczyna nie pasowała do obrazu ułożonej córeczki tatusia. Ponadto mężczyzna nie wyglądał tak staro. A jeśli był chłopakiem to trafił na wyjątkowo niewierną kochankę, z która - jak przypuszczam - związek nie przetrwałby nawet roku. Krótka pogadanka, próba wyjścia z tej niezręcznej sytuacji nie przyniosła skutku, bowiem pięść, niczym statek osiągający prędkość nadświetlną, wylądowała na moim nosie. Zamroczyło mnie to i zszokowało, a co najważniejsze piekielnie zabolało. Oprócz okropnego bólu poczułem też opanowujący moje ciało strach. Ogarniająca mnie coraz bardziej panika źle wpływała na ocenę sytuacji, dlatego po prostu wziąłem nogi za pas. Ta Twi'lekanka nie była tego warta. Miałem ogromne szczęście - przynajmniej wtedy tak sądziłem - że moja próba ominięcia barczystego faceta powiodła się, przez co byłem w stanie opuścić budynek. Musiałem szybko myśleć, bo stanie jak kretyn pod kantyną nie było najlepszym pomysłem, a towarzyszący mi ból nie pomagał w padnięciu na jakiś plan. Uciekać dalej? Wracać tam i walczyć? Czy może pogadać i sobie wszystko wyjaśnić? Najrozsądniejszą opcją wydawał się pierwszy wariant. Adrenalina we mnie buzowała, co tylko przyspieszało tempo biegu. Nie odwracałem się, ale tez nie zwracałem uwagi na ruchliwą ulicę, na którą właśnie wbiegłem. Nie mogło się skończyć to dobrze. Obudziłem się w szpitalu z cholernym bólem w całym ciele, jednak najbardziej przeraziło mnie dziwne uczucie w lewej ręce. Ogarnął mnie paraliżujący strach.

W taki właśnie sposób moja dłoń została permanentnie odłączona od reszty ciała. Jaki to był szok! Początkowo nie mogłem w to uwierzyć, myślałem, że śnie po jakiejś libacji alkoholowej. Ale nie. To była rzeczywistość. Prawdziwa. Brutalna. Od tamtego czasu rozpoczął się ciężki okres w moim życiu, z którym musiałem się zmierzyć. Początkowo było z tym naprawdę ciężko, lecz udało mi się przetrwać... Jestem silny. Zawsze byłem.

:) 27.08.29 ABY
Z radością przeczytałem wszystkie miłe komentarze! A te niemiłe zaś z radością usunąłem. To moja strona, moje zasady i wszelkie wylewy nienawiści będę skutecznie ukracał.
Dostałem parę pytań na temat protezy - czy jakąś już mam? Będzie zakładana? Powiem wprost: jeszcze nie. Jednakże zdecydowałem się na założenie takiej i poddaniu się operacji, która jakaś niebezpieczna oraz bardzo kosztowna nie jest, ale wszystko ma swoją cenę, dlatego zachęcam każdego do przesyłania kredytów na moje konto podane na stronie głównej. Aktualnie nie jestem w stanie pracować, więc liczę na waszą pomoc.

Wspomnienia... 10.09.29 ABY
Zanim przejdę dalej to odpisze na pewne komentarze: "Gdzie mieszkasz? Z czego żyjesz?". Robie za pasożyta u znajomego. Niemniej, on nie zafunduje mi operacji, dlatego jeszcze raz proszę o wpłatę kredytów na moje konto.
Przechodząc do głównej części wpisu, wielu z was pyta jakie uczucie towarzyszyło mi scenie za czasów mojej dobrze zapowiadającej się kariery. Cóż, w takich momentach wyobrażałem sobie, że jestem ptakiem. Nie byle jakim ptakiem, a wielkim, dumnym, podziwianym przez te mniejsze, które nie miały nawet szansy wzlecieć tak wysoko jak ja. Piękne dźwięki pływały w powietrzu, niczym chmury na niebie. Wbijały się do uszu widowni, która całą uwagę skupiała tylko i wyłącznie na mnie. Byłem gwiazdą. Byłem uwielbiany! Powodowałem istny orgazm u kobiet pijących drinki pode mną, chociaż założę się, że nie tylko u nich. Przystojni faceci z nabrzmiałym jak mój instrument sprzętem, tylko marzyli o spotkaniu ze mną sam na sam. Wzorem bóstwa stałem na scenie ponad tłumami, moimi wyznawcami, przygrywając im złotą melodię, wzbudzającą ciarki u największych twardzieli. Jednak wtedy byłem skupiony na wydobywaniu najczystszej ambrozji w postaci idealnie zagranych chwytów na strunach. Tylko to mnie obchodziło. Nie fani, lecz moje rzemiosło. Wszystko musiało pójść idealne, pragnąłem tego, chciałem być mistrzem w tym, co robie. I tak było. Nie mogło być inaczej. Najtrudniejszym momentem na scenie jest czas, gdy przychodzi twoja kolej, prawdziwa solowa akcja. Choć asysta w postaci reszty zespołu zawsze stała w moim cieniu, to niekiedy maskowała swoimi instrumentami moje niedociągnięcia. Bez nich wszystko musiało pójść jak po sznurku: perfekcyjnie. Niechętnie to mówię, ale w takich chwilach serce przyspiesza, a ręce zaczynają ślizgać się po strunach przez spływający po nich pot. Niemniej, trzeba sobie z tym poradzić. I w tym byłem świetny. Nigdy nie wpadłem, nigdy. Tym właśnie jest dla mnie stanie na scenie - bycie w centrum uwagi, bycie podziwianym, bycie ubóstwianym. Niestety wszystko to przepadło.

Szczerość 20.09.27 ABY
Kilka dni temu pisałem o zdecydowaniu się na założenie protezy, ale nie napisałem czemu czekałem z tym wyborem całe dwa miesiące od wypadku. Nie chodzi jedynie o brak środków, a też o... paniczny strach. Boję się tego. Boję się całego zabiegu oraz mechanicznej, nienaturalnej części doczepionej do mojego ciała. Czy w ogóle będzie jak dawniej? Czy będę ją chociaż czuł? Czy dzięki niej wrócę do gry na Xancie? Czy będę nadal sobą? Tyle pytań, a nie jestem w stanie odpowiedzieć na żadne.
Chciałbym jeszcze opisać moje dotychczasowe życie i od razu piszę, że nie, nie radzę sobie dobrze. Jestem nikim. Nie potrafię samemu wykonywać wielu podstawowych czynności, które dla normalnego mężczyzny nie stanowią żadnego problemu. Gdy idę ulicą, wchodzę do kantyny lub jakiegoś sklepu, ludzie patrzą na mnie ze zdziwieniem i odrazą, nie to co kiedyś. Dawniej bywalcy przy barze puszczali mi oczka, stawiali kolejkę, pytali o następny koncert. Cholera, to byłem prawdziwy ja! A teraz czuję się samotny, taki opuszczony. Ten blog zaś jest niczym innym jak ucieczką od rzeczywistości i i chyba sprawdza się w swojej roli.

Trochę o życiu 25.10.27 ABY
Już niedługo dobijemy do wymaganej kwoty! Wpłacajcie, ludzie, a niedługo znowu usłyszycie mistrza w akcji. Tymczasem coś o mojej przeszłości.
Od urodzenia mam duszę artysty, poety i marzyciela. Gdy moi rówieśnicy uczyli się, dostawali na renomowane uczelnie, ja ćwiczyłem, komponowałem, doskonaliłem się. Ojciec zawsze powtarzał, że dużo w taki sposób nie osiągnę, ale nie miałem zamiaru go słuchać, ja swoje wiedziałem. Czułem, iż w przyszłości wyrosnę na osobę robiącą to, co kocha. I udało się, rzecz jasna do czasu. Sam wyprowadziłem się z rodzinnego domu, mimo że każdy mi odradzał. Czułem, iż świat stoi przede mną otworem, a ja mogłem się wreszcie rozwinąć. Nie byłem przez nikogo zatrzymywany, blokowany, ograniczany. Początkowo szło... trudno przyznać, ale ciężko. Praca tu i tam, złapanie nowych kontaktów, aż wreszcie wszystko zaczęło wchodzić na coraz lepsze tory. Głównie dzięki rozpoczęciu kariery w HoloNecie i udostępnianiu wam świeżych piękności. W miarę szybko zdobyłem popularność, ale chyba zasłużyłem, nie?

Wkrótce 01.10.27
To już zaraz!

Dzięki! 14.10.27
Nic nie pisałem, bo moja głowa była zawalona tonami spraw, między innymi załatwianiem tych wszystkich formalności dotyczących operacji. Oj, było trochę biegana. Ale co najważniejsze wreszcie mam kwotę na spłacenie protezy i kosztów zabiegu! A to wszystko dzięki wam! Szczerze przyznam, że się denerwuję. I to straszliwie. Zresztą pisałem wam o swoich obawach, teraz jedynie się one nasilają, ale nie ma już odwrotu. Postanowiłem, więc tak zrobię. Przecież ktoś musi dostarczać dobrej muzyki w tym smutnym świecie, a ja zawieść nikogo nie chcę.

4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze?: Przede wszystkim chciałbym posmakować RP w lubianym przeze mnie uniwersum w gronie znających się na rzeczy osób. Najważniejsza jest dla mnie solidna, ciekawa i angażująca rozgrywka.
b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji?: Od byłego członka Żółwia.

Awatar użytkownika
Phylkus
Adept
 
Posty: 9
Rejestracja: 13 paź 2018, 2:01

Re: Dule Phylkus

Postautor: Fenderus dodano: 15 paź 2018, 1:19

Fajny pomysł na podanie. Rzadko jestem przekonany do różnego rodzaju pamiętnikowo-podobnych form, ale tutaj to zdało egzamin naprawdę.

Podoba mi się, że to chyba przykład najnormalniejszej postaci na świecie. Kompletnie żadnych przygód wychodzących ponad życie normalnej osoby, bez kompletnie żadnych wydarzeń ponad to, co mogło spotkać kompletnie każdego zwyczajnego człowieka z 90 % świata. To do granic normalne, zwykłe życie osoby z bardzo wyraźnie pokazanymi zainteresowaniami, stylem bycia, podejściem, pokazane na przykładzie prostej, ludzkiej walki z kalectwem (mimo że z dużym przymrużeniem oka). Bez dramaturgii, bez żadnych wymysłów, po prostu... prawdziwe życie. Naprawdę pod tym kątem to chyba rekordowe podanie, nie pamiętam kiedy trafiła się historia z tak barwnie i konkretnie rozegraną przyziemnością x)

Ode mnie zdecydowany pozytyw.
Obrazek
Awatar użytkownika
Fenderus
Rycerz Jedi
 
Posty: 476
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Dule Phylkus

Postautor: Gluppor dodano: 15 paź 2018, 10:02

Tak samo jak Fender nie przepadam za tą formą podań, ale tu nie dość, że jest to dobrze zrealizowane, to jeszcze uzasadnione przez tło postaci. Masz duży luz w pisaniu i bardzo dobrze się to czyta. Udało Ci się też bardzo dobrze przedstawić charakter postaci w nienachalny, naturalny sposób. Całość świetnie spełnia swoją rolę i nie ma się do czego przyczepić.

Minus widzę tylko jeden - zero jakiegokolwiek powiązania z konkretnymi wydarzeniami, wrażliwością na Moc czy Jedi. Tak naprawdę nic nie wskazuje na nawet najmniejszy wątek, który mógłby stanowić pretekst do wprowadzenia Cię do fabuły. W kontekście wysokiej jakości historii nie jest to może olbrzymi negatyw, ale ta zwyczajna, przyziemna postać do końca taką pozostaje i w sumie na tym mogłoby się skończyć.

Jestem bardzo ciekawy Twojej gry, oddaję głos pozytywny.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gluppor
Rycerz Jedi
 
Posty: 1532
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Dule Phylkus

Postautor: Tanna Saarai dodano: 15 paź 2018, 18:04

Historię czytało mi się bardzo przyjemnie. To prosta, do bólu normalna historia, niekoniecznie tak prostego i do bólu normalnego Torgutanina :')
Będę trzeci, który dorzuci się do nieprzepadania za formą dziennikową i pochwali realizację w twoim wydaniu. W tym wypadku ma to sens. Dodatkowo postać daje się poznać między słowami, nie opisuje siebie, to jaka jest wynika z tego jak się wypowiada, jakie ma podejście, a nie co o sobie mówi (czyli tak naprawdę autor o niej mówi). Bardzo fajnie.
Od sobie chłopek, który ma swoje plany, marzenia, ambicje, a życie pokierowało jego losem inaczej i spotkała go tragedia.

Ciekaw jestem bardzo jak to się rozwinie, bo faktycznie pole do manewru jest przeogromne, ale punktów zaczepienia jakby mniej ^^' Z pewnością jednak pozytyw się należy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tanna Saarai
Uczeń Jedi
 
Posty: 696
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Kraków
Nick gracza: Binol

Re: Dule Phylkus

Postautor: Siad Avidhal dodano: 18 paź 2018, 0:10

Bardzo fajny koncept. Napisanie historii w formie bloga. Nie będę się tutaj wiele więcej rozwodził, bo moi poprzednicy wyjaśnili sprawę w 100% imho. Pozytyw.
Obrazek
Awatar użytkownika
Siad Avidhal
Rycerz Jedi
 
Posty: 1197
Rejestracja: 15 lip 2010, 9:20
Lokalizacja: Ukraina, Kijów
Nick gracza: Vinax

Re: Dule Phylkus

Postautor: Alora Valo dodano: 18 paź 2018, 18:22

Też nic więcej nie dodam. Pożądna historia przedstawiona w niecodzienny, ale przyjemny sposób.
Daję głos pozytywny.
Obrazek
Awatar użytkownika
Alora Valo
Padawan
 
Posty: 341
Rejestracja: 23 gru 2016, 17:21
Nick gracza: Oem

Re: Dule Phylkus

Postautor: Rada Jedi dodano: 20 paź 2018, 13:38

Podanie otrzymało pięć głosów pozytywnych - aplikacja zostaje jednogłośnie zaakceptowana. Dalsze instrukcje zostaną przekazane na PW.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 404
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość