9 Axes

Miejsce wolnych rozmów na dowolne tematy niedotyczące spraw organizacji.

Re: 9 Axes

Postautor: Bart dodano: 28 lip 2020, 17:56

Tak po prostu wyszło i nie stoi za tym nic ponad przypadkiem, gramy RP, nie prowadzimy grupy politycznej xD Ale właściwie nie za bardzo mnie ten wynik dziwi i dla rozrywki spróbuję trochę objaśnić źródła powszechności takich poglądów. Naturalnie mogę mówić tylko za siebie, ale wydaje mi się, że stanie za świeckością państwa jest czymś co bardzo łatwo można wznieść nad podziały lewicy i prawicy i nie ma wiele wspólnego z samym stosunkiem do wiary. W wielu wypadkach to w ogóle nie ma związku z tym czy jest się ateistą, teistą, nonteistą, a chodzi po prostu o spojrzenie na działanie państwa i instytucji demokratycznych. Postawa orędownika świeckości państwa może wynikać - i wynika w np. moim wypadku - ze stosunku do samej instytucji państwa i głębokiego szanowania idei demokracji, w której władza odpowiada tylko i wyłącznie przed ludem i nic poza tym nie stoi ani nad władzą, ani nad ludem, co można darzyć szacunkiem i bronić tego nawet mając wiele zastrzeżeń do ustroju demokratycznego i uważając go za "najlepsze ze złych rozwiązań" (co także dotyczy mnie), bo tak czy inaczej, to fundament tego ustroju. Również osoba wierząca uważająca że i nad władzą i nad ludem stać może jej bóg, z pewnością jest w stanie zaakceptować, że już niekoniecznie doczesne instytucje reprezentujące tą wiarę. Oczywiście na pewno nie każdy, ale wielu zaakceptuje taki rozdział.

Co za tym idzie, jakakolwiek afirmacja jakiejkolwiek religii w życiu publicznym jest afirmacją tego co za nią stoi i co z niej wynika zarazem, a więc roszczenia sobie przez tą religię prawa do nauczania o moralności, życiu społecznym, etc. Nie byłoby to takim problemem, gdyby nie ważny szkopuł. Gigantyczna część religii jest ściśle zinstytucjonalizowana i naturalnie jej duchowni występują jako autorytety w jej sprawie i osoby dyktujące jak nauki tej religii rozumieć i wprowadzać w życie. Akceptując więc religię w życiu publicznym, akceptując jakieś jej stanie nad ludźmi i stanowienie drogowskazu w dowolnym stopniu, akceptujemy w tym samym stopniu że nie tylko ona stoi nad ludem i władzą, ale i ci którzy nauki tej religii formułują. Co za tym finalnie idzie - zezwalamy aby hierarchia danej religii stała w pewnym znaczeniu nad władzą i ludem. Tak więc jeśli w życiu publicznym przedstawiamy daną religię jako słuszną drogę dla społeczeństwa, to ci którzy tę drogę definiują i mają w tej sprawie autorytet mogą rościć sobie prawo do definiowania słusznej drogi dla społeczeństwa i stać tym samym ponad odpowiedzialnością władzy przed ludem. To prosty ciąg - życie publiczne afirmuje daną religię jako jakikolwiek drogowskaz dla społeczeństwa (więc i siebie)->nauka danej religii jest kierowana na pozornie bezosobowy autorytet publiczny->jej władze dyktujące jej nauki stają się de facto dyktującymi nauki którymi kieruje się władza->hierarchia kościelna zyskuje autorytet nad życiem publicznym. Oczywiście to wszystko w stopniu takim, na jaki pozwala państwo, ale tak czy inaczej każde pójście w stronę wiązania religii z państwem dąży do wiązania jej władz z państwem, co każdemu demokracie powinno wydawać się patologiczne z natury. Nie da się stawiać religii jako elementu życia publicznego bez robienia tego samego z instytucjami stojącymi nad daną religią. Trzeba tu rozróżnić typowe instytucje lobbujące za określonymi rzeczami od instytucji, która rości sobie autorytet nad sprawami moralnymi i idei działania społeczeństwa na taką skalę, że także działania państwa samego w sobie, ergo akceptujemy instytucję która mówi władzy jak powinna swoją władzę sprawować.

Władze kościelne to ludzie tacy sami jak wszyscy inni. Jeśli więc zgadzamy się cywilizacyjnie, że podatność na korupcję jest czymś naturalnym i kreowane muszą być mechanizmy zapobiegające ryzykom korupcyjnym (wysokie pensje dla określonych stanowisk, benefity emerytalne po zakończeniu służby), to nie widzę powodu, by zapominać o ludzkich podatnościach w wypadku hierarchów religijnych. Widzimy to zresztą w pełnym wydaniu w polskiej polityce. Mariaż kościoła z partią rządzącą i poparcie róznorakich biskupów w zamian za różnorakie przywileje i benefity to coś, o czym niektórzy mogą powiedzieć, że do takich samych układów dochodziłoby w państwie świeckim przez wzgląd na popularność wiary. Jest to w pewnym stopniu prawda, ale nie możemy zapominać o tym że ekstensywny udział KK w polskiej polityce przez ostatnie lata wykreował rzeczywistość, w której tego rodzaju układy są korzystne i opłacalne ze względu na to, jak wielką pozycję polityczną zbudowano wcześniej KK i tworząc scenę polityczną, w której zupełnie akceptowalne jest publiczne wycieranie sobie tyłka religią przez polityków. W świecie, w którym na coś takiego patrzyłoby się źle, gdzie publiczne afirmacje religii i afiszowanie nią w wydaniu osób politycznego życia publicznego byłoby poddawane ostracyzmowi - tego rodzaju korupcja byłaby po prostu nieopłacalna. Dalej naturalnie wynika z tego wpływ władz kościelnych na działania polityków, którzy muszą uwzględniać poparcie tej instytucji jako znaczący element gry wyborczej. Tak więc organizacja niedemokratyczna zaczyna dyktować ton polityczny w świecie demokratycznym.

Państwo świeckie to tylko drobny element szerszej konstrukcji, jaką jest państwo neutralne. Aby państwo jawiło się jako neutralne, nie może afirmować jednej konkretnej religii. Jeśli władze stawiają jakikolwiek system wierzeń jako "*ten prawdziwy*" to naturalnie tworzy to afirmację wyższości tego systemu. Państwo nie może mówić że katolicyzm/islam/anglikanizm jest jego wiarą, bo tak czy inaczej stawia to wyznających ten system jako w pewnym znaczeniu wyższy sort obywateli od innych, choćby nie wiem jak próbować oderwać to od samych ludzi, ostatecznie konotacja zawsze pozostanie. Nawet jeśli nie stricte wynikająca z logiki konkretnych sformułowań i prezentowanych poglądów, to będzie tak interpretowana społecznie - co w polityce jest wystarczające aby uznać to za błąd, niezależnie od suchego rachunku zdań. Tu znów - sądzę, że stanie za neutralnością państwa jest poglądem wyjątkowo powszechnym u większości osób prowolnościowych, a siłą rzeczy im młodsza grupa, tym takich osób więcej.

Zważyć tutaj należy, że z zasady nie ma niczego złego w tym, że władze czerpią określone pomysły i idee z nauk dowolnych religii - mogą czerpać swoje idee z Biblii, z doświadczeń z podróży do Kanady czy motywów z gier Gothic. Liczy się, by idee te umiały obronić się realną retoryką, nie pustymi odwołaniami do nauk religii X, bez podcierania się nią. Używanie "Biblia/Koran/Tora mówią że (...)" to tani populistyczny wytrych odarty z wartości retorycznej i to także coś z czym należy w życiu publicznym walczyć.

Również osobom religijnym jest na rękę państwo świeckie. Kościoły (piszę ogólnie - nie konkretnie o KK) w państwach, w których mamy do czynienia z silnym mariażem tronu z ołtarzem niejako wyzbywają się inicjatywy do brania swojej wiary poważnie. Tutaj właściwie bardziej kłaniają się poglądy na sprawy ekonomiczne - można tutaj łatwo stwierdzić, że kościół na utrzymaniu państwa działa jak w ustroju socjalistycznym, kościół zdany na datki od wiernych jest jak podmiot gospodarki wolnorynkowej walczący o "klientelę". Ten pierwszy nie ma powodu walczyć o wiernych ponad walkę z jawnym upadkiem (która kończyłaby się brakiem zainteresowania państwa które go sponsoruje), drugi jest zdany na zaangażowanie wiernych i budowę społeczności zaangażowanej w wiarę. Z perspektywy wierzącego, kościół mocno związany z państwem staje się beneficjentem socjalu, który nie musi się starać o realne poszerzanie wiary i nauczanie, co powinno niezbyt podobać się teiście. Wierzącym zazwyczaj powinno zależeć na kościele, którego siła leży oddolnie, w wierzących i budowanych społecznościach, nie w obecności politycznej i dla nich samych wydaje mi się w pełni zasadne wspierać odseparowanie kościoła od władz, aby był tym bardziej niezależny także w drugą stronę i wszystko co robi kierował wyłącznie do wiernych, bez ryzyka, że słowa jego kapłanów są opatrzone wynikami różnorakich układów politycznych.

Z tego punktu widzenia naprawdę widzę mnóstwo dróg i założeń ściśle związanych z tym jak działa obecnie społeczeństwo europejskie - w zakresach, w których działa dobrze i w których jego idee przekładają się realnie na poprawę komfortu życia i siły demokracji - które prowadzą do bardzo mocnego stania za świeckością państwa. Większość nurtów obecnych w szeroko rozumianym liberalizmie i zróżnicowanych wizjach demokracji prowadzi do świeckości państwa jako naturalnego i logicznego rezultatu.
Awatar użytkownika
Bart
Mistrz Jedi
 
Posty: 1047
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: 9 Axes

Postautor: Igin dodano: 28 lip 2020, 21:23

Mój wynik po lekturze

Obrazek

Tak serio, dzięki za strasznie ciekawego i pełnego interesujących myśli posta :d
Awatar użytkownika
Igin
 
Posty: 9
Rejestracja: 26 lip 2020, 18:36

Poprzednia

Wróć do Kantyna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości