Brostalt Greaseith - Zatwierdzone

Punkt składania aplikacji - stale otwarty.
Regulamin forum
Przy składaniu podania należy wykorzystać wzór pojawiający się przy zakładaniu nowego tematu w tym dziale. Można go pobrać jednak także ręcznie, z tego tematu.

Bezwzględnie proponujemy także zapoznanie się z tym tematem z największą dokładnością, wliczając w to lekturę Regulaminu.

Brostalt Greaseith - Zatwierdzone

Postautor: Angar Makkaru dodano: 22 lip 2018, 0:27

1. Informacje bazowe
a. Imię: Michał
b. Wiek: 20 (dokładnie dziś)
c. Zamieszkanie: Złotów
d. Zainteresowania/Hobby: Czysty roleplay, Motoryzacja (od kiedy zacząłem robić prawo jazdy), Krzyżówki, Strategie, RPG, Harcerstwo i ogólnie pojęta muzyka; czy to w kwestii samego słuchania, czy jej tworzenia; granie na gitarze. Czasami skrobnę coś w Gimpie dla kogoś.
e. Kilka zdań o sobie i swoim charakterze: Ekstrawertyk. Do wszystkiego staram się podchodzić pozytywnie. Mam tendencje do lenistwa, niekiedy po prostu mam zwyczajny brak chęci do robienia czegokolwiek. Mimo tego staram się nadal pracować nad sobą - pomaga mi w tym moja dziewczyna. Obecnie pracuję w branży gastronomicznej. W weekendy w roku szkolnym po prostu się uczę. Oprócz tego zajmuję się współprowadzeniem drużyny harcerskiej. Mam nadzieję w najbliższym czasie zostać szczęśliwym małżonkiem.
f. Kontakt:
- email: fransis243@gmail.com (rzadko używam)
- steam: markus5500 (Jak nie działa to "Hanz slorg")

2. Scena RP/RP w JK3
a. Formy rozgrywki: Sesje i ogólnie pojęte RP w Gothic Multiplayer/SAMP/JK3/Club Marian
b. Organizacje/Grupy: Do jako takiej grupy nie należałem, poza Szlakiem Jedi
c. Staż: Pierwszy raz z Roleplay spotkałem się koło roku 2009-2010.
d. Powód zakończenia gry: Zamykane serwery, rozpad grup sesyjnych, różnice zdań, konflikty wewnętrzne, odrzucenie przez grupę z różnych powodów.


3. Postać
a. Imię i nazwisko: Brostalt Greaseith
b. Wiek: 34
c. Pochodzenie: Prakith
d. Rasa: Człowiek
e. Wygląd: Widzisz przed sobą jednego z przeciętnych przedstawicieli rasy ludzkiej. Łysa głowa odbija promienie słoneczne od jasnej skóry. Poważne spojrzenie brązowych oczu i surowy wyraz nieco pomarszczonej twarzy jest maską miłego mężczyzny o gołębim sercu, jakim Brostalt jest w rzeczywistości. Nieco zadarty nos i usta, ze zjeżdżającymi mimowolnie w dół kącikami ust dopełniają ogólny wyraz twarzy wiecznego niezadowolenia, choć przy okazywaniu emocji szybko można zauważyć jego wewnętrzną naturę szczęśliwego i chętnego nieść pomoc człowieka.
f. Historia:

“-Stary, potrzebuję nazwy dla klubu

-Jeździcie razem od dwóch dni i już klub zakładacie?

-Nie chrzań tylko dawaj pomysły. Jesteś w tym lepszy niż ja.

-Nie wiem… Klub Śmigaczy Prall.

- Bez jaj dobra? To ma być coś związanego ze śmigaczami ale wiesz - coś szalonego.

-Szalone Pedały.

-Kij ci w rzyć.”


Wciąż jak przychodzi mi do głowy ta rozmowa sprzed lat, to zastanawiam się czy nazwać nasz klub “Szalone Pedały” to był dobry pomysł. Z oczywistych względów wybrałem tę nazwę dla jaj, bo wszyscy mamy albo dziewczyny, albo żony. Ja mam to szczęście że się jeszcze nie ożeniłem, chociaż moja kobita strasznie na to nalega - być może dlatego że zbliżam się wolnymi krokami do czterdziestki. Ale chrzanić ten temat - przyjdzie i czas na niego - o ile zostaniesz z nami na stałe. To miło, że chcesz posłuchać naszej historii. Serio. Cieszy mnie że ktokolwiek jeszcze się interesuje takimi pierdusami jak my.


Skąd w ogóle narodził się pomysł na to, wszystko? Ano stąd, że zawsze szukałem jakiejś ścieżki dla siebie. Ludzie szukają czegoś, co sprawi, że będą szczęśliwi; że zaczną się spełniać ich marzenia. Właśnie czymś takim są dla mnie śmigacze. Wiesz dzieciaku; zwiedziłem wiele miejsc na tej planecie ale w żadnym z nich nie poczułem tego “czegoś”. Tak naprawdę czułem się dobrze tylko w trasie. Dlatego właśnie czuję, że to kocham. I ty też musisz to poczuć chłopcze. Jazda to nasze hobby: to odcinanie się od świata rzeczywistego na rzecz utopijnej wędrówki.
Jest nas jak widzisz szóstka - chojraków można by było powiedzieć. Jesteśmy dla siebie jak bracia; wspieramy się i pomagamy sobie nawzajem. Większość ludzi tak naprawdę nie wie czym się zajmujemy. Przede wszystkim pomagamy ludziom; współ organizujemy festyny rodzinne, zbieramy szmal na chore dzieciaki, kupujemy ubrania bezdomnym, . Ostatnio na przykład zebraliśmy - sami, rozumiesz - zebraliśmy kredyty na rozbudowę sierocińca w zachodnim Prall. Te dzieciaki są trochę jak my; rzucone przez los na pastwę samych siebie, więc niech mają coś lepiej od życia, prawda?

A jak to się w ogóle wszystko zaczęło? Słuchaj dzieciaku.
Moi starzy nie mieli za dużo mamony, więc wyrobiłem sobie tylko podstawowe wykształcenie, bo żaden ze mnie filozof a na studia się nie opłaca w ogóle iść chłopie- ot prosty chłop ze mnie, tak jak z nas wszystkich tutaj. Jak się zainteresowałem skuterami to byłem jakoś świeżo po zmianie roboty - bo w końcu ile można robić w dokach na czarno? Dobra robota ale za psie pieniądze. Uzbierałem wtedy na swój pierwszy skuter repulsorowy: wiesz - Flare-S z podkręconym dopalaczem jonowym, a miał nabite już parę milionów kilometrów na liczniku. Długo się nim nie pocieszyłem - za chwilę się dowiesz. Podjechałem nim pod jeden bar na obrzeżach Prall - za cholerę nie podam ci teraz nazwy, bo w całej swojej karierze objechałem takich setki. W każdym razie; wchodzę do środka. Stary mechanizm drzwi zabrzęczał niemiłosiernie. No i wyobraź sobie smród fajek zmieszany z wonią smażonego steku z Banthy na głębokim tłuszczu. Przy stolikach siedzą właściciele fur stojących przed wyjściem. Pomyślałem, że jako młokos złapię od nich trochę doświadczenia, więc postanowiłem się do nich przysiąść i pogadać o tym co to im się na szlaku przydarzyło. Byłem dokładnie taki jak ty teraz - nieopierzony.
Po dłuższej rozmowie i wspólnym pożartowaniu, zaproponowali mi, bym z nimi wyruszył. Szykowali się wtedy do wielkiej trasy: przez Skoth do Tallut i spowrotem. Brzmiało to wtedy jak pierwsza prawdziwa przygoda. Rozumiesz; ja - ledwo wyrwawszy się z życia typowego mieszczucha - dostałem szansę od życia i miałbym przejechać pół planety do miejsca którego nie znam, w dodatku z ludźmi, których dopiero poznałem.

Ale jak powiedziałem, tak zrobiłem - nie robię z ciebie idioty. Naprawdę zwolniłem się z roboty na czas wyprawy no i zajechałem na ustalony termin pod tę spelunę. Byłem podjarany jak mnich Bendu w podstawówce, kumasz to?
No. To skup się i słuchaj dalej. Ledwo wyjechaliśmy z Prall i rozkraczył mi się skuter parę kilometrów od przedmieścia. Nie dość że to była obsuwa dla ekipy, to jeszcze nerwy - no bo w końcu wyprawa życia - bo mój środek lokomocji po prostu się rozkraczył. Lider grupy - Kel Dor o ksywce Deuter - powiedział, żebym się zabrał jako pasażer z jednym z cyklistów i zostawił tego grata w cholerę. Miałem nadzieję, że pokonam tę trasę na moim potworze, ale życie jest trudne i pełne zasadzek więc… sam rozumiesz - nie wyglądasz na głupiego.

Po pierwszych paru kilometrach niewyrobione dupsko zaczęło się wbijać w siedzenie. Do tego jaja potwornie cię uciskają, jak jedziesz z Granem na małym skuterku. Za to widok, który nas zastał mam przed oczami do dzisiaj. Kocham Prakith za tą - rozumiesz - pustkę wokół ciebie. Wbrew pozorom w tej pustocie dostrzegasz masyw jaki cię otacza; jesteś w końcu tylko drobnym pyłkiem wśród masywu górskiego. Nawet sobie nie wyobrażam ile te wszystkie góry wokół mają wysokości. Prall to przy nich istna piaskownica - uwierz mi na słowo. Góry na tle zachodzącego słońca to chyba jeden z najlepszych widoków na świecie - oprócz gibiącej się Twi’lekanki oczywiście.
Oprócz istnego chłodnego wiatru, który tylko utwierdza cię w przekonaniu że tutaj.. po prostu nic i nikogo nie ma, raz na paręnaście kilometrów uświadczysz kilku zbieraczy złomu. My mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na takich. Spytaliśmy ich, czy nie potrzebują pomocy z tym złomem - bo co to za problem przyczepkę podpiąć pod skuter i podwieźć ich kawałek. Tamci jednak migrowali w przeciwną stronę, ale zaproponowali nocleg w ich małym koczowisku. Zbliżał się wieczór więc się zgodziliśmy, bo jazda po ciemku nie należy do najlepszych. Przy ognisku powymienialiśmy się historiami z naszych wielu żyć - niestety tylko ja nie miałem wielkiej historii - ale ta na mnie po prostu czekała. Po zjedzeniu kolacyjki wszyscy elegancko położyliśmy się spać. Złomiarze - spoko ludzie swoją drogą - poratowali mnie kurtką i kocem, z racji tego, że źle się przygotowałem - ale i tak bywa, młody.

Noc była bardzo mroźna. Pamiętam że prawie odmroziłem sobie palce u nóg - swoją drogą to też jest temat na inną gawędę. Usłyszałem szuranie na skałach które były wokół nas. Byliśmy - no jakby to określić - w dość płytkim kanionie. No i słuchaj uważnie: na początku myślałem, że mi się wydawało, ale pięciokrotnie budziłem się w środku nocy słysząc ten sam dźwięk. Zacząłem udawać, że tego nie słyszę. W końcu nic drapieżnego by nas nie zaatakowało, a była nas łącznie jedenastka. Na drugi dzień skuteromaniacy powiedzieli mi, że to nocna mara - często spotykana wśród żółtodziobów.

Chwila… Barman! Jeszcze raz to samo piwo razy siedem!

Na czym to ja? Ah no…
Patrz kurde - nic nie mówisz, a ja odbiegam od tematu. W sumie nie dziwię się sobie, bo to było świetne przeżycie. Mógłbym o tej pierwszej wyprawie nawijać dzień i noc - kiedyś może ci o tym dokończę młody, ale wracając do sedna:

Ja, Siódemka i Largo poznaliśmy się na zlocie skuterowym w Prak - na pewno kojarzysz: to ta wielka impreza na którą zjeżdża się pół planety. Kojarzysz zapewne te kliamty - prażące słońce, syczenie mięcha na grillu, ryk silników i duża scena gdzieś tam w tle. Mieliśmy namioty obok siebie. Jednego wieczora, gdy siedzieliśmy sobie przy skwierczących Nerfach jakiś dzieciak zawinął motor Siódemki i biedak potrzebował pomocy, żeby gnoja naprostować i odzyskać sprzęt. Miałem już jakiś czas podrasowanego FC-20, którym jeżdżę do dzisiaj - widziałeś tego potwora na parkingu. Gówniarz i jego banda kolegów dawali o sobie znać, bo koczowali w tym samym sektorze co my. Jeden z nich był w ogóle synalkiem jakiegoś bogatego kolesia, bo miał wypasioną osobną przyczepkę, wyobraź sobie. No to ogółem włazimy na to ich małe terytorium. Patrzymy - jeden siedzi na motorze, a trójka stoi wokół niego. Wyglądali jak typowe dzieciaki z licbazjum. No to… wiesz; pytamy grzecznie czy im się coś nie popierdoliło, że zabierają motor mojego kumpla. Dzieciaki widocznie się przestraszyły na nasz widok.

Swoją drogą - sam wyglądasz na zdyganego. Zluzuj; jesteś wśród przyjaciół. Ja rozumiem, że długo byłeś na bezdrożu, ale nie masz się co bać. Teraz siedzimy sobie tutaj, popijamy piwo, fajnie jest, prawda? Ale wróćmy do opowieści:

Zaraz jeden kozak wyskoczył przed grupkę, mówiąc coś o bogatym ojcu i że nas pozwie. Szczerze? Gówno mnie to obchodziło. Jeden z dzieciaków po chwili presji po prostu zwiał, a reszta stawiała opór w stosunku do naszych żądań. Zawinęliśmy więc młokosów i zabraliśmy na skuterach spory kawałek za miasto.
U nas wygląda to tak, że za bycie bucem dostajesz sprawiedliwą karę, więc kazaliśmy dzieciakom zdjąć buciory i wracać do miasta z buta. Za chwilę po tym odjechaliśmy, rzucając je gdzieś po drodze - ale przynajmniej gnoje dostali nauczkę. Mam nadzieję, że coś z tej lekcji wyciągnęli.

Coś ogólnie małomówny jesteś, ale to dobrze; znaczy, że słuchasz co się do ciebie mówi.

Po całej akcji wymieniliśmy się z Siódemką kontaktami i już na następny tydzień, on, Largo i tak jak tu widzisz - Zeyrh i Calyar - dołączyli do naszej paczki. Pytasz, co robi w naszej grupie Dug i kobieta? Jesteśmy otwarci na wszystkich, synu. A ta kobita potrafi o siebie zadbać, uwierz mi. Aż mi się przypomniało jak Calyar nie chcieli wpuścić do jednego klubu, gdy oblewaliśmy powrót z trasy Prall-Skoth: laska tak urządziła bramkarza, że jego koledzy musieli go zbierać z barierek. Aż dziwne, że nas stamtąd nie wyrzucili - chyba po prostu zyskała ich respekt. To ostra zawodniczka, nawet w tankowaniu piwska. Zeyrha Siódemka ściągnął z wyścigów śmigaczy - mam tu na myśli te bolidy wyścigowe. Ten Dug ma łeb do mechaniki. Wiedziałeś, że ze sterty złomu można sklecić nieźle śmigający skuter? Poszukamy czegoś u złomiarzy i będziesz miał własnego bolida niedługo. Specjalnie nie opowiadam ci o Largo bo sam do końca go jeszcze nie rozgryzłem. Ten facet to jeden wielki znak zapytania. Niby Aqualishe to otwarte chłopy, rozgadane ale ten to żywa zagadka. Może tobie uda się go rozgryźć?

W każdym razie… jeśli chcesz zostać z nami, to śmiało, ale jeśli chcesz iść swoją drogą, to spoko, rozumiem - możemy dać ci nawet trochę kredytów na drogę. My jutro się stąd zawijamy do Prall. Wybór należy do ciebie. Zawsze możemy cię odwieźć na szlak z którego cię zgarnęliśmy. Osobiście wolałbym byś do nas dołączył, ale to twój wybór. Poznałeś nas chociaż szczątkowo, więc myślę, że się na nas nie zawiedziesz.

Młody, brodaty mężczyzna w potarganej szacie z oklapniętym, zaniedbanym irokezem, blizną na skroni zerknął mętnym spojrzeniem zielonych oczu na Brostalta i resztę cyklistów, kiwnąwszy głową, jakoby zrozumiał, że musi podjąć jakąś decyzję.




4. Informacje dodatkowe
a. Czego szukasz w RP w organizacji i co jest dla Ciebie w grze najważniejsze?

Przede wszystkim stawiam na dobrą zabawę. Chcę w ten sposób realizować po prostu swoje hobby. Granie w dużej zbitej masie zaczęło mnie po prostu degustować, - głównie ze względu na swoją chaotyczność i często też zachowanie poszczególnych osób w takich zbiorowiskach - dlatego wolę grać w zamkniętym gronie znajomych, w którym wszyscy budujemy jakieś relacje; krytykujemy nasze decyzje, odpowiednio je argumentując; pomagamy sobie nawzajem w różnych dziedzinach i dzielimy się doświadczeniami.

b. Skąd dowiedziałeś się o organizacji?

Byłem tu przez wiele lat. Wciąż uważam Szlaki za prawdziwą ostoję Roleplayu i mam do tego miejsca sentyment, głównie przez będące tu osoby i godziny, które spędziliśmy (niezawsze) w rodzinnej atmosferze.

Obrazek
Ukryte:
Awatar użytkownika
Angar Makkaru
Adept
 
Posty: 490
Rejestracja: 05 cze 2014, 17:59
Lokalizacja: Prakith
Nick gracza: Fr4nsis

Re: Brostalt Greaseith

Postautor: Siad Avidhal dodano: 22 lip 2018, 15:44

Nie widzę się przesadnie rozpisywać w podaniu kogoś, kto tyle ich składał. Doskonale znasz zasady i nie trzeba przesadnie dużo wyjaśniać, objaśniać etc. Powiem tak - z początku subiektywnie nie przypadła mi do gustu forma "opowieści jakiegoś typka przy barze" jako formę historii postaci. Moje postrzeganie tego zmieniło się na finale, przy opisie samego słuchacza. Bardzo dobry, zaskakujący plottwist. Czułem się zaskoczony, że jestem zaskoczony - więc to na pewno na pozytyw zasługuje.

Dalej. Przyczepiłbym się o to, że sama wrażliwość na Moc nie została według mnie poprawnie osadzona. To kwestia personalna i u każdego to wygląda inaczej - i bardzo dobrze - ale inna sprawa kiedy to jest po prostu... Mało precyzyjne. Mamy tutaj naprawdę bardzo dużą otwartość, którą można nawet jakoś osadzić w formie zwykłego domysłu. Ale domysł też musi być trochę bardziej orientacyjnie opisany. Jeśli formą "uwzględnienia" Mocy ma być tutaj np. :
No i słuchaj uważnie: na początku myślałem, że mi się wydawało, ale pięciokrotnie budziłem się w środku nocy słysząc ten sam dźwięk.

To ja tego nie widzę. To może być cokolwiek. Bardziej stawiałbym na to, że w kanionie obserwuje ich kult. Nie widzę tutaj jakiegoś bardziej randomowego nawet powiązania z obecnością samej Mocy. Na takiej zasadzie zastanawianie się "co autor ma na myśli" można uwzględnić na zasadzie, że "dopiero po godzinie spaceru zorientował się, że idzie z rozwiązaną sznurówką i był w wielkim szoku, że się nie wywrócił ani razu" albo "pomimo ustroju socjalistycznego ludzie jednak mieli co jeść"... JA sam pisząc to widzę w tym pewną formę cudu, bo sam to opisuję. Ale to nie oznacza, że tak samo przyjmie to osoba, która to będzie redagować. No po prostu ciężko jest w tym doszukiwać się podtekstów innych niż te, które płyną bezpośrednio z samej suchej treści. Za mało bodźców, które mogłyby coś sugerować.

Podanie oceniam pozytywnie. To, czy faktycznie "coś z Ciebie wyrosło" - warto sprawdzić. Minęło dużo czasu i nie widzę powodu, żeby Ci tej szansy nie dać. Musisz jednak pamiętać, że no niestety nie masz tutaj czystej karty. Jak ktoś jeździ na rowerku. Jak spadniesz z rowerka i połamiesz sobie rączki, to już potem masz trochę ciężko, żeby jeździć tak jak kiedyś bo masz w głowie to, że kiedyś z tego rowerka spadłeś. Tylko i wyłącznie mówiąc dla zobrazowania zależności i swego rodzaju "traumatycznych nawyków". Nikt Ci nie będzie robił pod górkę, ale na pewno jesteś bardziej na celowniku żeby mieć pewność, że po prostu znów nie ściemniasz. Nie widzę jednak powodu dla którego tej szansy miałbym Ci nie dawać po takim czasie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Siad Avidhal
Rycerz Jedi
 
Posty: 1315
Rejestracja: 15 lip 2010, 9:20
Lokalizacja: Ukraina, Kijów
Nick gracza: Vinax

Re: Brostalt Greaseith

Postautor: Zosh Slorkan dodano: 22 lip 2018, 16:11

Nie zawsze przepadam za narracją z pierwszej osoby, to często pójście na łatwiznę, ale tutaj naprawdę się sprawdza, jest fajnie napisane, w fajnym klimacie. Widać konkretny pomysł, fajną wizję. Też nie chcę sie tu jakoś rozpisywać, bo każdy wie że poza przypadkiem Hanza zawsze fajnie grałeś. No i właśnie... Fajny, ciekawy pomysł na wrzucenie go tutaj. Z początku nawet nie byłem pewien czy to on bo szczerze zapomniałem jak ta postać wyglądała xP Fajne zaskoczenie na koniec, całkiem ciekawie pomyślane. Bardzo fajna krzyżówka wydarzeń, fajnie odwrócona perspektywa, to było naprawdę ciekawe i udane x)

Ogólnie to tak, my wiemy jaką żenadę odstawiałeś te 7 miechów temu, Ty też wiesz, nie ma sensu się nad tym produkować. Na moje to tak, zwykle w takim czasie człowiek się za cholerę nie zmieni, to jest za mało czasu, ale... "zwykle". A u Ciebie to był bardzo trudny przypadek z wyjątkowymi problemami, przy którym rozsądne minimum energii życiowej to różnica 200 %. A na pewno tą energię życiową z tego co z Tobą gadałem przez ten czas zacząłeś łapać i zacząłeś normalnie funkcjonować. Przy Twoim przypadku łatwo było zmienić życie o kilkaset procent, więc i mam nadzieję, że Ty sam też się od tego zmieniłeś x)

Za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Zosh Slorkan
Rycerz Jedi
 
Posty: 511
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Brostalt Greaseith

Postautor: Bart dodano: 24 lip 2018, 0:30

Start całkiem od nowa to tutaj najlepsza możliwa decyzja. Zacznijmy od tego, że szkolenie Padawana ukończyłeś, zapominając większości rzeczy trening lub dwa po. Miałeś problemy z łączeniem faktów, zbieraniem wiedzy w jedną całość, zapominałeś fundamentów poszczególnych zdolności mimo świetnych początków i byłbyś skazany na granie postaci niedouczonej, gdybyś zaczynał od Padawana-25. Drugą, ale wiele ważniejszą sprawą jest dla mnie to, jak wyglądały problemy z Tobą na koniec pobytu. Jak napisał Fenderus, wszyscy to znamy, nie będę więc tłumaczył i prezentował przykładów, ale przy Twoim lekceważącym podejściu do własnych deklaracji, słomianym zapale i tym podobnych problemach przy jakimkolwiek powrocie innym, niż z pełnym podaniem, byłbym z automatu przeciw. Wyjście z regualarnym podaniem to świetny start w tej kwestii. Co do reszty, powtórzę się tu po Fenderusie - o ile 7 miesięcy to mało czasu na odmianę podejścia i charakteru, o tyle w Twoim wypadku podstawowe ogarnięcie funkcjonowania to zmiana o rzeczywiście 500% i podniesienie się na taką skalę mogło mocno się na Tobie odbić; zaznaczę, że przede wszystkim kieruję się tu tym, co opowiadał na Twój temat Fenderus przez ostatnie miesiące i polegam na jego zdaniu, najwyżej to jemu narobisz wstydu. :P

Sama historia naprawdę bardzo mi się spodobała. Opowieść z perspektywy postaci na pewno pozwala udowodnić opracowanie jej sposobu myślenia z definicji łatwo, ale tutaj jest to wyjątkowo charakterystyczne. Nieprzesadzona, przekonująca kreacja śmigaczo-motocyklisty z nizin społecznych jest barwna, styl wypowiedzi i słownictwo unikalne, jego narracja bardzo płynna, brzmiąca jak długa opowieść prawdziwej postaci, jej perypetie zupełnie zwyczajn i, naturalne dla postaci tego kalibru, a przy tym po prostu przyjemne w lekturze. Postać łatwo kupić, jest autentyczna i sympatyczna. Jest ciekawa i nietuzinkowa - jej środowisko i wychowanie stoją tak daleko od Jedi, jak to możliwe, ale nigdzie nie ucieka to w tandetną, oklepaną sprzeczność i pseudo-ciekawą kreację Jedi opartą na tym, że postać na Jedi się nie nadaje; nie ma tu nawet cienia tych sztucznych pseduo-szarości tworzonych w tak prymitywny sposób. Niezmiernie łatwo kupić ten tekst.

Wrzucenie Hanza na sam koniec i ujawnienie jego uciekającej, zbłąkanej wersji jako słuchacza to naprawdę świetne zaskoczenie, świetny zwrot fabularny i genialny splot ze Szlaczkami. Tu zaznaczę, że przekazywałem Fenderusowi, w jaki sposób postać Hanza mogła doznać "odblokowania" spod wpływu Kaana i jego biotechnologii i zbiec z bazy z wymazanymi wspomnieniami i innymi problemami. Wrzucenie go w taki sposób daje ogrom możliwości dla organizatora wprowadzenia i praktycznie gwarantuje wciągający start w fabule Szlaczków. To rozegrane bardzo pomysłowo.

Ważny i wymagający wspomnienia jest fakt, że postać (przynajmniej męska) pochodząca z Prakith to dość duży - jak na kogoś, kto już tu długo grał - błąd. Wszyscy mieszkańcy Prakith, którzy są potomkami pierwszych kolonistów, są wrażliwi na Moc choć częściowo, lecz ich kontakt z nią jest tłumiony przez wpływ Voliandera i jego więź z samym w sobie Prakith. Brostalt nie może pochodzić z Prakith, a przynajmniej nie może być dzieckiem prakithańczyków. Jak do tego podejdziesz, zostawiam już Tobie - może być dzieckiem ludzi, którzy przybyli na Prakith jedno pokolenie wstecz, a jeśli więcej, to nie mogli wiązać się z rodowitymi prakithańczykami.

Historia jest naprawdę świetna i broni się znakomicie. Za.
Awatar użytkownika
Bart
Mistrz Jedi
 
Posty: 1226
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Brostalt Greaseith

Postautor: Gluppor dodano: 27 lip 2018, 20:07

Historia bardzo fajna, zresztą jak zwykle, bo z pisaniem tego typu tekstów nie masz problemów. Jeśli idzie o inne kwestie, to chciałbym się przekonać, że te parę miesięcy rzeczywiście pozwoliły Ci się ogarnąć - jestem za.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gluppor
Rycerz Jedi
 
Posty: 1577
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Brostalt Greaseith

Postautor: Tanna Saarai dodano: 28 lip 2018, 9:58

Za. Zobaczymy. Powodzenia.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tanna Saarai
Uczeń Jedi
 
Posty: 777
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Kraków
Nick gracza: Binol

Re: Brostalt Greaseith

Postautor: Elia dodano: 28 lip 2018, 12:00

Na początku chciałabym stanąć w obronie tekstu pisanego z perspektywy pierwszej osoby. Dla nas może się to wydawać bardzo proste ze względu na RP, ale wciąż nie jest to zbyt popularna forma. W większych tekstach przedstawienie bogatej historii bez omnipotentnego narratora to nie lada wyzwanie. Jeśli chodzi o możliwości ukazania uczuć i intencji postaci, nie widzę tu żadnej różnicy w stopniu trudności między pierwszą a trzecią osobą:
Okropne uczucie. Naprawdę chciałam dobrze, ale, jak zwykle, wszystko poszło do dupy. W tamtej chwili byłam pewna, że już nigdy nie spojrzę w lustro bez obrzydzenia.
vs.
Czuła się okropnie. Mimo dobrych intencji, kolejny raz zawiodła. Otarła łzę zastanawiając się, czy jeszcze kiedyś spojrzy w lustro bez odrazy.

Lubię pierwszoosobową narrację, jest mniej wypolerowana, ocieka charakterem. Ten tekst mi się podobał. Twój bohater pasuje do Ciebie, da się lubić, jest prosty, charakterystyczny. Brak zarysowanej wrażliwości na Moc mi również nie przeszkadza. Kiedyś jawna wrażliwość służyła za pewną formę sortowania kandydatów do naboru, ale to u nas już nie funkcjonuje. Jedi nie odławiają już wrażliwych spośród tłumu, nasi kandydaci trafiają do nas w najróżniejszy sposób, ich wrażliwość zwykle wychodzi podczas badań już w samym RP. Pokazanie związku z Mocą w podaniu to dla mnie dodatek, nie wymóg.

Jeśli chodzi o Ciebie - również usłyszałam wiele o tym, że pchnąłeś swoje życie do przodu. Nie oczekuję drastycznej zmiany, już samo wyjście z marazmu i nieco ambitniejsze podejście to duży krok w dobrą stronę. Za, zasługujesz na kolejną szansę.
Awatar użytkownika
Elia
Mistrz Jedi
 
Posty: 1647
Rejestracja: 03 lip 2011, 13:29

Re: Brostalt Greaseith

Postautor: Alora Valo dodano: 29 lip 2018, 13:39

Jak najbardziej za. Troche czasu juz minelo i teraz niech wyjdzie w praniu. Powodzenia!
Obrazek
Awatar użytkownika
Alora Valo
Padawan
 
Posty: 416
Rejestracja: 23 gru 2016, 17:21
Nick gracza: Oem

Re: Brostalt Greaseith

Postautor: Rada Jedi dodano: 29 lip 2018, 18:09

Podanie otrzymało siedem głosów pozytywnych - aplikacja zostaje jednogłośnie zaakceptowana. Dalsze instrukcje zostaną przekazane na PW.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
 
Posty: 441
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Podania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości