Pięć lat Szlakiem Jedi

Miejsce wolnych rozmów na dowolne tematy niedotyczące spraw organizacji.

Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Bart dodano: 28 lut 2018, 23:29

Nagły, gwałtowny zryw, forum konstruowane na pierwszym z brzegu nienajgorszym stylu, jeszcze pod adresem bart.nstrefa.pl, bo nie mieliśmy nawet nazwy. W ósemkę zasiedliśmy do pomysłu, który miał oznaczać po prostu swobodne RP z daleka od toksyczności, kompleksów, szykanowania ludzi za czyny ich postaci, wymyślania im z powietrza złej motywacji stojącej za formą gry i całej tony podobnych rzeczy. Miało być jak najprościej - RP, jak najlepsze, bez hamulców i bez chamstwa.

Nie zastanawiałem się, jak długo to przetrwa. Pomysł, żeby zrobić nowe, własne miejsce, nasz mały domek na drzewie dla erperów nie narodził się u mnie, a u Elii. To Elia była największym orędownikiem powstania - wtedy bezimiennych - Szlaczków. To w zasadzie ona powinna pisać tego posta, ale złapało ją badziewie i muszę samemu wysnuć tę opowieść. Kiedy powstawały Szlaczki, wszyscy byliśmy na niezłym rozdrożu życiowym - ja dopiero zaczynałem studia, równolegle z pracą w biznesie rodzinnym, przed Neilem stały matury, przed Elią poważne rewolucje w pracy, a Siad nawet nie miał komputera. Mimo to zasuwaliśmy jak burza. Codziennie przewalaliśmy dosłowne kilka tysięcy kliknięć w ogarnianiu konstrukcji forum, porządkowaniu tematów, konfigurowaniu wszystkiego w szaleńczym tempie. Z dnia na dzień, 1 marca, stanęliśmy z gigantycznymi pokładami wszystkiego, co stworzyliśmy przez wcześniejsze pięć lat i koniecznością zrekonstruowania tego na nowo. Równocześnie szło wszystko - serwer, forum, nowa oprawa systemu RPG, Regulamin, design forum.

Najbardziej nie zapomnę jednego - atmosfery. Wielu wśród nas miało za sobą różne dawne niesnaski, wielu z nas grywało ze sobą, gdy byliśmy jeszcze w gimnazjum i powstawało z tego wiele złego. Wszystko jednak zniknęło z dnia na dzień - wszyscy nadawaliśmy na prostych falach. Grać w świętym spokoju, w dobrej atmosferze, z jednym nastawieniem, że chcemy to robić jak najlepiej, a cel Szlaków to po prostu RP, z jak najpoważniejszym podejściem do jego tworzenia.

Przez pierwsze dni graliśmy na moim serwerze na Hamachi, ale szybko ruszył zakup regularnego serwera, szybko wszystko zaczęło nabierać kształtów poważnej organizacji. Grało się nieziemsko, przeskok nie tylko poziomu, ale i atmosfery, był cudowny. Szybko powstała dla nas nazwa, wymyślona właśnie przez Elię - i chyba dziś dla każdego z nas jest niesamowicie naturalna.

Nie spodziewałem się, że pięć lat później będę dalej siedział tutaj z Wami - nie myślałem nawet na tak wiele lat do przodu, po prostu. Szliśmy zwyczajnie naprzód, graliśmy dalej, prowadziliśmy to wszystko dalej, bo to lubiliśmy... i tak zostało do dzisiaj.

Ciężko mi opisać, jak wiele znaczy dla mnie to miejsce. Jestem bezkreśnie dumny, gdy próbuję ogarnąć, ile historii tutaj stworzyłem, ile postaci wyszło spod mojej ręki, jak gigantyczne, zawiłe światy zbudowałem dla Szlaczków. To coś z czego jestem naprawdę dumny i w czym stale dokładam kolejny element, z czego mam naprawdę ogromną satysfakcję. Szlaki dały mi motywację do uczenia się mnóstwa rzeczy - gdy zaczęliśmy je budować, musiałem pewnych rzeczy się nauczyć, albo się poddać. Przez te pięć lat Szlaki były dodatkowym magnesem do uczenia się o medycynie, o tonach innych nauk, które były przydatne do tworzenia szlakowej fabuły. Poznałem tutaj mnóstwo wspaniałych osób; nigdzie nie poznałem tylu osób na takim poziomie, jak na Szlakach. To na Szlakach poznałem wszystkich swoich prawdziwych przyjaciół, na których mogłem IRL liczyć jak na rodzinę. Żadne inne miejsce i żadne inne osoby nie dały mi tyle wsparcia. Wiele lat temu śmiałbym się do rozpuku z takiego przywiązania do ludzi poznanych przez sieć i podobne stwierdzenia brał za wynurzenia przegrywa szukającego kolegów na siłę i wyolbrzymiającego każdą znajomość... ale gdzie, cholera, spotkać aż tylu ludzi, którzy bez zadawania pytań przejadą dla ciebie 400 kilometrów pomóc wydostać z bagna, na których można polegać zawsze? Nasze Szlaczki to dla mnie bez dyskusji najlepsze miejsce, jakie znam.

Ciężko zliczyć, ile tysięcy stron czystego tekstu napisaliśmy przez te lata. No dobrze, to akurat mogę zliczyć, bo wygenerowałem .pdfy ze wszystkich logów serwera z 5 lat. 59 750 stron (Courier New 10, standardowe marginesy Worda). Pięćdziesiąt dziewięć tysięcy, siedemset pięćdziesiąt. Forum zapewne dorzuciłoby do tego jeszcze trochę, zgadując po obliczeniach Fenderusa robionych na potrzeby promowania Szlaczków - 510 stron sprawozdań w 3 lata - z wliczeniem sieci wewnętrznej, do 1000 stron na pewno dobijamy. Ilość tego, co stworzyliśmy, przytłacza, gdy pomyśleć, że same sprawozdania to przecież tylko skróty, streszczenia przebiegu. Gdyby pisać książki, chyba naprawdę Szlaki zjadłyby całe Expanded Universe. Ilość tego wszystkiego przytłacza. Ilość godzin, które razem graliśmy, przytłacza jeszcze bardziej. Ilość godzin, które Elia ślęczała nad naszymi mapami, ilość grafik, projektów, ilość tego, co Neil stworzył w swoim genialnym modzie, ilość modeli, które poskładał dla nas Namon, ilość kart medycznych i gigantycznych projektów Siada, ilość wprowadzeń i treningów Adeptów Gluppora... to wszystko przytłacza i chciałoby się wymienić wszystkich. Pomyśleć, że pamiętam czasy, gdy było wyjątkowe, że ktoś robił coś poza grą - teraz takie zaangażowanie wykazuje niesłychana większość. Pamiętam tak samo czasy, gdy na serwerze nie było mowy o godzinie RP bez chociaż jednego nawiasu - teraz trudno mi nawet sobie wyobrazić z jakiego w ogóle powodu ludzie ich używali. Teraz nawias pojawia się chyba raz na jakieś 15 godzin, gdy ktoś pisze o problemie z kompem. Szlaki dobrnęły do poziomu, który był dla mnie kiedyś niewyobrażalny. Mamy przypadki, gdy ktoś nie przećwiczył do zaliczenia, bo za wiele się działo i wylądował w zbyt wielu wydarzeniach przez ten czas. Skala życia świata naszej gry rozwala czasami nawet mnie, gdy próbuję zebrać w całość jakiś większy okres.

Przewinęło się tutaj mnóstwo osób, choć zawsze zostawała mała, wybrana garstka - ale muszę przyznać, że chyba nigdy nie było takiej załogi jak teraz. Dobrnęliśmy do etapu, na którym zupełnie każdy jest w absolutnej, najwyższej czołówce graczy, jakich widziałem przez 10 lat RP, wśród których praktycznie każdy wkłada coś do tworzenia organizacji. Choć nasza średnia wieku pewnie dawno przekroczyła 24, nasza aktywność, zaangażowanie i wkład w Szlaczki zupełnie przebija to, jacy byliśmy za czasów licealnej beztroski. Nie wiem, jak udało nam się zebrać tak niesamowitą załogę. Przez te pięć lat i jeszcze pięć lat wcześniej nigdy nie było takiego składu na tak fenomenalnym poziomie - pod każdym rozumianym względem. Nie każdy, kto mógł, dotrwał do tego etapu - było wiele osób, które w każdej chwili powitalibyśmy teraz z otwartymi ramionami, ale się nie udało, jednak jak na tak wiele lat zadziwia mnie, że takich osób jest... tak naprawdę bardzo mało. Niemal każdy, kto naprawdę był częścią tego wszystkiego, został do końca. Przychodziliśmy, odchodziliśmy, braliśmy roczne przerwy, ale prędzej czy później tu wracaliśmy.

Nie mogę nie podziękować oddzielnie Elii - najaktywniejszej po mnie przez te wszystkie lata, tworzącej niemiłosierne ilości wszystkiego, o czym można pomyśleć, pomagającej mi przy wszystkim, omawiającej ze mną zupełnie wszystko, razem ze mną nadającej kierunek temu, jak powinna wyglądać gra, prowadzącej tony treningów i wspierającej mnie przy prawie każdym fabularnym wymyśle, w którym nie siedziała jej własna postać. Dalej nie próbuję pisać, bo ten post byłby już dopiero gigantyczny. Może wyróżnię jeszcze humorystycznie jedną osobę - Fenderusa. Chyba nigdy w życiu nie spotkałem kogoś, kto odstawałby od naszej starej gwardii tak skrajnie. Wyjątkowy ekstrawertyk, imprezowicz, wybitny luzak, człowiek, od którego stylu pisania chce się czasem płakać, a ktoś, kto jest dla mnie nierozerwalną częścią najstarszej ekipy weteranów i aż ciężko mi sobie wyobrazić, że kiedyś go nie było. No dobra - ale w takim razie koniecznie muszę też napisać o Neilu, już na poważnie... i w końcu i tak doszedłbym do wszystkich. Naprawdę się poddaję - każdy wniósł tu mnóstwo i po prostu nie jestem w stanie tego podsumować. Już pisanie listy "zasług" dla Siada przed pasowaniem na Rycerza było męczące, nie dam rady.

Dziękuję wszystkim, którzy byli tu przez te lata. Wszystkim, którzy mnóstwo tu wnieśli i już ich nie ma i wszystkim, którzy nadal tu są. Uwielbiam z wami wszystkimi grać i z całą pewnością mówię, że Szlaki się nam naprawdę udały. To miejsce, dla którego chce się siadać przed komputerem, dla którego naprawdę chce się tyle grać i tworzyć. To miejsce, które trzymało mnie na duchu przez lata najgorszych zawirowań życiowych, jakie mogłem sobie wyobrazić. Przy całym piekle paru ostatnich lat, które układa się dopiero teraz, zawsze miałem mnóstwo wytchnienia w Szlakach - i mnóstwo oparcia w ludziach z nich. Pobyt tutaj, prowadzenie fabuły - to wszystko po prostu sprawia mi niesłychaną przyjemność. I aż dziwię się, że przed ich powstaniem z RP mogło być inaczej. To po prostu źródło nieopisanej frajdy. Kocham to miejsce za nieopisane emocje, jakie wywołuje we mnie oglądanie losów postaci i miejsc, z którymi spędziłem setki godzin. Żadne z setek przeczytanych książek i obejrzanych filmów nie zostawiły mi tylu emocji, co nasze szlaczkowe RP, a w moim top 10 ulubionych postaci wszechczasów wylądowałyby co najmniej trzy ze Szlaczków.

Chciałem wrzucić coś szczególnego na tą okazję - ale powiem szczerze, że nie miałem pomysłu, nie umiem tworzyć takich fajnych, namacalnych rzeczy, jak reszta z Was. Czeka Was za to coś, w czym zdecydowanie jestem dobry - cała tona pięcioletnich podsumowań, od godzin na serwerze do wszystkiego innego, co przyjdzie mi do głowy. Szlaki powstawały od 1 marca do 5, więc mam jeszcze trochę czasu.

Za czterdzieści minut mija pięć lat, odkąd zakiełkowały Szlaczki. Wrzucam jednak tego posta z małym falstartem, bo po tak długim pisaniu mam ochotę po prostu to wrzucić i umieścić.

Wszystkiego szlaczkowego!

Obrazek

Ukryte:
Awatar użytkownika
Bart
Mistrz Jedi
 
Posty: 1237
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Zosh Slorkan dodano: 01 mar 2018, 0:47

Mega mi ciężko od czegoś tu zacząć, bo już raz zdobyłem się na długi wywód o tym czym dla mnie są Szlaczki jak stuknęły mi 3 lata gry tutaj... ale coś wypada powiedzieć. Nawet nie zerkam na tamtego posta, bo na bank będę się po nim powtarzał, ale mimo to to szczerze nie mam pomysłu. Spędziłem z wami tyle lat, że trudno mi zebrać jakieś myśli. Tyle wspólnych emocji i wrażeń z naszej szlaczkowej fabuły i naszego RP, że nie da się opisać. Spróbował bym zrobić chociaż jakąś listę najbardziej przytłaczających chwil, ale to też nie dam rady.

To co tu wszyscy stworzyliście jest nie do opisania. No... 50 tysięcy stron gry... 1000 stron skrótowych sprawek i malutkich notek do wewnętrznej. No czy to nie mówi samo za siebie? Z tego co sobie kiedyś z ciekawości liczyłem to przeczytałem ze 400 jakiś różnych książek fabularnych od dzieciaka jak ogarniałem to na takim jednym portalu. I szczerze, dosłownie mówię, bez wyolbrzymiania z rocznicowej nostalgii... ich zaleta w porównaniu do naszego RP... są dwie. 1 jest taka że książka wymaga zdecydowanie mniej czasu i skupienia. 2 to taka, że dzięki nim tym bardziej doceniam niesamowitość i geniusz fabularny Szlaków. Gra o Tron to niestety ssie pałę w porównaniu do krzyżówki konfliktu kult-WSK-federalni-prakithowy lud z Sanarisami pośrodku starającymi się zgarnąć swoje. Jedyna wada taka, że trzeba w tym siedzieć setki godzin, żeby do końca złapać ten ogrom i niesamowitość. Przede wszystkim należy się tu gigantyczny respekt dla Barta. Jaki trzeba mieć do tego łeb, nie ogarniam. Nie mam pojęcia i tyle. Ale Elia, co tylko jeden raz zrobiła od początku do końca własną wielką misję typu "dwudniowy gigant" i ta misja właśnie była po prostu największą miazgą w historii z dobranymi wszystkimi malutkimi motywami z totalną perfekcją i coś po czym dosłownie nie zasnąłem... to samo. Neil i jego kampania... kuźwa, tak samo niesamowity respekt. I oczywiście żeby nie było, że ktoś myśli, że ja o tych rzeczach nie wiem. Elia nie sygnowała tak wielu rzeczy i nie była taką twarzą jak Bart, ale chyba 1/3 albo i więcej rzeczy Barta były z jej udziałem i jej totalnie autonomicznym prowadzeniem fabuły głównymi postaciami wedle uznania i aż trudno rozdzielać co robi Bart a co Elia. Neil zbudował 50 % miażdżąco genialnego świata Vongów na Szlaczkach... a bez Gluppora i Neila (i dalej nieco Elii, a dalej nieco Siada) nie było by tak zarąbiście, mistrzowsko wrzuconych w świat szlaczków postaci na wprowadzeniach. Tak samo niesamowite jak niektórzy stworzyli ze swoich postaci miażdżące perełki co po prostu tworzą ten świat swoim geniuszem twórczym, skomplikowaniem i niesamowitą prawdziwością. Pomijam tu Voliandera i Kaana co są od innej strony, bo to nie są "protagi", ale wymieniam w takim razie... Elię, Neila, Siada, Vreyxa, Redga i Tannę. To ile te postacie potrafią dostarczyć emocji i ile głębi te postacie mają to depcze.

Powinny tu być wielkie, zasłużone podziękowania dla wszystkich. Najpierw dla Barta, na 10 stron, potem dla Elii, na jakieś 7, potem dla Neila na jakieś 4, Siada i Gluppora na... no właśnie, w tym problem. Jak ja wam to kurwa napiszę, jak ja to niby zliczę XD? Nie dam rady tego wszystkiego wymienić, a napisać Neilowi tylko o pracy nad modem to jest zbrodnia nie wymienić całej reszty. Musicie wszyscy wybaczyć, ale jesteście tak zarąbiści, że się nie da. XD

Zdecydowanie za to muszę dać też największe podziękowania osobiste dla garści osób. Najpierw Elia... potem Neil i Siad... potem Bart... a potem to tak naprawdę już nawet nie wypada wyliczać. I nie będę wymieniał za co, bo wiedzą, a to szlakowo, a to szlakowo od konkretnej strony, a to życiowo.

Chyba dużo więcej nie powiem, bo ja takie rzeczy niesamowicie czuję i przeżywam, ale nie umiem ich ubierać w słowa niestety. Powiem tylko tak, 3 razy co się rozpłakałem przez ostatnie 10 lat... to 2 były przez szlaczkowe historie i RP XD I się bez wstydu przyznaję.

Wszyscy jesteście zarąbiści i miażdżycie. I naszym nowym Adeptom i rekrutom z całego serducha życzę, żeby sami mogli to poczuć... mija trochę czasu, bez obaw, tak jak mówię, ogrom tego się widzi jak się w to dłużej wsiąknie i obejrzy skalę tego wszystkiego x) Zawsze tu będę, nawet jak będę miał 45 lat i będę mógł zagrać tylko raz na miesiąc, to jak znajdzie się jeden MG i ktokolwiek więcej co będzie chciał, to będę na Szlaczkach nawet w 2038.

Przez was czasem żałuję, że byłem taki imprezowicz w liceum i na studiach i poznawałem dziesiątki osób i wszędzie skakałem po towarzystwach, bo... może i poznałem kupę super ludzi, ale żadnych takich jak na Szlaczkach i tak i "na co mi to było" XD

Mądrze Elia zrobiłaś, że przekonałaś Barta do tej ewakuacji i postawienia własnej łajby... wszyscy mądrze zrobiliście, że na tą łajbę weszliście. Szlaki wymiatają, aż chce się grać czytając to i muszę jutro albo pojutrze wreszcie wskoczyć na serwa XD
Obrazek
Awatar użytkownika
Zosh Slorkan
Rycerz Jedi
 
Posty: 492
Rejestracja: 16 wrz 2013, 20:33

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Angar Makkaru dodano: 01 mar 2018, 19:19

Pojawiłem się tutaj w pewne upalne wakacje 2014 roku. Byłem jedną z tych nielicznych osób, które zaczynała swoją przygodę jeszcze o szczebel niżej - na przełomie gimnazjum i liceum. Szlakiem Jedi już wtedy wyglądało bardzo profesjonalnie i szczerze powiedziawszy, nie myślałem w ogóle, że kogokolwiek zainteresuje moja persona. Wolną chwilę wakacyjnego czasu, zaraz po ogrywaniu KOTORa spędziłem na jednym z portali, na którym niejaki "yayo" przewijał się między użytkownikami. Już wtedy byłem zapalonym graczem RP - co prawda zaczynając od takiego prostego pseudo roleplayingu na flashowym "Sherwoodzie" czy na "IMVU", dociągnąwszy się do SAMPA i w końcu wtedy powoli rozwijającej się "sceny"(nie lubię tego słowa) na Gothic Multiplayer - zauważyłem w jego sygnaturce odnośnik do TEGO forum (jeszcze w niebieskiej stylistyce).
Po zapoznaniu się z informacjami stwierdziłem, że nie zaszkodzi spróbować, zważywszy, że to zaczynała być moja pasja.

W końcu przyszedł ten moment, w którym zajrzałem do działu podań. Nie wyobrażacie sobie, jaki stres spotyka człowieka, który widzi (a za mojego przyjścia była taka pula) kilka podań zaakceptowanych pod rząd, które na tamte czasy były dla mnie piorunująco dobre. W myślach przewijało mi się: "na pewno się nie przebiję, poziom tych kart jest po prostu za wysoki, po co marnować czas, skoro nic z tego nie będzie?". I wiecie co?

Po pierwszym poście Siada już byłem pewien że nie będzie zbyt dobrze, bo był to głos ledwo pozytywny. Ale potem weszła Elia, wszedł Fenderus, Bart - myślałem, że złapałem nogi Boga.

A potem pamiętacie jak było - pierwsze buty Fendera, rozwalone bramy hangarów. Ale o dziwo... nie zniechęcało mnie to w ogóle. Za każdą porażką jeszcze bardziej czułem, że po prostu nie powinno mnie to obchodzić. Ale nie zawsze tak było. Mimo tego mogę śmiało powiedzieć, że Szlakiem Jedi nauczyło mnie pewności siebie i współodczuwać z innymi. Nauczyło mnie cierpliwości, uchylenia się nad drugą osobą, pomocy innym.

1643. Ta liczba nie jest tutaj przypadkowo. 1643 godziny gry na Szlakach, 1643 godziny Roleplayu; 1643 godziny misji, treningów, luźnej gry, eventów, krwi, potu, łez (tych ze smutku też), ciężkiej pracy i miłego spędzenia czasu w gronie... przyjaciół. Bo jak inaczej nazwać grono osób - jak Bart wspomniał - które potrafi zawsze pomóc, doradzić, uporać się razem z tobą z jakimś problemem? Z którymi się sprzeczasz, ale mimo to się na nie nie obrażasz, bo wiesz, że żadna głupota nie złamie przyjaźni?
Za te 1643 godziny wspólnej gry chciałbym wam wszystkim, z całego mojego (spaczonego) serca podziękować. Podczas tych tysiąca sześciuset czterdziestu trzech godzin spędziłem czas najlepiej jak tylko mogłem. Czasu jaki potrafili dla mnie dać obcy mi na początku ludzie. Jesteście wielcy.

Jednakże nie wiem, czy na pewno zasługuję na miano przyjaciela po tym co się stało. Po tym jak każde z was potwornie raniłem, minuta za minutą, godzina za godziną. Po tym jak niefortunnie życie wypadło mi z rąk, zamiast je pozbierać, zacząłem iść przed siebie. Nie patrząc na to co było: czego się nauczyłem, co z wami przeżyłem, jaki mieliście do mnie stosunek, co ja dałem dla was, co wy daliście dla mnie i w jaki sposób mi pomogliście (czy ja wam). Nie minęło wiele czasu, a ja czuję się tym coraz bardziej paskudnie. Nie cofnę czasu, ale póki mam jeszcze tę okazję, staram się jej nie marnować i dążę do tego, byśmy mogli się wszyscy spotkać ponownie, jak za starych czasów, kiedy to jeszcze wykazywałem sobą jakieś wartości.
Musicie wiedzieć natomiast jedno - jest mi paskudnie przykro. Mimo że wałkować tych słów nie ma po prostu sensu i wszystko pokażą czyny, chcę byście wiedzieli, że nie chcę, by te 1643 godziny poszły na marne - bym został zapamiętany jako ten potwornie zły człowiek.
I mimo, że jesteście ludźmi z internetów... to czuję, że łączy, lub łączyła nas więź. Ja ze swej strony tylko pragnę was zapewnić, tak jak niecały miesiąc temu zapewniałem Barta - wrócę tu, jako "nowy" stary człowiek:

Angar.

Ukryte:
Obrazek
Ukryte:
Awatar użytkownika
Angar Makkaru
Adept
 
Posty: 494
Rejestracja: 05 cze 2014, 17:59
Lokalizacja: Prakith
Nick gracza: Fr4nsis

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Tanna Saarai dodano: 01 mar 2018, 21:30

5 lat... Kupa czasu... A jednocześnie tak niewiele...
Dopisuję to po skończeniu całości... Okazało się tego ogromnie wiele. Pisałem z serducha, co mi się przypomni. O czym w danej chwili pomyślałem przelewałem do tego posta... Będzie tu trochę mojej historii, jak się okazało trochę więcej, niż trochę. Ale jest ona ważna w zrozumieniu tego, co chcę przekazać dalej. Będzie o wzruszających momentach, będzie o cudowności i niezwykłości tego miejsca... O tym wszystkim, a jednocześnie braknie tak wielu rzeczy, których wymienić wszystkich nie sposób... Zatem zapraszam do zapoznania się z moim sercem.

Pamiętam, gdy Bart pierwszy raz wspomniał mi o Szlakach. Nie było wtedy jeszcze nazwy, ba! Wszystko było w powijakach. Pamiętam jak piekielnie zainteresowała mnie ta idea i jak rosła chęć przyłączenia się natychmiast i tworzenia tego miejsca... Będzie tylko troszkę mojej biografii byście w pełni mogli zrozumieć, czym jest dla mnie to miejsce. To wszystko się przeplata, jedno wynika z drugiego, więc nie mogę tak po prostu przejść do meritum niestety...

Pamiętam jak długo zajęło mi pisanie historii postaci, jak wiele miałem przemyśleń; ile wersji było jej historii nawet nie macie pojęcia... Ale ważniejsze jest to, co mnie w ogóle skłoniło do podjęcia decyzji o dołączeniu do Szlaku.
Moja przeszłość na Role Play JK3 była niezwykle burzliwa... Niektórzy znają ją całkiem nie najgorzej, niektórzy zdążyli już zapomnieć, inni nie mają o niej zielonego pojęcia. Ja jednak będę pamiętał zawsze i pamiętałem za każdym razem, gdy rozmawiałem o Szlakach z Bartem. Choć już w tamtym momencie byłem pewien, że jestem zupełnie innym człowiekiem i Ci, którzy twierdzą inaczej zwyczajnie się mylą; nie miałem najmniejszego zamiaru zmuszać nikogo do obcowania ze mną, jeśli taka jest jego wola. Co więcej... Wywodziliście się ze środowiska, w którym pozostawiłem po sobie bardzo nieprzyjemne wspomnienia... Nie wchodząc w szczegóły jednak, lecz i nie owijając w bawełnę byłem strasznym bucem nim skończyłem przygodę w JK3RP.
Nagła decyzja życiowa, zryw i nim się obejrzałem musiałem sobie niemal z dnia na dzień radzić zupełnie sam, budować to, czego pragnę od zera.

Nigdy nie mogłem specjalnie w swoim życiu liczyć na nikogo... Przyjaciele zawodzili, rodzina mimo szczerych chęci nigdy nie mogli mi nijak pomóc, głównie finansowo, w spełnianiu swoich marzeń i dążeniu do pasji. Byłem, więc zdany tylko i wyłącznie na siebie, na własne siły w dążeniu do celu. I byłem przekonany, że tak być powinno, tak działa świat. Każdy dąży do własnego szczęścia sam. Może otrzymać jakieś wsparcie od innych, ale jest to raczej drobna pomoc... Nic więcej...

I wtedy ten koncept runął jak domek z kart po kolejnej rozmowie z Bartem. Nie pomnę, kiedy dokładnie, nie jest to istotne. Dowiedziałem się wtedy, że grupa totalnie obcych sobie ludzi, która nigdy się nie spotkała na żywo, zna się tylko przez internet i jedyne, co ich naprawdę łączy to gra komputerowa, na której odgrywają sobie Role Play... Ocaliła gościowi życie. Dosłownie... Gość był na dnie dna. On nie żył... On starał się przetrwać... Zebrali hajs, pozałatwiali dokumenty, bilety, papirologię i wysłali typa za granicę dając mu nową szansę. W tej samej rozmowie dowiedziałem się, że również zebrali hajsy na niezbędne leki dla kogoś innego, kogo nie było na nie stać...
Nie pamiętam jak długo nie mogłem w to uwierzyć, jak długo zbierałem szczękę z podłogi.

W tamtym momencie wiedziałem już, że chcę być częścią tej społeczności. Poznać tych ludzi. Bo widzicie... W moim dołączeniu do Szlaków nie chodziło tylko o Role Play, z czego może nie do końca zdawałem sobie wtedy sprawę. Wydaje mi się po tym całym czasie, że w rzeczywistości szukałem również akceptacji. Ludzi, z którymi będę mógł porozmawiać o wszystkim w swój specyficzny sposób, po swojemu, bez udawania kogokolwiek i siląc się na jakąkolwiek formę. Którzy nie obrażą się, gdy wyrażę swoje zdanie, odmienne od ich zdania. Którzy nie będą mi próbowali niczego wmówić i na siłę udowodnić.

Napisałem, więc w końcu historię, całe podanie, wkleiłem... I się zawahałem. Pamiętałem swoje poprzednie podejście do powrotu w świat Role Play na JK3. Pamiętałem jak to się skończyło i bałem się ponownie takiego rozwoju sytuacji. Wtedy coś mi kliknęło w głowie. Wszedłem w swoje stare podanie, sprawdziłem, przeczytałem opinie i znalazłem fragment dziewczyny, która osobiście mnie nie znała, ale jak sama twierdziła słyszała o mnie. I zapewne same złe rzeczy. Te złe rzeczy potwierdzał wpis każdej innej osoby w tym podaniu... Ale mimo wszystko... Zaufała, że pracowałem nad sobą i nie jestem już tym bucowatym nastolatkiem, który opuszczał tamto miejsce. To było cholernie miłe... Zwłaszcza, że ta dziewczyna była filarem Szlaków; oczywiście mowa o naszej niezastąpionej Elii.
Przewinąłem dalej... Kolejna ocena mnie. Kolejne wyliczanie grzechów i błędów młodości. Byłem na to gotów, nie spodziewałem się jednak, że zrobi to niemal każdy... Właśnie... Niemal... Dotarłem w końcu do postu osoby, którą pamiętam, iż gardziłem strasznie. Spiny, jakie z nią miałem i nieprzyjemności, jakie jej wyrządziłem bądź próbowałem wyrządzić tylko z chęci poczucia się lepszym... Szkoda opisywać... I mimo, iż za całą swoją przeszłość przeprosiłem, mimo, że zostało mi wybaczone, to w momencie składania podania spodziewałem się kolejnego linczu. Oczywiście, że odniesienie do mojej burzliwej historii się tam znalazło... Ale było to tak rzeczowe, tak obiektywne, szczere i wyrozumiałe, że ciężko mi nawet opisać, jaką radość sprawiło mi ponowne tego czytanie. To był post Barta.

Rozumiecie? Dwie osoby, które stanowiły filary Szlaków okazały dokładnie to, czego potrzebowałem. Nie bezgraniczne zaufanie, nie zapomnienie, a akceptację, tolerancję i zrozumienie.
Ponowne przeczytanie tych dwóch postów upewniło mnie, że podjąłem słuszną decyzję rok wcześniej, zabierając się do stworzenia Tanny Saarai.

I oto jestem. Ponad dwa lata później. W cudownej organizacji, którą cechują same pozytywne cechy. O której członkach nie mogę powiedzieć nawet jednego złego słowa, nawet mocno się wysilając. I powiem wszystkim, którzy czytając te słowa uważają to za wazeliniarstwo i chwalenie swojego miejsca, które mnie fascynuje, że rozumiem. Rozumiem, bo przed dołączeniem do Szlaczków byłem dokładnie tak samo sceptyczny i miałbym totalnie takie samo nastawienie. Bo tego, czym jak cudowni ludzie się tu znajdują nie da się opisać... Nie muszę rozmawiać godzinami z każdym z was... Ba! Z wieloma nawet nie rozmawiam za często. Zawsze ciężko było mi rozpoczynać znajomość, ciężko było mi ją utrzymać. Nie lubię się narzucać i często mam właśnie takie wrażenie, iż to robię. Na Szlakach nigdy nikt nie dał mi nawet w ułamku odczuć, że tak robię. Zawsze każdy odnosił się tu do mnie z szacunkiem, zrozumieniem i akceptował to, że jestem inny. Tak jak każdy jest inny. W Szlakach to cenię najbardziej... Ludzi... Społeczność... Was.
Bo bez nas Szlaczki by nie istniały. Bez zgranej, rozumnej, logicznej, empatycznej, wrażliwej, przyjacielskiej - można tak długo wypisywać... Bez takiej społeczności to miejsce byłoby kolejnym zbiorowiskiem fanów Gwiezdnych Wojen, fanów Role Play, fanów JK3... A jesteśmy niczym rodzina. Każdy w miarę swoich możliwości daję dla Szlaków jakąś cząstkę siebie. Wkłada w to serducho i angażuje się by organizacja rozwijała się, była coraz lepsza i lepsza, ale przede wszystkim, by zachować właśnie tę rodzinną atmosferę. Ten specyficzny klimat, którego zwyczajnie nie da się opisać, bo jest niepodważalny i niepojęty.

Nigdzie... Nigdy nie spotkałem się z takim podejściem do drugiego człowieka jak na Szlaczkach. Zarówno w internecie, jak i prawdziwym życiu. Nawet w moim kochanym teatrze są rzeczy, które szczerze mnie irytują. A uważam tamtych ludzi za bardzo mi bliskich. Przy społeczności Szlaczków to małe piwo... Tu nigdy za mojego pobytu nie było żadnego sporu. ŻADNEGO! Słyszałem o jednym... Został rozwiązany w 10 minut. I prawdopodobnie ciężko nazwać to kłótnią, a co najwyżej bardziej zażartą wymianą zdań; jak znam Szlaczki i Szlaczkersów. To jest zwyczajnie niepojęte jak ogromny jest tu poziom zrozumienia. Jak mądrzy i niezwykli ludzie się tu zebrali...

Na Moc... Ten post już jest cholernie długi, a ja nawet nie wspomniałem słowem o ilości czasu, jaki wspólnie spędziliśmy przy RP na misjach, eventach, treningach... Nie wspomniałem o cudownych historiach, przy których chowają się wszystkie historie ze wszystkich filmów i książek, jakie znam... Ani o cudownych postaciach jak Elia, Fenderus, Voliander, całe WSK, Poorgin, Ezequiel, Siad, Angar (tak... Bardzo lubiłem tę postać, mimo wszystko i właśnie dlatego ;')) ... Za długo, by wymieniać. Każdy z was, obecnie grających ma cudowną postać... Uwielbiam mądrą i sympatyczną Alorę, kocham prostego, acz genialnego Fenderusa, nie mogę sobie wyobrazić braku Elii, Siada, Ezequiela, Denarska, Namona, Edgara, czy Bar'a'ki (Gluppora mogę, ale to każdy wie, czemu ^^' Mógłbyś grać częściej, bo chętnie bym poznał tego zapijaczonego Rodianina ;'))... Jeśli którejś z tych postaci przyjdzie zemrzeć, a jak wszyscy wiemy nie jest to takie trudne... Często nawet nie do końca od nas samych zależne... Będę piekielnie smutny i rozżalony.
Przepraszam was Adepci, że nie znaleźliście się w tym gronie. Nie czujcie się jednak z tego powodu gorsi, czy pominięci przez nieuwagę. Zwyczajnie was nie znam... Ani w RP, ani OOC nie mieliśmy okazji pogadać zbyt wiele. Jestem przekonany, że jeśli tylko zaangażujecie się w naszą społeczność to się z pewnością zmieni ;')
Mógłbym wymienić tak każdą rzecz z osobna... Nawet, te, które początkowo wydawały mi się chybione. Bo ostatecznie okazywały się niesamowite, niezwykłe i piękne...

Uwielbiam grać swoją Tanną. Kocham to jak jej historia się potoczyła, a na którą wpływ miałem jedynie taki, iż mogłem ją przeżywać i podejmować decyzje nie znając ich konsekwencji. Kocham żyć tą postacią. Nigdy nie zapomnę porwania przez Kult, wyzwolenia się od nich, walki o przetrwanie i ratunku przez Fenderusa i Angara. Długo będę jeszcze wspominał błędy, jakie popełniłem Tanną na Dac. Będę się wzruszał przypominając sobie w jak cudowny sposób Elia przyjęła Tannę na swoją Uczennicę... Dlatego prowadzę w cyfronotesie na forum kronikę wszystkich ważnych dla Tanny wydarzeń. By za dziesiątki lat, gdy będę już stary, a moja pamięć zawodna móc sobie spojrzeć i raz jeszcze przypomnieć te wszystkie cudowne wydarzenia. Raz jeszcze się wzruszyć każdą z tych pięknych chwil.

Wiem, że to piekielnie długi post... Ale taka okazja nie zdarza się codziennie. 5 lat to szmat czasu. Ale pora to już powoli kończyć. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna. Tym, którzy tu byli, gdy dołączałem do tego wspaniałego grona niezwykłych ludzi i tym, którzy do niego dołączyli później, a zostali po dziś dzień. Dziękuję Bartowi, Elii, Neilowi, Glupporowi, Namonowi oraz Siadowi za ogrom pracy, który włożyli w stworzenie tego miejsca i wkładają nadal po tak długim czasie. Za równie wielki wkład dziękuję każdemu, kto dołączył już po stworzeniu tego pięknego miejsca, którzy byli tu przede mną - Fenderusowi, Bar'a'ce, Edgarowi oraz tym po mnie - Alorowi, Denarskowi. Dziękuję również naszym najnowszym członkom - Avekisaowi i Fenrisowi. Mam nadzieję, że się tu odnajdziecie, poczujecie magię tego miejsca i staniecie się pełnoprawnymi członkami naszej społeczności. Będziecie wkładać w to miejsce tak samo wiele serducha jak każdy, nie dlatego, że tak powinniście, czy ktoś wam kazał, ale dlatego, że będziecie chcieli. Dziękuję również Garrinowi, że postanowił złożyć podanie zachęcony naszą reklamą, zaufał nam i chce wspólnie z nami tworzyć ten świat i to miejsce. Dziękuję również każdemu, kto jeszcze do nas nie dołączył, a to zrobi i trafi na ten bardzo długi już post, licząc, że jest już jednym z nas w pełni tego słowa znaczeniu.
Jesteśmy elitą. Bez dwóch zdań najlepszymi z najlepszych. Brzmi to bardzo arogancko, zdaję sobie sprawę. Ale jestem tego pewny, gdyż raz jeszcze powiem, iż nigdy i nigdzie nie spotkałem tak wspaniałych ludzi...

Niech Szlaczki trwają dalej. Niech się rozwijają. Niech będą!
Wszystkiego Szlakowego moi drodzy!

PS. Zapewne nie zawarłem w tym poście wielu, wielu rzeczy, o których powinienem wspomnieć, ale zapomniałem w momencie pisania tego posta. Gdybym jednak się zastanawiał dłużej pisałbym go kolejne dwie godziny ^^'
Obrazek
Awatar użytkownika
Tanna Saarai
Uczeń Jedi
 
Posty: 792
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Kraków
Nick gracza: Binol

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Avekias dodano: 01 mar 2018, 22:35

Szlaki mają 5 lat, ja na Szlakach jestem od niecałych dwóch miesięcy... Trochę dziwnie się pisze taki post z perspektywy totalnego nowicjusza, który nawet nie jest Padawanem, no ale jakoś naszło mnie na podzielenie się moimi odczuciami (co rzadko się zdarza bo jestem raczej skrytą osobą).

Dwa miesiące gry w RP na poziomie, o którym nawet nie wiedziałem, że istnieje... Wśród tak dobrze odgrywanych postaci, że zapominam o tym, że gram w grę komputerową... Wśród ludzi, którzy powinni siedzieć i pisać scenariusze do filmów/seriali czy innych wysoko budżetowych rzeczy... Licząc, że kiedyś sam osiągnę taki poziom... 52,4h czystego Role Playu odgrywanej przeze mnie postaci, co to jest w porównaniu z 1643 godzinami gościa, którego nawet nie znam? W całym swoim życiu nie spędziłem nad niczym ponad półtora tysiąca godzin, a to nawet nie jest ktoś kto gra od samego początku Szlaczków...

W zasadzie to nikogo z was nie znam, z nikim nie rozmawiałem prywatnie o czymś nie związanym z RP. Nie żebym uważał, że dla was, swego rodzaju weteranów, jestem kimś wyjątkowym- pewnie przez to forum przewinęło się dziesiątki osób takich jak ja. Dla mnie jednak od momentu złożenia podania nie było dnia żebym nie wszedł na forum i nie sprawdził czy nie ma fikuśnego, pomarańczowego feniksa świadczącego o nowym poście (no dobra było parę takich dni ale wtedy nie miałem dostępu do kompa xD). Odkąd pierwszy raz zalogowałem się na serwer, żeby brać udział w RP nie mogę przestać myśleć o Szlakach, o mojej postaci, o tym co się właśnie odwaliło na moich oczach, o tym kto musi siedzieć za tym wszystkim, żeby to działało tak dobrze jak działa, o tym dlaczego ta osoba/grupa osób jeszcze nie ma własnej religii.

Pisząc podanie nie oczekiwałem za dużo, przeczytałem tylko to co było potrzebne do złożenia aplikacji. To był duży błąd, ponieważ szczerze mówiąc myślałem, że pogram maksymalnie 10h i mi się znudzi- co to, to nie! Każda minuta spędzona na serwerze podniecała mój apetyt na poznawanie tego świata, tej rzeczywistości. Nawet te parę samotnych godzin w Bazie Jedi ćwicząc do zdania tej cholernej akrobatyki nie zniechęciło mnie do Szlaków- co w przypadku innych rzeczy pewnie byłoby mnie w stanie przekonać, że to gra nie warta świeczki.

Z natury będąc, jak to sam określam: chujem, jeszcze nigdy nie napisałem o niczym tak wiele, a tak niewiele zarazem. Jak przeczytałem, że Szlaczkarze pomogli komuś przeżyć, dla jeszcze kogoś innego zebrali kasę na leki i odwalili takie rzeczy, jak dla niektórych własna rodzina nie byłaby w stanie- tknęło to moje twarde jak kamień- przez parę wydarzeń w życiu, o których nie ma sensu gadać teraz- serducho i zrobiło mnie myśleć. Jeszcze do żadnego wniosku nie doszedłem, ale może jak kiedyś mi się uda go odnaleźć to zapewne się tym z wami podzielę :D

No to, to byłoby ode mnie na tyle- nie wiem czy ma to sens, czy jest mądre/głupie, po prostu pisałem na żywioł bo jak zacznę poprawiać to pewnie pozmieniam rzeczy, o których miałem ochotę powiedzieć i wyjdzie to sztucznie, a tego wolałbym uniknąć.

Niech Szlaki żyją długo i szczęśliwie!
Awatar użytkownika
Avekias
Były członek
 
Posty: 19
Rejestracja: 07 sty 2018, 15:26

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Neil Danadris dodano: 01 mar 2018, 23:26

Pięć lat, cholera. Byłem wtedy przed maturami, zupełnie nieświadomy tego jak potoczy się moje życie. Przez tych pięć lat, pomimo niezmiernie wielu zmiennych, zawsze była jedna stała - i były nią Szlaki.

Nie będę jednak pisać o samym RP, które cechują genialne postacie, historie nie do opisania i dziesiątki tysięcy godzin spędzone na serwerze. Wszyscy wiemy, że to absolutne mistrzostwo; że skala tego przedsięwzięcia i fabularne implikacje wykraczają poza granice wyobraźni. Gdybym miał należycie skomentować pięć lat wydarzeń - a więc wyliczone kilkadziesiąt tysięcy stron dialogów - potrzebowałbym kolejnych pięciu lat :P Czapki z głów dla wszystkich, którzy nieprzerwanie, wspólnymi siłami, tworzą tę historię.

Szlakiem Jedi to miejsce o tyle dla mnie specjalne, że pomimo dwukrotnej przerwy od aktywnego członkostwa, zawsze ciągnęło mnie z powrotem. Pomimo tego, że rezultaty godzinowe osiągam dużo gorsze od tych z początku - to świetnie być członkiem tak zgranej społeczności. Wstyd przyznać, lecz dopiero niedawno zrozumiałem, że nie trzeba miesiąc za miesiącem wchodzić na podium aktywności, by móc czerpać przyjemność z przynależności do Szlaków.

Dziękuję za tworzenie tego miejsca wszystkim członkom bez wyjątku - to prawda, tak świetnej i zgranej ekipy nie było tu nigdy! Każdy ma swoje niepodważalne zasługi, wobec czego nie będę nikogo wyszczególniał - z jednym wyjątkiem: Bart.

Nie jestem w stanie policzyć ile razy ten człowiek służył mi pomocą i radą w totalnie różnorodnych kwestiach; ile razy wyciągał z dołków i życiowego bagna. To ktoś, na kogo mogę liczyć o każdej porze dnia i nocy. Od dawna uważam, że gdyby nie ta przyjacielska relacja z Bartem - moje życie wyglądałoby pewnie jeszcze inaczej. W życiu bym nie przypuszczał, że najlepszego przyjaciela poznam poprzez odgrywanie postaci w uniwersum SW ;)

Pięć lat szybko zleciało, ale utwierdza mnie to w przekonaniu, że możliwe będzie obchodzenie kolejnych wielokrotności tej rocznicy. Bałem się, że przez narastające obowiązki i chandrę życia codziennego, stracimy zainteresowanie przynależnością do takiej organizacji. Teraz jednak zgadzam się z Fenderusem - też będę tu wchodzić, nawet za 20 lat :D

Wszystkiego najlepszego!
Awatar użytkownika
Neil Danadris
Honorowy członek
 
Posty: 1180
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Edgar Alexander dodano: 02 mar 2018, 14:40

Dwa i pół roku - tyle czasu spędziłem razem ze Szlaczkami. Momentami, nadal trudno mi ogarnąć swoim umysłem, że to tak wielki kawał czasu. Czasami czuję się, jakbym dalej był początkującym Adeptem, nadal zapoznającym się dopiero z poszczególnymi elementami świata Szlaków. (Może coś w tym jest, że mam świeżą postać, nie wiem :P )

Pamiętam, jak po raz pierwszy na (martwym już) forum kotor2.pl pojawiła się reklama Szlaków. Znałem wtedy tylko Barta, głównie jako jednego z administratorów forum i głównego krytyka opowiadania, jakie wtedy pisałem. Zaproponował mi wtedy udział w RP bezpośrednio. Nigdy wcześniej - poza jakimiś sesjami role-playing'owymi na obozach - nie miałem większej styczności ze sceną, dlatego na początku byłem nieco sceptyczny i niepewny.

Jak już odpaliłem forum i zarejestrowałem się, utonąłem w morzu fabuły Szlaków. Spędziłem długie godziny wertując sporą ilość sprawozdań i timeline wydarzeń. Choć nie od razu przeczytałem każde ze sprawozdań - zrobiłem to znacznie później - to od początku czułem palącą chęć stania się częścią tej stale rosnącej opowieści. Już od początku - co potrafi być moją zmorą - z drobnych pomysłów na postać zrobiłem gigantyczną sieć wątków i relacji. Całkiem niepotrzebnie, ale tak bardzo zainteresowałem się Szlaczkami. Potem przyszło moje Wprowadzenie i samo RP z krwi i kości.

Wielokrotnie chwalono jakość postaci Naiiva pod względem więzi jakie zbudował i jak wgryzł się w fabułę. To zdecydowanie musiało być odbicie mojej własnej fascynacji Szlakami - chciałem poznać i stać się częścią każdego wątku, nawiązać relację z każdą z postaci i zgłębić je w jak największym stopniu. Mimo, że zapewne nie odczuwa się od czasu Lianna tego samego pędu z mojej strony, nadal często główkuję sprawy szlakowe i nie mogę się doczekać każdej kolejnej misji. Szlaki stały się dla mnie niezwykle ważnym hobby - możliwością do świetnej zabawy, spełniania się twórczo i obcowania z paczką świetnych ludzi.

Do każdej osoby, co teraz jest na Szlakach mam sentyment - i do wielu z tych, których już nie ma. Mimo, iż obcuję regularnie z osobami z różnych sfer społecznych, krajów i poglądów, to tutaj trafiłem na szczególnie fascynujące indywidua. Życie na pewno byłoby dużo bardziej puste, bez tych wieczorów spędzonych na wspólnej rozgrywce, organizowaniu misji, czy klęcia pod nosem z powodu schrzanionej misji.

Mógłbym każdej osobie napisać osobny paragraf o tym, jak bardzo ją lubię. Może i nie każdego znam poza rozgrywką - gadać ogólnie, bez skupienia na szlaczkach zdarzało mi się tylko z częścią osób - ale w samym RP, na konferencjach i na forum interakcje z wami są na wagę złota. Jesteście nie do zastąpienia, każdy z osobna.

Bart ode mnie zasługuje na szczególne wyróżnienie. Przez te lata stał się dla mnie niezaprzeczalnym symbolem Szlaków, ich mózgiem i duszą (tak jak Elia jest sercem ;D ). Do dziś zdarza mi się - ku jego irytacji - przychodzić z jakąś niezwiązaną z nim pierdołą - tak mi się wrył w pamięć jako ktoś, kto ogarnia wszystko i doskonale zna szczegóły tego, co się u nas dzieje.

Są dwie rzeczy, których niezaprzeczalnie chcę od Szlaków:
1. Aby trwały one niewzruszenie, tak jak trwają.
2. Abym mógł ten czas z wami wykorzystać do maksimum.

Życzę Adeptom, że również odczują tą magię tej grupy, jej fabuły i historii. Nie wiem, czy rzeczywiście mogę dodać coś wyjątkowego, nie kopiując po wypowiedziach poprzedników.

Wszystkiego najlepszego przyjaciele! Do zobaczenia na serwerze!
Awatar użytkownika
Edgar Alexander
Padawan
 
Posty: 386
Rejestracja: 18 wrz 2015, 12:09

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Gluppor dodano: 02 mar 2018, 23:58

Obrazek

Świeżutki, prosto z pieca, jeszcze ciepły. Post merytoryczny pojawi się w najbliższym czasie :D
Obrazek
Awatar użytkownika
Gluppor
Rycerz Jedi
 
Posty: 1594
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Falan dodano: 03 mar 2018, 0:45

Kurcze jak ten czas leci... Ja jako jedna z tych osób które (niestety) ani nie od począdku ani (jeszcze bardziej niestety) nie do końca te pięć lat przetrwała, mogę mimo wszystko powiedzieć, że bez cienia wątpliwości jest to najlepsza organizacja RP z jaką miałem kiedykolwiek do czynienia. Szlaki są etapem mojego życia do którego często i gęsto wracam myślami, i to w zasadzie praktycznie wyłącznie pozytywnie. Ze świecą popolu szukać drugiej takiej niesamowitej, kreatywnej i zaangażowanej społeczności. Do dzisiaj jestem w stanie z pamięci prześledzić krok po kroku ładnych kilka sesji sprzed kilku lat, tak jakby to było wczoraj. Nie mam już dostępu do tego działu ale chyba nawet gdzieś na forum plącze się jeszcze mój artukuł o alkoholach w SW :)

Nie będę się tu rozpisywał nie wiadomo ile, bo i nie byłem aktywny jakoś szczególnie długo, ale kożystając z okazji raz jeszcze chciałem wszystkim podziękować za fenomenalnie spędzony czas, wyrozumiałość, siedzenie po nocach i pierwszoligowe podejście do tematu. Świadectwem tego jak bardzo przywiązałem się do Szlaków, klimatu i tego co tu wypracowaliśmy, niech będzie chociażby to, że moja aktualna postać w RP Dark Heresy nosi dumną desygnacje FA7AN-15 :) Chociaż nie dane mi było spędzić z wami w grze tyle ile bym sobie tego życzył, jeszcze raz dziękuję wszystim. A jeśli czyta ten wątek ktoś kto nie wie czy aplikować czy nie - koniecznie zaczynaj pisać podanie. SJ jest absolutnie bezkonkurencyjną organizacją jeśli chodzi o RP zarówno w świecie Gwiezdnych Wojen, jak i w ogóle.

Jedne z najfajniejszych wieczorów mojego życia. Jesteście najlepsi.
Falan - ThaSoulz

Obrazek
Falan
Były członek
 
Posty: 81
Rejestracja: 08 lip 2013, 19:14

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Ayon Unn dodano: 03 mar 2018, 0:47

Bardzo ładny wynik gratuluję, aż mi się przypomniało stare Galaxy of Star Wars ^^".
Ayon Unn
Były członek
 
Posty: 17
Rejestracja: 12 paź 2013, 22:14

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Alain Xeren dodano: 03 mar 2018, 1:46

Cześć, Szlaki! Dostałem e-maila, więc szybko tu przyszedłem. : )Cały czas mam nadzieję, że uda mi się, odzyskać równowagę w życiu i kiedyś tutaj wrócić. Nie umiem pisać, takich pełnych serca opowieści, jak Wy, więc chcę powiedzieć, że cały czas o Was pamiętam i dostarczaliście mi niesamowitych emocji, za którymi, strasznie tęsknię. Często przypomina mi się, moja misja, genialne śledztwo, które stworzyła dla mnie Elia, oraz przerażająca tułaczka przez Onderon, stworzone przez Barta.

Szczególne podziękowania, dla Elii. Nigdy, nie spotkałem osoby, z takim, jak to się mówi, "czerepem", nigdzie, jak tutaj właśnie Elię. Bezcenny, był też dla mnie kontakt ze Siadem, ale wspomnę, też Fenderusa. Wspaniali ludzie, lepsi, niż gdziekolwiek. Nigdy nie spotkałem społeczności sieciowej, tak ciepłej i zgranej, wspaniałe miejsce. Nacisk, na uczciwość i tępienie skrótów w myśleniu i ocenianiu, bardzo rozwijający. Świat fabularny, miał dwieście postaci i każdą dobrze zapamiętaną. : )

Trzymajcie się jak najlepiej!
Awatar użytkownika
Alain Xeren
Były członek
 
Posty: 100
Rejestracja: 30 sty 2014, 17:48

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Geno dodano: 03 mar 2018, 12:04

Ja też nie napiszę niczego twórczego, bo zbyt krótki okres czasu wiązał mnie z tym miejscem i nie wiem czy to to, że się nie odnalazłem, czy to kwestia prowadzenia pięciu różnych sekcji sztuk walk i braku prawa do wolnych weekendów... ;D ale do rzeczy:

Chciałbym pogratulować Bartowi i Elli (dobrze to w ogóle napisałem?) za stworzenie trwałej i bardzo dobrej jakościowo społeczności. Szczerze mówiąc, w erze Disneya nie mam już nadziei na to, że kiedyś wyjdzie tak otwarta na graczy i podatna na modyfikację gra (a więc i silnik np. do rp) jak Jedi Knight. A już tym bardziej, że ktoś podejmie się wyzwania odświeżyć to wszystko by dać nam (bez płacenia milionów dolców) możliwość doświadczania roleplay. Jesteście jednym z ostatnich bastionów rp w gwiezdnych wojnach na tym (wg. mnie najlepszym) silniku gry i twierdzę, że to świetne, że ciągle przyciągacie ludzi. Utrzymanie takiej społeczności, poświęcanie się niej i dbanie o jakość, mimo wzlotów i upadków które niesie za sobą dorosłe życie, to potężna praca, której wielu nie jest w stanie zrozumieć, a co dopiero docenić.

Z mojej strony, życzę całej społeczności wszystkiego dobrego, zarówno w życiu jak i w napędzaniu fajnych rzeczy które tu robicie i gdzieś w głębi ducha mam nadzieję, że uda mi się znaleźć czas i podpiąć do was czasami (chociaż u mnie 'zaplanować sobie, by być o 22 w domu bo sesja rp' to graniczy z cudem...:P).

Pozdrawiam,
Geno : )
Geno
 
Posty: 6
Rejestracja: 25 mar 2015, 4:53

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Ayri Amira Tavik dodano: 04 mar 2018, 1:08

Hm, może też dodam coś od siebie.
Początkowo podchodziłem do tej grupy jak do kolejnego pbfa, ot ludzie z którymi sobie pogram i za jakiś czas się skończy. I to by się zgadzało poniekąd, jednak nim się skończyło zostałem mile zaskoczony kilkoma rzeczami. Przede wszystkim klimat nieporównywalny z niczym innym, zobaczyłem ile pracy ktoś w to włożył i czasu. Z doświadczenia wiem, że to może w pewnym momencie człowieka zmęczyć, także kolejny plus za wytrwałość. Kilka osób jak Bart, Fenderus i Tanna zapadło mi szczególnie w pamięci, dzięki współpracy przy stronie, trackerze czy grafikach. Było tego dużo więcej i wiele rzeczy wspominam do dziś. Żałuję, że okazałem się taki niewytrwały w RP, iż nie mogłem tu dalej przebywać, gdyż zabrakło innych kanałów do komunikacji po za RP. Nie mniej jednak jest to grupa która zasiada u mnie w TOP 3. Dobrze spędziłem tutaj czas :)
Obrazek
Awatar użytkownika
Ayri Amira Tavik
Adept
 
Posty: 242
Rejestracja: 28 lut 2015, 20:54
Lokalizacja: k. Kołobrzegu
Nick gracza: Key

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: i_like_swords dodano: 04 mar 2018, 3:59

You guys are awesome. I'm legit in awe of how long you have all held this RP together, how much you have written, how far you've developed the characters (the ones I've learned about anyway), all of the artwork. You all know better than me, but I've known about your guy's work through Bart for some time (I'm from KMC) and have always found it impressive. It's inspiring and makes me want to RP at times, I might even show up as a Vong at some point cursing at you all in broken Polish, who knows.

Well done team. Obrazek
i_like_swords
 
Posty: 1
Rejestracja: 04 mar 2018, 3:49

Re: Pięć lat Szlakiem Jedi

Postautor: Gluppor dodano: 04 mar 2018, 14:47

Tak jak obiecałem, parę dodatkowych słów ode mnie. Mnóstwo spraw przewinęło się w tym temacie, pojawiło się także mnóstwo statystyk świadczących o tym, jak olbrzymi świat udało nam się wykreować. Ja chciałbym jednak spojrzeć na to od trochę innej strony. Moim zdaniem Szlaki mają trzy filary: pierwsze dwa to RP i ludzie. O tym było powiedziane już bardzo dużo i nie będę się powtarzał. Jest jednak jeszcze trzeci, bez którego cała reszta nie działała by nawet w połowie tak dobrze, a jest to nasza organizacja (w rozumieniu wykorzystywanych przez nas procesów podejmowania decyzji, hierarchii itp.). Prosty stat: sala Rady zawiera 42 tematy i 144 posty (w znakomitej większości to kwestie czysto fabularne dotyczące powrotów postaci), sala obrad zaś 176 temat i... 1479 posty. To jest chyba najbardziej niesamowite osiągnięcie - udało nam się wprowadzić kulturę otwartej dyskusji, gdzie każdy może podzielić się swoimi pomysłami, a każdy głos ma znaczenie w zasadzie w każdej możliwej kwestii. Gdybyśmy przejrzeli te wszystkie dyskusje okazałoby się, że dodatkowo jesteśmy niesamowicie... zgodni. W bardzo niewielu przypadkach głosowania były trudne i niejednomyślne. A w przypadku bardziej złożonych tematów (np. system RPG) za każdym razem zaskakuje mnie to, jak dużo każdy z nas może wnieść do dyskusji i dać nowe, świeże spojrzenie na problem (nawet jeśli nie zawsze z sensem ;)). Nie wiem, czy gdziekolwiek w internecie widziałem podobne miejsce, gdzie dyskusja opiera się zawsze na otwartości, szacunku i merytorycznej, konstruktywnej krytyce. To coś, w kierunku czego instynktownie dążyliśmy chyba od samego początku, nawet jeśli nikt nie wierzył, że taki system jest naprawdę możliwy i się sprawdzi. Jak jednak widać, wyszło niesamowicie, a ilość wprowadzonych zmian i sugestii ze strony wszystkich graczy jest po prostu powalająca (polecam zajrzeć do dziennika ustaw).

I to jest dla mnie nie tylko największe osiągnięcie Szlaczków, ale również gwarancja, że czeka nas jeszcze wiele lat wspólnej gry i dalszego rozwoju.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gluppor
Rycerz Jedi
 
Posty: 1594
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Następna

Wróć do Kantyna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron